Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Kwietnia czeka nagroda książkowa - powieść ''Książę Mgły" - Carlos Ruiz Zafon!

Proza marca: Złodziej wspomnień - prolog | Poezja marca: cztery pory odpustów

Zapraszamy do udziału w zabawie komentatorskiej „Piórko”!
Rozruszajmy forum na wiosnę!

Obrazek

Nasze pierwsze opowiadania

Dyskusje, porady oraz rozmowy dotyczące pisarstwa oraz pisania.
Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4763

Nasze pierwsze opowiadania

Post#1 » 20 lut 2009, o 21:40

Temat o pierwszych naszych opowiadaniach - każdy lubi sobie powspominać, więc dlaczego by nie? Zwłaszcza, że początki zazwyczaj wywołują śmiech na stare lata; niech każdy opisze - a to bohaterów, zwłaszcza głównych, sam pomysł, zarys fabuły i podobne rzeczy, może nawet poda fragment, jak ma ;)
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#2 » 22 lut 2009, o 01:02

Wygrzebałam je właśnie i stwierdziłam, że muszę przepisać na komputer. Bo to aż żal, żeby je chować przed światem. Osobiście prawie zeszłam ze śmiechu, aż szkoda się tym nie podzielić xD Postaram się coś nadziergać już niedługo. I zachowam całkowcie oryginalny zapis :lol:
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4763

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#3 » 28 lut 2009, o 09:52

Lailerosse pisze:Wygrzebałam je właśnie i stwierdziłam, że muszę przepisać na komputer. Bo to aż żal, żeby je chować przed światem. Osobiście prawie zeszłam ze śmiechu, aż szkoda się tym nie podzielić xD Postaram się coś nadziergać już niedługo. I zachowam całkowcie oryginalny zapis :lol:
Aaaa, a napisz chociaż - o czym? Strasznie ciekawa jestem :D

Moje pierwsze było opowiadanie o Rachel - typowej nastolatce, tylko trochę bardziej chłodnej i podchodzącej z nieufnością do ludzi, która przeprowadza się do Reading i już pierwszego dnia poznaje Phila. Oczywiście - on ją drażni, on z niej szydzi, jej przyjaciółka mówi, że między nimi jest miłość, a dalej rozpoczyna się wyścig: "Kto kogo bardziej nienawidzi, ale skrycie bardziej kocha, chociaż wmawia sobie, że nie" :lol: Miało może z 6 stron, taki krótki koszmarek. Datowane gdzieś na rok 2003-2004, pierwsza i jedyna próba pisania obyczajówek; przepadło, archive.org nie zanotował bloga, a szkoda :D

Jedyne, co z moich początków zostało uwiecznione przez archiwum, to pierwsza wersja Black Water (swoją drogą też monumentalny gniot), o Nadine: dziewczynie wychowywanej przez macochę, która pewnego dnia zostaje ugryziona przez coś... Łuhuhuhu, mrok.
Jak ktoś jest ciekawy, mogę wrzucić, ma też niecałe kilka stron, reszta zaginęła wraz ze starym zeszytem.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#4 » 1 mar 2009, o 18:31

Wrzucaj, wrzucaj! xD

A moje o czym? O, khm... Kamieniu Zagłady, o ile się nie mylę. I o elfce, która trafiła do normalnego świata, bo tylko ona znała zaklęcie aktywujące ów kam..., a nie, przepraszam Kamień, ale gdy z niego wróciła to prawie niczego nie pamiętała. Była, magia, miłość i pewnie jakieś superekstramegagigaZŁO. No, to macie jako taki obraz tej tragedii... Reszta się dopiero pojawi :D

Za to moje drugie opowiadanie było całkiem fajne. O kocie z zacnego kociago rodu, który z zacnej drogi nieco zboczył, ale mimo to jego przodkowie kazali mu znaleźć pewengo chłopca i wyszkolić go na maga (no co, bo koty to stworzenia w 100% magiczne i znają wszystkie tajniki zaklęć). A wszystko to po to, by chłopiec uratował magię na świecie- wiem, tu przestaje być oryginalnie :roll:
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4763

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#5 » 1 mar 2009, o 18:44

To może zamiast przepisywać Kamień Zagłady, zeskanuj po prostu? :|>
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#6 » 2 mar 2009, o 22:44

Ojeeeej, to urocze jest xD Ale co się stało z psem? ;P

Właśnie nie bardzo mogę Kamyka zeskanować, bo jest na kartkach, które już się rozlatują, w dodatku pisane ołówkiem... nie, nie wiem, dlaczego, nie pytaj, zielonego pojęcia nie mam, co mi przyszło do głowy, żeby nie używać długopisu o.O

Dobra, ale co tam, pokuszę się o pierwszy fragment... Khem, khem, proszę państwa, oto... Kamień Zagłady, czyli mrok, draże, elfy i gigantyczna skleroza (prawdziwa akcja zaczyna się po gwiazdkach 8-) )!:

Na dworze wiał silny, porywisty wiatr, niebo zrobiło się pomarańczowożółte, a w okna zaczął uderzać deszcz. Pokój wypełnił się nieprzyjemnym, bladożółtym światłem. W fotelu siedziała dziewczyna. Wiedziała, co stanie się za chwilę. Widziała to już... w swoim śnie. Kto inny dawno by uciekł jak najdalej i jak najszybciej, ale ona mimo grożącego jej niebezpieczeństwa, nie poruszyła się. Wiedziała, że nic jej się nie stanie, że w ostatniej chwili ktoś lub może... coś ją uratuje. Poza tym czuła się- sama nie wiedziała czemu- odpowiedzialna za to, co się stanie za chwilę, a co gorsza miała przeczucie, że mogła temu zapobiec...
Od zachodu nadciągała ogromna, czarna chmura, a pioruny kuliste, normalne, a także grad niszczyły wszystko, co spotkały na swej drodze. Nie, to nie była zwykła burza. Był to gniew, który miał zniszczyć świat.
Grad zaczął wybijać szyby. Ogromny piorun kulisty uderzył w mur, który pękł po środku. [...-fragment nieodczytywalny] uderzył jeszcze jeden i ściana runęła. Mimo to dziewczyna nie poruszyła się. Nagle na jednej z całych ścian pojawiło się dziwne jarzące się bladym światłem okno, w którym było widać zieleń lasu. Nie namyślając się długo, dziewczyna wskoczyła w nie. W tej samej chwili do pokoju wpadł ogromny piorun kulisty i doszczętnie zdemolował pomieszczenie.

* * *
Obudziła się wśród zieleni lasu. Pamiętała tylko, że okno z ogromnym impetem wyrzuciło ją wprost na drzewo. Siadła na trawie i starała się wyprostować obolałe plecy. Na pobliskiej polanie stało kilka osób. Nagle jedna z nich odwróciła się i zaczęła i zaczęła biec w jej stronę krzycząc:
- Lothiriel, wróciłaś!
Krzyczał to w jakimś dziwnym języku, który ona o dziwo zrozumiała. Wiedziała także, że Lothiriel to jej imię. Biegnąca osoba okazała się wysokim mężczyzną, ale nie człowiekiem lecz elfem. "Lindaron", przemknęło jej przez myśl. Oprócz tego imienia przypomniała sobie kim jest, jak nazywa się miejsce gdzie się znajduje [...] państwo. Przypomniała sobie czas, gdy była dwunastoletnią dziewczynką. Jak co roku do wsi przyjechali ludzie z miasta, Mistrzowie ze Szkoły, by wybrać te, które zdolne były do władania Mocą. Pamiętała również jak bardzo chciała, by ją wybrano, choć nie żywiła nadziei. Potem tę niezmierną radość, gdy jeden z Mistrzów wskazał na nią. Pożegnanie z opiekunami, bo rodziców nie miała, a dokładniej... nie wiedziała gdzie są. Gdy była jeszcze mała wyruszyli gdzieś, nie wracając. Potem zyskała nową rodzinę, przygarnął ją do siebie sam król, bo wykryli u niej coś... szczególnego... tego już nie pamiętała...
- Lindaronie, bracie, strasznie się cieszę, że cię widzę- krzyknęła i mocno go uścisnęła.
- Ja także się cieszę z twojego powrotu! I co?- spytał, a promienisty uśmiech zniknął mu z twarzy- Znalazłaś? Masz go przy sobie?
"Co mam niby mieć przy sobie -pomyślała, lecz wolała tego nie mówić na głos- przecież mam tylko... to". Spojrzała na kamień, który wskakując w okno kurczowo ściskała w dłoni. Zwykle mętny, o niebieskozielonym kolorze, teraz bił dziwnym światłem. Przyjrzała mu się bliżej i nagle zobaczyła w nim to dziwne zjawisko z równoległego świata, a także... siebie żegnającą się z rodziną i przyjaciółmi, a następnie wskakującą w podobne okno do tego, które teraz ją wyrzuciło. "Misja- przemknęło jej przez myśl- moja misja"
- O to chodzi?- spytała wyciągając rękę z kamieniem w stronę brata.
- Tak! Udało się! Jesteśmy uratowani! Nic ci się nie stało?
- Nie, jestem cała i zdrowa.
- Chodźmy więc do domu.
Ruszyli przez gęsty las rozmawiając o różnych rzeczach. Las powoli się kończył. Nawet nie zorientowała się ile czasu minęło, gdy stanęli pod bramą do miasta. Miasto zbudowane było z białego marmuru. Górował nad nim zamek zbudowany z tego samego kamienia, a w oknach z kolorowego szkła odbijało się światło.
Na placu kwitło mnóstwo róż, drzew o złotych i srebrnych kwiatach oraz krzewy, których liście zielono błyszczały w słońcu. W centrum tryskała woda z fontanny.
Weszli do zamku przez ogromne, drewniane drzwi z wyrzeźbionymi scenami z historii miasta i całego królestwa. W ogromnej sali na tronie siedział mężczyzna o srebrnych włosach. Na głowie miał złotą koronę wyrzeźbioną w kształt splątanych gałęzi drzew, których liście wysadzane były szmaragdami. Ubrany był w złotą szatę z podobnym motywem jak na koronie.
- Ojcze!- krzyknęła Lothiriel i rzuciła się królowi w ramiona.
- Lothiriel- ucieszył się Król-Nareszcie wróciłaś, choć spodziewaliśmy się ciebie trochę później.
- Wiem, ale gdyby nie to kraj byłby doszczętnie zniszczony.
- Jak to?
- Potem ci wszystko opowiem, teraz chciałabym trochę odpocząć.
- Oczywiście, idź dziecko.
Pewnym krokiem poszła w stronę drzwi na końcu sali. Lindaron i jego ojciec zostali sami.
- Mówiła coś?- pytał Król.
- Nie, ale chyba nie jest najlepiej.
- Czemu tak sądzisz? Co się stało?
- Zachowywała się jakby częściowo straciła pamięć.
Król nie odezwał się.
- Magiczne okno faewind- kontynuował Lindaron- otworzyła jakby przypaskiem, bo niezwykle chaotycznie. Pamiętasz chyba, że miała się pojawić tutaj, a nie na polanie, do tego wyrzucona prosto w drzewo. Przy okazji faewind najprawdopodobniej przeniósł ją w czasie. To jeszcze nie wszystko. Gdy spytałem, czy ma Kamień przy sobie, ona spojrzała na mnie ze zdziwieniem, potem przez chwilę patrzyła na Kamień i zachowywała się, jakby doznała nagłego olśnienia.
- Hmm. To, że faewind cofnął ją w czasie, może okazać się dla nas zbawienne, lecz martwi mnie jej zachowanie.
- Może to nie jej przeznaczeniem była ta misja- szepnął Lindaron.
- Oczywiście, że jej. Przecież to Lothiriel, Nadzieja Elfów, nadzieja świata. Nie pamiętasz słów przepowiedni? "Gdy zapanuje czas niepokoju i strachu wśród wszystkich żyjących stworzeń, pojawi się ratunek z mężnego ludu Siniara zrodzony. Podejmie się misji, odnajdzie Kamień i przywróci ład na świecie." (muszę przyznać, że przy przepowiedni całkiem rozsądnie zaznaczyłam sobie- ZMIENIĆ! :lol: )
- Ale skąd wiesz, że to akurat ona? Wielu jest Siniara. To może być kto inny.
- Nie, to na pewno Lothiriel. Przecież od dziecka posiadała ogromne zdolności. W szkole czarodziejek osiągała najlepsze wyniki. A poza tym nikt jej nie uczył zajęcia aktywizującego Kamień, znała je od zawsze.
- Masz rację ojcze. Przepraszam, że wątpiłem.
"I mam nadzieję, że teraz Lothiriel nie zapomni zaklęcia. Oby" pomyślał i wyszedł łopocząc szarym płaszczem.


I powiało grozą xD Rety, to opowiadano jest tak głupie, że chyba je sobie zanalizuję :lol:
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4763

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#7 » 9 mar 2009, o 18:27

Lailerosse pisze:Ojeeeej, to urocze jest xD Ale co się stało z psem? ;P
Właśnie nie wiem, nie mam pojęcia :S
Olśniewa ją nagle grejt ajdija pod tytułem: "A gdyby tak dokończyć tego gniotka? Albo przynajmniej pobawić się nim tak, jak w offtopie fantasy-gniociszczem...? :|>

Lailerosse pisze:Właśnie nie bardzo mogę Kamyka zeskanować, bo jest na kartkach, które już się rozlatują, w dodatku pisane ołówkiem... nie, nie wiem, dlaczego, nie pytaj, zielonego pojęcia nie mam, co mi przyszło do głowy, żeby nie używać długopisu o.O
Mnie nie pytaj, sama całą Rachel miałam ołówkiem - nie wiem, co mnie podkusiło, by nim pisać, fatalnie się jest potem rozczytać; pamiętam, że czasami karki wręcz się darły, gdy mocniej przyciskałam, sic.
Ale poszukam jeszcze tego zeszytu, to powinno być kwikaśne :|>
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#8 » 12 mar 2009, o 00:46

Pierwsza kartka Kamienia Zagłady wygląda teraz jakby ją coś przeżuło i wypluło xD Z resztą trochę lepiej i aż mi trudno uwierzyć, że nabazgroliłam tego kilkanaście kartek. Przynajmniej tyle do tej pory znalazłam. I pamiętam, że chyba kończyło się elfami idącymi z poselstwem do krasnoludów (do kopalni)... albo czymś równie absurdalnym o.O Ale im dalej, tym głupsze to jest, uwielbiam je xD

Ale poszukam jeszcze tego zeszytu, to powinno być kwikaśne

Szukaj, szukaj, ja dalej będę przepisywać Kamień, pośmiejemy się razem ;)
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4763

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#9 » 21 mar 2009, o 22:30

Lailerosse pisze:
Ale poszukam jeszcze tego zeszytu, to powinno być kwikaśne

Szukaj, szukaj, ja dalej będę przepisywać Kamień, pośmiejemy się razem ;)
Nie znalazłam, chyba przepadł. Ale niedługo wiosenne porządki, a z nimi gruntowne wywracanie dżungli zeszytów, karteluszek, stert ołówków, kredek, długopisów, połamanych linijek i innych rzeczy zgarnianych w nieładzie do szuflad, szaf i pudełek. Tam można znaleźć wszystko - ostatnio znalazłam pierwszą wersję chwasta, buhah! - więc może jeszcze natrafię na Nadine czy Rachel :)

A jak tam Twój Kamień? I może niech jeszcze ktoś coś wrzuci, będzie przednio :)
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Glavessy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49

Re: Nasze pierwsze opowiadania

Post#10 » 1 lip 2009, o 21:10

Pierwsze opowiadanie napisałam mając osiem lat, oczywiście na język polski. Wiem, że miało tytuł 'smutny kotek'[buahhahhah! ;p ], ale fabuły sobie za grosz nie przypomnę!

Co do pierwszego opowiadania na 'szerszą skalę odbiorców'... Myślę, że był to fanfick potterowski o Lily Evans, redagowany na mylogu. Szkoda, że w porywie niekontrolowanej złości usunęłam z kompa to cudeńko^^ Było obłędne, wystarczy pomyśleć o dziewięciolatce, która nie do końca wie czym jest przecinek, a Lily jest dla niej boginią! Ahh, wspaniałe czasy! Doprawdy, wspaniałe!

Wróć do „Jak pisać?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość