Zachęcamy do czytania naszych poradników!

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Napisanie powieści jest szalenie proste. Napisanie dobrej powieści jest bardzo trudne. Jak pisać opowiadania, tworzyć piękną poezję? Jak szlifować styl, konstruować postaci, angażować czytelnika? Te oraz inne dyskusje, porady oraz rozmowy dotyczące pisarstwa oraz pisania.
Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#16 » 17 gru 2016, o 01:43

Ja w sumie słyszałam jeszcze więcej złego o Pomniku... niż o samej Achai xD 

 

Jeśli chodzi o bohaterki, to ciężko stwierdzić by były pokroju Achaii, ale dalej brakuje im tego czegoś.
 

Masz na myśli osobowość?  

 

Porównanie do bohaterek granych przez Sashę Gray w przypadku "kreacji" Ziemińskiego jest jak najbardziej na miejscu, bo one nie mają absolutnie żadnej innej funkcji niż obiekty seksualne. Prawie mnie ciekawi ta cała pani inżynier i w jaki sposób brakuje jej "kobiecego pierwiastka" (pewnie nie sika po nogach i nie nosi krótkich spódniczek), ale nie chcę dostać wczesnego Alzheimera od tych wszystkim szarych komórek, jakie mi ta książka zabije. 

 

Z drugiej strony i innej beczki, żeby nie polecieć w prawdziwy offtop - u kobiet, częściej niż typowo yaoicowe wimpification, pojawia się kreowanie buca zamiast zdecydowanego mężczyzny. Bo taka Smeyer na pewno nie chciała, żeby Edward był postrzegany jako przemocowy skurwiel, a jak jej wyszło, to każdy wie.
 

Nad yaoicowymi kobietami najlepiej spuścić zasłonę milczenia xD  

Widzisz, ale na tym polega cała ta dziwność, jeśli chodzi o Edwarda. Owszem, jest przemocowym, kontrolującym draniem, ale zawsze więcej hejtu widziałam na Belkę. Że głupia, że nic nie robi, że jak Edward gdzieśtam zniknął, to tylko siedziała i płakała, że w ogóle jakaś taka do niczego i co ten Edward w ogóle w niej widział. Edward miał za to morze fanek. Każda chciała mieć "swojego Edwarda". Żeby to jeszcze dotyczyło nastolatek, ale nie, miałaś cały fenomen "Twilight Moms", które uważały Edka za cud-faceta, a którymi chciało się potrząsnąć, bo powinny wiedzieć lepiej. Tak samo przecież później było z Greyem (który w zasadzie też był Edwardem, więc może nvm). Nikt nie chciał Any, nikt nie lubił Any, liczył się tylko Krystian (swoją drogą Ana rzeczywiście była skrajnie bucowata, ale on też, na bogów!). 

 

Kobiety hejci się łatwiej. Nie mówię, że od razu trzeba kochać wszystkie postacie kobiece i jeśli jakiejś ośmielisz się nie lubić, to powinno się mieć gotowy elaborat o tym, dlaczego. Takiej postawy osobiście też nie cierpię. Skoro ludzi mogę nie ludzi bez konkretnego powodu, to dlaczego nie postacie fikcyjne. Ale trzeba się zastanowić, jeśli jedynym powodem jest to, że "jest Mary Sue" i nie mam tu na myśli, że cechuje się wybitną bucerą i osobowością kartofla (bo takie są rasowe Mary Sue), ale że jest w czymś wybitna, że ma supermoce i wszystko jej idzie jak po maśle. Bo media są pełne mężczyzn o dokładnie tych samych cechach i ich ponadprzeciętne zdolności nie są poddawane takiej samej analizie, ani nie są prześwietlani ze wszystkich stron, tak jak to się dzieje w przypadku podobnych postaci kobiecych.

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6093
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#17 » 17 gru 2016, o 22:35

To chyba dość typowe, że w bestsellerach z tego typu targetem, jeżeli już, to szerzej krytykowane są postaci żeńskie, zwłaszcza, jeżeli głównym bohaterem jest kobieta. Chociaż w przypadku Dziedzictwa (bo zawsze przychodzi mi do głowy, gdy już mowa o Zmierzchach i Greyach) chyba nikt inny nie był szeroko omawiany oprócz samego Eragona. Może dlatego, że tam mimo wszystko inne postaci raczej stanowiły tło, przynajmniej w tym momencie nie pamiętam żadnej kobiety, która by była tam ważniejszą postacią; z wyjątkiem ukochanej, ale ona chyba po prostu była piękną elfką i wiele więcej nie można było o niej powiedzieć.  

W Zmierzchu mi osobiście bardziej w oczy rzucała się arogancja Belli wobec właściwie wszystkiego, co nie było związane z Edwardem, również wobec jej rodziny (zwłaszcza ojca, który nic złego nie zrobił) i przyjaciół (których sama wybrała - świetny pomysł gardzić ludźmi, których samemu wybiera się do swojego najbliższego otoczenia), i, szczerze, ta jej quasi-dwulicowość sprawiała, że czułam dużo większą niechęć do niej niż do kontrolującego i odpychającego Edwarda. Jak na bohaterkę powieści dla nastolatek, to była naprawdę kiepska kreacja postaci. Edward podobnie, ale myślę, że w tej kategorii po prostu oboje są fundamentalnie źle napisani.  

Tylko trochę szkoda, że póki co ślizgamy się po książkach, które raczej są znane z tego, że są kiepskie. Nie wypowiem się co do bardziej "świeżych" bestsellerów - bo pewnie zaraz do nich dojdziemy. Z tego typu sag czytałam tylko pierwszy tom "Igrzysk śmierci" (i uważam za akurat naprawdę niezłą powieść young adult). Wypadłam z obiegu. Kiedyś faktycznie miałam zwyczaj czytania większości głośniejszych książek, by wiedzieć, o czym wszyscy mówią. Potem natrafiłam na "50 twarzy Greya" i po przeczytaniu połowy diametralnie zmieniłam podejście.  

Słyszałam, że z naszego podwórka Katarzyna Michalak jest mistrzynią kiepskiego kreowania postaci żeńskich.

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#18 » 17 gru 2016, o 23:29

To jeśli już przechodzimy do literatury "poważnej", to mam pytanie: Co sądzicie o ukochanych bohaterów trylogii Sienkiewicza? 

Właściwie to chyba tylko w Panu Wołodyjowskim mamy kreację kobiet, które nie są tłem dla fabuły (proste porównanie Oleńki Billewiczówny i Basi Jeziorowskiej). Co sądzicie o takim przedstawieniu w klasycznej polskiej literaturze?

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Nefariel
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#19 » 18 gru 2016, o 00:19

Camenne - Kasia Michalak to poziom Ziemiańskiego, a nawet pół oczka niżej. Poziom papierowości i czarno-białości jej wyrobów bohateropodobnych przebija nawet starego Disneya. 

 

Problem z Bellą jest taki, że czytelnik zna jej myśli, i dlatego uważa ją za znacznie gorszą flancę niż Edka. Przy głębszej analizie okazują się siebie warci. Natomiast wycieki z niewydanego w końcu Midnight Sun to już w ogóle kosmos, który nie pozostawia wątpliwości, że Edek jest nie tylko bucem, ale wręcz regularnym psychopatą. 

 

Bez bicia przyznam, że trylogii Sienkiewicza nie czytałam (nie powiem, że nie lubię jego twórczości - lubić lubię, po prostu uważam za bardzo kiepską), czytałam Quo Vadis i W pustyni i w puszczy. Że Ligia jest charakterologicznie płaska jak naleśnik, zauważyło 3/4 mojej klasy w podstawówce, Nel natomiast w ogóle nie jest postacią, jest rekwizytem. I jak teoretycznie rozumiem tłumaczenie czasami i tak dalej (podobnie jak w przypadku obrzydliwego rasizmu we W pustyni i w puszczy), tak mimo wszystko uważam to za strasznie słabe. Przede wszystkim dlatego, że Quo Vadis to romansidło, którego głównymi odbiorczyniami są dziewczyny w wieku Ligii, a W pustyni i w puszczy - przygodówka dla dzieci, w tym dziewczynek, w wieku Nel. Kiepskie potraktowane targetu.


Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#20 » 18 gru 2016, o 12:40

Nefariel - Wyobraź sobie, że Ligia jest jedną z najlepiej wykreowanych przez Sienkiewicza postaci żeńskich w swojej twórczości. Osobiście przedkładałem wątek polityczny (Petroniusz!) nad romans Winicjusza i Ligii, więc mi to nie przeszkadzało, jednak nie uważam by Quo Vadis było książką, której odbiorczyniami są kobiety (czy dziewczyny w wieku Ligii).
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Nefariel
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#21 » 18 gru 2016, o 13:02

W takim razie naprawdę wolę nie wyobrażać sobie pozostałych. Że wątek Petroniusza był całkiem spoko, to się zgadzam (jeszcze Chilon dawał radę, o ile pamiętam), ale jednak głównym bohaterem był Winicjusz, który przeżył nawrócenie, bo mu chrześcijańska spódniczka zafurgotała.

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#22 » 18 gru 2016, o 16:10

DuralT pisze:To jeśli już przechodzimy do literatury "poważnej", to mam pytanie: Co sądzicie o ukochanych bohaterów trylogii Sienkiewicza? 

Właściwie to chyba tylko w Panu Wołodyjowskim mamy kreację kobiet, które nie są tłem dla fabuły (proste porównanie Oleńki Billewiczówny i Basi Jeziorowskiej). Co sądzicie o takim przedstawieniu w klasycznej polskiej literaturze?

 

Hm, generalnie zawsze miałam wrażenie, że Sienkiewicz pisał kobiety chyba tylko w dwóch typach - jedne były "dumne i kryształowe" (Oleńka, Helena, Krzysia, Danusia), a drugie zawadiackie, sprytne i temperamentne (Basia, Jagna, Anusia). Plus od czasu do czasu są kobiety wątpliwe moralnie (jak Kniahini Kurcewiczowa, która według mnie zasługiwała na swoją własną książkę, taki prequel do trylogii, przynajmniej mógłby być ciekawy) i skrajnie złe (Horpyna). Co do samej Basi, to z tego, co czytałam, to ją ponoć Sienkiewicz naprawdę lubił, dlatego chyba dostało jej się trochę więcej osobowości. 

Zawsze uważałam, że największą ofiarą Sienkiewicza była Danusia, bo niby wszystko, co robił Zbyszko było "dla Danusi i przez Danusię", ale samej Danusi czytelnik praktycznie nie znał, poza tym, że była młoda, niewinna i ładnie śpiewała. Nawet jej cierpienie nie było tak naprawdę jej cierpieniem, ale wszystkich dookoła. Porwanie Danusi nie było tragedią Danusi, tylko tragedią Zbyszka. A równocześnie większość (przynajmniej współczesnych) czytelników bardziej sympatyzuję z Jagną, bo po pierwsze, to taka "swojska" dziewczyna, a po drugie, była aktywną postacią, podczas gdy Danusię stawiano na piedestale, a cały czas była nieobecna.

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1033
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#23 » 18 gru 2016, o 21:58

Sienkiewicz pisał o kobietach w czasach, gdy szeroko rozumiane prawa kobiet nie były chyba tak głośno artykułowane (trzecia i czwarta fala feminizmu dopiero docierały do Polski), stąd też, wydaje mi się, że w pewnej mierze przekłada się to trochę na uogólniony obraz Sienkiewiczowskiej kobiety. Nie zagłębiał się w meandry kobiecej psychiki. Ogólnie uważam, iż swój literacki sukces zawdzięczał temu, iż potrafił ożenić akcenty historyczne z sensacją. I to się, jak na tamte czasy, (panom?) dobrze czytało. Jego twórczość w dużej mierze to takie "książki akcji". 

Jego bohaterzy to często tacy dzisiejsi maczo, którzy, jak kobieta nie chce, to ją biorą siłą (jak napisał o Kmicicu), albo weźmy innego młodziana biegającego z giwerą, który potrafi zrobić użytek z tej giwery, broniąc swojej "kobiety" (Staś).

Matt C.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#24 » 21 gru 2016, o 11:40

Lailerosse pisze:Hm, generalnie zawsze miałam wrażenie, że Sienkiewicz pisał kobiety chyba tylko w dwóch typach - jedne były "dumne i kryształowe" (Oleńka, Helena, Krzysia, Danusia), a drugie zawadiackie, sprytne i temperamentne (Basia, Jagna, Anusia). Plus od czasu do czasu są kobiety wątpliwe moralnie (jak Kniahini Kurcewiczowa, która według mnie zasługiwała na swoją własną książkę, taki prequel do trylogii, przynajmniej mógłby być ciekawy) i skrajnie złe (Horpyna). Co do samej Basi, to z tego, co czytałam, to ją ponoć Sienkiewicz naprawdę lubił, dlatego chyba dostało jej się trochę więcej osobowości.
 

Horpyna była jedną z ciekawszych postaci wykreowanych prze Sienkiewicza, nie jestem w stanie stwierdzić czemu,ale ją lubiłem. Co do kryształowych bohaterek, to chyba tylko Oleńka na samym początku "Potopu" miała jakąś ikrę, potrafiła sobie podporządkować Andrzeja i wywrzeć wpływ na jego towarzyszy. Później nie wiem czemu pod koniec powieści wydawała mi się płytką postacią. 

 

Lailerosse pisze:Zawsze uważałam, że największą ofiarą Sienkiewicza była Danusia, bo niby wszystko, co robił Zbyszko było "dla Danusi i przez Danusię", ale samej Danusi czytelnik praktycznie nie znał, poza tym, że była młoda, niewinna i ładnie śpiewała. Nawet jej cierpienie nie było tak naprawdę jej cierpieniem, ale wszystkich dookoła. Porwanie Danusi nie było tragedią Danusi, tylko tragedią Zbyszka. A równocześnie większość (przynajmniej współczesnych) czytelników bardziej sympatyzuję z Jagną, bo po pierwsze, to taka "swojska" dziewczyna, a po drugie, była aktywną postacią, podczas gdy Danusię stawiano na piedestale, a cały czas była nieobecna.
 

Ja w całej tej sytuacji porwania, najbardziej współczułem jej ojcu, Jurandowi. Muszę przyznać rację, co do braku Danusi w książce, jest tylko wspominana i nie dane jest nam ją lepiej poznać.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6093
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#25 » 21 gru 2016, o 19:45

Zgodziłabym się z Rossem, że akurat w przypadku Sienkiewicza wiele uzasadniają tamte czasy, trudno mimo wszystko oczekiwać od pisarzy, by kreowali wyraziste postaci żeńskie, gdy generalnie prawa kobiet wtedy nie były tak akcentowane jak obecnie. Choć Danusia i mnie smuciła, właśnie dlatego, że wszystko się działo przez nią, ale ona sama była tylko figurą, właściwie nie postacią. 

 

Wspomnę jeszcze o Grzędowiczu, bo pisałam już dzisiaj o tym na forum. O tym, że kobiety nie mają szczególnie istotnych ról w Panu Lodowego Ogrodu można zauważyć bardzo szybko, samych postaci kobiecych jest ogólnie niewiele. I właśnie Passionaria boli mnie straszliwie. Generalnie, jak główny bohater i inni Ziemianie naukowcy, jest czyniącą, więc sam fakt sprawia, że może być boginią na tej planecie. Tyle że ile inni czyniący albo próbują ten świat albo zniszczyć, albo uratować, a Passionaria... oszalała pod wpływem swoich mocy. Jej obecność sprowadza się do tego, że wisi zawieszona w swojej "sali tronowej" i śni koszmary, a strzegący wejścia do doliny wąż jest uosobieniem jej lęku przed samotnością. Pogrążona w tym śnie przemienia każdego, kto wejdzie do doliny, w hybrydę człowieka i zwierząt leśnych, przez co ci ludzie zresztą cierpią, bo np. sarnie nogi nie są w stanie utrzymać męskiego tułowia. Wszyscy boją się, jak ona, a ten strach ich paraliżuje. Passionaria mogłaby podbijać świat jak van Dyken, ale ma koszmary o swojej nieszczególności... 

Co najgorsze, nie doczytałam ostatniego tomu i myślałam od tej pory, że może to jest jedna z tych postaci, która zmienia się pod koniec i wtedy zaczyna rozdawać karty. Okazuje się, że nie, dalej jest pogrążona w katatonii i stanowi rezerwuar mocy dla głównego bohatera.  

Ot, czterech czyniących facetów wywraca planetę do góry nogami, jedyna czyniąca kobieta jest "obłąkana".

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Jak pisać? Poradniki pisarskie i dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość