Zachęcamy do czytania naszych poradników!

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Napisanie powieści jest szalenie proste. Napisanie dobrej powieści jest bardzo trudne. Jak pisać opowiadania, tworzyć piękną poezję? Jak szlifować styl, konstruować postaci, angażować czytelnika? Te oraz inne dyskusje, porady oraz rozmowy dotyczące pisarstwa oraz pisania.
Nefariel
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#21 » 18 gru 2016, o 13:02

W takim razie naprawdę wolę nie wyobrażać sobie pozostałych. Że wątek Petroniusza był całkiem spoko, to się zgadzam (jeszcze Chilon dawał radę, o ile pamiętam), ale jednak głównym bohaterem był Winicjusz, który przeżył nawrócenie, bo mu chrześcijańska spódniczka zafurgotała.

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#22 » 18 gru 2016, o 16:10

DuralT pisze:To jeśli już przechodzimy do literatury "poważnej", to mam pytanie: Co sądzicie o ukochanych bohaterów trylogii Sienkiewicza? 

Właściwie to chyba tylko w Panu Wołodyjowskim mamy kreację kobiet, które nie są tłem dla fabuły (proste porównanie Oleńki Billewiczówny i Basi Jeziorowskiej). Co sądzicie o takim przedstawieniu w klasycznej polskiej literaturze?

 

Hm, generalnie zawsze miałam wrażenie, że Sienkiewicz pisał kobiety chyba tylko w dwóch typach - jedne były "dumne i kryształowe" (Oleńka, Helena, Krzysia, Danusia), a drugie zawadiackie, sprytne i temperamentne (Basia, Jagna, Anusia). Plus od czasu do czasu są kobiety wątpliwe moralnie (jak Kniahini Kurcewiczowa, która według mnie zasługiwała na swoją własną książkę, taki prequel do trylogii, przynajmniej mógłby być ciekawy) i skrajnie złe (Horpyna). Co do samej Basi, to z tego, co czytałam, to ją ponoć Sienkiewicz naprawdę lubił, dlatego chyba dostało jej się trochę więcej osobowości. 

Zawsze uważałam, że największą ofiarą Sienkiewicza była Danusia, bo niby wszystko, co robił Zbyszko było "dla Danusi i przez Danusię", ale samej Danusi czytelnik praktycznie nie znał, poza tym, że była młoda, niewinna i ładnie śpiewała. Nawet jej cierpienie nie było tak naprawdę jej cierpieniem, ale wszystkich dookoła. Porwanie Danusi nie było tragedią Danusi, tylko tragedią Zbyszka. A równocześnie większość (przynajmniej współczesnych) czytelników bardziej sympatyzuję z Jagną, bo po pierwsze, to taka "swojska" dziewczyna, a po drugie, była aktywną postacią, podczas gdy Danusię stawiano na piedestale, a cały czas była nieobecna.

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1033
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#23 » 18 gru 2016, o 21:58

Sienkiewicz pisał o kobietach w czasach, gdy szeroko rozumiane prawa kobiet nie były chyba tak głośno artykułowane (trzecia i czwarta fala feminizmu dopiero docierały do Polski), stąd też, wydaje mi się, że w pewnej mierze przekłada się to trochę na uogólniony obraz Sienkiewiczowskiej kobiety. Nie zagłębiał się w meandry kobiecej psychiki. Ogólnie uważam, iż swój literacki sukces zawdzięczał temu, iż potrafił ożenić akcenty historyczne z sensacją. I to się, jak na tamte czasy, (panom?) dobrze czytało. Jego twórczość w dużej mierze to takie "książki akcji". 

Jego bohaterzy to często tacy dzisiejsi maczo, którzy, jak kobieta nie chce, to ją biorą siłą (jak napisał o Kmicicu), albo weźmy innego młodziana biegającego z giwerą, który potrafi zrobić użytek z tej giwery, broniąc swojej "kobiety" (Staś).

Matt C.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#24 » 21 gru 2016, o 11:40

Lailerosse pisze:Hm, generalnie zawsze miałam wrażenie, że Sienkiewicz pisał kobiety chyba tylko w dwóch typach - jedne były "dumne i kryształowe" (Oleńka, Helena, Krzysia, Danusia), a drugie zawadiackie, sprytne i temperamentne (Basia, Jagna, Anusia). Plus od czasu do czasu są kobiety wątpliwe moralnie (jak Kniahini Kurcewiczowa, która według mnie zasługiwała na swoją własną książkę, taki prequel do trylogii, przynajmniej mógłby być ciekawy) i skrajnie złe (Horpyna). Co do samej Basi, to z tego, co czytałam, to ją ponoć Sienkiewicz naprawdę lubił, dlatego chyba dostało jej się trochę więcej osobowości.
 

Horpyna była jedną z ciekawszych postaci wykreowanych prze Sienkiewicza, nie jestem w stanie stwierdzić czemu,ale ją lubiłem. Co do kryształowych bohaterek, to chyba tylko Oleńka na samym początku "Potopu" miała jakąś ikrę, potrafiła sobie podporządkować Andrzeja i wywrzeć wpływ na jego towarzyszy. Później nie wiem czemu pod koniec powieści wydawała mi się płytką postacią. 

 

Lailerosse pisze:Zawsze uważałam, że największą ofiarą Sienkiewicza była Danusia, bo niby wszystko, co robił Zbyszko było "dla Danusi i przez Danusię", ale samej Danusi czytelnik praktycznie nie znał, poza tym, że była młoda, niewinna i ładnie śpiewała. Nawet jej cierpienie nie było tak naprawdę jej cierpieniem, ale wszystkich dookoła. Porwanie Danusi nie było tragedią Danusi, tylko tragedią Zbyszka. A równocześnie większość (przynajmniej współczesnych) czytelników bardziej sympatyzuję z Jagną, bo po pierwsze, to taka "swojska" dziewczyna, a po drugie, była aktywną postacią, podczas gdy Danusię stawiano na piedestale, a cały czas była nieobecna.
 

Ja w całej tej sytuacji porwania, najbardziej współczułem jej ojcu, Jurandowi. Muszę przyznać rację, co do braku Danusi w książce, jest tylko wspominana i nie dane jest nam ją lepiej poznać.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6098
Zobacz teksty użytkownika:

"Hejtowanie" postaci żeńskich

Post#25 » 21 gru 2016, o 19:45

Zgodziłabym się z Rossem, że akurat w przypadku Sienkiewicza wiele uzasadniają tamte czasy, trudno mimo wszystko oczekiwać od pisarzy, by kreowali wyraziste postaci żeńskie, gdy generalnie prawa kobiet wtedy nie były tak akcentowane jak obecnie. Choć Danusia i mnie smuciła, właśnie dlatego, że wszystko się działo przez nią, ale ona sama była tylko figurą, właściwie nie postacią. 

 

Wspomnę jeszcze o Grzędowiczu, bo pisałam już dzisiaj o tym na forum. O tym, że kobiety nie mają szczególnie istotnych ról w Panu Lodowego Ogrodu można zauważyć bardzo szybko, samych postaci kobiecych jest ogólnie niewiele. I właśnie Passionaria boli mnie straszliwie. Generalnie, jak główny bohater i inni Ziemianie naukowcy, jest czyniącą, więc sam fakt sprawia, że może być boginią na tej planecie. Tyle że ile inni czyniący albo próbują ten świat albo zniszczyć, albo uratować, a Passionaria... oszalała pod wpływem swoich mocy. Jej obecność sprowadza się do tego, że wisi zawieszona w swojej "sali tronowej" i śni koszmary, a strzegący wejścia do doliny wąż jest uosobieniem jej lęku przed samotnością. Pogrążona w tym śnie przemienia każdego, kto wejdzie do doliny, w hybrydę człowieka i zwierząt leśnych, przez co ci ludzie zresztą cierpią, bo np. sarnie nogi nie są w stanie utrzymać męskiego tułowia. Wszyscy boją się, jak ona, a ten strach ich paraliżuje. Passionaria mogłaby podbijać świat jak van Dyken, ale ma koszmary o swojej nieszczególności... 

Co najgorsze, nie doczytałam ostatniego tomu i myślałam od tej pory, że może to jest jedna z tych postaci, która zmienia się pod koniec i wtedy zaczyna rozdawać karty. Okazuje się, że nie, dalej jest pogrążona w katatonii i stanowi rezerwuar mocy dla głównego bohatera.  

Ot, czterech czyniących facetów wywraca planetę do góry nogami, jedyna czyniąca kobieta jest "obłąkana".

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Jak pisać? Poradniki pisarskie i dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości