Prośba o ocenę korekty

Dyskusje, porady oraz rozmowy dotyczące pisarstwa oraz pisania.
Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 115

Prośba o ocenę korekty

Post#1 » 8 maja 2017, o 15:11

Witajcie,
odzywa się we mnie niezdrowe przeświadczenie, że mój korektor nie ma racji i to ja wiem, jak lepiej napisać :P

Miałbym do Was prośbę - bardzo proszę o przeczytanie dwóch tekstów, mojego i poprawionego przez korektora i stwierdzenie, czy to ja mam rację czy on. Teksty krótkie, zostały mi wysłane na porównanie, czy odpowiada mi taka forma korekty.

Dzięki!

Tekst mój:

Za oknem ta sama szara i pochmurna zawierucha tak jaki w moim życiu.
W pokoju unosi się papierosowy dym, panuje półmrok, zasłony są zaciągnięte i ledwo przepuszczają światło.
Wpatruję się w ekran monitora jak miga jednostajnie pionowa kreseczka przy końcu wyrazu w programie do pisania.
Od czego by tu zacząć?
Jestem tego zdania, że aby oddać wszystko w pełni, trzeba się otworzyć, a z tym u mnie ciężko. Jutro zaczynam terapię, kolejną już z kolei, bo jest u mnie źle. Czy może być dobrze u kogoś, kto boi się wyjść na zewnątrz, zapiera się rękoma i nogami aby nie przekroczyć progu drzwi i nie wyjść na zwykłe, proste zakupy, zakupy które ludzie robią codziennie i nie stękają z tego powodu.
Mieszkam sam.
Mieszkanie jest moją ostoją, lubię siedzieć w domu, nie ruszać się z łóżka, siedzieć w mroku, wpatrując się w jakiś martwy punkt na ścianie, na resztkę kropli pomalowanego farba cekolu.
Na resztkę życia, które mi zostało, bo wiem że długo nie pociągnę.
I tak cały dzień.
Od jakiegoś czasu nienawidzę ludzi, nienawidzę swoich sąsiadów. Ilekroć spotkam jakiegoś na klatce to z trudem przychodzi mi się przywitać.
Nienawidzę wszystkich.
Nienawidzę swojej matki, sąsiadki z trzeciego piętra która jest chora na schizofrenię i nie wiedzieć czemu, zawsze jak schodzi po schodach to trzyma się lewej strony, tej przy ścianie. Jeśli coś stanie jej na przeszkodzie to zależy, albo będzie agresywna, albo w zależności od tego czy wzięła leki czy też nie, poczeka, aż ktoś jej się usunie z drogi.
Pod wieczór przyszła dziś do mnie matka, poinformowała mnie że wykryli jej narośl na płucach i prawdopodobnie jest to nowotwór. Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to obeszło. Jak praktycznie wszystko inne. Chciała się przytulić, ale się odsunąłem. Weszła do mojego pokoju, spojrzała na ogrom popielniczek na biurku z których wysypywało się tysiące, nie, miliony niedopałków.

Tekst korektora:

Za oknem śnieżna zawierucha taka sama jak w moim życiu.)
Pokój pełen unoszącego się dymu papierosowego .Półmrok –zaciągnięte zasłony ledwo przepuszczają światło.
Wpatruje się w ekran monitora, w pulsującą pionową kreseczkę za ostatnim zapisanym przeze mnie wyrazem.
Od czego by tu zacząć?
Myślę, że gdybym chciał napisać wszystko o sobie, powinienem się otworzyć, co nie jest takie łatwe.
Jutro zaczynam kolejną terapię, jedną z wielu już odbytych. Dlaczego, bo dzieje się u mnie źle.
Czy może być dobrze jeśli boję się wyjść z mieszkania, zapieram się rękoma i nogami, aby nie przekroczyć progu drzwi i pójść na codzienne zakupy tak jak inni ludzie.
Mieszkam sam.
Mieszkanie jest moją ostoją, lubię siedzieć w domu, nie ruszać się z łóżka, siedzieć w mroku, wpatrując się w jakiś martwy punkt na ścianie, albo na kroplę cekolu pomalowanego farbą.
Na resztkę życia, które mi zostało, bo wiem, że długo nie pociągnę.
I tak cały dzień.
Od jakiegoś czasu nienawidzę ludzi, nienawidzę swoich sąsiadów. Ilekroć spotkam jakiegoś na klatce to z trudem przychodzi mi się przywitać.
Nienawidzę wszystkich.
Nienawidzę swojej matki, sąsiadki z trzeciego piętra, która jest chora na schizofrenię i nie wiedzieć czemu, zawsze jak schodzi po schodach to trzyma się lewej strony, tej przy ścianie. Jeśli coś stanie jej na przeszkodzie to będzie agresywna, albo poczeka, aż ktoś się usunie z jej drogi.
Dziś pod wieczór przyszła do mnie matka, poinformowała, że wykryli u niej narośl na płucach i prawdopodobnie jest to nowotwór. Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to obeszło. Jak praktycznie wszystko inne. Chciała się przytulić, ale się odsunąłem. Weszła do mojego pokoju, spojrzała na ogrom popielniczek na biurku , z których wysypywało się tysiące, nie - miliony petów.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1066

Prośba o ocenę korekty

Post#2 » 8 maja 2017, o 16:27

Widzisz, to jest delikatna i nie do końca jednoznaczna sprawa. Dzisiaj panuje zwyczaj, że korektorzy dość głęboko ingerują w tekst, niezbyt zważając na intencje autora, choć w tym wypadku i tak nie poszło to zbyt daleko. Dbając o formalną poprawność, czasem naruszają specyfikę stylu, odbierają indywidualność i charakter utworu, budząc uzasadnione niezadowolenie. To oczywiście kwestia profesjonalizmu i wyczucia, a z tym różnie bywa.
W tym wypadu tekst poprawiony brzmi generalnie lepiej od pierwotnego, aczkolwiek zawiera kilka poważnych (moim zdaniem) błędów oraz niedociągnięć, które u zawodowca (bo rozumiem, że korekty dokonał zawodowiec) mogą zaskakiwać, a właściwie szokować.
I tak:
Za oknem śnieżna zawierucha taka sama jak w moim życiu.)
Pokój pełen unoszącego się dymu papierosowego .Półmrok –zaciągnięte zasłony ledwo przepuszczają światło.

Prawy nawias, dwie zbędne spacje oraz jej brak przed „Półmrokiem”. To zdumiewające błędy jak na skorygowany tekst.

Czy może być dobrze jeśli boję się wyjść z mieszkania, zapieram się rękoma i nogami, aby nie przekroczyć progu drzwi i pójść na codzienne zakupy tak jak inni ludzie.

Brak przecinka przed „jeśli”. Dość poważne niedopatrzenie.
I formalnie rzecz biorąc, jest to zdanie pytające, więc brakuje znaku zapytanie na jego końcu.

Wpatruje się w ekran monitora, w pulsującą pionową kreseczkę za ostatnim zapisanym przeze mnie wyrazem.

Wpatruję! Ty miałeś dobrze, a on poprawił na źle!!! To już skandal!

Dlaczego, bo dzieje się u mnie źle.

To zdanie wydaje się być nielogiczne. W każdym razie nie brzmi dobrze. U Ciebie było w porządku.

Ilekroć spotkam jakiegoś na klatce to z trudem przychodzi mi się przywitać.

Obowiązkowy przecinek po „klatce”; należy rozdzielić dwa czasowniki.

Nienawidzę swojej matki, sąsiadki z trzeciego piętra, która jest chora na schizofrenię i nie wiedzieć czemu, zawsze jak schodzi po schodach to trzyma się lewej strony, tej przy ścianie.

Brakuje przecinka po „schodach”; należy rozdzielić dwa czasowniki.

Jeśli coś stanie jej na przeszkodzie to będzie agresywna, albo poczeka, aż ktoś się usunie z jej drogi.

Kolejny brak przecinka; po „przeszkodzie” (czasowniki: stanie – będzie).

Weszła do mojego pokoju, spojrzała na ogrom popielniczek na biurku , z których wysypywało się tysiące, nie - miliony petów.

Zbędna spacja po „biurku”.

A tutaj mamy to, o czym pisałem na wstępie:
Czy może być dobrze u kogoś, kto boi się wyjść na zewnątrz, zapiera się rękoma i nogami aby nie przekroczyć progu drzwi i nie wyjść na zwykłe, proste zakupy, zakupy które ludzie robią codziennie i nie stękają z tego powodu.

Czy może być dobrze jeśli boję się wyjść z mieszkania, zapieram się rękoma i nogami, aby nie przekroczyć progu drzwi i pójść na codzienne zakupy tak jak inni ludzie.

Z formalnego punktu widzenia, Twoje ujęcie jest nieco rozwlekłe, przegadane, „marudne”, zawiera powtórzenie – ale właśnie ma charakter i tworzy nastrój. I jest poprawne. Co tu korygować? Jego jest wygładzone, akademickie i – jak najbardziej – bez zarzutu. Najlepiej nadaje się do notatki prasowej, albo urzędowego sprawozdania. Ale przecież nie o to chodzi.

Natomiast tutaj nie zlikwidował powtórzenia, a należałoby.
Mieszkam sam.
Mieszkanie jest moją ostoją, lubię siedzieć w domu, nie ruszać się z łóżka, siedzieć w mroku, wpatrując się w jakiś martwy punkt na ścianie, albo na kroplę cekolu pomalowanego farbą.

Napisałbym:
Mieszkam sam.
Dom jest moją ostoją, lubię w nim przebywać, nie ruszać się z łóżka, siedzieć w mroku, wpatrując się w jakiś martwy punkt na ścianie, albo na kroplę cekolu pomalowanego farbą.

Na resztkę życia, które mi zostało, bo wiem, że długo nie pociągnę.

A tutaj lepiej zabrzmi „na resztę życia”. Nie używa się „resztki” w tym kontekście – brzmi nienaturalnie.

Chciała się przytulić, ale się odsunąłem.

Pozostawienie dwóch „się” w tak krótkim zdaniu to według mnie duży błąd.
Można na przykład napisać: Oczekiwała ciepła, pocałunku, ale się odsunąłem.

Reasumując, stanowczo radzę zmienić korektora.
Swoją drogą ciekawe: ile za to wziął (chce wziąć)?

Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 115

Prośba o ocenę korekty

Post#3 » 8 maja 2017, o 16:55

To moja nauczycielka od polskiego z podstawówki. Wkleiłem tekst, bo miałem własnie obawy, że zniknie mój indywidualny styl. Nie wzięła na razie nic, wysłała mi tekst poprawiony i zapytała się, czy mi się podoba

szczepantrzeszcz
Księżycowe Ostrze
Księżycowe Ostrze
Posty: 2002

Prośba o ocenę korekty

Post#4 » 8 maja 2017, o 18:10

Po korekcie tekst w znacznej mierze stracił Twój styl, który jakby nie patrzeć widać słychać i czuć. Szczepan by zmienił znacznie mniej.


Za oknem szara zawierucha... taka sama, jak w moim życiu.
W pokoju unosi się papierosowy dym, panuje półmrok. Zaciągnięte zasłony ledwo przepuszczają światło.
Wpatruję się w ekran monitora. Pionowa kreseczka przy końcu wyrazu miga jednostajnie.
Od czego by tu zacząć?
Jestem zdania, że aby oddać wszystko w pełni, trzeba się otworzyć... z tym u mnie ciężko. Jutro zaczynam terapię, kolejną już. Jest ze mną źle. Czy może być dobrze jeżeli, boję się wyjść na zewnątrz, zapieram rękami i nogami, byle tylko nie przekroczyć progu drzwi, nie wyjść na zwykłe, proste zakupy, zakupy które ludzie robią codziennie i nie stękają z tego powodu.
Mieszkam sam.
Mieszkanie jest moją ostoją, lubię siedzieć w domu, nie ruszać się z łóżka. Lubię mrok, lubię wpatrywać się w jakiś martwy punkt na ścianie, na resztkę kropli pomalowanego farba cekolu... na resztkę życia, które mi zostało, bo wiem że długo nie pociągnę.
I tak cały dzień.
Od jakiegoś czasu nienawidzę ludzi, nienawidzę swoich sąsiadów. Ilekroć spotkam jakiegoś na klatce, z trudem przychodzi mi się przywitać.
Nienawidzę wszystkich.
Nienawidzę matki. Nienawidzę sąsiadki z trzeciego piętra, która jest chora na schizofrenię i nie wiedzieć czemu, zawsze jak schodzi po schodach, to trzyma się lewej strony, tej przy ścianie. Gdy coś jej stanie jej na przeszkodzie, to zależy, albo będzie agresywna, albo (jeżeli wzięła leki) poczeka, aż ktoś po prostu zejdzie z drogi.
Pod wieczór przyszła do mnie matka, poinformowała, że wykryli jej narośl na płucach. Prawdopodobnie jest to nowotwór. Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to obeszło. Jak praktycznie wszystko inne. Chciała przytulić, ale się odsunąłem. Weszła do pokoju, spojrzała na biurko. Z popielniczek wysypywało się tysiące, nie, miliony niedopałków.


Nie rozumiem zdań: "Nie wiem czemu, ale jakoś mnie to obeszło. Jak praktycznie wszystko inne." Jeżeli chciałeś oddać obojętność wobec choroby matki napisałbym: "Jakoś mnie nie ruszyło. Podobnie jak wszystko inne." Generalnie uwaga jest taka, że dla tego konkretnego problemu warto używać zdań nieco krótszych... i kilka zaimków mniej również nie zaszkodzi ;))

Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 115

Prośba o ocenę korekty

Post#5 » 8 maja 2017, o 18:10

Macie chyba rację. Ta korektorka nie jest dla mnie. Bardzo ważne jest dla mnie to, aby ten mój styl właśnie zachować.

szczepantrzeszcz
Księżycowe Ostrze
Księżycowe Ostrze
Posty: 2002

Prośba o ocenę korekty

Post#6 » 8 maja 2017, o 18:13

Najważniejsze, przeczytać samemu po dłuższej przerwie. Wtedy babole lepiej widać.

Awatar użytkownika
Liusah
Opiekun poezji i Zdobywca Artefaktu 2017
Opiekun poezji i Zdobywca Artefaktu 2017
Posty: 690

Prośba o ocenę korekty

Post#7 » 8 maja 2017, o 20:37

To nie ma nic wspólnego z korektą. Rację ma Gorgiasz, że współcześni korektorzy głęboką ingerują w tekst, ale to jest mylenie pojęć. Korektor ma za zadanie poprawić błędy, a nie napisać tekst po swojemu. Ja dzięki Bogu wydaję poezję, nie prozę, ale w kwestii artykułów naukowych miałam już do czynienia z tego typu "korektą". To jest paranoja. Niech nazywają przynajmniej rzeczy po imieniu, a nie zasłaniają się pojęciami o zupełnie innym znaczeniu.
Są sytuacje, w których milczeć po prostu nie wolno.

Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 115

Prośba o ocenę korekty

Post#8 » 8 maja 2017, o 21:02

Bardzo dziękuję za odzew. Wychodzi na to, że lepiej bym sobie poradził z korektą niż ta osoba, która miała mi robić :P

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 332

Prośba o ocenę korekty

Post#9 » 8 maja 2017, o 21:11

Nie podoba mi się ta "korekta". Zmieniony został nastrój tekstu. Nawet jeśli u Ciebie było kilka błędów, np. brakowało przecinków, to napisałeś to tak jak czułeś. Wprowadzając lekkie poprawki pozostawiłbyś ten sam klimat. Ale ten ktoś mimo wprowadzenia jakiejś tam, bądź co bądź, przejrzystości i lekkości, spowodował, że było to za czyste jak dla mnie. Pomysł poprawiania po autorze nie przypada mi jakoś do gustu. Rozumiem poprawki interpunkcyjne, ale nie należy bawić się w autora i zmieniać tego, co on chce powiedzieć.
Twój tekst emanuje uczuciami - ja bym na Twoim miejscu nie pozwoliła nic zmienić.
Korektor zabawił się w jakiś opis tekstu, śmieszne.
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

szczepantrzeszcz
Księżycowe Ostrze
Księżycowe Ostrze
Posty: 2002

Prośba o ocenę korekty

Post#10 » 8 maja 2017, o 21:12

Sam baboli nie wyłapiesz. Mózg ludzki jest skonstruowany tak, a nie inaczej. Potrzeba korektora i koniec.

Rację ma Liusah, pisząc, że zbyt daleko idąca korekta, to nie jest żadna korekta. Poza tym często bywa tak, że przywiązujesz się do jakichś sformułowań i choć w powszechnej opinii są one niedobre, dla Ciebie mają wartość... i co wtedy? Każde rozwiązanie może być dobre, pod warunkiem, że decyzję podejmie autor.

Wróć do „Jak pisać?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość