Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Hołd postaciom, które darzycie szczególnymi względami

Napisanie powieści jest szalenie proste. Napisanie dobrej powieści jest bardzo trudne. Jak pisać opowiadania, tworzyć piękną poezję? Jak szlifować styl, konstruować postaci, angażować czytelnika? Te oraz inne dyskusje, porady oraz rozmowy dotyczące pisarstwa oraz pisania.
Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#1 » 15 kwie 2009, o 22:40

Czyli pora oddać hołd bohaterom własnym, jakich zapewne ma wielu z nas, nawet jeśli nie wszyscy przelewają ich życie na papier. Postacie, o których piszecie, które stworzyliście do RPG-ów lub po prostu z nudów. Czy są wśród nich takie, które darzycie szczególną sympatią? Jeśli tak, to dlaczego? Co jest w nich takiego szczególnego, że akurat te, a nie inne? 

Zapraszam więc do podzielenia się (i pochwalenia ;) ) swoimi ulubionymi... hm, cóż, swoimi bohaterami :mrgreen:

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Awatar użytkownika
Cam
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 6510
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#2 » 17 kwie 2009, o 15:22

Ale uroczy temat, wypowiem się, jak tylko się namyślę, bo na razie przychodzi mi na myśl głównie Vanielle (choć nie ma w niej nic aż tak szczególnego), a warto się zastanowić głębiej ;)

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#3 » 17 kwie 2009, o 22:33

W każdym z nich jest coś szczególnego ;) To ja poczekam z moimi xD
"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Awatar użytkownika
Cam
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 6510
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#4 » 17 kwie 2009, o 22:46

Zatem - Vanielle. Ogólnie: młoda druidka w wieku nieokreślonym, co prawda, jednak oscylującym na siedemnaście-osiemnaście, coś w tych okolicach. Kasztanowowłosa, ruda, piegowata, drobna, o teoretycznie wyróżniającej się urodzie (typowa raerańska kobieta to zazwyczaj jasnowłosa, wysoka, ale krągła) z powodu jej korzeni - jej ojczyzna upadła dwanaście lat przed trwaniem właściwej akcji Szklanego wiatru; przygarnięta przez wędrownych druidów. Z charakteru (podeprę się opinią Lailerosse, bo jest bardziej obiektywna niźli ja byłabym :)): "jest silną, mądrą kobietą, która twardo stąpa po ziemi, a równocześnie nie jest pozbawiona pewnej kruchości i delikatności. Jest zaradna, ale nie odmówi pomocy, roztropna, lecz nie oznacza to, że nie potrafi się wpakować w kłopoty. (...)". Przywiązałam się do niej - poza tym, czy postać, którą niektórzy porównują do wdzięcznej, kruchej i ulotnej wróżki, może nie budzić sympatii? ;)

Awatar użytkownika
Bestia
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 65
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#5 » 17 kwie 2009, o 23:03

Circe z Dotyku Anioła - stanowczo, bezapelacyjnie. I wbrew pozorom, choć ulubiona, to mam wobec niej bardzo mieszane uczucia. Na początku w ogóle jej nie lubiłam - dziewczyna zakochana w sobie, arogancka, rozpieszczona, infantylna, nie potrafiąca przegrywać. Złośliwa, uszczypliwa, trochę niestabilna emocjonalnie. "(...)najłatwiej ją zranić uderzając w jej miłość własną." - cytując pewną bardzo trafną wypowiedź.  

Muszę przyznać, że to chyba pierwsza bohaterka, która powstała sama z siebie i żyje własnym życiem - niezależnie ode mnie (bo nawet jeśli próbuję choć na chwilę postawić ją w sytuacji, w której jest całkiem miła i pomocna, jest to dla niej tak nienaturalne, że w końcu to "sympatyczne" zachowanie okazuje się być czymś ważnym spowodowane). Dodatkowo dziewczyna zawsze robi wszystko tak, żeby sama wyszła na tym jak najlepiej. Niby jest po czyjejś stronie, ale tylko dlatego, że akurat jej to na rękę. Ma swoje zasady, ktrych się trzyma.  

I pewnie nie lubiłabym jej do tej pory, gdyby nie fakt, że Circe ma jednak w sobie parę pozytywnych cech.... których teraz nie potrafię sobie przypomnieć :roll: No może poza jedną, która da o sobie znać dopiero później - Circe potrafi złamać każdą ze swoich zasad aby uratować kogoś, na kim jej bardzo zależy. 

Tak więc aktualnie Circe jest moją ulubioną bohaterką, która stworzyłam, ale nie znaczy to, że ją bardzo lubię :D


Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#6 » 17 kwie 2009, o 23:38

Wiesz, Oeone, Van jest naprawdę sympatyczna, osobiście ją polubiłam (co ostatnio rzadko mi się zdarza jeśli chodzi o bohaterki ;) ), zawsze wydawała mi się taka ... stonowana, ale mimo to nigdy nie była nijaka. Udała Ci się :D 

 

Dobra, to teraz moi "wybrańcy" ;) 

 

Przede wszystkim - Zara. Zara, która powstała dzięki pewnej propozycji Zireael, za którą jestem jej teraz niezmiernie wdzięczna. Dziewczę to żyje w opowiadaniu Kropla błękitu, które nawet lubię, mimo że sama je napisałam - a to już jest aż niezwykłe ;)

Wróćmy jednak do Zary - za co ją lubię? Za to, że jest inna niż wszyscy moi dotychczasowi bohaterowie i bohaterki. Nie jest mroczna, wygadana, cyniczna, zgorzkaniała ani generalnie wredna czy niebezpieczna (nie z własnej woli, tak to ujmijmy). To dziewczyna, która została od urodzena poświęcona bóstwu zła i chaosu, a mimo to nie ma w niej właściwie niczego wyraźnie negatywnego. Jest skryta i zamknięta w sobie, ale nie ponura. Cieszą ją rzeczy proste, chłonie wszystko co ją otacza, zachwyca ją każda nowa rzecz, a na poznanie świata od jaśniejszej strony ma właściwie jeden dzień. Jest chodzącą niewinnością... właściwie to inaczej- chodzącą nieświadomością, co właśnie czyni ją wyjątkową. I prawie nie mówi (nie, nie dlatego że nie chce- po prostu nie nawykła do tego i nie jest najlepsza w formułowaniu swoich myśli), głównie odczuwa. Ma w sobie mroczną tajemnicę, a mimo to jest bardziej "jasną" postacią.  

Ostatnio odkryłam, że Zara i jej... khm, wybranek to ogólnie bardzo ciekawa para, na której chyba się przez najbliższy czas powyżywam. Przynajmniej dopóki wyżej wymieniony nie straci cierpliwości i nie skończę gdzieś jako kupka popiołów ;P 

 

Raisa- skrytobójczyni, pani z RPG-a. Dlaczego ją lubię? Bo jej pierwowzorem jest koncepcja upadłego Asasyna, która cały czas siedzi mi w głowie, od kiedy tylko przeczytałam o upadku Alamut. Bo to osoba, która nie zna definicji wolności, więc źle ją interpretuje i zadowala ją nawet jej ułuda. Bo właściwie nie ma celu w życiu, a potrafi tylko jedno (no, właściwie to dwie rzeczy- tańczy z woalami, dzwoniącymi i nie tylko), w dodatku naprawdę lubi to robić. Właściwie to socjopatka, jest zimna, wyrachowana, ale równocześnie zagubiona, choć nie bardzo zdaje sobie z tego sprawę. A i tak, tak naprawdę pewnie lubię ją najbardziej dlatego, że powstała na podłożu mojej fascynacji średniowiecznym światem arabskim.  

Właściwie razem z nią plasuje się tu taki jeden Wajir (już nie z RPG-a, tylko z jednego z moich neverendingów). Chociaż on jest nadal "przykuty" do twierdzy, która dawno upadła, zdaje sobie sprawę ze swojego zagubienia i nie wie, w którą stronę ruszyć. Hańbą jest dla niego żyć, ale boi się umierać, choć oszukuje się, że nie poszedł za swymi braćmi i nie zabił się, bo chce by razem z nim twierdza żyła dalej - przez to strasznie czasem bredzi. No, i nie tańczy z woalami ;) 

 

No i Mavolt, z takiego jednego Veritas. Cóż, tu nie będzie zastanawiania się nad domniemaną głębią i sensem życia. Jest wampirem, jest złośliwy, jest brunetem i wytrzymuje marudzenie Ewki. Nie da się go nie kochać :mrgreen:

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Awatar użytkownika
Cam
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 6510
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#7 » 18 kwie 2009, o 13:23

Lailerosse pisze:Wiesz, Oeone, Van jest naprawdę sympatyczna, osobiście ją polubiłam (co ostatnio rzadko mi się zdarza jeśli chodzi o bohaterki ;) ), zawsze wydawała mi się taka ... stonowana, ale mimo to nigdy nie była nijaka. Udała Ci się :D
Pochlebca...! 

 

Lailerosse pisze:Raisa - skrytobójczyni, pani z RPG-a. (...) nie zna definicji wolności, więc źle ją interpretuje i zadowala ją nawet jej ułuda. Bo właściwie nie ma celu w życiu, a potrafi tylko jedno (no, właściwie to dwie rzeczy- tańczy z woalami, dzwoniącymi i nie tylko), w dodatku naprawdę lubi to robić. Właściwie to socjopatka, jest zimna, wyrachowana, ale równocześnie zagubiona, choć nie bardzo zdaje sobie z tego sprawę. (...)
Mi dotąd szkoda Raisy, bo przez to, że RPG padło już w zalążku, nie pokazała się w całej swojej krasie. Ale tak to już jest, gdy mistrzuje kompletny amator i nie potrafi zachęcić ludzi do pisania. Bite me! :D 

 

Niki, bo Circe jest urocza na swój pokrętny sposób - i dalej sama nie potrafię jednak wymienić żadnej jej pozytywnej cechy, chociaż na pewno jakieś ma.


Awatar użytkownika
Ishie
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#8 » 19 kwie 2009, o 13:25

Jaki fajny temat.  

 

Jeśli chodzi o moich bohaterów opowiadań, to zawsze mam wrażenie, że "dało się lepiej", że "miało być lepiej" i generalnie, to się do nich nie przywiązuje, tylko myślę nad tym, jak ich urealnić, urzeczywistnić i tak dalej. Strasznie jednak kocham moje postaci z rpgów, nawet, jeśli nie mają w sobie niczego szczególnego.  

 

Jedną z moich pierwszych bohaterek, no i ulubionych, jak nietrudno się po nicku domyślić, to Ishke, którą grałam w systemie D&D. Gnomia bardka, która bardzo chciała, a przy tym bardzo nie umiała, za co bardzo mocno jej współczułam i równie mocno się do niej przywiązałam. Była tak żałosna i zagubiona, a przy tym tak nieudolna i nic jej nie wychodziło, że się z nią utożsamiałam jak z żadnym innym bohaterem wcześniej. Pochodziła ze wsi, gdzie pasała świniaki, a chciała stanąć przed publiką w prawdziwym teatrze Waterdeep. Skończyła w rowie pobita na śmierć przez grupkę pijaków.


Awatar użytkownika
Bestia
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 65
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#9 » 19 kwie 2009, o 15:31

Oeone pisze:Niki, bo Circe jest urocza na swój pokrętny sposób - i dalej sama nie potrafię jednak wymienić żadnej jej pozytywnej cechy, chociaż na pewno jakieś ma.
 

Z tego, co zdążyłam zauważyć, chyba nikt nie potrafi żadnej wymienić :D Może ogłoszę konkurs, na wyszukanie jakichś pozytywnych cech Circe? :D


Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#10 » 19 kwie 2009, o 15:38

Hm, ja się może nie będę w to bawić, ja lubię socjopatów xD (vide Raisa i Zernebock...) 

 

Oeone pisze:Mi dotąd szkoda Raisy, bo przez to, że RPG padło już w zalążku, nie pokazała się w całej swojej krasie. Ale tak to już jest, gdy mistrzuje kompletny amator i nie potrafi zachęcić ludzi do pisania. Bite me!
 

Wiesz co, ja myślę, że to bardziej był problem zaangażowania graczy samych w sobie, a nie MG. Noale... cóż. ;) Ech, mnie też żal Raisy. Ale raz została nazwana "maszyną do zabijania". Jestem z niej taka dumna! :mrgreen:

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Awatar użytkownika
Cam
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 6510
Zobacz teksty użytkownika:

Z przesady w przesadę (o niezwykłości szykanowaniu)

Post#11 » 22 kwie 2009, o 21:50

Obiecany już felieton o pewnym zjawisku występującym kiedyś na wielką skalę w półświatku blogowym. Powstał przypadkowo - właściwie jako reakcja na przeczytanie jakiejś oceny, gdzie to zjawisko się pojawiło. Czyli nie wszystkie rzeczy daje się wyplenić. 

Cały tytuł brzmi tak, jak poniżej, w nazwie tytułu wersja skrócona, bo właściwa jest zbyt długa.  

Betowane przez Lailerosse.  

Enjoy ;) 

 

 

[center]Z przesady w przesadę, o niezwykłości szykanowaniu słów parę[/center] 

Czystym, perfidnym zbiegiem okoliczności, bo los należy do jednych z złośliwszych natur naszego uniwersum — trafiamy na polecane wszem i wobec opowiadanie albo sami chcemy takowe napisać, zgodnie z obecnie panującym na blogach „nurtem”, jeżeli o takową modę dbamy. Okazuje się, że bohaterka nazywa się Anne. Nasza mała jest na piątym roku nauki w szkole Hogwart. Oczywiście, trzeba wyznaczyć jej „miejsce na świecie”, a więc trafia do, powiedzmy, Ravenclawu. Anne nie jest głupia — no, nie aż tak, przyznajmy, bo przecież nie może być nieprzeciętnie inteligentna, nie godzi się to z kanonami nowej mody. Więc jest skrytą intelektualistką, radzi sobie całkiem dobrze, a mimo to nikt nie zwraca na nią uwagi czy szanuje jej postępy w nauce. Ba, Anne jest łamagą, więc ciągle kogoś potrąca i ładuje w tarapaty, co wcale nie powiększa cudzej sympatii względem niej. Do tego ma słabość do jakiegoś pana, najlepiej z jej domu, seksownego, powabnego, który jej nie zauważa. Anne w dodatku ma na nosie ogromne okulary — oczywiście, uroku jej nie dodają — nie jest brzydka, ale nie jest tez ładna, jest szczupła, ale o chłopięcej posturze, więc nie ma mowy o krągłościach. W przyszłości miałaby pracować jako księgowa w Ministerstwie, nigdy niczego nie osiągnąć.  

Okazuje się, że to leży na półce „popularne”, blisko „poczytne” i „uznawane za świetne”.  

Znacie ten przypadek? Ale zacznijmy od czegoś innego. 

Oczywistym jest, że początki są zawsze najtrudniejsze, gdy przychodzi stworzyć świat, ożywić bohaterów, nakreślić rys fabuły i rozpisać wątki — ale w efekcie zaczynacie pisać, rozkładając wszystko na czynniki pierwsze (bądź też nie). I wszystko wydaje się być proste, aż do pewnego momentu. Gdzie jednak tworzy się opór? Czy zgani was ktoś, że świat jest pełen smoków i magii? Nie. Czy traficie na krąg antypatii względem swojego opowiadania czy powieści, jeżeli zdecydowaliście się akcję obsadzić w Londynie, Paryżu czy jakimkolwiek innym miejscu, które istnieje na mapie Ziemi? Otóż nie — a nawet jeżeli, zwalmy to na karb chybienia w gusta pojedynczych czytelników, którzy z pewnością nie będą prześladować was czy zasypywać waszej strony opiniami zaczynającymi się od słów: „żałosny”, „żenujący”, „beznadziejny” czy „śmieszny”, a zwyczajnie porzucą lekturę i znajdą coś, co będzie ich interesować.  

Co jest problemem? Bohaterowie. 

W pewnej chwili każdy z nas zostaje dosięgnięty przez pewną plagę, spotyka się z nią, być może zostaje zwolennikiem owego „ruchu” lub nie, jednak w mniejszym lub większym stopniu, świadomie bądź nie, w jakiś sposób podporządkowuje się „modzie”. Warto dodać, że zazwyczaj dla początkującej osoby sprawą zupełnego przypadku jest, czy skupi się na nim całe anty-stowarzyszenie, czy też będzie miał szczęście zaznania spokoju jeszcze na jakiś czas. Bo każdy początkujący z czasem robi się coraz bardziej i bardziej zaawansowany, z szarej myszki serwisu blogowego przeistacza się w osobę kojarzoną — jeżeli jest o tyle utalentowany bądź poczytny — sekundę potem lub wcześniej zawiązują się internetowe znajomości, a być może potem „kariera” oceniającego. I nie chodzi bynajmniej mi o sam rozwój młodego „pisarza” — a w dalszym ciągu rzecz tyczy się sprawy. Bo, powiedzmy sobie szczerze, część, jak nie większość, oceniających szuka łatwej okazji do zmieszania kogoś z błotem. Nawet jeżeli jednak nie i ubiera swoje zdanie w delikatne słowa oraz stara się być altruistami, jest spora szansa, że nie przypadnie im do gustu niezwykłość — czyli, w większości przypadków, mimo wszystko oceniający może być prześladowcą oryginalności, czego nie omieszka w ocenie wytknąć jakiemuś autorowi. Krąg się nakręca, co wtedy zrobić? 

Czy nie spotkaliście się z testami na tak zwany marysuizm? Och, z pewnością i zapewne dla części były to pierwsze spotkania z tym pojęciem — i następnie każdy z nas choć raz sprawdzał dzięki tym piętnastu czy ileśtam pytaniom, czy jego postać jest wyjątkowa. Być może jakiś ułamek z nas, przerażona tym, że jej bohaterka/bohater właśnie padł niedaleko kompletnej Marii Zuzanny, zaczęła cząstkowo wykreślać co ciekawsze cechy: z kasztanowych kędziorków i turkusowych ocząt o czarnych rzęsach przechodzili w mysie warkoczyki oraz szare, nijakie spojrzenie; z magiczki, która opanowała najwyższe arkana magii, tworzyli zwykłą podróżniczkę, a z młodej dziewczyny obdarzonej urodą i powodzeniem — niezrozumianą przez resztę, szykanowaną bidulkę. Czy tędy droga? 

Zastanówmy się jednak nad samą fantastyką — bo tutaj najczęściej padają oskarżenia: „Mary Sue, Mary Sue!”, jako, że ten gatunek proponuje nam cały wachlarz możliwości, cokolwiek sobie zażyczymy, będzie nam dane. Czy jest w tym jakikolwiek sens? Pomyślmy — fantastyka, jako literatura f a n t a s t y c z n a, skazana jest wręcz na wyjątkowość, więc czy słusznym byłoby obrać sobie jako bohaterkę kompletną łamagę bez celu w życiu i jakichkolwiek szans na ciekawą przygodę? Czy nie powinniśmy się starać, by właśnie nasze — powiedzmy, uściślając — fantasy, opowiadało choćby i intrygującą opowieść o grupce podróżnych, którzy pokonują przedziwne przeciwności losu, byleby dojść do celu? To jeden z najbanalniejszych przykładów — a jednak na nim właśnie widać najlepiej, dlaczego plaga ogołacania bohaterów z cech nietuzinkowych jest bynajmniej bezcelowa. Fantastyka to fantastyka — po co tworzyć opowieść obyczajową w świecie baśni i cudów? Z założenia mija się to z celem.  

Nie mówię — klękajcie ludy i narody, oto czas na stworzenie superherosa o stu trzech supermocach, że aż strach o nim myśleć. Umiar zawsze się przydaje — wiadomo, nikt nie jest idealny, a przesada nie należy na regale o nazwie „mile widziane”. Czy jednak ktokolwiek mówi o idealności? Czy ktokolwiek upiera się, by bohater X był uosobieniem boskości i nierealności? Idealny bohater nie istnieje — są najwyżej próbami stworzenia przez osobę „zieloną” alter ego czy jakkolwiek to sobie tłumaczyć, sprowadza się to jednak jedynie do źle skonstruowanej postaci. Dlaczego więc tyle osób uparcie powtarza, że jakakolwiek cecha niezwykła równa się marysuizmowi? 

I tutaj się skupmy — przez bajdurzenie o fantastyce i umiarze, przechodzimy do sedna sprawy. Problemem nie jest o tyle sama plaga anty Mary Sue, chociaż o niej mówiono jak na razie cały czas — a o to, do czego prowadzi. Uznaliśmy, że plaga zuziofobii rzuciła się z pazurami przede wszystkim na fantastykę, zaczerpnijmy z niej przykład. I tutaj idealnie wpasował się zamek Hogwart i random-Krukonki czy random-Gryfonki, a jakże.  

Czytaliście pewnie czy chociażby słyszeliście o jakimś znanym fanfiction, prawda? Przykładem posłużyła już na samym wstępie Anne (imię wybrane przypadkowo, bez aluzji) — i przypomnę jeszcze, że cechy, które wtedy wymieniłam, wcale n i e b y ł y hiperbolizacją. Kto nie urodził się wczoraj, przyzna, że nawet i rok temu tak właśnie kreowano „modne” postaci.  

Wiecie, co dalej pewnie działoby się z Anne? W przyszłości miałaby pracować jako księgowa w Ministerstwie, nigdy niczego spektakularnego nie osiągając, no, może poza wyjątkowo szybkie rozprawienie się z „bardzo ważną” aferą ginących spinaczy biurowych. Nie przeżyje niczego ponad ukrywanie się przed światem, potajemnym wzdychaniem do jakiegoś mężczyzny, na którego zdobycie nigdy się nie odważy, oraz kontemplowaniem, dlaczego jest taka niezauważalna dla reszty. No, Anne, wiesz już, jak to się stało? 

W ogóle sytuacja Anne, oprócz tego, co wyżej opisano, przedstawia się tak, jakby jej nie było. Bo teoretycznie jej nie ma — kwintesencja pospolitości, przeciętności i nudy, a którą można zabić nie jednego czytelnika, ale, o dziwo, takie rzeczy są lub były najbardziej poczytne, najpopularniejsze. Dlaczego? Moda. W międzyczasie zwykła niechęć do przesadzonych postaci o tysiącach niespotykanych zdolnościach przeszła w tępienie wszystkiego, co chociaż na cal odbiega od normy — a więc wszystko, co niezwykłe, spychane zostaje przez inne twory przesycone nuuudą.  

I teraz zastanówmy się — czy warto o takiej przeciętności pisać? Czy historyjka o Anne powinna mieć miejsce? Czy Hogwart to tak niezwykłe miejsce, że aż prosi się, by ktoś nietuzinkowy (oczywiście — bez przesady) postawił tam stopę i został naszym głównym bohaterem?  

Ale wychodząc poza fikcje fanów — nawet zwykła dziewczyna, polska Kasia Kowalska, może mieć w sobie coś, co przyciąga ludzi, i co czyni ją lubianą w swoim małym, małomiasteczkowym liceum. I nie tyczy się to jedynie Hogwartu czy polskiej szkoły — a wszystkiego! Po co więc ogołacać bohatera ze wszystkiego, co ma, byleby stał się cieniem postaci, jaką w założeniu miał być?  

Więc jeżeli właśnie zauważyłeś, że twoja postać przypomina szarą mysz — zastanów się, dlaczego tak się stało? Przez modę, presję ze strony innych? Każdy ma prawo pisać tak, jak uważa za słuszne — inną sprawą jest to, czy wychodzi mu to na dobre, czy na złe, jednak nie należy narzucać sobie czy innym schematów, własnego zdania. Ja nie staram się tego zrobić, więc inni też nie powinni. Gdyby takie zjawisko nie następowało — nie powstałby ten felieton.  

Podsumujmy: bohater ma prawo być wyjątkowy — jeżeli jednak nie jesteście do tego w stu procentach przekonani, może sprawicie, by odpokutował, nie uważacie? Jeżeli lękacie się, że komuś postać wyda się wyidealizowana — niech wyniknie z jej niezwykłości coś, co wcale nie będzie kolorowe i przyjemne. Wymaga to jedynie już większych umiejętności — więc jeżeli z kolei boi się ktoś, że nie podoła opisywaniu emocji spowodowanych trudami życia, powinien pójść innym tropem. Bo i na to jest rozwiązanie. Złoty środek to recepta na naturalnego, „swojskiego” bohatera, który jest jak my, ale który ma w sobie iskierkę niezwykłości. Kasia Kowalska to właśnie druga opcja.  

A wniosek? Przesadzać nie należy nigdy. Bo też nigdy nie wiadomo, do czego w końcu to zaprowadzi.


Awatar użytkownika
Glavessy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#12 » 29 cze 2009, o 15:32

A ja mam dwóch faworytów i opiszę ich krótko. 

Tym starszym jest Aleksander. Mistrz. Idealny i zły.  

Jest też Wanille. Blond włosy, piwne oczyska, skóra o karmelowej barwie, mnóstwo piegów. Postać melancholijna i flegmatyczna, jednak posiadająca swój charakterek.  

 

Cóż, ciężko mi powiedzieć coś innego, ponieważ Aleksander i Wanille są nieokreśleni, codziennie inni, ale dla mnie wspaniali.


Veena

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#13 » 2 lip 2009, o 21:49

Czytam ten temat i dochodzę do wniosku, że musicie być mafią - wszyscy wszystkich znają i wiedzą o sobie wszystko. :D A ja jestem kot, bo kojarzę tylko Zarę.  

 

Mój ulubiony bohater, którego spłodziłam? Oczywiście Sebastian, bo jakże inaczej! Mój pierwszy poważny mylogowy projekt, z którego byłam naprawdę zadowolona. Alkoholik, nerwus, treser smoków, pan zbuntowany z całym wianuszkiem uroczych wad, pewnego beztroskiego dnia postanawiający pomścić brata, którego zamordowali śmierciożercy - tak, Sebastian był bohaterem fanfiction. W dodatku marzył mu się zawód aurora, ale nie chcieli go dopuścić, bo się nie nadawał. I słusznie, jeszcze by przepił całą tą ich kwaterę. Swój żywot zakończył wraz z szóstym lub piątym rozdziałem, od kiedy to bezpowrotnie zawiesiłam całą swoją sebastianową działalność. Pewnie wciąż siedzi tam i chleje, mając nadzieję, że jeszcze sobie o nim przypomnę, ale... Cóż, life is brutal and ful of zasadzkas. :D Lubiłam go, serio. Prawie tak samo jak bliźniaków.  

 

Natomiast z kategorii pt. "Jestem hardkorem" lub "Robisz to źle" muszę wspomnieć o mojej słodkiej Julce (Julce, tak?), pierwszej bohaterce, jaką w ogóle stworzyłam. Miałam osiem lat i spędzałam wakacje u babci na wsi. Julka była piękną gimnazjalistką, a kiedy upadł jej na ulicę pierścionek, boski Artur o mało nie zabił się pod kołami autobusu, aby go odzyskać, bo ciężkie opony zatrzymały się dokładnie trzy centymetry od zielonego oczka. Bo Artur kochał ją, kochał ją miłością opętańczą, a ona go nie chciała! Mimo że on taki piękny, silny piłkarz był... No cóż. Mogę powiedzieć tylko jedno: babci się podobało. ;)


Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#14 » 3 lip 2009, o 22:35

Czytam ten temat i dochodzę do wniosku, że musicie być mafią - wszyscy wszystkich znają i wiedzą o sobie wszystko.
 

A tam zaraz mafia, nawet nie gang z podwórka ;) Poza tym, nie przejmuj się, ja też zazwyczaj w niczym się nie orientuję ;P 

 

A ja jestem kot, bo kojarzę tylko Zarę.
 

Co nie zmienia faktu, że bardzo mi miło xD I jej też. I jemu też, ale się do tego nie przyzna... 

 

Julka była piękną gimnazjalistką, a kiedy upadł jej na ulicę pierścionek, boski Artur o mało nie zabił się pod kołami autobusu, aby go odzyskać, bo ciężkie opony zatrzymały się dokładnie trzy centymetry od zielonego oczka.
 

I mimo to, dalej go nie chciała? No to chyba udało Ci się stworzyć swoją pierwszą femme fatale :D  

 

Jej, wiecie co? A mnie się ostatnio zamarzyli obsesyjni kochankowie, tacy wręcz destruktywni. Tylko nie wiem, w co mam coś takiego wcisnąć... :?

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Veena

Re: Ulubieni bohaterowie, których sami stworzyliście

Post#15 » 3 lip 2009, o 23:04

Lailerosse pisze:Jej, wiecie co? A mnie się ostatnio zamarzyli obsesyjni kochankowie, tacy wręcz destruktywni. Tylko nie wiem, w co mam coś takiego wcisnąć... :?
 

 

A więc przybij piąstkę, szułf! Mnie ostatnio również chodzi coś takiego po głowie, po prostu nie mogę odpędzić od siebie myśli napisania miniaturki z łóżkiem, papierosem, nią i nim. Lecz jak zwykle zachowane w świecie Pottera, bo jakże inaczej, niektórych nawyków nie da się tak łatwo pozbyć. Choć i tak - jak znam siebie - na samych planach się skończy, więc. :D 

Ale Ty, Lailerosse, jak najbardziej możesz nam się takimi obsesyjnymi kochankami pochwalić, a jak! Zachęcamy, zachęcamy.


Wróć do „Jak pisać? Poradniki pisarskie i dyskusje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości