Opowiadania bez końca

Dyskusje, porady oraz rozmowy dotyczące pisarstwa oraz pisania.
GloomyBear
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 57

Opowiadania bez końca

Post#1 » 3 wrz 2012, o 18:28

Zastanawiam się dlaczego powstaje tak wiele opowiadań (mówię o doświadczeniach swoich i nie tylko), których nigdy nie kończymy. Zostają napoczęte, leżą, zbierają kurz, a potem popadają w zapomnienie. W moim przypadku zazwyczaj dzieje się tak, albo w połowie, albo w ogóle na samym początku. Przeczytałam kiedyś artykuł (a może była to reklamówka warsztatów literackich, nie pamiętam), którego autor stwierdził, że powodem tego mimo wszystko częstego zjawiska jest fakt, że bardzo często wymyślając opowiadanie nie myślimy o tym jak je zakończymy. Tworzymy uniwersum, bohaterów, a zapominamy o zakończeniu i gdy osiągniemy już punkt, na który mieliśmy pomysł napotykamy na "blokadę" i często mamy problem by ją przełamać. Autor tego krótkiego felietonu (czy jakby to nazwać) stwierdził, że tak naprawdę historia jest w nas i istnieją sposoby by ją z wnętrza autora "wydobyć". Jestem ciekawa, czy też macie takie problemy, no i jakie są wasze sposoby by się "odblokować" i skończyć zaczętą historię?

Pryvian
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 207

Opowiadania bez końca

Post#2 » 3 wrz 2012, o 20:30

Skończenie czegokolwiek, co piszę to cud. Zdarza mi się głównie przy miniaturkach, ale nie przez koniec, ale właśnie przez środek. Jestem dziwnym typem, który zaczyna pisanie właśnie od końca, a potem fragmentami wyrwanymi z kontekstu. Inaczej nie potrafię, bo i jakoś nie po mojemu mi się to wydaje.
A co do sposobów na kończenie - pomaga mi głównie muzyka, zwłaszcza Julie Fowlis, która jest chyba najbardziej wenogenną artystką, jaka żyje na świecie. Ewentualnie obejrzenie po raz milion pięćset dwudziesty tego samego musicalu, gdyż moją specjalizacją są fan ficki do nich.
[center]She's my carer. She cares so I don't have to.[/center]

[center]ObrazekObrazek[/center]

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Opowiadania bez końca

Post#3 » 3 wrz 2012, o 22:29

Ja mam parę takich zaczętych opowiadań, rzeczywiście, zajęłam się wtedy głównie tym, co akurat przychodziło mi do głowy i nie planowałam ich do przodu. Większość utknęło, jedno udało mi się skończyć, ale równocześnie muszę je pisać na nowo, ponieważ wskutek właśnie takiego radosnego braku planów, porobiły mi się straszne dziury w fabule.
Plus, mam jeszcze inny problem, potrafię wymyślić dłuższe opowiadanie od początku do końca, ale jak już sobie to wszystko poukładam, to nie chce mi się pisać :|
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

GloomyBear
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 57

Opowiadania bez końca

Post#4 » 3 wrz 2012, o 22:42

Lai, też tak mam. Przykładem jest moje opowiadanie o Isil. Mam niby gotową i zaplanowaną całą fabułę, ale jakoś nijak nie mogę się do tego zabrać. Inna sprawa, że ja to mam taki słomiany zapał, że się czymś strasznie zainteresuję i chcę robić milion rzeczy z tym związanych (teraz np. mam fazę Dragon Age) a potem kiedy mi przejdzie to już mi się odechciewa i przychodzą inne pomysły. Mam chyba więcej opowiadań zaczętych niż skończonych, wiele pomysłów na postać i niestety nigdzie to nie idzie na razie ;/
Swoją drogą, mi muzyka w tworzeniu przeszkadza. Nie mogę się przez nią skupić bo zamiast pisać, nucę pod nosem, albo zaczynam tańczyć i śpiewać i ogólnie pochłaniać dźwięki zamiast pisać. Wyjątkiem jest chyba tylko muzyka klasyczna chociaż i do tego zdarza mi się machać łapami i "dyrygować"

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Opowiadania bez końca

Post#5 » 4 wrz 2012, o 10:48

To ja wypowiem się szerzej na temat tego problemu. :)
Z własnego doświadczenia wiem, że opowiadania pisane spontanicznie rzadko kiedy wypalają, ja tak próbowałam i wiele innych osób, które swojego czasu obserwowałam na mylogu. Zazwyczaj nie mając wstępnego planu, głównych założeń co do utworu, jaki mamy zamiar stworzyć, powstają dziury fabularne, niedociągnięcia, nawet pewne rażące błędy w kreowaniu postaci, kiedy nagle zmieniają się/stępiają najważniejsze jego cechy.
Jestem za zastanowieniem się najpierw nad sensownością przedsięwzięcia, co właściwie chcemy przez to osiągnąć (tylko skończyć, a może spróbować wydać?) i wtedy ustalić, ile właściwie stron/tomów nam wystarczy na spisanie tego. Wszystko zależy od tego, jak bardzo ktoś jest ambitny i jaką formę preferuje.
Załóżmy, że wybieramy ambitniejsze rozwiązanie i mamy zamiar stworzyć własne uniwersum. Jak każdy z nas tutaj zauważył - rozpisywanie tego zajmuje czasu, ale także frajdę. Ustalanie wydarzeń, nakreślenie realiów, mechaniki, zasad panujących w danej krainie, itd., itp. to całkiem niezła zabawa, ale często jest tak, że zatrzymujemy się w miejscu i dupa blada z dalszego pisania. :D
Nie wiem jak inni, ale ja raz próbując stworzyć własne uniwersum i spisując powieść, doszłam do momentu, gdzie cały ten projekt wydał mi się nie na mój wiek, na wyrost. Nie chciałam pisać epic shitu, więc zaniechałam go (a miałam coś około 100 stron A4) i teraz czeka na swój wielki dzień, gdy przeredaguję go i być może skończę. :) Wiem, wiem, nie którzy mogą popukać się w czoło i stwierdzić, że moje ambitne cele są nad wyraz ponad mój potencjał, ale co tam - człowiek marzeniami żyje. :D
Ale do czego dążę - uważam, że każdy zanim podejmie się pisania powinien zamiast skupiać się na milionach niepotrzebnych rzeczy i stracić zapal do pisania, to powinien nakreślać tylko najważniejsze rzeczy, najbardziej konkretne, które przydadzą się akurat w tym momencie i za pół roku, a nie za X tomów, bo do tego czasu idea może się jeszcze zmienić. Ja póki co wiem, że od półtora roku mam pomysł, ale jego nakreślenie trochę mi zajmuje przez oczywiste przeszkody życia codziennego, ale zamierzam to napisać i jestem niemalże pewna, że przynajmniej pociągnie do 5-6 rozdziałów, jak nie więcej. :)
Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1543

Opowiadania bez końca

Post#6 » 4 wrz 2012, o 12:42

Ja w swoim życiu skończyłam jedno opowiadanie. JEDNO. Na tryliard zaczętych. Zawsze miałam pomysł na zakończenia - zawsze - ale opowiadanie albo po pewnym czasie zaczęło mnie nudzić, albo zajmowałam się czymś nowym.
Wydaje mi się, że tekst, żeby był dobry, musi być stary. Wiekowo. Powinien poleżeć w szufladzie/folderze z parę miesięcy, a jeżeli nadal będziemy do niego tęsknić i wzdychać - to jest nasza miłość, to jest to! Jeśli nie znudzi nas kreowanie najmniejszych szczególików uniwersum, jeśli mamy cierpliwość tworzyć kiludziesięciopokoleniowe drzewa genealogiczne, bo jest to konieczne dla opowiadania, to jest to!
Ale na to trzeba po prostu czasu, oswojenia się z teksem, przespania się z nim.
Ja stworzyłam coś takiego parę lat temu - stylu nie miałam najgorszego, ale fabularnie to to kulało wybitnie. USUNĘŁAM TO W PIERON, bo zaczęło mnie to wkurzać i ostatnio sobie o tym przypomniałam i chciałam normalnie skoczyć z okna (mieszam na parterze). Dlaczego? Bo się poddałam, bo nie dałam tekstowi dojrzeć - a to może potrwać nawet i te cztery lata.
where does everybody go when they go?

Magrat
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 14

Opowiadania bez końca

Post#7 » 4 wrz 2012, o 20:45

Mój problem polega na tym, że swojego opowiadania, które ma być moim opus magnum nawet nie mogę zacząć. Wszystko mam rozrysowane w głowie; bohaterów, fabułę. Nie jestem jednak w stanie zabrać się za pisanie. Zwykle ograniczam się do pisania fanfiction, więc może to dlatego tak trudna wziąć mi się za co, na napisanie czegoś pomysł wzięłam w całości z własnej głowy. Chociaż nawet przy fanfikach rzadko kiedy udaje mi się skończyć opowieść. Właściwie to w całości wychodzą mi tylko miniatury, dłuższe opowiadania zwykle kończą się na góra czterech rozdziałach, potem, chociaż nadal mam pomysł na dalszy rozwój akcji, tracę jednak zapał do pisania. Boję się, że z moja "wielką powieścią" mogłoby być tak samo.

Awatar użytkownika
Nietykalni
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 50

Opowiadania bez końca

Post#8 » 4 wrz 2012, o 21:02

Ja zawsze mam w głowie rozrysowaną fabułę i zaczynam nowe opowiadania z przeświadczeniem "to będzie miało max 20 stron". I tym sposobem mam zaczętych około 10 opowiadań, każde ma już około 30-50 stron i nie jest nawet w połowie. Ale przestałam się nimi zajmować i teraz jedno ("małe opowiadanie na max 15 stron!") rozwijam, mając już 270 tys znaków, i wedle tego, co planuję, jeszcze 3 razy tyle mieć będę. Jestem stworzona do pisania albo miniatur, albo rzeczy dłuższych - dużo dłuższych. I nie wiem, jakim cudem napisałam jedno opowiadania na 7, i dwa na 4 strony... nie wiem i chciałabym tak dalej, ale mam w głowie za dużo.
for kat? ar ju kidin mi?

Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Opowiadania bez końca

Post#9 » 8 wrz 2012, o 22:45

Erm, mi wydaje się, ze w wypadku, kiedy cala fabula opowiadania jest rozpisana i wszystko obmyślane i nagle ociekają chęci, to znak, żeby przestać pisać i zacząć się czymś innym. Historia, która nie interesuje autora, tym bardziej nie zainteresuje czytelnika, bo tego się tam nie chciało sprawdzać, tam się pisało na skróty, jakiś tam bohater zrobił się dwuwymiarowy, ale nie ma siły poprawiać i tak dalej. Ale nic w tym złego, pewnego dnia w końcu urodzi się coś, co nas przytrzyma w napięciu i uda się dobrnąć do końca. Taka mam przynajmniej nadzieje, bo mam niedokończonych tysiące, ha!

Awatar użytkownika
Nietykalni
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 50

Opowiadania bez końca

Post#10 » 9 wrz 2012, o 08:21

Moim zdaniem trudno, żeby historia przestała interesować autora, a już na pewno nie mnie. Ba, nawet nauczyłam się zbędne rzeczy wyrzucać, ale i tak jak coś wymyślam, to jak mi się to może nie podobać - w końcu wymyślam tak, żeby było najlepiej.Chyba cieszę się, zę nie doszłam do takiego stanu.
for kat? ar ju kidin mi?

Wróć do „Jak pisać?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości