[Doctor Who] Raz, dwa, trzy

Stare teksty z działu Fantastyka.
Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

[Doctor Who] Raz, dwa, trzy

Post#1 » 24 wrz 2013, o 18:23

Ostrzeżenia odautorskie: angst.

Raz, dwa, trzy

Pierwsza śmierć jest gorzka. Trucizna przenikająca jego ciało pozostawia posmak podobny do piołunu na jej ustach, ciężkich od pokrywającej je warstwy szminki. Tak właśnie smakuje zwycięstwo, zdrada i wyzwolenie, tak długo wyczekiwane. Wolność oznaczająca karę i wieczne wyrzuty sumienia.

Śmierć jest gorzka, jak zaprzepaszczone szanse na życie, które chciałaby mieć, jak wszystkie niespełnione obietnice i brak wiary, bo Melody nie potrafi uwierzyć, nie bez dowodu. Energia pulsuje tuż pod powierzchnią jej skóry, wciąż silna, gotowa rozerwać ją od środka; wystarczyłoby tylko sięgnąć, wysilić się odrobinę...

Jego usta są słodkie jak jasny miód, gęsty i spływający z łyżki powolnymi kroplami. Całując go nie czuje już prawie goryczy na własnych wargach. River Song rozpoczyna swój bieg.



Druga śmierć zaczyna się w ciszy, w głębinach jeziora, a niedobór tlenu sprawia, że myśli w jej głowie plączą się ze sobą niczym szarpane przez wiatr wstążki. Panika, potrafi tylko zauważyć. A może po prostu rozpacz, bo znowu, jak kiedyś, nie potrafi pamiętać. Na szczycie otoczonej pustynią piramidy jego słowa bolą, bardziej niż późniejsze powolne tortury przesłuchań, bo brzmią wciąż prawdą, której nigdy nie chciała potwierdzać. Cały wszechświat to dużo do kochania, nic dziwnego, że nie starczy miłości dla Melody Pond.

A potem są krzyki i jęki i oskarżenia, a ona chce jedynie zamknąć oczy, na jedną chwilę – i uciec.



Trzecia wywodzi się z cieni, czai się w każdym zakamarku i obserwuje każdy ich ruch, a on, tak głupi, tak młody, wciąż jeszcze mający przed sobą wieki, nie waha się nawet przez moment. Nie daje mu podjąć decyzji, widziała już zbyt wiele, żeby nie wiedzieć, jak to się skończy. Być może dla niej koniec nadszedł już wtedy, gdy nie rozpoznał nadanego jej przez siebie imienia.

Tym razem ona umiera, wśród sypiących się iskier i światła tak jasnego, że cienie uciekają w popłochu, na długo potem jeszcze liżąc własne rany.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4923

Raz, dwa, trzy

Post#2 » 24 wrz 2013, o 18:49

Śmierć jest gorzka, jak zaprzepaszczone szanse na życie, które chciałaby mieć, jak wszystkie niespełnione obietnice i brak wiary, bo Melody nie potrafi uwierzyć, nie bez dowodu, już nie.

Osobiście nie podoba mi się przemycone z angielskiego "not anymore", tak jakby nie pasuje do polskiego; jest takim dodatkiem-przylepą na końcu zdania, które pasuje sensem, ale nieco psuje brzmienie całości.

Energia pulsuje tuż pod powierzchnią jej skóry, wciąż silna, gotowa rozerwać ją od środka, wystarczyłoby tylko sięgnąć, wysilić się odrobinę...

Może średnik?

Ładny tekst. Emocje są oddane w bardzo wdzięczny, delikatny sposób, choć przesiąknięte żalem - myślę, że za sprawą stylu, który jest jak muśnięcia skrzydełek motyla, tak lekki i eteryczny.
Tylko tytuł mi nie odpowiada - owszem, mamy pierwszą, drugą i trzecią śmierć, jednak "Raz, dwa, trzy" jest jak pstrykanie palcami, krótkie i przemijające, kojarzy mi się raczej zupełnie nie melodramatycznie czy smutnie, a cały tekst jest nimi przesiąknięty.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

Raz, dwa, trzy

Post#3 » 24 wrz 2013, o 19:01

Dziękuję bardzo za komentarz! :serce:
Do dwóch pierwszych się zgadzam, zaraz poprawię.
Tytuł był zaczerpnięty poniekąd z tej sceny:
Obrazek
Ale wiem, że może średnio pasować - brzmiał lepiej w mojej głowie - tylko nie mam pomysłu na lepszy.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Giwi

Raz, dwa, trzy

Post#4 » 28 wrz 2013, o 19:55

Mam wrażenie, ze temat ust River i ich smaku, tekstury i tym podobnych jest już odrobinę zbyt wałkowany w fandomie i fickach. No ale fick jako fick bardzo mi się podobał i fajnie Lira w ogóle opisujesz uczcia.
No. Fajne to to.


*awkward Giwi OUT*

Wróć do „Szuflada fantastyczna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości