[Vampire's Diaries] Niespełnienie

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady.
anizali
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

[Vampire's Diaries] Niespełnienie

Post#1 » 20 gru 2013, o 17:47

[center]~~~[/center]
Jestem tym, kim stworzyła mnie matka, ale potworem uczyniłem się sam...
Kim więc uczyniła mnie moja własna matka? Tym kim jestem od tysiąclecia, wampirem.
Wraz z moim rodzeństwem tułam się po świecie od przeszło milenium pozostawiając za sobą ścieżkę utartą z krwi i śmierci. Krzyku i cierpienia. Bólu i nienawiści... Ale też pasji i miłości. Śmiechu i zabawy. Piękna i wzruszenia...
Czasami mam ochotę odejść od swojej rodziny i swoich korzeni, jednak nie zrobię tego. Zawsze i na zawsze. Rodzina ponad wszystko. Te słowa zawsze dla mnie będą miały znaczenie. Nie ważne, czy wiek temu, dzisiaj, czy za sto lat. Niezmiennie będę miał te słowa na sercu i w głowie, a mój brat będzie stale mi o nich przypominał. Podobnie siostra. Kocham ich niezmiernie, są mi bliscy, jednak nawet mimo więzi krwi, która może być największą radością... bądź największym żalem... nie dogadujemy się całkowicie. Nie raz i nie dwa, despotyczny brat wbijał mnie i reszcie naszego rodzeństwa nóż w plecy, posyłając nas do trumien dopóty, dopóki nie byliśmy mu potrzebni. I nie raz i nie dwa, siostra próbowała ułożyć swoje życie bez nas bez słowa pożegnania.
Tak mijały lata i dekady, dekady i stulecia.
Aż pewnego czasu, w XV wieku, spotkałem ją... Nieziemsko piękna, szalenie inteligentna i niezwykle wrażliwa...
Nie jestem człowiekiem, który boi się miłości. Po tylu latach bez niej, po prostu przestałem w nią wierzyć. Liczyłem się z tym, że nigdy nie zaznam szczęścia u boku kobiety, zwłaszcza takiej. Idealnej.
Nawet mój brat, ten, który nie umie kochać, zauważył ją i chciał walczyć ze mną o jej względy. Kusiła nas obydwu, i oboje ulegaliśmy jej wdziękom.
Katerina... Cały świat w jednym jedynym słowie: Katerina.
Niestety, ktoś potrzebował jej życia do tego, by obudzić w sobie bestię, którą był, jest i będzie... Mimo, iż sam darzył ją uczuciem...
Kochałem ją, więc zrobiłem wszystko, by ocalić jej życie. Poruszyłem niebo i ziemię, wszystko co mogłem, by albo odciągnąć go od tego pomysłu, bądź utrzymać ją przy życiu podczas a także po tym przeklętym rytuale. Stało się tak, że ona poradziła sobie sama. Uciekła dzień wcześniej, i sama przeszła przemianę, stając się wampirzycą, o czym dowiedziałem się po latach. Bez słowa pożegnania opuściła miasto, z czego się z jednej strony cieszyłem, z drugiej zaś nad tym ubolewałem. Obiecałem pomóc mu ją odnaleźć, więc to czyniłem, jednak gdy nie znaleźliśmy jej w niedługim okresie, znów miałem sztylet w piersi...

[center]~~~[/center]
Był XVIII wiek. Znów byłem wolny i znów spotkałem tą, którą pokochałem... Celeste... Katerina odeszła w niepamięć, liczyła się tylko ona.
Nie było mi dane jednak zaznać z nią szczęścia.
W tym okresie było polowanie na takie jak ona, czarownice. Ja ukrywałem to, że i wybranka mojego serca zaliczała się w ich poczet. Mój brat, jednakże, nie mogąc pogodzić się z tym, że to ja pokochałem przed nim, wydał ją łowcom. Następnego dnia znalazłem ją martwą w naszej łazience. Rozumiem jej decyzję, wolała umrzeć w sposób, jaki ona sama chciała, jednakże po raz pierwszy, od wielu lat, po moich policzkach popłynęły łzy... Prawdziwe łzy rozpaczy i żalu. Serce miałem puste i marzyłem, żeby mnie przebito, najlepiej kołkiem... Nie ma słów, które mogły opisać ból, jaki czułem po jej stracie. Długo zajął mi powrót do normalności...
Po pewnym czasie znów jednak zostałem pozbawiony życia i zamknięty w pudle...

[center]~~~[/center]
Nie pamiętam, kto obudził mnie w XX, czy może raczej XXI wieku... Lecz nie jest to ważne. Ważne, że mimo tego, co uczynił, potrafiłem wybaczyć bratu jego czyny. Stanąłem za nim murem, gdy tego potrzebował... Lecz między nami dwoma znów stanęła kobieta. Tym razem miała na imię Hayley i była wilkołaczycą...
Gdy ja byłem poza Mystic Falls, ona i Niklaus zbliżyli się do siebie. Nie miałem o niej pojęcia, więc nie mam tego mu za złe...
Kiedy, podstępem zapewne, zwabiony zostałem do Nowego Orleanu ujrzałem ją po raz pierwszy... Była nieziemsko piękna, że zaparło mi dech w piersiach... Nie mogę powiedzieć, że ją pokochałem od razu, ale też nie mogę powiedzieć, że była mi obojętna. Była wspaniała i charakterem i wyglądem. Istny anioł. Problem polegał na tym... a właściwie były dwa problemy, że po pierwsze nie mogłem znieść kolejnego bólu rozstania. Było jeszcze coś, czego na początku sam nie potrafiłem pojąć. Spodziewała się dziecka, a ojcem był mój brat...
Najgorsze jest w tym to, że ja również nie byłem jej obojętny... Widziałem, jak na mnie patrzyła, jej uśmiech, rumieniec... Była taka niewinna... Po pewnym czasie mogłem śmiało powiedzieć słowo 'kocham' patrząc jej w oczy. Bałem się jednak znów pokochać, stracić i rozpaść się na milion kawałeczków w rozpaczy. Uwielbiałem te chwile, gdy nasze oczy się spotykały, jednak wiedziałem, że nie mogę sobie na to pozwolić... Na to, by słabość do jednej dziewczyny podzieliła mnie i mojego brata a mnie skazała na kolejny okres pełen płaczu i nienawiści do świata...

[center]~~~[/center]

Tagi:

KAPRYS
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Niespełnienie

Post#2 » 20 gru 2013, o 22:51

Skąd ja tę historię znam? :D I tego bohatera?
Cóż, nie będę jakoś szczególnie poprawiać ci błędów, gdyż sama jestem początkująca i robię ich mnóstwo. Ale mogę ci podpowiedzieć, abyś popracowała nad interpunkcją i powtórzeniami. Podoba mi się ten tekst, nie trudno się domyślić, którą postacią z Th Orginals piszesz :) Myślę, że nawet udało ci się w pewien sposób, oddać tutaj jego naturę, sposób myślenia i styl bycia. Szlifuj warsztat :D Pozdrawiam

anizali
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Niespełnienie

Post#3 » 20 gru 2013, o 23:05

Tak, wiem, że powtórzenia i interpunkcja nie są moimi mocnymi stronami niestety. :<
Będę musiała nad nimi popracować, a nóż widelec będzie z czasem lepiej. ;)
Nie zmienia to faktu jednakże, że moim zdaniem jestem beztalencie. :)
Ale jak się podoba, to najważniejsze. ;p
Dziękuję za komentarz. :D

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1338

Niespełnienie

Post#4 » 21 gru 2013, o 12:03

Ojej. Ten tekst aż prosi się o analizę, jednak mnie chyba na nią teraz nie stać, więc zostawię ten przywilej dla kogoś innego. Generalnie, po przeczytaniu mam wrażenie, że ten tekst można podsumować jednoznacznie jako kiepski. Fabularnie nie mam nawet pojęcia, o co chodzi, tekst nie wnosi nic nowego i brzmi jak idealne powtórzenie kanonu w o wiele gorszej wersji. Masz syndrom trzech kropek, masz patetyczne opisy i idealną bohaterkę/i, w której/których zakochują się idealni faceci... Chociaż to cecha kanonu, to mimo wszystko wybór pisania o tym jest nadal Twój. Zapis pozostawia jednak dużo do życzenia, to kolejny problem. Radzę przede wszystkim popracować nad fabułą i umieszczaniem jej w tekstach, bo nawet opisowym fikiem można coś wnieść do fandomu i wpłynąć na czytelnika. I dużo, bardzo, bardzo dużo pisać, niekoniecznie publikując. Brakuje Ci jeszcze wprawy.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Mań
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1216

Niespełnienie

Post#5 » 21 gru 2013, o 17:12

Jestem tym, kim stworzyła mnie matka, ale potworem uczyniłem się sam...
Kim więc uczyniła mnie moja własna matka? Tym kim jestem od tysiąclecia - wampirem.

Brzmi źle, masa powtórzeń. Tysiąclecie sugeruje, że bohater został przemieniony w 1000 r., nie powinno być po prostu od tysiąca lat?
Wraz z moim rodzeństwem tułam się po świecie od przeszło milenium, pozostawiając za sobą ścieżkę utartą z krwi i śmierci. Krzyku i cierpienia. Bólu i nienawiści... Ale też pasji i miłości. Śmiechu i zabawy. Piękna i wzruszenia...

Widzę, że szalejesz z synonimami dotyczącymi lat, aby jakoś urozmaicić treść, ale przeszło milenium też nie brzmi za dobrze. Zabieg pojedynczych wyliczeń później również nie jest dobry - wulkan patosu.
Czasami mam ochotę odejść od swojej rodziny i swoich korzeni, jednak nie zrobię tego. Zawsze i na zawsze. Rodzina ponad wszystko. Te słowa zawsze dla mnie będą miały znaczenie. Nie ważne, czy wiek temu, dzisiaj, czy za sto lat. Niezmiennie będę miał te słowa na sercu i w głowie, a mój brat będzie stale mi o nich przypominał.

1. Za dużo tego swojego, 2. Masa powtórzeń, 3. (...) wiek temu, dzisiaj, czy za sto lat - okropność, 4. Nie rozumiem, jak można mieć czyjeś słowa NA sercu, na uwadze - tak, ale na sercu - nie.
Kocham ich niezmiernie, są mi bliscy, jednak nawet mimo więzi krwi, która może być największą radością... bądź największym żalem... nie dogadujemy się całkowicie.

To co podkreśliłam, to prawdziwe kombo - zrezygnowałabym z nawet. Lira zwróciła ci uwagę na wielokropek, weź sobie to do serca, a w tym zdaniu zastąp je po prostu myślnikami.
Nie raz i nie dwa, despotyczny brat wbijał mnie i reszcie naszego rodzeństwa nóż w plecy, posyłając nas do trumien dopóty, dopóki nie byliśmy mu potrzebni. I nie raz i nie dwa, siostra próbowała ułożyć swoje życie bez nas bez słowa pożegnania.

Powtórzenia, zaimkoza + dopóty dopóki lepiej zastąp kiedy.
Aż pewnego czasu, w XV wieku, spotkałem ją...

Skoro laska wywarła tak wielkie wrażenie na bohaterze, powinien pamiętać dokładny rok.
Poruszyłem niebo i ziemię, wszystko co mogłem, by albo odciągnąć go od tego pomysłu, bądź utrzymać ją przy życiu podczas, a także po tym przeklętym rytuale.

Przecinek przed bądź jest zbędny, co innego gdyby było to albo. Trochę się pogubiłam, bo do niedawno był bohater, jego brat i Katerina, a tu nagle pojawił się jakiś on, który nie jest bratem.
Uciekła dzień wcześniej, i sama przeszła przemianę, stając się wampirzycą, o czym dowiedziałem się po latach. Bez słowa pożegnania opuściła miasto, z czego się z jednej strony cieszyłem, z drugiej zaś nad tym ubolewałem. Obiecałem pomóc mu odnaleźć, więc to czyniłem, jednak gdy nie znaleźliśmy jej w niedługim okresie, znów miałem sztylet w piersi...

Przecinek przed i do wywalenia. Powtórzenia, zaimkoza i dalej nie wiem, komu bohater pomagał odnaleźć ukochaną - bratu czy komuś innemu?
Był XVIII wiek. Znów byłem wolny i znów spotkałem , którą pokochałem... Celeste... Katerina odeszła w niepamięć, liczyła się tylko ona.

Podawanie wieku jest okej, kiedy kreujesz realia; czytelnik mniej więcej dzięki temu wie, co ludzie nosili, jak się wypowiadali, kto rządził, itp. W opowieści snutej przez bohatera należałoby określić konkretny rok, w końcu on powienien wiedzieć najlepiej kiedy i co się wydarzyło. Ostatnie zdanie jest źle skonstruowane - bohater zapomniał o Katerinie, ale nadal liczyła się tylko ona, mamy tu zgrzycik.
W tym okresie było polowanie na takie jak ona - czarownice. [s]Ja[/s] Ukrywałem to, że [s]i[/s] wybranka mojego serca zaliczała się w ich poczet. Mój brat, jednakże, nie mogąc pogodzić się z tym, że to ja pokochałem przed nim, wydał łowcom. Następnego dnia znalazłem martwą w naszej łazience. Rozumiem jej decyzję, wolała umrzeć w sposób, jaki ona sama chciała, jednakże po raz pierwszy, od wielu lat, po moich policzkach popłynęły łzy... Prawdziwe łzy rozpaczy i żalu. Serce miałem puste i marzyłem, żeby mnie przebito, najlepiej kołkiem... Nie ma słów, które mogły opisać ból, jaki czułem po jej stracie. Długo zajął mi powrót do normalności...
Po pewnym czasie znów jednak zostałem pozbawiony życia i zamknięty w pudle...

1. Okres brzmi źle, kojarzy się bezpośrednio z okresem literackim, 2. Używanie zaimków osobowych jest dobre tylko w niektórych sytuacjach, tu się nie sprawdza, 3. Widzę poczet i przed oczami przelatują mi obrazy Matejki, nie lepiej byłoby wybranka mojego serca była jedną z nich?, 4. Zaimkoza i powtórzenia, 5. Bohater chciał, żeby go przebito. Określenie narzędzia jest zbędne, no bo czym innym mamy tego wampira przebić, jak nie kołkiem?, 6. Myślałam, że utrata ukochanej jest równoznaczne z utratą sensu istnienia, a tu znowu pozbawiono go życia i na dodatek wrzucono do trumny... Za dużo tego.
Nie pamiętam, kto obudził mnie w XX, czy może raczej XXI wieku... Lecz nie jest to ważne. Ważne, że mimo tego, co uczynił, potrafiłem wybaczyć bratu jego czyny. Stanąłem za nim murem, gdy tego potrzebował... Lecz między nami dwoma znów stanęła kobieta. Tym razem miała na imię Hayley i była wilkołaczycą...

W drugim zdaniu zgubiłaś podmiot. Powtórzenia.
Gdy [s]ja[/s] byłem poza Mystic Falls, ona i Niklaus zbliżyli się do siebie. Nie miałem o niej pojęcia, więc nie mam tego mu za złe...

Wow, w końcu wiemy, jak ma na imię brat bohatera. I nieważne, że do tej pory nie ujawniłaś imienia opowiadającego. Co do tego zdania odnoszę wrażenie, że nastąpiło tu zagięcie czasoprzestrzeni.
Kiedy, podstępem zapewne, zwabiony zostałem do Nowego Orleanu, ujrzałem ją po raz pierwszy...

Była nieziemsko piękna, że zaparło mi dech w piersiach... Nie mogę powiedzieć, że ją pokochałem od razu, ale też nie mogę powiedzieć, że była mi obojętna. Była wspaniała i charakterem, i wyglądem.

Powtórzenia. Ostatnie zdanie brzmi kiepsko, może miała wspaniały charakter i wygląd?
Po pewnym czasie mogłem śmiało powiedzieć słowo kocham, patrząc jej w oczy. Bałem się jednak znów pokochać, stracić i rozpaść się na milion kawałeczków w rozpaczy. Uwielbiałem te chwile, gdy nasze oczy się spotykały, jednak wiedziałem, że nie mogę sobie na to pozwolić... Na to, by słabość do jednej dziewczyny podzieliła mnie i [s]mojego[/s] brata, a mnie skazała na kolejny okres pełen płaczu i nienawiści do świata...

Powtórzenia.

Lira pisze:Ten tekst aż prosi się o analizę, jednak mnie chyba na nią teraz nie stać, więc zostawię ten przywilej dla kogoś innego.

Ja z kolei nie dam rady napisać nic więcej, dlatego dołączam się do opinii Liry.

anizali
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Niespełnienie

Post#6 » 21 gru 2013, o 19:16

Dziękuję za szczere opinie. :)
A Mań dodatkowo dziękuję, za korektę moich, jak to Lira określiła: "kiepskich" wypocin. :)
Wiem, że nie każdemu się podoba, to co piszę, i masa błędów jest widoczna, ale nikt ich nie uniknie, prawda? :)
Postaram się poprawić swój styl, składnię, etc, zgodnie z waszymi poradami. :)

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Niespełnienie

Post#7 » 22 gru 2013, o 12:29

Mam wrażenie, że za dużo wcisnęłaś tutaj informacji w za małe "opakowanie". Tekst jest króciutki, ale obfituje w bardzo wiele szczegółów - rodzina, brat, trzy kochanki, co się z nimi stało. Wszystko to jest zaledwie tknięte i nawet, jeżeli są wspomniane, to wydają się nic niewartymi napomknieniami głównego bohatera, choć tekst wskazuje, że te zdarzenia wywarły na nim duży wpływ. Rozpisz to, by bohater nie wychodził płytko i patetycznie. Zakochany wampir? Zły brat? Niedoszłe ukochane? Brzmi banalnie, jednak przy przyłożeniu się do tego, można coś wykrzesać z tego, a przynajmniej popracować nad opisami, które kładłyby nacisk na wymienione elementy. Póki co jest bardzo papierowo.
Jedna uwaga: kobieta wilkołak w ciąży z wampirem? Nie znam kanonu the Originals (bo to jest to?), ale na moje to jest niemożliwe. :P
Po prostu robię za zły charakter.

anizali
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Niespełnienie

Post#8 » 22 gru 2013, o 20:55

Pokazuję więc, i objaśniam: Niklaus (ten "zły brat", jak określiłaś) nie jest w pełni wampirem a hybrydą, więc technicznie, może mieć potomka, bo dominuje wilkołacza strona jego natury. Jak inna postać (Sophie Deveraux) mówi: "Magia uczyniła cię wampirem, ale urodziłeś się jako wilkołak". :)
A poza tym, ja ja mawiam: "Gdyby to zaczynało mieć sens, przestałoby być Pamiętnikami Wampirów", któregoż to serialu The Originals jest spin-offem. XD

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Niespełnienie

Post#9 » 7 sty 2014, o 21:21

Z Pamiętnikami Wampirów i The Originals jestem jako tako zapoznana, coś tam widziałam, coś tam słyszałam i nie mogę powiedzieć, że cały ten patos i niesmaczny kicz leży po winie pomysłu autora; wszystko pochodzi z kanonu. Co ciekawe, w formie prozy jest jest to jeszcze bardziej absurdalne i odrealnione niż w serialu, co zresztą mówi, że nie jest to najlepszy temat na tekst.
Ale, mimo wszystko, gdy problem pomysłu odsunie się na drugi plan i przyjrzy się innymi, jest to nawet zgrabnie skomponowane - to wydarzenia-klucze z życia Elijah, więc jako patetyczne wyznanie (a Elijah to postać, w której patos i honor wypływają każdym otworem ciała) jest przekonujące. Miałam zresztą deja vu z tego względu, że takich monologów ta postać miała dużo, a jakąkolwiek historię z jego życia ubrać w słowa, brzmi to podobnie. Całościowo jednak jest to spójny obraz, na pewno nie dla osoby nie znającej kanonu, ale dla zaznajomionej powinien być klarowny.

Niestety jest tu wiele uszczerbków na stylistyce, a trudno odnosić się do tekstu, który jest napisany tak niedbale. Na pierwszy rzut weź powtórzenia, zwłaszcza "być", których tu jak grzybów po deszczu; przyjrzyj się porównaniom i tempu zdań.
Słowem: skup się na języku. Ciężko opowiedzieć jakąkolwiek historię, nie mogąc jej przekazać.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Ruda
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 10

Niespełnienie

Post#10 » 31 sty 2014, o 12:57

Tak szczerze mówiąc, choć może to nie najlepsze zdanie na początek mojej wypowiedzi, to ja się dziwię, że tekst nie doczekał się poprawki. Wszystkie błędy, które wypisała Mań, nadal tkwią w Twoim tekście. Może się czepiam, ale skoro ktoś poświęca swój czas na poprawę, to powinno się to uszanować i te poprawki wprowadzić, szczególnie jeśli są trafne, a w tym przypadku jak najbardziej są.

A teraz ogólnie na temat treści, gdyż błędy w tekście zostały już wypisane. Nie jest źle, bo już to nawet kiedyś mówiłam, ale wcisnęłaś za dużo informacji do tak krótkiego tekstu (jak zauważyła również Kostucha), to raz. Dwa:
anizali pisze:Pokazuję więc, i objaśniam: Niklaus (ten "zły brat", jak określiłaś) nie jest w pełni wampirem a hybrydą[...]

A nie powinnaś objaśniać, bo jeśli ktoś, kto nigdy nie oglądał serialu wchodzi w taki temat, to powinien mieć mniej więcej rozjaśnione o co w tym wszystkim chodzi.
O ile Elijah (przynajmniej dla mnie), ma całkiem prosty charakter do opisania, o tyle Klaus już nie. W Klausa trzeba umieć się wczuć, wleźć mu do głowy, że się tak wyrażę, jeśli chce się odtworzyć jego postać. I jeśli już chciałaś całkowicie wzorować się na The Originals, to powinnaś wiedzieć, że Klaus wcale nie był zazdrosny o Celeste, lecz zwyczajnie zorganizowano obławę na czarownice, żeby zatuszować jego morderstwa na ludziach. Podobnie ma się sprawa z Hayley, która wcale nie była taka niewinna i idealna jak ją opisujesz i raczej wątpię, by Elijah słysząc na dzień dobry "kim do cholery jesteś?" uznał ją za anioła xD
Fanfic to jedno, a wzorowanie się na serialu to drugie. W fanficu można puścić wodze fantazji, ale jeśli streszcza się historię bohatera serialu, to powinna się ona zgadzać z tym, co w danym serialu było.
No nic, to tyle ode mnie. Obiecałam kiedyś, że skomentuję, więc komentuję. Chciałabym zobaczyć ten tekst poprawiony i rozbudowany o kilka zdań, bo jestem ciekawa co by z tego wyszło ;)
Pozdrawiam i weny życzę.
[...]bo wy nie umiecie inaczej, macie to zapisane w genach. Będziecie się zabijać, póki nie zostanie ostatni, najsilniejszy. Za tysiąc lat niedorozwinięty umysłowo ludzki barbarzyńca siądzie na górze trupów i powie: "Zwyciężyłem!" - Iorweth/Wiedźmin 2

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy krótkie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości