[Doctor Who] Koła na wodzie

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady.
Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1338

[Doctor Who] Koła na wodzie

Post#1 » 20 kwie 2014, o 14:36

To dosyć stary tekst, korzystam więc ze świątecznej okazji i wrzucam go także tutaj. :D

Koła na wodzie

Najlepsze historie zawsze wracały do swych źródeł, a ich początek bez wyjątku zwiastował koniec.
Gdy sięgał pamięcią do tamtego dnia, wciąż potrafił przypomnieć sobie strach, krew na rękach, paraliżujące poczucie winy i własną rozpaczliwą obietnicę, która skazała ich na wieczną niedolę. Teraz, po wiekach spędzonych na uciekaniu przed przeszłością, część obrazów zamazała się dawno w jego pamięci, zlała ze sobą lub wyblakła jak pozostawione zbyt długo na słońcu malowidło. Lecz był pewien, że właśnie tak się to wszystko zaczęło: od niego, przemoczonego Kosheia oraz rzeki, nad którą wisiało widmo przedwczesnej i okrutnej śmierci.

Zaśmiałby się, lecz w jego płucach zabrakło już powietrza. Woda dookoła niego była czarna i nieprzenikniona, prawie jak głębia kosmosu. Zatapiał się w niej powoli, czując uciekający między palcami czas, wszystkie potencjalne chwile, których nie miał już nigdy doświadczyć. Tym razem nie było przy nim nikogo. Najlepsze historie zataczały koła, lecz nie wiedział, jak jego koniec mógł być początkiem dla czegokolwiek.



Ich planeta została uratowana, lecz uśmiech spełzł z jego ust szybko, gdy spojrzał w dół na ruiny dawnego mocarstwa. Gallifrey stało, lecz nie u szczytu swej chwały i potęgi, a wśród ognia i szaleństwa. Wypalone do ziemi, zepsute, złamane, samo chyliło się ku zagładzie, nawet bez hord pustoszących je wciąż Daleków.
Doktor zawsze wyróżniał się w sytuacjach kryzysowych, lecz nigdy w czasie, gdy trzeba było naprawiać i odbudowywać. Teraz, gdy chwila bohaterstwa już dawno minęła, chciał jedynie odwrócić się i uciec, zamknąć w bezpiecznym wnętrzu TARDIS, gdzie chociaż na chwilę mógłby zapomnieć, że po raz kolejny bezwiednie stał się marionetką Wewnętrznej Rady, samodzielnie wręczając im odpowiednie sznurki. Znów był w pułapce i tym razem mógł za to winić wyłącznie siebie.

- Doktorze - odezwał się ktoś tuż przy jego boku, głos, którego, jak myślał, nie miał już nigdy usłyszeć. Odwrócił się w jego stronę, nie wiedząc, czy czuje ulgę, czy przerażenie. Powitał go znajomy, szeroki, drapieżny uśmiech, sprawiający, że jego serca zabiły szybciej, w panice, albo radości. - Chyba nie myślałeś, że uciekniesz mi po raz kolejny?

Doktor śnił często. Czasem w jego sny wkradały się koszmary.

- Powiedz je, powiedz moje imię. - Jego najlepszy wróg wyszeptał mu do ucha. - Powiedz!

- Mistrz.

Czasem koszmary okazywały się marzeniami, o których spełnieniu nie śmiał nawet pomyśleć.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Koła na wodzie

Post#2 » 21 kwie 2014, o 21:22

Najlepsze historie zawsze wracały do swych źródeł, a początek bez wyjątku zwiastował koniec.

Zdanie wprowadza nieco w konsternację - o tyle, że logicznie "początek" musi oznaczać początek owej historii, jednak konstrukcja nie do końca to wskazuje; wygląda to nieco tak, jakby podmiot obu części zdania był inny, a jednak jest taki sam. "Ich początek" byłby lepszy.
Zdanie brzmieniowo samo w sobie jest ładne na początek tekstu, ale warto dopracować.

Gdy sięgał pamięcią do tamtego dnia, kiedy to wszystko się zaczęło, wciąż potrafił przypomnieć sobie strach, krew na swoich rękach, paraliżujące poczucie winy i własną rozpaczliwą obietnicę, która skazała ich na wieczną niedolę.

To zdanie przeniosłabym do nowego akapitu. Dodatkowo, nieco już czepliwie, "kiedy to wszystko się zaczęło" można by skasować - wiadomo, że "tamten dzień" musiał być początkiem pewnej historii, domyślnie więc zdanie nie utraci sensu. Samo "kiedy to..." jest dość wyświechtanym zwrotem i nie brzmi najlepiej, więc zdanie by zyskało na jego braku, a dodatkowo pojawia się też pod koniec akapitu, więc tym bardziej byłoby dobrze coś z tym zrobić.
Podobnie usunąć "swoich" "swoich rąk".

Teraz, po wiekach spędzonych na uciekaniu przed przeszłością, nie pamiętał już wiele, bo część obrazów zamazała się dawno w jego pamięci, zlała ze sobą, lub wyblakła jak pozostawione zbyt długo na słońcu malowidło.

Pamiętał swoje emocje, strach, poczucie winy etc., czyli jednak dość szczegółowo, więc zwrot "nie pamiętał już wiele" nie do końca jest prawdziwy.
Przecinek przed "lub" zbędny.

Lecz był pewien, że właśnie tak się to wszystko zaczęło: od niego, przemoczonego Kosheia oraz rzeki, nad którą wisiało widmo przedwczesnej i okrutnej śmierci.

"Lecz" to niekoniecznie ładny spójnik na rozpoczęcie zdania.

Doktor zawsze był dobry w sytuacjach kryzysowych, lecz nigdy w czasie, gdy trzeba było naprawiać i odbudowywać.

Proponuję od nowego akapitu i "był" - "było".

- Powiedz je, powiedz moje imię. - Jego najlepszy wróg wyszeptał mu do ucha. - Powiedz!



Bardzo przekonująco przedstawiona atmosfera i nastrój - zwłaszcza w pierwszej części. Osobom, które nie znają historii, może być bardzo ciężko zrozumieć powiązanie między fragmentami oraz złożoność emocji, ale gdy się ją zna, widać, jak w tak krótkim kawałku prozy zmieściłaś tyle wielowymiarowych, skomplikowanych więzi, relacji i historii - to naprawdę zasługuje na pochylenie się i uznanie.
Ogółem tekst o przemyślanej kompozycji i ładnym, brzmiącym stylu, ale niedopracowany i z niezręcznościami stylistycznymi. Czytałam opowiadania twojego autorstwa, które zwalały z nóg, a to "tylko" jest przyzwoite.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1338

Koła na wodzie

Post#3 » 21 kwie 2014, o 21:34

Wprowadziłam poprawki, bardzo dziękuję za komentarz!

Muszę pomyśleć nad tym niedopracowaniem, żeby go unikać na przyszłość. :D
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Koła na wodzie

Post#4 » 27 kwie 2014, o 14:44

Ja jestem w tym przypadku nieco bezkrytyczna, bo zakochałam się w tej historii ich początków, kiedy po raz pierwszy ją usłyszałam. Nawet kiedy spojrzysz wstecz na ich interakcje w całym serialu, wpisuje się w nie idealnie (znacznie lepiej niż dziwa wymyślone przez RTD, imo. Dziesiąty próbujący "ocalić" Mastera, bo zniszczył go, tak jak zniszczył Gallifrey. Gallifey już nie naprawi, ale może chociaż to...).

Podoba mi się, jak ich historia u Ciebie zatoczyła koło, choć skończyła się jeszcze bardziej tragicznie niż zazwyczaj. Z jednej strony trudno mi sobie wyobrazić, żeby Master w końcu zabił Doktora, biorąc pod uwagę, jak mu się to nie udawało albo jak reagował, kiedy myślał, że my się udało, albo kiedy nie wykorzystywał ani jednej z szans, kiedy rzeczywiście mógł to zrobić. Tutaj wyobrażam sobie go jednak jako dużo mniej stabilnego (acz w inny sposób niż w EoT), wypalonego przez wieki bezmyślnych mordów, niczym pusta skorupa napędzana jedynie gniewem i nienawiścią. I być może wybór tego miejsca, gdzie umarła jego niewinność i szansa na bycie kimkolwiek innym nawet nie był do końca świadomy, biorąc pod uwagę, jak zaprzeczał temu, by to zdarzenie miało jakiekolwiek znaczenie. Zgadzam się z Doktorem, nie widzę tu początku, widzę koniec, w pewien sposób, długo wyczekiwany.
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Juana Lupin
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 11

Koła na wodzie

Post#5 » 10 lip 2014, o 19:53

Nie oglądam Doctora - obracam się na obrzeżach fandomu i czasami coś czytam, ale nigdy z pełnym zrozumieniem. I nie wiem, czy dobrze interpretuję twój tekst (co ja mówię! Tutaj nie da się mówic o interpretacji!), więc zdecydowałam się skupic na technicznej stronie tekstu. A tu - rewelacja jak dla mnie.

Już pierwsze zdanie zmusza mnie do refleksji, zmarszczenia brwi i głębszego zastanowienia się. Kolejny akapit sprawia, że przed moimi oczami pojawiają się obrazy, a samo czytanie daje mi ogrom przyjemności. Uwielbiam taki sposób pisania - plastyczny, nieco ciężki, ale w tym pozytywnym sensie, kiedy klimat tekstu cię przytłacza i czujesz, że nie możesz się oderwac. Niesamowicie podoba mi się zdanie, w którym mówisz, że Doktor "ucieka przed przeszłością" - dla mnie, kogoś nieobeznanego w fandomie, który wie tyle, co nic, to jest niedorzeczne - on, Władca Czasu, miałby uciekac przed przeszłością? To czyni go jeszcze bardziej interesującym jako postac.
Ich planeta została uratowana, lecz uśmiech spełzł z jego ust szybko, gdy spojrzał w dół na ruiny dawnego mocarstwa. Gallifrey stało, lecz nie u szczytu swej chwały i potęgi, a wśród ognia i szaleństwa. Wypalone do ziemi, zepsute, złamane, samo chyliło się ku zagładzie, nawet bez hord pustoszących je wciąż Daleków.


O, kolejny opis, który sprawia, że w mojej głowie momentalnie pojawiają się obrazy! Widzę mocarstwo i widzę ogień, i widzę szaleństwo i to jest naprawdę świetne! Masz niesamowicie plastyczny i przyjemny styl, który zdaje się oplatac Czytelnika i mówic "o nie, nie wypuszczę cię teraz!", chociaż Czytelnik i tak nie ma najmniejszego zamiaru uciekac.

Niesamowicie mi się podobało, nawet bez znajomości fandomu.
Weny!
avatar by stri-ped.livejournal.com

Awatar użytkownika
Vampircia
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 193

Koła na wodzie

Post#6 » 14 lis 2015, o 17:52

- Powiedz je, powiedz moje imię. - Jego najlepszy wróg wyszeptał mu do ucha. - Powiedz!

- Mistrz.

Chyba najbardziej slashogenna wymiana zdań w historii s-f. Dobra, przysięgam, że na dziś to ostatni tekst, nie chcę wam zaspamić forum. Ale naprawdę mam zaciesz, że znalazłam dużo dobrych tekstów w jednym miejscu. Nie będę się rozpisywać. Uwielbiam Mistrza i Doktora, styl dobry, miło się czyta. Tak trzymać <ok>
Obrazek

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy krótkie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość