Kobieta czarnym charakterem - fragment powieści

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady.
AngelOfChaos
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 47

Kobieta czarnym charakterem - fragment powieści

Post#1 » 20 maja 2015, o 22:30

Witam
Zgodnie z obietnicą zamieszczam fragment w którym to właśnie kobieca postać jest czarnym charakterem powieści. Tekst pochodzi sprzed roku kiedy mój styl pisania jeszcze nieco kulał pod względem językowym więc mogą pojawić się drobne błędy, ale mam nadzieję, że uda mi się kogoś nim zaciekawić. Wybrałem fragment rozdziału w którym Rebbeka pojawia się po raz pierwszy, abyście mogli zapoznać się nieco z tą postacią.
Ps. rozmowa może nieco wydawać się dziwna, ale to wynika z faktu iż postać ta nie jest do końca normalna...

Jego glany zachrzęściły na żwirze. Tutaj czuł się bezpieczny z dala od wszystkich ludzi. Nikt nie mógł go odnaleźć. Żaden członek tej bandy psychopatów, wariatów, prawdziwych maniaków o których powiedzieć, że mają zaburzenia psychiczne to tak jakby wygłosić pod ich adresem szereg komplementów.
Wokalista bierze nóż i zaczyna się ciąć…Przyprawiający o dreszcze widok rozcinanej skóry i spływającej po jego ramionach krwi…
Jakby na godzinę lub dwie znalazł się w prawdziwym piekle. Zresztą nawet to określenie nie oddawało zdaniem Hendrika tej sytuacji. Oni wszyscy naprawdę się świetnie przy tym bawili. Oczywiście większość uciekła przed końcem koncertu, ale ci którzy zostali…. Nic nie było tutaj udawane. Ci ludzie naprawdę wierzyli w szatana, śmierć i zło i traktowali to najzupełniej poważnie jakby była to dla nich najbardziej naturalna rzecz pod słońcem. Skandowali: szatan! szatan!, z głębokim przekonaniem, że ta istota gdzieś tam naprawdę istnieje w miejscu zwanym piekłem, a ich dusze trafią po śmierci właśnie tam, by spędzić wieczność razem z Władcą Ciemności.
Gitarzysta o długich, rozwianych czarnych włosach przy przerażających dźwiękach muzyki odcina kawał mięsa z ciała martwego zwierzęcia, podnosi go w górę niczym kapłan Majów dzierżący w dłoni ofiarę złożoną z wciąż bijącego, świeżo wyrwanego z piersi, ociekającego krwią serca po czym ciska nim w rozszalały tłum…
To przestało być zabawne. W jednej chwili zapomniał o swojej matce, nieudanych relacjach z dziewczynami, samotności i wszystkim tym co dotychczas skłonny był uważać za swoje prawdziwe problemy. Teraz to wszystko jak za dotknięciem magicznej różdżki przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie po tym co zobaczył. Nigdy więcej. Po raz pierwszy w życiu poznał prawdziwe znaczenie słowa PRZERAŻONY.
- Znalazłam cię.
Hendrik dosłownie aż podskoczył i niemal zsunął się ze skarpy, którą zajmował, boleśnie szurając pośladkami o piach, gdy nieoczekiwany głos wyrwał go z zamyślenia. Krzyk uwiązł mu w gardle w wyniku nagłego ataku prawdziwej paniki, a ponadto miał wrażenie jakby w tamtym momencie jego serce niemal wyskoczyło mu z piersi. Na myśl, że jeden z tych wyznawców szatana, socjopatów, antychrystów - jakkolwiek by ich nie nazwać - go tutaj odnalazł dostał dreszczy i poczuł jak cały oblał się zimnym potem. Kiedy jednak obrócił głowę w prawo skąd dobiegł tajemniczy głos z ulgą stwierdził, że nie jest to nikt z tej przerażającej gromady satanistów. Na środku żwirowej, ciemnej drogi stała młoda, szczupła dziewczyna. Miała (jak zresztą niemal wszyscy na tym przerażającym koncercie więc wcale nie zdziwiło to Hendrika) pomalowaną twarz oraz kruczoczarne, sięgające niemal do pasa włosy. W ciemności i wątłym, bladym świetle jakie dawał księżyc nie mógł dostrzec zbyt wiele jednak z pewnością tyle, by zauważyć, że dziewczyna ubrana była na czarno. Dopiero kiedy podeszła kilka kroków bliżej czemu towarzyszył głuchy odgłos jej kroków w ciężkich butach zauważył, że nosiła skórzaną kurtkę, a także i rurkowate spodnie dzięki którym jej nogi wyglądały niesamowicie chudo przypominając odnóża pająka. Całości stroju dopełniały glany. Czy zauważyła jego strach? To jak przeraził się i podskoczył jak oparzony w chwili kiedy się do niego odezwała? W ciągu zaledwie ułamka sekundy w głowie chłopaka kłębiło się tysiące myśli. Dziewczyna usiadła nieoczekiwanie na skarpie zajmując miejsce tuż obok niego. Kątem oka zdołał wychwycić, że miała na sobie mnóstwo wszelakich naszyjników i innych ozdób, a także, że pod pomalowaną twarzą kryła się całkiem ładna dziewczyna.
- Cześć – rzuciła, a jej głos wydał się w niczym nie podobny do ryczących odgłosów wydawanych przez pozostałych słuchaczy.
- Cześć – bąknął nieśmiało Hendrik niemal na zupełnym wydechu głośno wypuszczając powietrze z płuc. Był potwornie zestresowany. Nieomal czuł jak stres go dosłownie pożera w tamtym momencie.
- Wytrzymałeś do końca. Byłam pewna, że nie dasz rady.
Hendrik lekko obrócił głowę w bok po czym wbił wzrok w ziemię. Ciemność. Pustka. Bo i co miał jej odpowiedzieć? Czy to, że został do końca było czymś wartym podziwu? A może został tylko dlatego, że po prostu nie miał odwagi nawet na to, aby stamtąd uciec? Zresztą i tak nie bawił się dobrze. Szczerze mówiąc to wcale go to nie bawiło. Zamiast tego był przerażony i to prawie do granic możliwości.
- Bałeś się – kontynuowała dziewczyna zupełnie tak jakby czytała w jego myślach. – Ale wytrzymałeś.
Nic. Żadnej reakcji ze strony chłopaka. Jednak jej jak widać wcale to nie przeszkadzało, gdyż w dalszym ciągu nie przestawała mówić.
- Patrzyłam na ciebie od samego początku. Zainteresowałeś mnie.
Hendrik westchnął. Była to jego jedyna odpowiedź na jaką mógł się wydobyć. Miała rację. Faktycznie musiał zwracać na siebie jeszcze większą uwagę niż płaczące na pustej ulicy dziecko. Ale wciąż milczał. Nawet wtedy kiedy ku swojemu zaskoczeniu poczuł ciężar jej delikatnej dłoni na swoim ramieniu.
- Mam na imię Rebbeka, ale wolałabym abyś zwracał się do mnie Lilith, a ty?
- Hendrik Karlsen – odparł po krótkiej chwili wahania.
- Ciekawe imię – stwierdziła Lilith. Hendrik spostrzegł jak delikatnie musnęła palcem wskazującym usta po czym skierowała spojrzenie w ciemne, nocne niebo. Księżyc znajdował się w pełni co pewnie miało istotny wpływ na datę koncertu zupełnie jakby organizatorzy chcieli w ten sposób podkreślić grozę imprezy i dodać jej aury okultystycznego wydarzenia. Może był to po prostu trick, aby przyciągnąć tu więcej ludzi. Tych, którzy przybyli na koncert wyłącznie z czystej ciekawości, a opuścili go w panice jak prawie on by to zrobił. Lilith zupełnie nagle obróciła wzrok ku niemu. Jej spojrzenie w jakiś przedziwny sposób wydawało się jednocześnie nie tyle co tajemnicze, co również i lekko naiwne.
- Naprawdę byłam przekonana, że nie dasz rady pozostać do końca koncertu. Byłam w zasadzie tego pewna, ale szczerze mnie zaskoczyłeś.
Hendrik przełknął ślinę. Nie miał zamiaru udawać twardziela ani kogokolwiek kim nie jest. Prawda była taka, że chętnie by się przyłączył do tych wszystkich przerażonych, wstrząśniętych ludzi, którzy opuścili koncert. Kiedy tam przebywał przestrzeń wokół niego stała się niemal zupełnie wolna mimo, że już wcześniej miał okazję przedostać się aż pod scenę. A gdy wracał? Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że w drodze tutaj zauważył zaledwie kilka niewielkich grup ubranych na czarno ludzi. Zupełnie jakby większość całego wcześniejszego tłumu nagle wyparowała. Jak mógł tego wcześniej nie zauważyć? Dlaczego dopiero po słowach Lilith zdał sobie z tego sprawę? Ku swemu zaskoczeniu dostrzegł, że dziewczyna uśmiecha się.
- Teraz możesz o sobie powiedzieć, że jesteś true black metalowcem.
- Kim? – zupełnie nic z tego nie zrozumiał.
- True black metalowcem. To znaczy prawdziwym. Takim, który nie udaje. Żaden pieprzony pozer.
- I według ciebie nie jestem pozerem? – pytanie jakby obdarzone własną wolą spłynęło z ust chłopaka. Przez chwilę poczuł się nieśmiało, głupio i dziwnie co było właściwie zupełnie typowe dla jego wieku i braku doświadczenia w kontaktach z dziewczynami. Nie zdążył się choćby zreflektować, gdy dziewczyna zupełnie niespodziewanie wybuchła śmiechem. Zabrzmiał on wręcz nienaturalnie dziewczęco i piskliwie w porównaniu z rykami wydobywającymi się z gardeł wokalisty zespołu oraz pozostałych członków black metalowej braci. Zaskoczony jej nieoczekiwanym zachowaniem nie zdążył nawet zareagować i zapytać o przyczynę jej nagłego rozbawienia, gdy fanka black metalu odparła:
- Według mnie to jeszcze nawet nie wiesz o co w tym wszystkim dokładnie chodzi.
Szatan! Szatan!
Hendrikowi natychmiast stanął przed oczami obraz skandującego tłumu.
- Coś nie tak? – zaniepokoiła się Lilith.
A więc zauważyła jego niepokój. Przez głowę przemknęła mu myśl, że gdyby miał opisać charakter swojej tajemniczej towarzyszki pierwszym słowem jakie nasunęłoby mu się na myśl byłoby zapewne: spostrzegawcza. Ci, jak to siebie sami nazywali – black metalowcy cholernie go przerażali. I to właśnie dlatego - jak to ujęła Lilith - że nie byli pozerami i niczego nie udawali chociaż zupełnie nie potrafił zrozumieć dlaczego według niej było to takie fascynujące. W jednej chwili poczuł paraliżujący strach, który niczym stalowa, okrutna i nieubłagana pięść zaciskał się na jego żołądku. Do tej pory skłonny był uważać, że tacy ludzie to jedynie wymysł, postacie wykreowane jedynie w masowej społecznej świadomości głównie za sprawą narosłych do ogromnych rozmiarów przesady i przerysowania.
- Nie. Nic takiego – odparł całkowicie wbrew sobie.
Jednak dziewczyna w dalszym ciągu jeszcze przez chwilę bacznie mu się przyglądała po czym znów spojrzała wysoko w górę na wiszący na niebie księżyc.
- Pełnia – oznajmiła z nienaturalną powagą w głosie.
Nie odpowiedział.
- Pełnia to dobry czas dla moich myśli – kontynuowała – czuję, że wtedy jest we mnie coś niezwykłego, innego, że… - wzięła głęboki oddech po czym dokończyła. – Że wówczas czuję jak żyję.
Zupełnie nie wiedział co mógłby jej odpowiedzieć. Prawdę mówiąc rozmowa z tą dziewczyną mimo iż rozpoczęła się całkiem niewinnie teraz zaczynała wkraczać na niepokojące tory. Za żadną cenę nie potrafił jej rozgryźć co było dosyć dziwne, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory zawsze udawało mu się niemal intuicyjnie wyczuć motywy innych ludzi jak choćby i Vidara, gdy ten chciał zostać sam na sam ze swoją dziewczyną – Sylvią Pettersen czy Alexa kiedy szykował w zanadrzu jakąś zwalającą z nóg niespodziankę. Obojętnie czy przychodzili do niego z problemami czy też pełni złości. Lilith była jednak zupełnie inna. Nie umiał jej rozszyfrować. Kim była? Co ją do niego sprowadziło? Nie umiałby pewnie nawet odpowiedzieć, gdyby zapytano go to czy zrobiła to jako przyjaciel czy wróg.
- Co sądzisz o psychiatryku? – nagłe pytanie niczym kubeł zimnej wody otrzeźwiło Hendrika z jego rozmyślań.
- Słucham? - zapytał nie do końca pewny czy naprawdę usłyszał to co mu się wydawało.
- Co sądzisz o psychiatryku? – cierpliwie powtórzyła Lilith akcentując każdą głoskę. Nie był w stanie nawet choćby określić czy jej głos wyrażał gniew, zniecierpliwienie czy też może chciała się upewnić, że aby na pewno dobrze ją zrozumiał. Jednak pytanie wyraźnie zbiło go z tropu.
- Myślę – próbował zacząć powoli, starannie dobierając słowa tak, aby dać sobie chwilę, by móc w międzyczasie zastanowić się nad odpowiedzią. Z jakiegoś nieznanego sobie powodu zależało mu na tym, aby nie urazić nowo poznanej fanki black metalu i czuł, że potrzeba ta nie była wcale napędzana strachem. Jeśli miałby możliwość spróbować zdefiniować to dziwne uczucie to rzekłby, że chodziło mu raczej o chęć poznania swojej nowej towarzyszki, zainteresowanie jej osobą oraz powstały przez lata w wyniku braku kontaktu z dziewczynami szacunek do nich.
- Myślę – powtórzył na nowo – że to miejsce dla ludzi z pewnymi problemami. Nim zdążył choćby zastanowić się nad kolejnym zdaniem Lilith przerwała mu:
- Z problemami? – powtórzyła jego słowa. Tym razem w jej głosie usłyszał wyraźne zdziwienie. Na swój sposób zaniepokoiło go to, gdyż podświadomie wyczuł, że to co powiedział nie do końca usatysfakcjonowało jego rozmówczynię. Mimo wszystko starał rozpaczliwie załagodzić sytuację.
- No wiesz – tym razem czuł narastającą w nim coraz większą niepewność – to miejsce dla tych, którzy nie potrafią dać sobie rady z życiem – powiedział czując jak język stanął mu kołkiem w gardle. Ze zdenerwowania miał wrażenie, że z całą pewnością jąka się i przekręca wypowiadane słowa. Kiedy udało mu się dokończyć to zdanie musiał zaczerpnąć w płuca głęboki wdech tak jakby właśnie z ogromnym trudem udało mu się zdobyć niezwykle trudną ściankę wspinaczkową. Lilith zamknęła oczy i przez ciągnącą się w nieskończoność chwilę milczała jak zaklęta. W tym czasie Hendrik zdążył poczuć jak jego serce bije w piersi coraz szybszym, niemal szaleńczym rytmem, po głowie krążą mu tysiące myśli, a wszystko sprowadza się do jednej zasadniczej kwestii: dlaczego ona zadaje tak dziwne pytania i czego właściwie ode mnie oczekuje? Oblizał nerwowo usta i nie bez zdziwienia stwierdził, że są suche jak wiór.
- Ja byłam w psychiatryku – powiedziała nagle tak dobitnie, że miał wrażenie jakby ktoś uderzył go mocno w twarz.

Tagi:

NinehnElizabeth
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 158

Kobieta czarnym charakterem

Post#2 » 20 maja 2015, o 23:13

Przeczytałam to dla czystej satysfakcji, więc opiszę tu tylko moje uczucia i emocje dotyczące tego tekstu.

Po pierwsze, szokiem okazał się dla mnie opis Rebbeki - Lilith. Tak zazwyczaj wyglądają bohaterki moich wypocin, jeżeli je bardzo lubię ;) Czy to dobrze, pozostawiam do własnej interpretacji.

Po drugie, czytało mi się dobrze i szybko. Tekst zrozumiałam, chociaż jest godzina, o której mało myślę.

Po trzecie... nie wiem, czy to plus,czy minus, ale będę się głowić, co się stanie dalej. Co to ma być za chory koncert!? O czym tak właściwie jest całość? Czy ten biedny, przestraszony Hendrik zostanie wkręcony w jakieś wyjadanie mózgów, a może jednak po pewnym czasie zamkną go w psychiatryku? Dużo domysłów, wiele pomysłów.

Ogółem, nie spodziewałam się, że to będzie opowiadanie stworzone w takiej właśnie formie :yes:
"Today is a beautiful sun and my cat likes to chase little, red balls." ~Mr. Sun

AngelOfChaos
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 47

Kobieta czarnym charakterem

Post#3 » 23 maja 2015, o 14:32

Po pierwsze, szokiem okazał się dla mnie opis Rebbeki - Lilith. Tak zazwyczaj wyglądają bohaterki moich wypocin, jeżeli je bardzo lubię ;) Czy to dobrze, pozostawiam do własnej interpretacji.


To chyba jednak dobrze, prawda?

Po drugie, czytało mi się dobrze i szybko. Tekst zrozumiałam, chociaż jest godzina, o której mało myślę.


Dziękuję :)

Po trzecie... nie wiem, czy to plus,czy minus, ale będę się głowić, co się stanie dalej. Co to ma być za chory koncert!? O czym tak właściwie jest całość? Czy ten biedny, przestraszony Hendrik zostanie wkręcony w jakieś wyjadanie mózgów, a może jednak po pewnym czasie zamkną go w psychiatryku? Dużo domysłów, wiele pomysłów.


Całość traktuje o black metalu - najbardziej ekstremalnym gatunku muzyki. Co się stanie z Hendrikiem? Powiem tylko, że Lilith będzie miała na niego ogromny wpływ.

Ogółem, nie spodziewałam się, że to będzie opowiadanie stworzone w takiej właśnie formie


To fragment już ukończonej powieści, którą już napisałem i zamieściłem w formie ebooka. Z czasem będę dodawał kolejne :)

NinehnElizabeth
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 158

Kobieta czarnym charakterem

Post#4 » 24 maja 2015, o 11:03

Black metal nie jest mi tak bliski jak hard rock, ale czekam z utęsknieniem. Powieść ogółem ile ma stron?
"Today is a beautiful sun and my cat likes to chase little, red balls." ~Mr. Sun

AngelOfChaos
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 47

Kobieta czarnym charakterem

Post#5 » 25 maja 2015, o 21:01

Dokładnie 199 ;)

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575

Kobieta czarnym charakterem

Post#6 » 4 cze 2015, o 22:12

Tutaj czuł się bezpieczny z dala od wszystkich ludzi

Lepiej: Tutaj, z dala od wszystkich ludzi, czuł się bezpieczny.

Nikt nie mógł go odnaleźć

A skąd ta pewność? Dziewczyna go jednak znalazła, a skoro ona to zrobiła, mógł to być każdy ;d

Dopiero kiedy podeszła kilka kroków bliżej czemu towarzyszył głuchy odgłos jej kroków w ciężkich butach zauważył, że nosiła skórzaną kurtkę, a także i rurkowate spodnie dzięki którym jej nogi wyglądały niesamowicie chudo przypominając odnóża pająka. Całości stroju dopełniały glany.

Raz wystarczy wspomnieć o butach.

Faktycznie musiał zwracać na siebie jeszcze większą uwagę niż płaczące na pustej ulicy dziecko

Faktycznie, bo skoro ulica jest pusta, to nikt dziecka nie widzi. To miała być ironia? Bo zastanawiam się, jak to rozumieć...

Teraz możesz o sobie powiedzieć, że jesteś true black metalowcem

:lol:

Zabrzmiał on wręcz nienaturalnie dziewczęco i piskliwie w porównaniu z rykami wydobywającymi się z gardeł wokalisty zespołu oraz pozostałych członków black metalowej braci. Zaskoczony jej nieoczekiwanym zachowaniem nie zdążył nawet zareagować i zapytać o przyczynę jej nagłego rozbawienia, gdy fanka black metalu odparła

Powtórzenie.

Chłopak był tak przerażony po krwawym koncercie, a kiedy pojawiła się Rebbeka, nie przeszło mu nawet przez myśl, że może być groźna? Nie poczuł strachu choćby przez wzgląd na to, że skoro została do końca koncertu, to może przez to, że kręcą ją takie klimaty? Albo po usłyszeniu, że może się zwracać do niej Lilith? Zamiast tego stresował się, że ładna dziewczyna zauważyła jego strach... No, według mnie to zachowanie mało adekwatne do sytuacji.
No i zestresowane Czy zauważyła jego strach? To jak przeraził się i podskoczył jak oparzony w chwili kiedy się do niego odezwała? oraz Nie miał zamiaru udawać twardziela ani kogokolwiek kim nie jest trochę się wyklucza.
Nie bardzo widzę powiązanie z tytułem. Wybrałeś kiepski fragment, żeby pokazać dziewczynę jako czarny charakter... na razie pokazałeś tylko czarne ciuchy na niej.
Tak z ciekawości, gdzie rzecz się dzieje? Norwegia, Dania? Pewnie nie, skoro imię Hendrik wydało się dziewczynie ciekawe.
W e-booku też jest taka okropna interpunkcja?

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Kobieta czarnym charakterem

Post#7 » 5 cze 2015, o 21:40

Echolalia pisze: Wybrałeś kiepski fragment, żeby pokazać dziewczynę jako czarny charakter... na razie pokazałeś tylko czarne ciuchy na niej.

Cieszę się, że nie tylko ja odniosłam takie wrażenie, dlatego zadałam Ci, Angeluofchaos, pytanie, jak rozumiesz pojęcie "czarny charakter". Fakt, odpowiedziałeś elokwentnie, ale zabrzmiało mi trochę wikipedią, a w tym fragmencie nie odnalazłam żadnego zalążka czarnego charakteru.

AngelOfChaos
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 47

Kobieta czarnym charakterem

Post#8 » 6 cze 2015, o 11:17

Fakt, odpowiedziałeś elokwentnie, ale zabrzmiało mi trochę wikipedią, a w tym fragmencie nie odnalazłam żadnego zalążka czarnego charakteru.


Bo to dopiero pierwsze pojawienie się tej postaci w tekście kiedy praktycznie nic o niej nie wiadomo.

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Kobieta czarnym charakterem

Post#9 » 6 cze 2015, o 12:11

A zaszczycisz nas następnym fragmentem?
Czy wyrazem "czarnego charakteru" będą jej problemy psychiczne, czy jej charakter?

AngelOfChaos
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 47

Kobieta czarnym charakterem

Post#10 » 8 cze 2015, o 22:08

A zaszczycisz nas następnym fragmentem?

Raczej to nie żaden zaszczyt, bo to był w sumie mój pierwszy dłuższy tekst, ale myślę, że wrzucę nawet i jutro. Ostatnio nieco rzadziej tu bywam, ale to głównie wina upałów, które wprost nie pozwalają na siedzenie w domu.
Czy wyrazem "czarnego charakteru" będą jej problemy psychiczne, czy jej charakter?

Jakby nie patrzeć to jedno jest ściśle powiązane z drugim, ale głównie chodzi o charakter.

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy krótkie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości