Obraz

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady.
Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Obraz

Post#1 » 29 lip 2015, o 09:02

Na Eorth, za lasem Srebrnych Liści, nieopodal rzeki Uel, jest małe miasteczko, Natal. W miasteczku tym, pośród wielu innych warsztatów, ma swoją pracownię Ned, malarz. Przyjrzyjmy się dziś jego pracy, dobrze? Dzisiaj akurat otrzymał zlecenie od miejscowego kupca na system przeciwwłamaniowy.
Zapytacie pewnie: ale jak to?! To jest malarz, nie kowal czy czarodziej! Jak on miałby coś takiego zrobić?!

Zaraz się dowiecie, moi drodzy, bo właśnie w tym momencie nasz artysta kompletuje potrzebne rzeczy i zaraz uda się na miejsce pracy, a my korzystając z tego, że jest zajęty, przejdźmy się na miejsce zlecenia. Przy okazji opowiem wam troszkę o innych warsztatach znajdujących się w mieście.

Wychodząc od Neda, aby dotrzeć na miejsce, powinniśmy skręcić w prawo, w ulicę Brzęczących Dzwoneczków. Idąc tą ulicą, po swojej lewej mijamy warsztat pana Ernesta, miejscowego stolarza. Dzisiaj warsztat jest zamknięty, pewnie pojechał po towar. Następna jest kwiaciarnia pani Eol, próżno w niej jednak szukać kwiatów, albowiem na Eorth kwiaciarnie mają nieco inny charakter niż na Ziemi, może kiedyś wam o tym opowiem.
Po naszej prawej stronie zaś znajduje się warsztat kowala, zacnego Edwarda. To bardzo zręczny rzemieślnik, prawdziwy mistrz w swoim fachu słynny na całą okolicę, a my możemy podziwiać jego kunszt, oto bowiem naprawia pantofelki dla Mev, boginki leśnej. Nie są to jednak zwykłe buciki, a wykonane z rosy i pajęczego srebra szykowne czółenka, trzeba nie lada wprawy, by stworzyć te cuda.
Jesteśmy już niedaleko miejsca przeznaczenia, ostatni mijany budynek to piekarnia szacownego Teraka, krasnoludzkiego piekarza, który przybył z dalekiej północy, a teraz wykłada swoje słynne chmurowe bułeczki, dlaczego chmurowe, zapytacie? To proste, wyglądają dokładnie tak jak chmury, mają ten sam kolor i są tak samo lekkie, w smaku przypominają trochę cukier wróżki, warto spróbować.
No, jesteśmy już na miejscu, przed nami stoi rezydencja kupca, jesteśmy troszkę wcześniej, więc możemy rozejrzeć się przez chwilę. Dom, a właściwie rezydencja, stoi na lekkim wzniesieniu, otoczona zewsząd drzewami owocowymi należącymi do okolicznych rolników. Sam budynek wykonany z marmuru i piaskowca znajduje się za niskim ogrodzeniem z granitowych bloków i kutej stali, która dzięki kunsztowi Edwarda przedstawia różne motywy z życia lasu. Za tą przeszkodą zaczyna się wysypana białym żwirem, wąska dróżka prowadząca do niewielkiej fontanny i dalej do budynku. Po jej obu stronach, wśród klombów, rozstawione są małe, drewniane ławeczki. Usiądźmy może na jednej z nich i poczekajmy na naszego malarza, rozkoszując się tym miłym wiosennym porankiem.
A oto nadchodzi nasz utalentowany artysta, rządca wyszedł mu na spotkanie, teraz odbędą się targi, co prawda cena jest już dawno ustalona, ale jest to część tradycji tej krainy. Przypatrzmy się uważnie temu pięknemu spektaklowi, malarz właśnie podbił kolejny raz cenę, a rządca zdjął swoją czapkę i teraz próbuje ją zjeść ze złości, to dobry znak. Negocjacje wkrótce się zakończą, jeszcze tylko tradycyjne rozdzieranie szat, taniec zwycięstwa i można będzie przystąpić do wykonania zlecenia.
Służba właśnie wyniosła z rezydencji cztery sztalugi i ustawiła je po czterech stronach posiadłości. Dzięki temu praca zajmie mniej czasu i będzie trochę tańsza. Po ustawieniu tych istotnych elementów wszyscy łącznie z zarządcą opuszczają ogród, by dać Nedowi spokojnie pracować, on będzie tworzył, a ja wytłumaczę, jak to działa.
Otóż wpierw trzeba wykonać cztery dokładne szkice, po jednym na każdą stronę chronionej posiadłości, im szkice dokładniejsze, tym lepsze, co jest akurat zrozumiałe. Następnie wszystkie cztery szkice trzeba postawić obok siebie i połączyć w jeden trójwymiarowy obraz, potrzebna jest do tego specjalna nić robiona z grzywy jednorożca i pasta z roślin Sah. Po połączeniu czterech części w jedną zaczyna się trudniejsza część pracy, trwająca niekiedy ponad rok, faza właściwa, czyli malowanie. W przeciwieństwie do zwykłych obrazów, tutaj trzeba namalować nie jeden, a sześćdziesiąt cztery obrazy, po jednym na każdą stronę domu, porę roku, pogodę (słońce i deszcz, wiosną, latem oraz jesienią, a śnieg zimą), a także dzień i noc.
Kiedy wszystkie obrazy są ukończone, pokrywa się je specjalnym magicznym klejem i łączy w jeden obraz, który następnie wiesza się w domu. No dobrze, ale gdzie tu ten system antywłamaniowy? – zapytacie zapewne, już tłumaczę, pamiętacie ten szkic, o którym wspomniałem na początku? To jest, można powiedzieć, rdzeń całości, na ten właśnie szkic nakłada się specjalną farbą znaki symbolizujące pułapki i runy ochronne. Następnie, podobnie jak resztę, łączy się w jedną całość. No dobrze, ale skąd wiadomo, że ktoś wchodzący na teren posesji jest złodziejem, a nie na przykład zbłąkanym wędrowcem? Otóż w momencie, kiedy dana osoba przekracza obszar uwieczniony na obrazie, automatycznie aktywuje runy ochronne, które odróżniają osoby pożądane od niepożądanych i te ostatnie eliminują na różne sposoby. Czasem zwyczajnie błądzą, nie mogąc znaleźć wejścia do domu lub nawet samego budynku, a czasem widzą na przykład olbrzymiego wilka biegnącego w ich stronę, są też sposoby mniej humanitarne, ale lepiej o nich nie mówić.
Dzielny Ned pracuje w pocie czoła, tworząc swoje kolejne wielkie dzieło, a my w tym czasie udamy się na obiad do pobliskiej karczmy, która słynna jest na całe Elswyn. Dlaczego? Ktoś zapyta, to już osobna historia.
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

Tagi:

zielarka
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 570

Obraz

Post#2 » 29 lip 2015, o 10:54

Oj, poprawki poproszę.
Dzisiaj akurat otrzymał zlecenie od miejscowego kupca na system przeciwwłamaniowy, zapytacie pewnie: ale jak to?!

Raczej: "Dzisiaj akurat otrzymał zlecenie od miejscowego kupca na system przeciwwłamaniowy. (Kropka.) Zapytacie pewnie: ale jak to?!"
Zaraz się dowiecie, moi drodzy, bo właśnie w tym momencie nasz artysta kompletuje potrzebne rzeczy i zaraz uda się na miejsce pracy, a my korzystając z tego, że jest zajęty, przejdźmy się na miejsce zlecenia, przy okazji opowiem wam troszkę o innych warsztatach znajdujących się w mieście.

Spróbuj zrobić z tego dwa zdania, to wyżej jest za długie, a przez to niezbyt zgrabne. Kropka najlepiej po "miejsce zlecenia".
Następna jest kwiaciarnia pani Eol, próżno w niej jednak szukać kwiatów, albowiem na Eorth kwiaciarnie mają nieco inny charakter niż na Ziemi, może kiedyś wam o tym opowiem.

Ty łotrze :kuku: To jedyna kwestia, która do tej pory wzbudziła moje zainteresowanie, a narrator odkłada ją "na później". Dlaczego nie rozwinąłeś tematu? Brak pomysłu, czy faktycznie to jakiś twój świadomy zabieg?
Sam budynek wykonany z marmuru i piaskowca znajduje się za niskim ogrodzeniem z granitowych bloków i kutej stali, która dzięki kunsztowi Edwarda przedstawia różne motywy z życia lasu.

To ta kuta stal je przedstawia, czy ogólnie ogrodzenie? Dużo lepiej na wyobraźnię podziałałoby "rzeźbione ogrodzenie przedstawiające..." itp.
Za tą przeszkodą zaczyna się wysypana białym żwirem, wąska dróżka prowadząca do niewielkiej fontanny i dalej do budynku, po jej obu stronach, wśród klombów, rozstawione są małe, drewniane ławeczki.

Kolejny raz brakuje kropki.
Przypatrzmy się uważnie temu pięknemu spektaklowi, malarz właśnie podbił kolejny raz cenę, a rządca zdjął swoją czapkę i teraz próbuje ją zjeść ze złości, to dobry znak, negocjacje wkrótce się zakończą, jeszcze tylko tradycyjne rozdzieranie szat, taniec zwycięstwa i można będzie przystąpić do wykonania zlecenia.

Za. Długie. Zdanie.
Po "pięknemu spektaklowi" myślnik i już wyglądałoby lepiej. Pozwól, że spróbuję poprawić: "Przypatrzmy się uważnie temu pięknemu spektaklowi - malarz właśnie podbił kolejny raz cenę, a rządca zdjął swoją czapkę i próbuje ją zjeść ze złości. To dobry znak! Negocjacje wkrótce się zakończą, jeszcze tylko tradycyjne rozdzieranie szat, taniec zwycięstwa i można będzie przystąpić do wykonania zlecenia."
Ale to rozdzieranie szat, taniec zwycięstwa i konsumpcja czapki... No nieee wieeem.
Służba właśnie wyniosła z rezydencji cztery sztalugi i ustawiła je po czterech stronach posiadłości. Dzięki temu całość zajmie mniej czasu i będzie trochę tańsza.

Z tego zdania wynika, że mniej czasu zajmie i tańszą będzie całość posiadłości.
im szkice dokładniejsze, tym lepsze, co jest akurat zrozumiałe.

Właśnie, jest to zrozumiałe. Nie bardzo więc wiem, po co to info.

Doszłam do nakładania run ochronnych i ja podziękuje, mi już wystarczy. Nie poprawiam dalej i przechodzę do ogólnych wniosków.
Mam wrażenie, że masz mały problem z budowaniem zdań - są zbyt rozciągnięte, często dodajesz po przecinku kolejną część, która mogłaby stanowić już nowe, samodzielne zdanie. Nie cytowałam wszystkiego, zbyt wiele podobnych.
A opowiadanie jest mdłe. I niezbyt dobre. Za dużo tu pompatyczności, piękna, spektakli, uniesień artystycznych, a przede wszystkim zbędnych informacji. Tych niezbędnych zaś brakuje. Koncepcja "spaceru z widzami" również mi się nie podoba. Ja w ogóle szczerze nie znoszę takiego stylu i bezpośrednich zwrotów do nieistniejącej zbiorowości w stylu "zobaczmy, obejrzyjmy, przejdźmy", albowiem w fotelu siedzę sama i książkę czytam także w pojedynkę. No, chyba że mówimy tu o opowieściach, które czytuje się na przykład w przedszkolu - wtedy taki zabieg faktycznie ma sens, a i przez dzieci na pewno jest lubiany.

Mi się nie podoba. Ale może nie powinnam oceniać fantastyki, skoro średnio przepadam za gatunkiem.

Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Obraz

Post#3 » 29 lip 2015, o 10:55

Tekst jest tylko takim ćwiczeniem w pisaniu więc dziękuję za twoje uwagi. Koncepcyjnie jest to tylko opis pewnego kawałka świata i test takiego właśnie sposobu narracji. Popracuję nad wytkniętymi przez ciebie błędami podczas pisania następnych ćwiczeń. :)
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Obraz

Post#4 » 29 lip 2015, o 11:37

Jak się czyta XIX wiecznych pisarzy, to jest się przyzwyczajonym do różnych form narracji. Tak więc, twoja forma nie wydała mi się szczególnie udziwniona. Jeżeli odbiorcą tego tekstu mają być dzieci, to, moim zdaniem, jak najbardziej trafiony pomysł.
Vash The Stampede pisze:Na Eorth, za lasem Srebrnych Liści, nieopodal rzeki Uel, jest małe miasteczko, Natal. W miasteczku tym, pośród wielu innych warsztatów, ma swoją pracownię Ned, malarz.

Fajnie, fajnie, ale...
To, że wstawiłeś tak samotnie te rzeczowniki, mam wrażenie zaburzenia rytmu.
Gadu gadu - pieczątka. Gadu gadu - pieczątka.
Coś byś tam dodał, jakiś przymiotnik.
może:
malownicze Natal.
tutejszy malarz.

Vash The Stampede pisze: Przyjrzyjmy się dziś jego pracy, dobrze? Dzisiaj akurat otrzymał zlecenie od miejscowego kupca na system przeciwwłamaniowy. Zapytacie pewnie: ale jak to?!

He, he. dobre!
Czytam sobie powolutku, coby niczego nie uronić. dochodzę do kropki po "przeciwwłamaniowy" i myślę, co ma piernik do wiatraka. A następne zdanie :lol: rozwala.
ALE...
Vash The Stampede pisze: Zapytacie pewnie: ale jak to?!

Moim zdaniem powinno być od nowego akapitu.
W dodatku:
Vash The Stampede pisze:To jest malarz, nie kowal czy czarodziej, jak on miałby coś takiego zrobić?

lepiej by brzmiało:
To jest malarz, nie kowal czy czarodziej! Jak on mógłby coś takiego zrobić?

Mszczuj
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 223

Obraz

Post#5 » 29 lip 2015, o 13:44

Dziewczyny powiedziały ci już o formie, a ja może trochę o treści. Podoba mi się pomysł, bardzo nowatorskie zaklęcie. Jestem fanem magii w stylu Pratchettowskim, w której przeważają dziwne rytuały jak u ciebie malowanie sześćdziesięciu obrazów i sklejanie ich w jeden, (ew. rysowanie magicznego kręgu obcasem, na piasku i gapienie się w słońce u Pratchetta ;) ). Moim zdaniem bije ona na głowę monotonne naparzanie "mocą" jak u T. Canavan. Brakuje mi opisów, co się dzieje, kiedy malarz niedokładnie namaluje dom, albo się pomyli, np dorysuje o jedno okno za dużo. Wypadki z udziałem magii bywają zabawne ;) Pozdrawiam, jak wpadniesz na inny, ciekawy pomysł, nie wahaj się znowu go wrzucić. Wolałbym w formie chociażby jakiegoś krótkiego opowiadanka, ale może być i takie przemówienie/bajka/opis/niewiadomoco jak tutaj. Mnie nie raziło w oczy.

Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Obraz

Post#6 » 29 lip 2015, o 22:46

Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze :) niedoróbki poprawię. :)
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5019

Obraz

Post#7 » 30 lip 2015, o 22:54

Zaraz się dowiecie, moi drodzy, bo właśnie w tym momencie nasz artysta kompletuje potrzebne rzeczy i zaraz uda się na miejsce pracy, a my korzystając z tego, że jest zajęty, przejdźmy się na miejsce zlecenia.
Uda się na miejsce pracy czy W miejsce pracy? Nie mam pewności, która forma jest prawidłowa, wrócę tu później, gdy sprawdzę.
Plus powtórzenie słowa "miejsce".
Generalnie sporo powtórzeń.

Wychodząc od Neda, aby dotrzeć na miejsce, powinniśmy skręcić w prawo, w ulicę Brzęczących Dzwoneczków.
Szyk na mój gust mocno przetrącony, przez co zdanie jest nieklarowne przy pierwszym czytaniu.


Ciekawe, bo podczas czytania autentycznie czułam się jak na wycieczce z przewodnikiem, a takich wrażeń dawno nikt mi nie zafundował. Świat wygląda ciekawie, zasługuje na dłuższy fragment z fabułą. Styl poprawny, w mojej opinii coś w nim jest, ale generalnie z opinią wstrzymam się do czasu, gdy zobaczę coś bardziej "treściwego". Niemniej, widać, że to ćwiczenie i tak je traktuję, więc nie będę się do tego odnosić jak do "pełnoprawnego" opowiadania. Jak na ćwiczenie jest okej.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Pepe
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 23

Obraz

Post#8 » 26 sie 2015, o 19:37

Jak na samo ćwiczenie w pisaniu to powiem, że opowiadanie nawet ciekawe. Narracja - choć momentami irytująca - pozwala na dokładne wyobrażenie sobie opisywanych widoków. Duży plus za dbałość o detale, np. "motywy z życia lasu".

Najgorsza według mnie jest sama koncepcja fabuły oraz opisów, która - nie powiem, jest oryginalna - ale osobiście jakoś nie przywykłem do nadawania magii i istotom fantastycznym aż tak przyziemnego charakteru (choć to już kwestia punktu widzenia). Ma to jednak swą mocną stronę, gdyż tworzy dość oryginalny klimat.

Proponuję nieco popracować nad stylem. Mamy tu właściwie jeden wielki opis, bez żadnej akcji. Myślę jednak, że jeśli to tylko "suchy trening", to dojdziesz do wprawy.

W sumie poza paroma głupawymi fragmentami (krasnolud wypiekający bułeczki-chmury?) nie mam zbyt wiele do zarzucenia i absolutnie nie żałuję, że przeczytałem.

Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Obraz

Post#9 » 24 wrz 2015, o 22:39

Dzięki za komentarz. Bułeczki chmury mają swój cel :P
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

Shiara
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 17

Obraz

Post#10 » 28 paź 2015, o 18:54

Fajne jest to, że zwracasz się bezpośrednio do odbiorcy. Nie ma tam na razie żadnej akcji, ale myślę, że jeszcze nad tym popracujesz. Jak na próbne opowiadanie całkiem nieźle.

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy krótkie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość