Pamiętnik

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady.
Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Pamiętnik

Post#1 » 4 sie 2015, o 22:11

Ósmy dzień miesiąca kwiatów (moje urodziny)

Witaj, drogi pamiętniczku. Jestem Fiołek i jestem leśnym skrzatem, a ty, drogi pamiętniczku, jesteś prezentem urodzinowym od mojej mamusi. Dzisiaj kończę dwanaście lat. Mama mówi, że rosnę jak młode drzewko. Mama jest kochana, dała mi dzisiaj dużo prezentów: ciebie, pamiętniczku, fioletową czapeczkę z moim imieniem utkaną przez Panią Pajęczycę, sukienkę z bławatków, śliczny szalik i naszyjnik z małym zielonym kamyczkiem. Muszę się przebrać na przyjęcie. Oby tatko wrócił na czas! Pa, kochany przyjacielu!

Dziewiąty dzień miesiąca kwiatów

Och, pamiętniczku drogi, aż słów brakuje, jak wspaniały prezent dał mi mój tatko ukochany! Skrzydła! Dostałam moje skrzydła! Jestem najszczęśliwszym skrzatem pod słońcem! Ach, serce bije mi jak szalone! Spokojnie, za chwilę wszystko ci opowiem. Wczoraj rano, nim słonko wstało, tatko wyszedł, kiedy jeszcze spałam. Gdy się obudziłam, mama powiedziała mi, że poszedł załatwić jakieś ważne sprawy z Panem borsukiem. Trochę się martwiłam, czy zdąży na przyjęcie, ale o to, że zapomniał, nie martwiłam się wcale. Bo wiesz mój drogi, tata w każde moje urodziny, nim jeszcze wstanę, parzy mi słodki napar z suszonych jeżyn z dodatkiem liścia Un, a to roślina rzadka i droga strasznie.
Kiedy tylko otworzyłam tego dnia oczy, od razu zobaczyłam miseczkę na stoliczku i już wiedziałam, że tatko pamięta o mnie. W czasie, w którym ja raczyłam się tym pysznym napojem, tatuś poszedł na skraj naszego lasku, aby czekać na Szalonego Eke. Jest on, drogi pamiętniczku, człowiekiem! Nie takim zwyczajnym, o nie, bo widzisz, mój drogi, zwyczajni ludzie są straszni, polują na nas i na naszych przyjaciół, ścinają drzewa, na których mieszkamy, depczą nasze kwiaty i robią wiele innych złych rzeczy! Lecz nie staruszek, bo on jest dobry i miły. Dba o wszystkie leśne istotki. Broni nas przed ludźmi i przed czymś jeszcze, ale przed czym - nie wiem, a rodzice nie chcą mi powiedzieć.
A wracając do tatki i moich skrzydeł, to tata czekał od bladego świtu prawie do południa, ale opłaciło się, staruszek przybył. Skąd wiedział, że tata tam na niego czeka, nie wiem. Mama mówiła kiedyś, że to czarny jastrząb, ale chyba się pomyliła, bo przecież nie ma skrzydeł i nie lata. 
Kiedy staruszek przyszedł, tatuś chciał mu powiedzieć o moich urodzinach i prosić o jakiś podarek w zamian za pilnowanie jego owieczek, a on już wiedział! Wiedział, że mam urodziny, choć rodzice nigdy mu o mnie nie mówili! I powiedział ojczulkowi mojemu kochanemu, że ma już prezent i to za darmo! I nawet dał tacie trochę wełny, a to jego trochę to tyle, ile całe nasze miasteczko przez rok zużywa. Jedyne, czego chciał, to przyjść na moje przyjęcie, żeby jeszcze od siebie dać mi prezent. Tatko zgodził się od razu i chciał już mówić o tym, jaki prezent miał na myśli, a chciał sztuczne skrzydła zrobione z motylich, które przyczepia się do sukni, żeby szybować w powietrzu. Bo widzisz, pamiętniczku, my skrzaty umiemy czarować, znaczy nie tak jak Eke, o nie, on jest prawdziwym czarodziejem, tak mówią rodzice. 
W każdym razie, mój drogi, po przyczepieniu skrzydeł do ubrania możemy unosić się nad ziemią i szybować na wietrze, a im lepsze się ma, tym wyżej i dłużej można tak latać. Są skrzydła z muszki, osy, trzmiela, motyla i ważki. Z tej ostatniej są najlepsze, ale strasznie drogie i tylko nasz burmistrz z żoną ma takie. Tatko chciał dostać motyle, gdyż są najbardziej eleganckie i najlepiej pasują do młodej damy, choć są tylko trochę tańsze od tych najdroższych. Dlatego tata poszedł do Pana jastrzębia, bo tylko on mógł je tacie sprzedać za w miarę rozsądną cenę lub za popilnowanie jego owieczek przez kilka dni. Czcigodny Eke miał jednak inny pomysł, poprosił papę o możliwość przyjścia na przyjęcie z zaznaczeniem, że wtedy przyniesie dwa prezenty: jeden od tatusia, a drugi od siebie. Mój tato zgodził się bez wahania, w końcu zaproszenie na urodziny w zamian za dwa prezenty i ten ogrom wełny to dobry interes. Po uzgodnieniu wszystkiego ojciec poszedł po Pana borsuka, żeby razem z nim zacząć przygotowania do przyjęcia, a ja w tym czasie, drogi pamiętniczku, dostałam od mamusi ciebie, czapeczkę i sukienkę. Kiedy słonko stało już wysoko, wpadła do nas jeszcze ciocia Trawka z życzeniami i śliczną zastawą z kielichów konwalii. Bardzo się z tego ucieszyłam i mocno wyściskałam ciocię, na co ta powiedziała, że rosnę w oczach i niedługo będę już tak duża, jak mama. Zaraz po tym, jak wyszła, zawitał do nas Asek, chłopiec z domku obok.
Och! Pamiętniczku! On ma najsłodsze dołeczki ze wszystkich chłopców! I te jego zielone buciki z łopianu. A jak celnie strzela z procy! Pamiętniczku, na sam jego widok serce bije mi tak szybko! Czy to miłość? I on też złożył mi życzenia i dał w prezencie procę, którą sam wystrugał! Już nie mogę się doczekać, kiedy razem z nim postrzelam do dmuchawców na łące! Niestety Asek nie mógł zostać dłużej, bo obiecał tacie pomóc w ujeżdżaniu nowego szpaka. A później było już tylko czekanie na wieczór, kiedy to miało się odbyć to cudowne przyjęcie. 
Gdy słońce zaszło, nie mogłam się już doczekać. Ubrałam się w sukienkę od mamy i założyłam czapeczkę, a później kręciłam się po domu tak długo, aż mama zdenerwowała się i kazała mi usiąść i cierpliwie czekać, bo kręcę się jak kret w norce. Mój drogi, jak myślisz, czy ja jestem podobna do kreta? Może i mam trochę za bardzo zadarty nosek i jestem gruba, ale do krecika raczej nie podobna, prawda? W każdym razie. Żebym się nie nudziła, mama usiadła razem ze mną i uczyła mnie haftować. Haftowanie, jak mówi moja mama, to zajęcie dobrze ułożonej młodej damy. Po dwóch godzinach bycia damą prawie usnęłam z nudów, nie wiem, jak mama wytrzymuje całe dnie przy tym zajęciu. 
Na szczęście, kiedy już zamykałam oczy, wrócił tata i uśmiechając się do mnie tajemniczo, powiedział, że już czas na przyjęcie. Kiedy wyszliśmy z naszego domku, cała droga z drzewa na polanę udekorowana była niebieskimi świeczkami w kształcie fiołków. Bo widzisz, pamiętniczku, jako że nie wszyscy mamy skrzydła, nasi dziadowie wystrugali schody w pniu drzewa tak, żeby nie przecinały serca prawie tuż pod korą, a później powbijali w tę korę uchwyty na duże świece. Następnie nakryli je kloszami z wyszlifowanych górskich kryształów, żeby nie zaprószyć ognia.
Tamtego wieczora wszystkie te lampki paliły się tylko dla mnie. Och, byłam taka szczęśliwa, że prawie się rozpłakałam! Na dole schodów czekała ciocia Trawka i wujek Żytko, uściskali mnie i złożyli życzenia, a później dali mi wspólny prezent: nowe kryształowe pantofelki zabarwione na fioletowo. Po tym wszystkim razem poszliśmy na łąkę, a tam czekali już wszyscy moi przyjaciele i cała nasza rodzina. Dostałam życzenia i moc prezentów od wszystkich, a były to: laleczka od siostrzenicy Dalii, skrzypeczki od kuzyna Bławatka, obrazek od dziadka Chmiela, kordzik od wujka Żądełka i śliczna
srebrzystobiała apaszka od pani Pajęczycy. 
Po prezentach był olbrzymi tort śniegowy, który upiekł pan Borsuk, najlepszy cukiernik w całym lesie! Ta delikatna słodycz ciasta zmieszana ze świeżością magicznego śniegu... mmm, pycha! Aż żałuję, mój drogi, że nie możesz tego poczuć! I nawet zapomniałam o diecie i sama zjadłam aż cztery kawałki! Od jutra ścisła dieta i ćwiczenia! Tak, tak, pamiętniczku, uroda wymaga poświęceń!
Po zjedzeniu tortu zaczęły się występy na scenie, którą tata budował po tym, jak wrócił od cukiernika. Niektórzy śpiewali, inni tańczyli, pokazywali sztuczki magiczne, recytowali wiersze i żonglowali. Tata zaczął się martwić, bo przyjęcie zbliżało się do końca, a pana Eke nigdzie nie było widać. Kiedy wieczór przeszedł w noc, zrobiono wielki pokaz sztucznych ogni, a później przyjęcie się skończyło i wszyscy rozeszli się do domów.
Byliśmy już prawie przy naszym drzewie, kiedy zjawił się staruszek, siedział na pniaczku nieopodal naszego domku i pił herbatę z filiżanki. Na nasz widok uśmiechnął się, wstał i podszedł do nas, zostawiając filiżankę z herbatą na pieńku, spojrzał na mnie i złożył mi życzenia. Wtedy po raz pierwszy w życiu zobaczyłam człowieka, bo widzisz, pamiętniczku, do tej pory znałam ich jedynie z bajek mamy i z tego, co czasem opowiadał tata, kiedy wracał z pastwiska. Z wyglądu był do nas podobny, tyle że o wiele wyższy. Twarz miał ładną, choć widać było na niej upływ czasu, oprócz oczu, które były jak u młodzieńca, co było dosyć niezwykłe, zważywszy na to, iż według tego, co mówił tatko, Eke był starszy od naszego prapradziadka. Ubrany zaś był w długą czarną szatę z wyhaftowanymi na mankietach białymi piórami. Po złożeniu mi życzeń podszedł do nas i uklęknął, wyciągając przed siebie dłoń, na której pojawiły się dwie rzeczy, pierwszą był prezent od ojca – moje skrzydła. Ach, pamiętniczku, kiedy je zobaczyłam, nogi się pode mną ugięły – moje skrzydła! I to nie takie, jakie ma ta nieznośna Róża, o nie! Ona ma skrzydła z motyla różanego, a ja dostałam prawdziwe skrzydła Eru! Najpiękniejszego motyla na całym Eorth! Nie mogłam być bardziej szczęśliwa!
Drugim prezentem był wisiorek w kształcie małej fioletowo-białej łezki, kiedy mi go dawał, powiedział, że gdyby groziło mi prawdziwe niebezpieczeństwo, mam mocno go ścisnąć i pomyśleć o nim. Po tym wszystkim oddalił się na chwilę z tatą w stronę pieńka, żeby o czymś porozmawiać, co trwało kilka minut, po których odwrócił się do nas i pożegnał się, nisko kłaniając. Następnie zniknął, ot tak po prostu! Teraz już rozumiem, co to znaczy czarodziej, pamiętniczku, to ktoś, kto potrafi zniknąć na zawołanie.
Po wszystkim wszyscy razem poszliśmy do domu, gdzie czekał na nas ostatni prezent od Ekke – skrzynia suszonych liści Un warta tyle, co pół miasteczka. Czarodzieje to ludzie bardzo bogaci, mój drogi. Czas już na mnie, mama woła mnie na obiad, do później, przyjacielu.
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

Tagi:

Keegan
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Pamiętnik

Post#2 » 4 sie 2015, o 23:40

Nie powiem, czytało się całkiem przyjemnie.
Ładnie ci się udała stylizacja na tekst pisany przez małego skrzata. Tekst kipi od typowej dla maluchów ekscytacji, jest w nim bardzo dużo kolorów, wtrąceń. Pewnie jak byłbym dużo, dużo mniejszy to sam bym tak pisał swój pamiętnik.

Pozwól jednak, że zasugeruję kilka poprawek i zwrócę uwagę na kilka rzeczy, które były nie do końca na miejscu. Według mnie, oczywiście.


Mama mówi, że rosnę jak młode drzewko.


Nie za bardzo rozumiem sens tego porównania. Zazwyczaj rodzice zauważają jak ich dzieci rosną szybko. Drzewa rosną bardzo powoli, ale rozumiem dlaczego użyłeś właśnie to. Bycie leśnym skrzatem i takie tam.

Ach, serce bije mi jak szalone! Spokojnie, za chwilę wszystko ci opowiem.


Drugie zdanie mi zgrzyta. Pasuje w kontekście tej całej ekscytacji, ale spróbuj zamiast tego wstawić tam: "Już ci opowiadam jak to z tym było."

Wczoraj rano nim słonko wstało, tatko, wyszedł, kiedy jeszcze spałam. Gdy się obudziłam, mama powiedziała mi, że poszedł załatwić jakieś ważne sprawy z panem borsukiem.


W tym pierwszym zdaniu jest jak na moje oko trochę za dużo określeń czasu. I Fiołek nie mogła wiedzieć, że tatko gdzieś wyszedł. W końcu spała.
Dwunastoletni skrzat mógł tak napisać więc w zasadzie możesz tą uwagę zignorować.
Ale przecinki mi tam trochę nie pasują. Spróbuj tak:
"Wczoraj rano, nim słonko wstało, tatko wyszedł kiedy jeszcze spałam."


Trochę się martwiłam, czy zdąży na przyjęcie, ale o to, że zapomniał, nie martwiłam się wcale, bo wiesz, mój drogi, tata w każde moje urodziny, nim jeszcze wstanę, parzy mi słodki napar z suszonych jeżyn z dodatkiem liścia Un, a to roślina rzadka i droga strasznie.


Nieco za długie zdanie. Bez problemu dałoby się je rozbić na trzy. Wiem, że maluchy mogą tak pisać, ale z kolei ciężko się czyta takie kolosy.

Broni nas przed ludźmi i przed czymś jeszcze, ale przed czym nie wiem, a rodzice nie chcą mi powiedzieć, kiedy pytam.


"kiedy pytam" niepotrzebne.
EDIT:Poprawka. "ale przed czym - nie wiem, rodzice nie chcą mi powiedzieć."

A wracając do tatki i moich skrzydeł, to ojciec czekał od bladego świtu prawie do południa, ale opłaciło się, staruszek przybył.


Malutki skrzat nigdy by nie napisał o swoim tatku "ojciec". Przynajmniej tak mi się wydaje.
Wiem, próbujesz uniknąć powtórzeń (tata, tatka), ale czy w tak stylizowanym tekście są one aż takie złe?


W każdym bądź, razie


Przecinek, i to wyrażenie oficjalnie nie istnieje w języku polskim. "W każdym razie"

a im lepsze się ma, tym wyżej i dłużej można, tak, latać.


Dwa przecinki.

Mój rodziciel


Zostańmy przy "Tato".
I Fiołek strasznie często powtarza "tata" i wszelkie synonimy tego słowa. To jest mniej więcej normalne na dwunastolatkę, ale, jak mówiłem, ciężko żeby mały leśny skrzat używał takich oschłych słów jak "ojciec" lub "rodziciel". Ughhh.
Rozejrzyj się po tych synonimach.

Mój drogi, jak myślisz, czy ja jestem podobna do kreta?


Mi się wydaje, że lepiej zabrzmi "Jeju, czy ja naprawdę jestem podobna do kreta?"

Mam co prawda trochę za bardzo zadarty nosek i jestem gruba, ale do krecika raczej nie podobna, prawda?


Powtórzenie. Pierwszą prawdę zmień na "Może i mam"

srebrzysto biała apaszka od pani Pajęczycy.


"Srebrzystobiała". Jak pierwszy człon precyzuje drugi człon koloru, to piszemy łącznie.

pożegnał się, nisko kłaniając, a następnie zniknął ot tak po prostu!


Popraw nieco interpunkcję. Moja sugestia: "Następnie zniknął. Ot tak, po prostu!"
Wikingów stworzył wiatr północy.

Cthulhu fhtaghn, jak cudownie to brzmi. Cthulhu fhtaghn, to nie byle bzik!

zielarka
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 570

Pamiętnik

Post#3 » 5 sie 2015, o 00:08

Nie patrząc na autora wiedziałabym już, że to twój tekst. Niestety - zdradza się przede wszystkim ciągła powtarzalność tych samych błędów (długie zdania oraz leżące i kwiczące przecinki) jak i baśniowa tematyka, która jednak w takim wydaniu w ogóle mnie nie zaciekawia. Nudzą te nazwy i ogrom szczegółów. Ale stylizacja "na pamiętniczek" w pytkę. Może jakieś konkretne zakończenie by pomogło, bo w tej chwili praktycznie go nie ma. Tak w ogóle to jakiś twój nowszy tekst, czy pochodzący mniej więcej z tego samego okresu co poprzednie? A jeśli ta druga opcja - nie myślałeś, żeby chociaż trochę go dopracować?

Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Pamiętnik

Post#4 » 5 sie 2015, o 08:40

Dzięki za komentarz i poprawki Keegan. Prawie wszystko przerobiłem według twoich wskazówek. Wyjątkiem jest ten kawałek "Mój drogi, jak myślisz, czy ja jestem podobna do kreta?" <--- to zostawiam, bo jest to odniesienie do prawdziwej kilkuletniej dziewczynki posługującej się takim językiem :P

Zielarka, tak wszystkie teksty pochodzą z tego samego okresu i tak myślałem żeby nad nim przysiąść. Póki co obserwuję dzieci w ich naturalnym środowisku, żeby jak najlepiej oddać charakter takiego pamiętniczka. Sam tekst jest póki co niekontynuowany. Co do interpunkcji starałem się poprawić wszystkie błędy które zauważyłem i o których wiedziałem.
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Pamiętnik

Post#5 » 5 sie 2015, o 08:43

Vash The Stampede pisze: jestem leśnym skrzatem,

Nie powinno być" skrzatką?

Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Pamiętnik

Post#6 » 5 sie 2015, o 08:47

Wiesz aghatas właśnie nie wiem, czy ten wyraz się tak odmienia, więc zagrałem zachowawczo.
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Pamiętnik

Post#7 » 5 sie 2015, o 11:21

Może być "skrzatka". Sprawdziłam. W Harry Poterrze jest skrzatka Mrużka.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5019

Pamiętnik

Post#8 » 5 sie 2015, o 14:59

Mama mówi, że rosnę jak młode drzewko.
Nie za bardzo rozumiem sens tego porównania. Zazwyczaj rodzice zauważają jak ich dzieci rosną szybko. Drzewa rosną bardzo powoli, ale rozumiem dlaczego użyłeś właśnie to. Bycie leśnym skrzatem i takie tam.

Młode drzewa rosną jednak zauważalnie, sporo gatunków osiąga swoją maksymalną wysokość przez pierwsze dziesięć lat, potem przyrastają tylko na grubość. Tu już nie mam konkretnych danych, bo nie mogę ich znaleźć, ale mimo wszystko przyrost np. 20 metrów w kilka lat to jednak dość konkretne tempo, tym bardziej dla skrzata. To już kwestia punktu widzenia, czy to jest wolno, czy szybko, moim zdaniem porównanie ma sens.

Och, pamiętniczku drogi, aż słów brakuje, jak wspaniały prezent dał mi mój ojciec ukochany! Skrzydła!
Tu proponuję "ojca" zastąpić "tatkiem", bo jednak mniej bolałoby mnie powtórzenie niż "ojciec" padające z ust dziecka.

Gdy się obudziłam, mama powiedziała mi, że poszedł załatwić jakieś ważne sprawy z panem borsukiem.
Skoro Pani Pajęczyca, to Pan Borsuk.

Dlatego tata poszedł do pana jastrzębia, bo tylko on mógł je tacie sprzedać za w miarę rozsądną cenę lub za popilnowanie jego owieczek przez kilka dni.
Jak wyżej.

Po uzgodnieniu wszystkiego ojciec poszedł po pana borsuka, żeby razem z nim zacząć przygotowania do przyjęcia, a ja w tym czasie, drogi pamiętniczku, dostałam od mamusi ciebie, czapeczkę i sukienkę.
Jak wyżej.

Dalej piszesz "pan/pani" z małej. Powinieneś ujednolicić pisownię.

Przecinkami grasz w pchełki, jest tu sporo do poprawienia. Zazwyczaj nie wypisuję błędów interpunkcyjnych, ale tu zrobię wyjątek:
Spokojnie, za chwilę wszystko ci opowiem. Wczoraj rano, nim słonko wstało, tatko, wyszedł, kiedy jeszcze spałam.
Zbędny przecinek po "tatko".

Bo wiesz, mój drogi, tata w każde moje urodziny, nim jeszcze wstanę, parzy mi słodki napar z suszonych jeżyn z dodatkiem liścia Un, a to roślina rzadka i droga strasznie.
Zastanawiam się, czy "mój drogi" jest odniesieniem do pamiętniczka, czy taty. Przy twojej interpunkcji nic nie wiadomo ;) Jeżeli do taty, to przecinek jest zbędny.

Lecz nie staruszek, bo on jest dobry i miły.Dba o wszystkie leśne istotki.
Zjedzona spacja.

Bo widzisz, pamiętniczku, my skrzaty umiemy czarować, znaczy nie tak jak Eke, o nie, on jest prawdziwym czarodziejem, tak mówią rodzice.
"my, skrzaty".

(...) laleczka od siostrzenicy Dalii, skrzypeczki od kuzyna Bławatka, obrazek od dziadka Chmiela, kordzik od wujka Żądełka i śliczna
srebrzystobiała apaszka od pani Pajęczycy.


Więcej nie wypisywałam, jednak jest tego zbyt dużo, a nikt nie lubi komentarzy dłuższych niż sam tekst.
Generalna uwaga - powtórzenia "być", "który" i zaimka "i" są bardzo zauważalne, w niektórych zdaniach "był" powtarza się nawet po pięć razy.
Cóż, mi długie zdania nie wadzą, o ile są zrozumiałe - tu są.

Uroczy tekst, naprawdę. Dużo dziecięcej radości, wzruszeń i ekscytacji, bardzo przekonująca stylizacja, nawet jeżeli styl miejscami jest nieco zbyt dojrzały jak na dwunastolatkę - ale w końcu to skrzacie dziecię, więc dlaczego musiałoby się wysławiać jak zwyczajna dziewczynka? Dużo do poprawy, ale ogólnie tekst pewnie podbiłby serce niejednego dziecka. Pomysł na bajkę moim zdaniem zachwycający.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy krótkie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości