[Doctor Who] Dla tej, która tkała złoto, uchylę rąbka gwiazd

Stare teksty z działu Fantastyka.
Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

[Doctor Who] Dla tej, która tkała złoto, uchylę rąbka gwiazd

Post#1 » 27 gru 2012, o 22:38

Aj, tak dawno nic nie publikowałam, że aż ciężko mi się przemóc i coś wrzucić, ale jako że sezon świąteczno-zimowy wciąż jeszcze trwa, to myślę, że nie zostanę zjedzona za tego fika (za bardzo). Dziesiąty mi zawsze wyglądał na kogoś, kto przegrałby w bitwie na śnieżki, więc nie mogłam się oprzeć. :D

Dla tej, która tkała złoto, uchylę rąbka gwiazd.

Chłodne powietrze drapało go w gardle, a nos, choć o wiele mniej majestatyczny niż w jego poprzedniej generacji, przypominał już od dawna ten należący do pewnego renifera. Pociągnął nim na próbę, sprawdzając, czy wciąż jeszcze działa i potrząsnął głową, by odrzucić nieco przyklapnięte włosy z czoła. Czuł się w tej chwili odrobinę żałośnie i miał nadzieję, że nie było to przynajmniej całkowicie oczywiste na pierwszy rzut oka.

Chociaż jeszcze kilka godzin temu wydawało mu się, że ta cała wyprawa nie skończy się nigdy, szczególnie po odkryciu, że wejścia na szczyt góry broni jeden z bardziej upartych trolli, to jakimś cudem udało im się dotrzeć na miejsce, pomimo zgubienia kilku członków ekspedycji na przestrzeni kilku ostatnich metrów. Przyspieszyli nieco zejście w dół – on sam stwierdził, że wracanie tą samą drogą byłoby nudne, a teraz próbowali odzyskać oddech przed kolejnym przystankiem na ich tymczasowo jedynie wspólnej drodze.

Pili gorącą czekoladę wypożyczoną wprost z 1657 roku, starając nie odmrozić sobie palców u stóp, a wirujące płatki śniegu wpadały mu nieustannie za kołnierz płaszcza, którego nie miał nawet siły poprawić. Kilka z nich osiadło też na jej lokach, skrząc się w sztucznym świetle padającym z wnętrza TARDIS i przyciągając wzrok. Ciągle walczył z chęcią przyjrzenia się im z bliska, więc schował wolną rękę głęboko do kieszeni, bawiąc się bezwiednie śrubokrętem sonicznym i włączając go przez przypadek dwa razy. Gdy niemalże uruchomił go po raz trzeci poddał się w końcu i skrzyżował ręce na piersi, zerkając w jej stronę defensywnie. Niestety, nie potrafił powstrzymać się od myślenia, szczególnie, że River uśmiechała się szeroko, obserwując jego poczynania z tym zadziornym błyskiem w oku, który irytował go od samego początku.

- Zemszczę się – obiecał pewnym siebie głosem, wspominając swoją wielką przegraną, epicki upadek wzdłuż ośnieżonego zbocza i fakt, że zamiast pomóc mu wygrzebać się z zaspy, miała czelność wyśmiewać się z niego aż do utraty tchu.

- Możesz spróbować. – River uniosła brew, prawie nakłaniając go do tego. Plecami opierała się o otwarte drzwi TARDIS, siedząc po turecku na samym progu i w puchatej kurtce wyglądała na o wiele lepiej ogrzaną niż on w swoim garniturze i cieniutkim płaszczu. – Ale nie obiecuję, że ci się uda. Poza tym, to była zemsta za zostawienie mnie samej z Edmundem, nie mógł się zamknąć na temat swoich pszczół nawet na chwilę.

- Och, daj facetowi spokój, nie miał z kim nawet porozmawiać! – Doktor pochylił się w jej stronę, usiłując wyglądać na tyle poważnie, by zmartwiła się jego słowami, chociaż wiedział, że nie ma na to w tej sytuacji żadnych szans. - Poza tym, zdecydowanie miałaś na niego zły wpływ!

- Skąd mogłam wiedzieć, że będzie mnie cytować. – Wzruszyła ramionami niedbale. – Powinien się zachowywać, w końcu ma tytuł szlachecki.

- Jeszcze go nie ma!

- Cóż, nie ma zbyt wielkich szans dożyć do oczekiwań wyższych klas, jak sądzę…

- River!

Zaśmiała się lekko, a on poczuł, że resztki zmęczenia opuszczają go na sam dźwięk jej śmiechu. Odrzucił tą myśl od siebie, starając się skupić na czymś zupełnie innym i wgapiając się w efekcie otwarcie w jej usta. Kiedy złapał się na tym, co robi, błyskawicznie odwrócił wzrok, ale było już za późno. Nie musiał mieć zdolności Sherlocka, by z zadowolonego wyrazu jej twarzy wywnioskować, że został przyłapany.

- Zobaczymy się wkrótce? – zapytał, usiłując odciągnąć jej uwagę i zapominając na chwilę, że przecież nie powinien tego robić. Chociaż pożałował tych słów natychmiast. nie mógł zrobić nic, aby je cofnąć, a jeżeli River powiedziałaby mu cokolwiek, czego nie powinien wiedzieć…

- Spojlery. – Mrugnęła do niego, sięgając w stronę zapiętego na nadgarstku urządzenia, które wyglądało podejrzanie znajomo.

- Och, nie, powiedz mi, że to nie jest manipulator Jacka…

Zniknęła zanim zdążył dokończyć zdanie, a on westchnął, kręcąc głową i sięgając po pusty kubek. Wchodząc do środka pstryknięciem zamknął drzwi i pozwolił maszynie zadecydować, gdzie wyląduje następnym razem. We wnętrzu TARDIS Donna Noble wciąż spała spokojnie, zbierając siły na kolejny pełen przygód dzień, a kilkaset metrów poniżej, nie słysząc nawet dźwięku dematerializującej się budki policyjnej, Edmund Percival Hillary i Norgay Tenzing udzielali kolejnego z rzędu wywiadu. Słowa w końcu załatwiliśmy skurczybyka obiegły już cały świat.

Pierwsza wyprawa, która osiągnęła szczyt Mount Everest nigdy nie została zapomniana.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Tagi:

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Dla tej, która tkała złoto, uchylę rąbka gwiazd

Post#2 » 28 gru 2012, o 00:27

[s]1) Dziesiąty przegrałby w bitwie na śnieżki, a potem zaczął płakać, że nie mógł ich wszystkich uratować.[/s]
[s]2) Dziesiąty nie zasługuje na wypady z River, jest dla niego za fajna. Wszyscy są dla niego za fajni. Dziesiąty jest tak lame, że nawet jego wieczny stalker wolał umrzeć niż z nim zostać.[/s]
Przepraszam, że mój swego-rodzaju-hejt na Dziesiątego wcina się w komentarz, ale czasem nie można się powstrzymać.
[s]Tak w zasadzie wątpię, żeby River potrafiła dłużej wytrzymać z Dziesiątym. Teraz się nie dziwię, że już kiedy go spotkała, nie mogła się doczekać, aż zmieni się w Jedenastego[/s]/ *bije się po łapach* Zła Lai, zła!

Ukhm, teraz spróbuję dodać coś konkretniejszego i bardziej kreatywnego. Przynajmniej odrobinę. Toteż, tekst sam w sobie jest bardzo przyjemny i ciepły, mimo mroźnej aury Everestu. River jest jak najbardziej in character, co do Doktora... hm, gdyby nie wstęp, a potem wzmianka o Donnie, chyba trudno byłoby mi określić, który to numer. Bardziej mi chyba wyglądał na Jedenastego, ale możliwe, że to wina wyżej wymienionych osobistych uprzedzeń. A może dlatego, że ciężko mi jest wyobrazić sobie właśnie taką luźną interakcję między nim i River.
W każdym bądź razie, jak już wspomniałam, czytało mi się bardzo miło i czekam na więcej Twoich ficków z DW ;)
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

Dla tej, która tkała złoto, uchylę rąbka gwiazd

Post#3 » 28 gru 2012, o 13:28

Iii, dziękuję za komentarz. XD (Poskramiam wenę, cii, może mi się uda coś w końcu skończyć...)

Oj, też myślę, że Dziesiątego nie uchwyciłam dobrze, za bardzo Jedenastego uwielbiam i mi się wkrada sam z siebie. Hmmm. Fakt, on mógłby się pogrążać w poczuciu winy, ale z tego co pamiętam jemu się wydawało właśnie, że ją akurat uratował (jakkolwiek błędne by to nie było), więc może też nie płakałby aż tak do końca. Przynajmniej z nią miał pewność, że mu nie padnie za chwilę trupem. :D
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

amaranta
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 308

Dla tej, która tkała złoto, uchylę rąbka gwiazd

Post#4 » 29 gru 2012, o 19:34

Przyznam wprost, że nie mam pojęcia o co chodzi w Doctor Who i momentami bardzo gubiłam się w tym opowiadaniu, bo jest to stricte ff, ale podobało mi się i tak :)
Było kilka niewielkich potknięć moim zdaniem, trochę przekombinowanych zdań (choć może to ogólna właściwość fandomu, sama nie wiem, zalatana jestem), o których nawet nie warto wspominać, więc sznuruję sobie usta w tym temacie :)

Opowiadanie wydało mi się szalenie klimatyczne, takie wręcz świąteczne, mimo że ze świętami ma raczej mało wspólnego. Podobały mi się też dialogi - były takie lekkie, bardzo przyjemne w odbiorze, chociaż osobiście nie preferuję takich "gołych" dialogów, takich, jak tutaj:

- Jeszcze go nie ma!

- Cóż, nie ma zbyt wielkich szans dożyć do oczekiwań wyższych klas, jak sądzę…

- River!


Wiadomo niby, co kto mówi, ale wolę, kiedy dialogi są czymś okraszone :)

Strasznie krótki i mało treściwy wyszedł mi ten komentarz, za co przepraszam, ale myślę, że wynika to z mojej nieznajomości fandomu. Mimo to czytałam to krótkie opowiadanie z przyjemnością :)
Może nawet zainteresuję się Doctor Who, kto wie ;)
When life gives you lemons, throw them back and demand Robert Downey Jr.'

Obrazek

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4787

Dla tej, która tkała złoto, uchylę rąbka gwiazd

Post#5 » 24 lut 2013, o 10:55

ama, zainteresuj się koniecznie :D

Chciałam tę miniaturkę przeczytać dopiero wtedy, gdy pooglądam sezony z Dziesiątym, jednak wybory tekstów trochę "przymusiły" mnie do sięgnięcia po nią wcześniej. I wcale nie żałuję :D
Bardzo ładny tekścik, stylistycznie jak zwykle świetnie - uwielbiam twój styl w każdym wydaniu. Kreacja River świetna, ale o ile nie znam (jeszcze) Dziesiątego, to gdybyś nie napomknęła, że to właśnie ten Doktor, bez wahania powiedziałabym, że to Jedenasty. Może to tylko moje niezbyt dobrze skrywane uwielbienie do Jedenastego rzutuje na wszystko, może nieznajomość całości fandomu, bo gdy zobaczyłam River, w życiu nie pomyślałabym o innym Doktorze.
Bardzo ładnie, klimatycznie. Poproszę więcej fanfików.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Szuflada fantastyczna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość