Papierowe serca

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady.
Aesnir
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12

Papierowe serca

Post#1 » 27 gru 2014, o 17:34

Prolog

Wpatruję się pustymi oczyma w świeży stos kwiatów, ułożony na jej grobie. Nie płaczę, moje serce spokojnie bije w piersi. Jestem pusty i klnę na Boga. Nie rozumiem jaki cel miał zabierając ją do swojego królestwa. Zawsze powtarzałem, że nie muszę go rozumieć, aby go kochać i obdarzać zaufaniem. Dziś widzę, że to bzdura.
- Idziesz już? - Słyszę cichy i drżący głos Mikołaja.
Rozejrzałem się. Cmentarz znów był opustoszały.
- Tak – odrzekłem krótko.
Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem w kierunku bramy wejściowej. Mikołaj szedł po moim lewym boku. Chociaż milczał, dodawał mi otuchy.

[…] Jak ja mam teraz żyć?

Rozdział 1

Rok wcześniej.

Lidia.

Zamknęłam bar tradycyjnie męcząc się przez kilkanaście minut z kłódką. Prosiłam swojego szefa już wielokrotnie, aby zamontował nową. Na próżno. Mężczyzna przez chorobę swojej żony całkowicie stracił zainteresowanie światem zewnętrznym. Wszelkie rachunki i prowadzenie baru zostawiał nam, pracownikom. Czasem było mi go szkoda. Jest dobrym człowiekiem, chociaż słabym psychicznie.
Idąc opustoszałymi ulicami zaciągam się spokojnie papierosowym dymem. Chociaż sama uważam, że kobieta z papierosem wygląda nieatrakcyjnie, nie umiem rzucić. Palę od siedemnastego, bądź osiemnastego roku życia.
Lubię się śmiać na wspomnienie, jak bardzo ukrywałam się wówczas przed rodzicami. Wtedy liczyłam się z ich zdaniem.
Żyję na własną rękę półtorej roku. Jest ciężko, cholernie ciężko. W pracy użeram się z śmierdzącymi wódą facetami, którzy są mi w stanie oddać całe zawartości portfela, abym tylko pokazała im swoje piersi lub z tłumem rozchichotanych gimnazjalistek, które przez pół godziny wybierają, który sok chcą zamówić. Wszystko zależy, na którą zmianę pracuje.
Mama dzwoni do mnie średnio raz w miesiącu. Pyta się wówczas, czy czegoś nie potrzebuje. Zawsze mówię, że wszystko jest wspaniale. Ona wierzy, że napiwki są wysokie, a nadgodziny płatne dwukrotnie, a ja nie wyprowadzam jej z błędu. Nie zniosłabym spojrzenia i komentarzy ojca podczas świąt, że mama wsparła mnie chociaż złotówką. Dla nich jestem dzieckiem zesłanym za grzechy. Swoją drogą, jeśli patrzeć w ten sposób, to musieli mocno nagrabić w młodości. Całe szczęście, że mam młodszą siostrę. Amelia zawsze była kontaktowa, zgłaszała się wszędzie, nawet, gdy nikt jej nie chciał. Lepiej zdała ode mnie maturę, dostała się na dobre studia. Jest dumą rodziców. Kimś, kim można się chwalić w tłumie znajomych. A ja? Zawsze miałam problemy w szkole. Często myślę, że jestem tępa. Wielu rzeczy nie rozumiałam i nie potrafiłam zapamiętać. Starałam się, niestety bezskutecznie. Ojciec nigdy nie widział, tego, że uczę się. Skoro wynik był zbyt mały, to znaczy, że się obijałam. Dla niego jestem zwykłym leniem, głupcem. Dlatego mam radzić sobie sama.
Pamiętam, jaką miał zadowoloną minę, gdy wyprowadzałam się. Sądził, że wrócę po tygodniu z podkulonym ogonem. To nigdy się nie stało. Miałam wtedy więcej szczęścia niż rozumu, ale nikt o tym wiedzieć nie musi.
Wchodzę na klatkę schodową. Przysięgam, że kiedy się tutaj wprowadzałam, nie była ona tak pomazana i zniszczona. Otwierając drzwi mieszkania, nie fatyguje się, aby być cicho. Moja współlokatorka nigdy nie spędza piątkowych wieczorów w domu.
Agnieszka nie jest moją przyjaciółką. Tylko razem mieszkamy, czasem oglądamy filmy i staramy się robić sobie na złość. Oczywiście, że wołałbym mieszkać sama, lecz słuchając opowieści innych ludzi o swoich towarzyszach mieszkaniowych, stwierdzam, że i tak dobrze trafiłam.
Jestem człowiekiem samotnym. Nigdy nie miałam wielu znajomych i chociaż jestem do tego przyzwyczajona, brakuje mi ciepła i rozmowy. Przede wszystkim rozmowy. Nie potrafię zwierzać się przypadkowym osobom, a skoro nie posiadam nikogo bliższego, wariuje z nadmiaru uczuć. Wieczorami, gdy wiem, że rano mogę dłużej pospać spędzam kilka godzin na mówieniu do siebie. Pomaga mi to w niewielkim stopniu, aczkolwiek największe emocje, gromadzone przez kilka dni, opuszczają mnie.
Zmywając makijaż spoglądam w swoje intensywnie zielone oczy. Uwielbiam je. Tylko one podobają mi się zawsze w moim wyglądzie. Ciemne włosy jak i zbyt krągła figura przyprawiają mnie o kompleksy.

Nazywam się Lidia Fury i jestem prostym człowiekiem.

Rozdział 2

Beata.

Moja podświadomość podpowiadała mi, że coś jest nie tak. Zabawne, zaczęło to od przesadnej interpretacji snów. Nigdy nie przyśniła mi się moja dalsza przyszłość.
Był poniedziałek, początek najdłuższych wakacji w moim życiu. Chociaż nie znałam wyników matur, wiedziałam, że poszły mi znakomicie. Z znajomymi planowaliśmy wyjazd w Beskidy, znalazłam pracę na sobotnie wieczory. Biorąc poranny prysznic i przeklinając upały zauważyłam, że zmiany skórne wokół lewej brodawki są coraz bardziej widoczne, a w wewnętrznej stronie biustonosza widnieje maleńka krwista plamka. Do lekarza poszłam dopiero po miesiącu, moja mama nie zbagatelizowała tych objawów.
Moje emocje miały dwie fazy, zaprzeczenie i rozpacz. Osoby w moim wieku nie chorują na raka, nie wiedziałam skąd on mógł znaleźć się w mojej piersi. Zaczęły się badania, wizyty u różnorodnych lekarzy. Zamknęłam się w sobie. Tak, to bardzo pospolita reakcja, lecz jedyna prawdziwa na tą sytuację.
Nienawidzę wspominać. Dziś jestem studentką drugiego roku i noszę sztucznego cycka w biustonoszu. Zabrano mi kobiecość. O tym fakcie wie tylko rodzina. Znajomi, chociaż mają świadomość, że znikłam i odsunęłam się na dłuższy czas nauczyli się, że nie należy mnie pytać o szczegóły. Tak jest lepiej.
Mieszkam z rodzicami i starszym bratem. To wszystko zbliżyło nas do siebie. Wcześniej nigdy bym nie pomyślała, że Mateusz może mieć uczucia inne niż te, którymi kieruje go mały przyjaciel zamieszkujący jego spodnie. Zawsze był dziwkarzem, lecz jednocześnie posiada marzenia o księżniczce, którą by pokochał. Niestety, nigdy jej nie spotkał. Ma zbyt duże wymagania.
Czekam na parkingu pod szpitalem i klnę nad pewną kobietą, która od kilkunastu minut nie potrafi odpowiednio zaparkować samochodu. Inni kierowcy również nie zasypują ją komplementami. Wysiadam z samochodu i trzaskam drzwiami. Kieruje się na samotną ławkę. Minie chwila, zanim będę mogła wyjechać z miejsca parkingowego, które zajmuje moja dziunia. Jestem absolutnie świadoma, że krzywdzę samochód nazywając ją tak, lecz przyzwyczaiłam się.
Spoglądam na telefon. Nowa wiadomość od Michała. Dziś, kiedy dowiedziałam się, że nie mam nawrotów zaczynam myśleć o nim poważniej. Poznaliśmy się na uczelni i choć początkowo myślałam, że jest tylko upierdliwym smarkaczem, od dwóch tygodni bez przerwy myślę tylko o jego delikatnych pocałunkach, które składał na moich ustach podczas naszych wieczornych spotkań. Powinnam sprecyzować mu swoje uczucia. Widzę, że drażni go ta niepewność. Ciężko jednak przyznać się, że studia rozpoczęłam rok później nie przez pracę, a operacje i pobyty w szpitalu. Nie wydaje mi się chłopakiem, któremu zależy tylko na seksie, lecz nie obawiam, że brak piersi moje ostudzić jego uczucia do zera.
Moja twarz pochłania promienie jesiennego słońca. Kobiecie udało się w końcu zaparkować, korek na parkingu przestał istnieć. Mozolnie wstałam z ławki, szybko odpisałam Michałowi, że za pół godziny będę u niego.
Nie mogę skupić się na drodze. Ćwiczę w myślach wszystkie możliwe jego pytania, wyrzuty i odpowiedzi, jakich mogłabym udzielić. Absurdalne.
Ostatnie czerwone światła, na których stoję przed spotkaniem. Głęboko wciągam powietrze. Nadal nie śni mi się przyszłość.

Mam dwadzieścia dwa lata i nadal wierzę z zabobony. Absurd.

Rozdział 3

Lidia.

Dlaczego?
Dlaczego, co?
Bawisz się ze mną w tą grę?
Oh, nie powinnaś tego tak traktować.
Nie rozumiem.


Odruchowo zakładam kosmyk włosów za ucho, a następnie zajmuje się wycieraniem blatu z ciemnego drewna. Nie mogę odprowadzić wzrokiem dwóch młodych mężczyzn, którzy właśnie weszli do baru. Ćwiczę obojętność od kilku lat, efekt jest zadowalający.
Mateusz podchodzi do lady, a jego szmaragdowe oczy zdają się być jeszcze bardziej intensywne niż zazwyczaj. Przychodzi on do baru kilka razy w tygodniu, zawsze w towarzystwie kolegi z jasnymi włosami wygolonymi po bokach. Serce zaczyna przyśpieszać swoje bicie, a dłonie pocą mi się ponad przeciętnie, lecz twarz pozostaje bez zmian.
Nikola, blond włosa dziewczyna, z którą jestem na zmianie cicho buczy coś pod nosem. Chociaż nie słyszę jej słów, czuje, że się ze mnie wyśmiewa.
- Co podać? – Pytam się odkładając szmatkę pod ladę.
- Zastanawiam się – odpowiada i przygląda mi się.
- Jak zawsze – wzdycham.
- Kupno piwa jest zbyt ważną czynnością, by podejmować je tak szybko.
Siada na krzesełku i opiera łokcie o blat, a jego długie, szczupłe palce bawią się zapinką portfela. Jego twarz oświetla sztuczne żółtawe światło, które uwydatnia delikatne piegi na śniadej twarzy.
- Dobrze, że tylko ty masz takie podejście.
- Jestem wyjątkowy – usprawiedliwił się szybko i pokazał mi język niczym mały chłopiec.
Zaśmiałam się głośno.
Błąd.
Lubię spokojne wieczory, podczas których przychodził i prowadził swoją dziwną grę, a ja mogę się jej poddać. Jego towarzysz zdawał się przyzwyczaić się do tego układu składania zamówienia i ukryty w prawym roku pomieszczenia rozłożył się na brązowej sofie i bawił się telefonem.
- Co tam u Ciebie słychać? - Spytał.
- Po za tym, że w ostatnią sobotę stłukłam trzy kufle, to nic ciekawego – odparłam szybko.
- Niezdarna jesteś – rzucił z lekką ironią w głosie.
Prycham cicho pod nosem i zaczynam nerwowo kręcić pierścionkiem zamieszczonym na środkowym palcu mojej dłoni.
- Nie zaprzeczam. Zastanowiłeś się?
[center][/center]Ocucony pytaniem rzucił tylko „dwa żywce”.
Wiedziałam, że sama przerwałam tą rozmowę, jak i poprzednią. Początkowo wyczekiwałam momentu, w którym poprosi o mój numer telefonu. To niestety nigdy nie nastąpiło.
- Ale jesteś głupiutka – szepnęła mi do ucha Nikola.
- Odkrywcza nie jesteś – prychnęłam.
Nie jestem zła, lecz zirytowana. Jestem ofiarnym człowiekiem, niepotrafiącym prowadzić rozmów, ani zawierać znajomości.
Nie chcesz zawierać znajomości.
- Ej – Nikola szturcha mnie, przez co muszę na nią spojrzeć.
- Dla mnie to nie takie proste, jak dla ciebie.
- Bo nie chcesz, żeby takie było. Sama stwarzasz sobie problemy.
Ma rację.
- Pójdę zapalić.
Nie odpowiada, lecz czuje, że odprowadza mnie wzrokiem.
W takich momentach wydaje mi się, że troszczy się o mnie.
Stojąc przed tylnym wyjściem obejmuje sama siebie. Potrzebuje tego. Pragnę być przesiąkniętą męskim zapachem, a usta mieć czerwone i napuchnięte przez setki pocałunków. Ogarnia mnie smutek.
Zabawny paradoks. Podczas wolnych dni, gdy zaszywam się w domu w towarzystwie książki akceptuje siebie i swoją egzystencję, nie tęsknie za nikim, za ciepłem drugiego człowieka. Niestety, zawsze, gdy mam kontakt z ludźmi, czuje się przytłoczona, bardzo samotna.
Nim wrócę za bar zahaczam o kuchnię i sępię naszego kucharza Tomka o cokolwiek słodkiego. Zrezygnowany zaparza mi kubek gorącej czekolady.
Jesteś prostym człowiekiem, wystarczy odrobina słodkości, aby naprawić nastrój.
Tomek jest dobrym facetem, lecz ma pecha w życiu.
Każdy ma.
Miał uroczą dziewczynę i zaczął pracować kilka tygodni po mnie. Jako dwa żółtodzioby szybko dogadaliśmy się, o ile można to tak nazwać. Ten facet mówi wyjątkowo mało, teraz, gdy jego teraz była narzeczona poroniła, wykonuje tylko polecenia, niczym maszyna.
Uśmiecham się delikatnie do niego i na małym krzesełku popijam napój. W dużym lustrze zamieszczonym przy drzwiach widzę, że nie ma ruchu przy barze. Nie muszę się śpieszyć.
Tomek nie zwraca na mnie uwagi, kroi najróżniejsze warzywa.
Mateusz dziś nie zamawia nic więcej, a ja nie mogę go obserwować. Chwilę po moim powrocie przyszła para, która przysłoniła jego stolik.
...bo z pisaniem jest jak z paleniem. Możesz rzucić papierosy, ale nikotyna we krwi zawsze zostaje. Znasz jej smak, pamiętasz i nigdy się od niej nie uwolnisz.
-Dennis Lehane

Tagi:

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

NZ Papierowe serca

Post#2 » 1 sty 2015, o 12:14

Cudownie smutna historia i cudownie dołująco opowiedziana.
Chociaż oczywiscie znalazłam kilka błędów.
Kilka "e" zamiast "ę".
i drobnostki, o których już zapomniałam.

A tak w ogóle, to, jak dla mnie, dojrzała forma i tresć.
Gratuluję i zazdroszczę.

Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 237

NZ Papierowe serca

Post#3 » 2 sty 2015, o 22:56

Smętek, tęsknota i beznadzieja - tekst doskonale oddaje ten klimat. Parę literówek, coś mi tam po drodze "zgrzytnęło", ale to detal.
Bardzo very good, jak mówi mój dziesięcioletni sąsiad.
Gratuluję i życzę powodzenia
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575

Papierowe serca

Post#4 » 3 sty 2015, o 01:02

Przez pociąg do papierowych tytułów, kiedy tylko zobaczyłam Papierowe serca, pomyślałam, że muszę ten tekst przeczytać jak najszybciej.
Króciusieńkie te rozdziały :) Aż musiałam ponownie sprawdzić, czy faktycznie nazwałaś je rozdziałami.
Nie bardzo rozumiem ten wielokropek w nawiasach przy końcu prologu - wycięłaś fragment prologu, fragment myśli chłopaka? Dlaczego użyłaś takiego znaku?
To patrzenie pustymi oczami skłoniło mnie do rozmyślań, czy można tak napisać, używając narratora pierwszoosobowego. Czy to nie to samo co oblewanie się rumieńcem? Bohater może się domyślać, że jego policzki pąsowieją, ale nie może być tego pewien, chyba że stoi przed lustrem.
Myślę, że tekst lepiej by wyglądał w czasie przeszłym. W czasie teraźniejszym pisać próbujesz, ale sama się w nim gubisz, choćby w prologu: najpierw słyszę cichy i drżący głos Mikołaja, a później odrzekłem krótko.

Teraz trochę połapię:
Mikołaj szedł po moim lewym boku

Brzmi tak, jakby go deptał. Przy lewym boku, z lewej strony.
Jest dobrym człowiekiem, chociaż słabym psychicznie

Ale co ma jedno z drugim wspólnego? Czy to takie dziwne, że dobry człowiek może być słaby psychicznie?
Skoro wynik był zbyt mały, to znaczy, że się obijałam

Może niski? Mały jakoś dziwnie brzmi w kontekście szkolnych wyników.
Tylko razem mieszkamy, czasem oglądamy filmy i staramy się robić sobie na złość

Nie miało być przypadkiem staramy nie robić sobie na złość?
Nie wydaje mi się chłopakiem, któremu zależy tylko na seksie, lecz nie obawiam, że brak piersi moje ostudzić jego uczucia do zera

Zgaduję, że powinno być się i może.

Zwracaj uwagę na powtórzenia i pamiętaj, że im mniej zaimków, tym lepiej :) Proponuję też popracować nad interpunkcją i pilnować, żeby nie było literówek.

Zgadzam się z komentarzem powyżej, że tekst jest klimatyczny. Podobały mi się te zdania na końcu rozdziału wprowadzającego nową postać - takie określenie bohaterki. Mam nadzieję, że będziesz to praktykowała przy każdej postaci.
Spodobał mi się zwłaszcza rozdział drugi, prawdopodobnie z tego powodu, że interesują mnie tematy chorób i tego, jak radzą sobie z nimi ludzie.
Ostatni rozdział czytało mi się najgorzej. Zwłaszcza fragment, gdzie pojawił się chłopak. Dialogi wydały mi się sztuczne, a przy tych początkowych - jak na moje oko - za dużo było określeń tego, jak to ktoś powiedział czy co zrobił w trakcie. Przez to zatraciła się płynność w przechodzeniu z jednej kwestii do drugiej.
Obstawiam, że to nie Beata jest tą dziewczyną z prologu.
Mam nadzieję, że będziesz kontynuowała publikację :)

Aesnir
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12

Papierowe serca

Post#5 » 3 sty 2015, o 12:29

Dziękuje bardzo za wszystkie komentarze.

Beata.


Oczy Michała były zimne, chociaż słowa zdawały się temu przeczyć. Jestem tchórzem większym niż sądziłam. O tym, że chorowałam na raka wyjawiłam mu przez sms. Tą decyzję tłumaczę faktem, że chciałam dać mu pole manewru i czas na spokojną decyzję.
Zaakceptował to, że nie mam piesi. Powinnam się cieszyć, lecz nadal czuję w sercu wielki niepokój. Kobieca intuicja sugeruje, że robi on to z litości.
Leżę u niego w domu, a on obejmuje mnie. Patrzę się w jasną tapetę w pokoju, wsłuchuje się w rytm jego serca. Powinnam powiedzieć cokolwiek, co przerwałoby tą krępującą ciszę, brak mi jednak słów. Nie czuje przy nim komfortu ciszy, szczególnie w takiej sytuacji.
Michał zapewnię widzi moje skrępowanie, dlatego całuje mnie w czoło. Targam jego blond włosy, jakby był moim bratem, a nie kochankiem.
- Powinieneś je troszkę ściąć - sugeruje.
Jego błękitne oczy zderzają się w moimi stalowymi. Unosi lekko końcówki warg.
- Zawsze chciałem mieć dłuższe.
Niech go piekło pochłonie z tak idiotycznym pomysłem, całe szczęście, że barwa jego głosu, która tak bardzo mnie hipnotyzuje pozostaje bez zmian.
- Żartuje – dodał po chwili i pokazał mi język.
Wsłuchuje się w delikatną muzykę wydobywającą się z starego radia stojącego na parapecie. Unoszę się lekko i moje usta łączą się z ustami Michała. Czuje lekkie mrowienie rozchodzące się po każdym centymetrze mojego ciała, niemalże jak przy pierwszym pocałunku. Jego usta są delikatne, lecz odrobinę zaborcze. To moment, w którym zapominam o ostatnich stresach.
Jego litość skierowana do mojej osoby musi być tylko moim urojeniem.
Musi.
Odrywamy się od siebie. Głaszczę go po lekko zaróżowionym policzku i śmieje się głośno. Znów łączymy swoje usta w namiętnym tańcu, tym razem jednak krócej.
- Widziałem dziś rano Mateusza – mówi.
- Mojego brata?
Przesuwam się lekko, aby mieć lepszy widok na twarz Michała.
- Tak. Jego spojrzenie nie było przyjemne.
Przegryzam nerwowo wargę.
- Całkiem możliwe, że kiedy nie odpisywałeś mi po mojej rewelacji, to na niego spadło wysłuchanie wszystkich żali.
- Czyli każdego teksu, że jestem świnią i tym podobne?
Powinien być zły, lecz jego postawa wyraża tylko spokój.
- Tak można powiedzieć, ale i tak się pokłóciliśmy.
- O mnie?
Przestaje głaskać mnie kciukiem po plecach.
- Nie, oczywiście, że nie. Chociaż tak byłoby prościej – westchnęłam – mówił, że nie jesteś mnie wart, jeśli przestałbyś się odzywać po tym jak ci powiedziałam o braku piersi. Byłam rozgoryczona i mu powiedziałam, że to całkiem prawdopodobne, że on by tak zrobił w podobnej sytuacji.
- Rozumiem.
- Zawsze, gdy powiem coś głupiego obraża się jak księżniczka i wychodzi, lecz nie tym razem. Powiedział tylko, że bardzo mu miło, że uważam go za takiego bezdusznika. Poczuł się naprawdę urażony. Mówiłam, że przecież nie miał nigdy nawet prawdziwej dziewczyny, tylko zaliczał weekendowe panienki, więc na pewno nie chciałby partnerki, której zabrano główny punkt kobiecości.
Usłyszawszy ostatnie zdanie Michał prycha wymownie.
- Wtedy wybuchł. Stwierdził tylko, że nic nie wiem.
- Pewnie ma kogoś, a ty nic nie wiesz.
Zaśmiał się głośno.
- Dlatego jak go odbierałam w sobotę w nocy całował się z dwoma dziewczynami. On nigdy nie był nawet zakochany!
- Nie może się zdecydować.
- Całe szczęście, że ty nie masz tego problemu.
Cmoknęłam go w usta nie czekając na odpowiedź.
- On jest anty uczuciowy, a dzień, w którym się zmieni powinni ogłoście świętem narodowym. Niestety, nie odzywa się do mnie od dwóch dni.
- Nikt nie jest tak naprawdę uczuciowym ignorantem.
- On jest. Nie znasz go.
- Tak, tak.
Jego przytaknięcie było zażądaniem spokoju i braku odpowiednich argumentów do negocjacji, lecz mi wystarczyło.
- Co byś zrobiła, gdybym rzeczywiście się nie odezwał?
Po tym pytaniu ciężki kamień osadził mi się na dnie żołądka.
- Nic, a co bym miała? – Odpowiadam cicho, niemalże niesłyszalnie.
- Miałem na myśli, czy byś jakoś walczyła, chociaż rzeczywiście, nie powinnaś. Starałem sobie to wszystko jakoś wyobrazić. Nie odzywałem się cały dzień i w sumie przeszła mi myśl, by już się nie odezwać.
Szczerość jest przereklamowana. Jego dłonie lekko się pocą, również nie jest pełen satysfakcji powodowanej tym wyznaniem.
- Tylko strasznie podle czułem się z myślą, że mielibyśmy się więcej nie spotkać.
Samotna łza spływa mi po policzku. Zauważa ją. Zabawne, oczekuje akceptacji, a sama nie potrafiłabym być z mężczyzną pozbawionym jąder.
- Ej! – Podnosi głos.
- Twoja seksualność jest w ruchach, głosie, pocałunkach, które mi składasz. Wierz mi, ta sprawa nie przeszkadza mi mieć wieczorami takie myśli, za które oberwałbym od ciebie strzałem w policzek.
[/akapit][/akapit]Chce się cieszyć i wierzyć.
- Musiałem po prostu dojrzeć.

Każdy dojrzewa, szkoda tylko, że tak późno.
...bo z pisaniem jest jak z paleniem. Możesz rzucić papierosy, ale nikotyna we krwi zawsze zostaje. Znasz jej smak, pamiętasz i nigdy się od niej nie uwolnisz.
-Dennis Lehane

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575

Papierowe serca

Post#6 » 25 sty 2015, o 23:38

decyzję tłumaczę faktem, że chciałam dać mu pole manewru i czas na spokojną decyzję

Powtórzenie.
Patrzę się w jasną tapetę w pokoju, wsłuchuje się w rytm jego serca

Źle skonstruowane zdanie. Wychodzi z niego, że Beata wsłuchiwała się w bicie serca pokoju.
Powinnam powiedzieć cokolwiek, co przerwałoby tą krępującą ciszę, brak mi jednak słów. Nie czuje przy nim komfortu ciszy

1. krępującą ciszę;
2. powtórzona cisza (załatwiłabym to, zastępując pierwszą ciszę milczeniem).
Michał zapewnię widzi moje skrępowanie

Zapewne.
Jego błękitne oczy zderzają się w moimi stalowymi

Z. A te zderzające się kolory oczu brzmią bardzo blogowo.
Unoszę się lekko i moje usta łączą się z ustami Michała. Czuje lekkie mrowienie rozchodzące się po każdym centymetrze [s]mojego[/s] ciała

Wywalić. Wiadomo, że o jej ciało chodzi, a i powtórzenia się uniknie.
dzień, w którym się zmieni powinni ogłoście świętem narodowym

Ogłosić.
Nadal często gubisz ogonki przy ę i masz sporo zaimków (Michał zapewnię widzi moje skrępowanie, dlatego całuje mnie w czoło. Targam jego blond włosy, jakby był moim bratem, a nie kochankiem).
Szczerze mówiąc, rozczarowałam się trochę, że tak emocjonalną, pełną niepewności scenę, jaką jest powiedzenie chłopakowi o chorobie i braku piersi, po prostu opuściłaś, zdałaś z niej relację, a nie opisałaś. Dlaczego? ;(
W dialogu nie pasuje mi zdanie, które wypowiada Michał: Jego spojrzenie nie było przyjemne. Naprawdę tak powiedziałby młody człowiek, rozmawiający ze swoją dziewczyną i jej bracie? Myślę, że raczej powiedziałby, że Mateusz był wkurzony (mówiąc delikatnie).
Muszę przyznać, że cały dialog o Mateuszu był dość toporny. Czytałam go dwa razy, żeby zrozumieć dokładnie, o co chodziło. Myślę, że lepiej byłoby tę sytuację przedstawić, połączyć ze sceną, w której Beata czeka na odpowiedź na sms.
Nie bardzo rozumiem słowa Michała o tym, że przeszło mu przez myśl, żeby się nie odezwać, ale dojrzał. Czyli co, dojrzał w ciągu niecałego dnia?
Właściwie uważam, że ten rozdział jest najsłabszym z dotychczasowych, a szkoda. Może następny spodoba mi się bardziej.
Zaintrygowało mnie zdanie: Zabawne, oczekuje akceptacji, a sama nie potrafiłabym być z mężczyzną pozbawionym jąder. Właściwie dlaczego? Napisałaś to w taki sposób, jakby chodziło jedynie o symbol seksualności. Chyba że o płodność chodzi albo o znaczenie metaforyczne ;)

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy krótkie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości