Ogłoszenia 

 

Konkurs na drabble Tęsknota za latem - zapraszamy do oddania głosów na najlepszy tekst! Trwa dogrywka  

 

Automatyczne wcięcia akapitowe na forum 

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

Awatar użytkownika
Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 266
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#11 » 8 cze 2015, o 19:49

Bałtyk i Vistula smakowały ohydnie, lecz po stokroć gorsza była Stołowa. Żadnej z nich nie dało się przełknąć, zanim nie kapnęło doń z piętki chleba kilka kropel palonego cukru. 

Ja znam taki strach, przeżyłam go kilka razy. Strach tak wielki, że kazał mi bezrozumnie gnać w ciemnościach przez las, byle szybciej, byle bliżej domu. 

 

Tekst cudowny! Już dawno nie czytałam czegoś równie porywającego. Zajrzałam tu po długiej przerwie i proszę, jak nagroda mnie spotkała!  

Błędy wytknął Goriasz, toteż nie będę się nimi zajmować. 

Jest dobrze! Kurza twarz, jest bardzo dobrze!

Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Tagi:

szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2594
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#12 » 8 cze 2015, o 23:10

Hanna Greń pisze:Bałtyk i Vistula smakowały ohydnie, lecz po stokroć gorsza była Stołowa.
 

Bałtyk i Stołowa były parszywe, zwłaszcza kiedy porównać z porządnym góralskim samogonem, jednak wyrabiano je według - nie bójmy się tego słowa - norm. W przypadku Vistuli "norma" oznaczała jedynie delikatną sugestię :)) W praktyce: Vistula w połowie roku 1984 (i w ośrodkach wczasowych) była niezła, jednak kilka miesięcy póżniej...  

 

Hanna Greń pisze:Strach tak wielki, że kazał mi bezrozumnie gnać w ciemnościach przez las, byle szybciej, byle bliżej domu.
 

Las i noc - to taki "fajny" strach. Daje się ogarnąć. Kilka razy śniłem strach - coś wielkiego toczyło się za moimi plecami nie potrzebując czasu ani przestrzeni... 

 

Hanna Greń pisze:Zajrzałam tu po długiej przerwie...
 

...czyli można oczekiwać, że "Yellowknifer" zostanie ukończony. 

 

Wielkie dzięki za komentarz. Pod wpływem miłych słów zacząłem myśleć nad rozwinięciem wątku czada Browniaka "żebyś skisł". Wiecznie żywy Howard Phillips L. powinien zacząć się bać :))


Awatar użytkownika
Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 266
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#13 » 11 cze 2015, o 10:53

szczepantrzeszcz pisze:
...czyli można oczekiwać, że "Yellowknifer" zostanie ukończony. 

 

Yellowknifera już tu nie będzie. Po dziewięciu miesiącach poprawiania wspomniałam słowa Sapkowskiego, że “Przychodzi kiedyś taki czas, gdy trzeba srać, albo oswobodzić wychodek ” i wysłałam do wydawnictw. 

Pod wpływem miłych słów zacząłem myśleć nad rozwinięciem wątku czada Browniaka "żebyś skisł". Wiecznie żywy Howard Phillips L. powinien zacząć się bać :))
 

Rozwijaj! Na samą myśl o tym zaczynam się głupkowato uśmiechać.

Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 169
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#14 » 7 wrz 2015, o 03:07

Długo mierzyłem się z napisaniem tego komentarza, ale dziś w nocy w końcu udało mi się zebrać do tego. 

Tekst długi ale nie nieznośnie długi, Masz poprawną stylistykę, której wcale nie chcę i nawet nie mogę się czepiać. Jedyne czego zabrakło mi w tej materii to „charakteru”. Abyś mnie dobrze zrozumiał, napiszę na ten temat nieco więcej. Z pewnością zauważałeś, że większość znanych autorów posługuje się stylem w jakiś sposób innym od całej reszty. Tak na przykład styl Rotha można poznać po niezwykle ograniczonej ilości epitetów. Co wcale nie jest takie proste jakby się zdawać mogło. Gdyby u przeciętnego twórcy wykreślić wszystkie epitety, z jego twórczości mogłoby nic nie pozostać. Styl Kereta o którym Ci już wspominałem to krótka i lekka forma silnie zmetaforyzowana i cholernie bezpośrednia. Stasiuk bardzo dużo zaczerpnął od Caline, co sam zresztą przyznaje w swych powieściach autobiograficznych. W sumie po co ja piszę ten wykład? Z pewnością wiesz to wszystko. Gdybym miał dawać Ci radę odnośnie Twojego pisania, (Choć nie jestem żadnym autorytetem i za takiego się nie uważam) to szukaj swojego stylu. Nie chodzi mi tu o tzw. przez Ciebie „siękozaimkoze”, (swoją drogą niezła nazwa), tylko o styl, który będzie w stanie Cię wyrazić. Jeśli znajdziesz ten styl, wtedy wprawiony czytelnik, wcale nie patrząc na okładkę, zdoła rozpoznać Cię po jednej stronie. A jeśli byłbyś naprawdę wyśmienity, wystarczy tylko jeno zdanie. Czy znasz polskiego autora, którego nikomu nie udało się podrobić, choć było całe multum jego naśladowców? 

Ach.., mógłbym pisać o stylistyce jeszcze bardzo długo, ale wróćmy do Twojego opowiadania. Nie jest ono wcale za długie, czyta się je dobrze, ale też bez specjalnego polotu. Według mnie, aby skupić uwagę przeciętnego czytelnika na tym co czyta przez czas dłuższy niż pięć minut, niezbędna jest przynajmniej jedna z tych trzech rzeczy:  

Po pierwsze: dobra konfabulacja: czytelnik o niebo lepiej przyswaja relacje, niż opisy czy streszczenia. (wiem to po sobie) Ale pod warunkiem, że jest to napisane lekko (coś co już nie jest Ci obce) i z „charakterem”. 

Po drugie: ściśle określony wątek, bardzo jasno i wyraźnie nakreślony, który za każdym razem budzi uwagę czytelnika, gdy tylko się pojawia. „tu już „Charakter” nie jest wymagany. 

Po trzecie: to tajemnica. Jeśli uda Ci się wzbudzić w czytelniku ciekawość, uwierz mi, z pewnością zechce przeczytać Twoje opowiadanie do samego końca i nawet zawoła jeszcze: "A czy to już koniec?" 

Na mnie działa jeszcze czwarta rzecz: „metaforyka”. (pisze w cudzysłowu bo nie wiem jak mam to prawidłowo określić) Jeśli proza jest silnie zmetaforyzowana, strasznie mnie to pochłania tzw. drugie dno.  

To chyba już tyle. Twoje opowiadanie jest dobre. Wyżej chciałem nakreślić tylko to, czego mi, pospolitemu czytelnikowi, jeszcze w nim zabrakło.


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2594
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#15 » 8 wrz 2015, o 12:51

Cam miała dobry dzień, kiedy rzuciła temat o komentarzach. Twój jest bliski ideału. 

 

Piotrek84 pisze:Tekst długi ale nie nieznośnie długi
Rzadko spotykam takie uwagi. 

 

 

Piotrek84 pisze:Z pewnością zauważałeś, że większość znanych autorów posługuje się stylem w jakiś sposób innym od całej reszty.
Nie zgodzę się, że większość. 

 

 

Piotrek84 pisze:Styl Kereta o którym Ci już wspominałem...
Nie znam Kereta. Polecisz coś? Mały osobisty komentarz mile widziany. 

 

 

Piotrek84 pisze:W sumie po co ja piszę ten wykład? Z pewnością wiesz to wszystko.
O, jakże się mylisz! 

 

 

Piotrek84 pisze:Gdybym miał dawać Ci radę (...), (Choć nie jestem żadnym autorytetem i za takiego się nie uważam)
Tutaj, na Forum, nie ma znaczenia, czy jesteś autorytetem czy nie. 

 

 

Piotrek84 pisze:...to szukaj swojego stylu. Nie chodzi mi tu o tzw. przez Ciebie „siękozaimkoze”, (swoją drogą niezła nazwa), tylko o styl, który będzie w stanie Cię wyrazić.
Proponujesz rzecz ryzykowną. Twierdzę, że stylu się nie szuka - styl się ma... albo nie. Szukanie powoduje, że człowiek koncentruje się nie na tym, co pisze, ale na sobie. Skutki zawsze są opłakane.  

 

 

Piotrek84 pisze:Czy znasz polskiego autora, którego nikomu nie udało się podrobić, choć było całe multum jego naśladowców?
Jako pierwszy przychodzi mi do głowy Zbigniew Nienacki, ale to chyba nie jest dobry przykład. 

 

 

Piotrek84 pisze:Po pierwsze: dobra konfabulacja: czytelnik o niebo lepiej przyswaja relacje, niż opisy czy streszczenia.
I tak, i nie. Wszystko jest kwestią tego, jak napisane. U Marcina Wolskiego owe "streszczenia" połykam jednym tchem. 

 

 

Piotrek84 pisze:Po drugie: ściśle określony wątek, bardzo jasno i wyraźnie nakreślony, który za każdym razem budzi uwagę czytelnika, gdy tylko się pojawia.
Nie moje klimaty. Ja lubię przeplatać wątki. Bez tego, pisanie nie daje mi satysfakcji... stąd też i duże rozmiary moich tekstów. 

 

 

Piotrek84 pisze:Po trzecie: to tajemnica. Jeśli uda Ci się wzbudzić w czytelniku ciekawość, uwierz mi, z pewnością zechce przeczytać Twoje opowiadanie do samego końca i nawet zawoła jeszcze: "A czy to już koniec?"
Masz rację, jednak jest to oczywista oczywistość, w sposób oczywisty oddająca to, jak oceniamy lekturę. 

 

 

Piotrek84 pisze:Na mnie działa jeszcze czwarta rzecz: „metaforyka”. (pisze w cudzysłowu bo nie wiem jak mam to prawidłowo określić) Jeśli proza jest silnie zmetaforyzowana, strasznie mnie to pochłania tzw. drugie dno.
szukam, szukania mi trzeba. Lubię metafory, jednak staram się uważać na metaforykę. Grota pod Opołonkiem była jedną wielką metaforą i bałem się przeładować ten tekst. U nas na wsi mawiają, że za dużo to i świniak nie zje. Dlatego też pozwoliłem sobie jeszcze na wschód księżyca w jednej z końcowych scen i uznałem, że wystarczy. Czytałeś Gorgiaszową prozę? Mam wrażenie, że Ci przypadnie do gustu.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 169
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#16 » 9 wrz 2015, o 17:29

szczepantrzeszcz pisze:Cam miała dobry dzień, kiedy rzuciła temat o komentarzach. Twój jest bliski ideału.
 

 

Aż się zaczerwieniłem. :oops:  

 

 

 

szczepantrzeszcz pisze:Nie znam Kereta. Polecisz coś? Mały osobisty komentarz mile widziany.
 

Polecam Kereta i jego alternatywne widzenie świata. Świat "na opak" istnieje obok nas, wystarczy czasem spojrzeć nieco inaczej na otaczającą nas rzeczywistość. Keret usilnie próbuje to udowodnić, czasem dość łopatologicznie. Nie wiem czy słyszałeś o najwęższym domu na świecie, domu Kereta. Powstał w Warszawie w przejściówce miedzy dwiema kamienicami o szerokości około 130 cm. Na YouTube można obejrzeć reakcje sąsiadów na zwariowany pomysł pisarza.  

Spróbuj przeczytać Pizzerię kamikadze. Jest to książka o ludziach, którzy popełnili samobójstwo, i żyją w zaświatach, w swoistym czyśćcu, piekle, czy jak to nazwać. W każdym razie jest to świat pod wieloma względami bardzo podobny do naszego, z tą różnicą, że wszyscy, którzy tam żyją, są już martwi.  

 

 

 

szczepantrzeszcz pisze:Proponujesz rzecz ryzykowną. Twierdzę, że stylu się nie szuka - styl się ma... albo nie.
 

Oj mylisz się i to bardzo. Styl to nie jest rzecz nabyta, ze stylem się nie rodzisz. Stylu zawsze się uczysz, świadomie lub nie. A lepiej dla Ciebie, kiedy robisz to świadomie, bo wtedy przejmujesz uwarunkowania swoich idolów, nieświadomie stajesz się ich tysięczną kopią. 

 

 

szczepantrzeszcz pisze:Szukanie powoduje, że człowiek koncentruje się nie na tym, co pisze, ale na sobie. Skutki zawsze są opłakane.
 

 

Znów nie mogę się zgodzić. Każdy, kto usiłuje tworzyć, powinien możliwie jak najwięcej koncentrować się na sobie, to o czym pisze ma już później znaczenie drugorzędne. Już nie pamiętam kto to powiedział: "Sztuka pochodzi od demonów, które w nas siedzą" 

 

szczepantrzeszcz pisze:Czytałeś Gorgiaszową prozę? Mam wrażenie, że Ci przypadnie do gustu.
 

 

Co nieco czytałem, ale jeszcze niezbyt dokładnie zdążyłem się zapoznać.


Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 663
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#17 » 24 kwie 2019, o 20:27

No! Przebrnąłem przez całość. 

Ja jestem już stary i nie lubię czytać długich kawałków na ekranie. Wolę drukowany tekst. Chyba to wydrukuję, żeby posmakować.  

Tak czy inaczej tekst jest zakręcony. A jakie słownictwo! Co krok cukiereczki słowne.  

Podziwiam też ten przekładaniec czasu i miejsca. 

No i znajomość Bieszczadu, że hej. 

Gratulacje.


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2594
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#18 » 25 kwie 2019, o 14:23

Szczepan, zadowolony, że przypadło do gustu, dziękuje za wizytę.  

 

Czuję lekki niedosyt, że nie wypowiedziałeś się w kwestiach socjologiczno-bimbrowniczych, uzupełniając dyskusję powyżej. Jako niegdysiejszy mieszkaniec tych ziem mógłbyś sporo wnieść do tematu. ;))


Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 663
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#19 » 25 kwie 2019, o 15:59

szczepantrzeszcz pisze:Czuję lekki niedosyt, że nie wypowiedziałeś się w kwestiach socjologiczno-bimbrowniczych, uzupełniając dyskusję powyżej. Jako niegdysiejszy mieszkaniec tych ziem mógłbyś sporo wnieść do tematu. ;))
 

 

A po co strzepić gębę na te tematy. Je trzeba po prostu uczciwie opić. ;))


Awatar użytkownika
xeno
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 122
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#20 » 24 paź 2019, o 23:26

Dobra! O wiele za długo myślałem, by napisać cuś oryginalnego. Niestety jednak większość problemów, które to wytypowałem w inszych produkcjach tejże marki - pozostają. 

 

Moim głównym, główniutkim problemem jest coś dla mnie tak nieuchwytnego, że nie da się tego przedstawić trudniej niż prosto. Chodzi mi mianowicie o to, iż wszystkie ciekawe historie i zwarte fabuły dzieją się jakby na zewnątrz tekstu. Kiedy był sobie fragment o rozbójnikach, myślałem - chciałbym historie o tym. Gdy była wzmianka o podziemnym pisaniu/druku gazet - co tam się działo (Bez dalszych opisów wyszedł ten frag. dla mnie sztywno i zwyczajnie). Mówiłeś - czyta się to ciężko - absolutnie się z tym zgodzę. Czytając ten tekst nie miałem poczucia ważności tego co czytam. Rozumiem oczywiście iż są to historie postaci, które to swoje historie już odbyły a opowieść książki jest swoistym nexusem/miejscem wypoczynku dla strudzonych głw.bohaterów - którzy to mieli swoje fajne opowiadanie gdzieś tam. Pasowałoby zatem takie opowiadanko jako wcięcie w ciągłej narracji męczącej fabularnej krucjaty. Jako taki pitstop. Samo na swoich nogach mi się to nie utrzymuje. 

 

Mówiłeś w swych wywodach "Nie jest to Harry Potter" Czemu ten tekst przeczy, a dokładniej jeden fragment. Mianowicie chodzi mi o zaklęcie jakie wiedźma w "kliszy" czasów zamierzchłych rzuciła by schować skarb rozbójników. Dla mnie brzmi to w 100% jak coś rodem z Harry'ego Potter'a. (Nie uważam tego za cokolwiek złego, wręcz przeciwnie - koncept wydał mi się ciekawy). 

 

Wychwyciłem także coś co może być błędem fabularnym (lub brakiem wiedzy z mojej strony). Kiedy nasz "Zakazano-mordy" protagonista odwiedza świat rozbójników i już ma zamiar z niego uciec zostaje okradziony przez tego mniejszego. Tutaj wszystko pasuje... rozbój kradnie. Nie pojmuje jednak, dlaczego przyuważony złodziej wdał się w krótką potyczkę z bohaterem. Bardziej racjonalnym tokiem zdarzeń byłaby ucieczka, lub totalna eliminacja zagrożenia. Nic pośrodku. 

 

Pobyt w szpitalu wydał mi się nie na miejscu z powodu braku znalezienia jasnego powodu otrzymanej rany. Przez to wrażenie nie zwróciłem zbyt wielkiej uwagi na zawarte tam historyjki. 

 

Idąc dalej. Podobał mi się lekko liźnięty koncept czasów dzisiejszych stykających się z starożytną magią. Fragment z latarką jako adekwatnym źródłem światła do ichniejszej pochodni był ciekawy, szkoda że nie zostało to poprowadzone dalej. Uwielbiam historie gdzie XXI wieczni magowie korzystają z karabinów i granatów - jest to o wiele bardziej logiczne podejście niż "mag to mag". A przecie taki glock może zabić kogoś lepiej niż kula ognia, do tego dodamy czas rzucania zaklęcia i koszt magiczny i samo przez się tłumaczy się użycie broni konwencjonalnej. 

 

Część o starym bimbrowniku wydała mi się mocno stonowaną wersją Wędrowycza Pilipiuka (Nie wiem czy efekt zamierzony). Zbyt stonowana jednak i za krótka by pozostawić widoczny ślad w mojej pamięci. (Choć widzę w niej potencjał). 

 

Gość od opisywania przyrody i kolegów z pracy, choć pierwsze wyszło mu lepiej niż drugie (Cały czas jak czytam o tych kumplach i króciutkich historyjkach/opisach mam wrażenie że to bez większego znaczenia). Ten gość co siedział z niebiesko-majtkową kobieciną też wydawał się interesujący, póki nie zamienił się w typowego Janusza-stulejarza u wiedźmy. Znowuż przypominam, iż jest to moja opinia, a ja to trochu taki purysta co do spraw sexu... 

 

Same opisy przyrody - bardzo ładne i zgrabne. Generalnie warsztat i kunszt na wysokim poziomie stoi sobie. 

 

Generalnie folklor sam w sobie nie jest moim konikiem, na stylistyce/języku/gramatyce znam się tyle co Włoch na czołgach. Oceniam więc opowieść pod względem fabuły. To tyle. Sam żałuje, że nie jestem w stanie nadać temu jakiejś bardziej złożono-merytorycznej treści, ale dłuży mi się ta obietnica i dłuży i nic lepszego (chyba) nie wymyślę ><. 

 

A słowa dotrzymuje, może to trochę zająć ale dotrzymuje! (Warto dodać - przeczytałem 70% więcej rady nie dałem, możliwe że zmienię opinie po całości, ale muszę zebrać na to siły :@) 

 

Tako rzekłem ja, Xeno. Cyah around! ^^


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2594
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#21 » 27 paź 2019, o 11:52

xeno pisze:Dobra! O wiele za długo myślałem, by napisać cuś oryginalnego.
Tym nie mniej komentarz okazały, za co serdecznie dziękuję. 

 

xeno pisze:Niestety jednak większość problemów, które to wytypowałem w inszych produkcjach tejże marki - pozostają.
Wynika to głównie z faktu, że takie a nie inne pisanie sprawia mi największą satysfakcję. 

 

xeno pisze:Moim głównym, główniutkim problemem jest coś dla mnie tak nieuchwytnego, że nie da się tego przedstawić trudniej niż prosto. Chodzi mi mianowicie o to, iż wszystkie ciekawe historie i zwarte fabuły dzieją się jakby na zewnątrz tekstu. Kiedy był sobie fragment o rozbójnikach, myślałem - chciałbym historie o tym. Gdy była wzmianka o podziemnym pisaniu/druku gazet - co tam się działo (Bez dalszych opisów wyszedł ten frag. dla mnie sztywno i zwyczajnie).
W tej kwestii trudno o lepszą odpowiedź niż ta, której (przy innej okazji) udzielil Hardy:
Zdzisław pisze:...nie ma szans w naszym zróżnicowanym świecie, aby wszystko wszystkim się spodobało. Byłby nudny. Różnice dodają kolorytu i... powodują też rozwój ;) Mnie wystarczy, żeby chociaż kilku osobom się spodobało Zawsze to więcej niż zero.
Dlatego też każdą dyskusję pod każdym wpisem traktuję trochę jak książkę życzeń i zażaleń, z której autorom korzystać warto. 

 

xeno pisze:Czytając ten tekst nie miałem poczucia ważności tego co czytam.
Bardzo słusznie. W każdym czytaniu ważniejsze są myśli czytającego. 

 

xeno pisze:Rozumiem oczywiście iż są to historie postaci, które to swoje historie już odbyły a opowieść książki jest swoistym nexusem/miejscem wypoczynku dla strudzonych głw.bohaterów - którzy to mieli swoje fajne opowiadanie gdzieś tam.
Nie, napisałem historię, która dzieje się konkretnie do bólu. Każde z dwojga bohaterow zrobiło w życiu coś złego i każde przeżywa klęskę na swój sposób. 

 

xeno pisze:Mówiłeś w swych wywodach "Nie jest to Harry Potter" Czemu ten tekst przeczy, a dokładniej jeden fragment. Mianowicie chodzi mi o zaklęcie jakie wiedźma w "kliszy" czasów zamierzchłych rzuciła by schować skarb rozbójników. Dla mnie brzmi to w 100% jak coś rodem z Harry'ego Potter'a.
Nie czytałem Harego Pottera, jednak słyszałem wiele i w dalszym ciągu twierdzę, że moje opko ma z Harrym Potterem wspólne litery, jakich użyłem do napisania słów tekstu. Podobnie jak pani Rowling pisałem od lewej do prawej. Więcej wspólnego nie dostrzegam. 

 

xeno pisze:Wychwyciłem także coś co może być błędem fabularnym (lub brakiem wiedzy z mojej strony). Kiedy nasz "Zakazano-mordy" protagonista odwiedza świat rozbójników i już ma zamiar z niego uciec zostaje okradziony przez tego mniejszego. Tutaj wszystko pasuje... rozbój kradnie. Nie pojmuje jednak, dlaczego przyuważony złodziej wdał się w krótką potyczkę z bohaterem. Bardziej racjonalnym tokiem zdarzeń byłaby ucieczka, lub totalna eliminacja zagrożenia. Nic pośrodku.
Poeta, o ile sobie przypominam, kopnął Kirdziela w mordę. Motywacja? 

ObrazekMistrz Mleczko, przy pomocy środków wymowniejszych niż słowa i oszczędniejszych niż Poznaniaki-z-dziada-pradziada ujął to tak trafnie, że bardziej nie można. Jak się łatwo domyślić, kopniety Kirdziel wkurzył się i ruszył w pogoń. Poeta, który odwagą nie grzeszył, zaczął uciekać. 

 

xeno pisze:Pobyt w szpitalu wydał mi się nie na miejscu z powodu braku znalezienia jasnego powodu otrzymanej rany.
Potłuczony łeb i utrata przytomności są wystarczającym powodem. Pewna czytelniczka zaczęła się zastanawiać, skąd wiedźma wiedziała, że znajdzie Poetę w takim czasie i miejscu, jednak o tym intencjonalnie nie napisałem ani słowa. W kolejnej opowieści również nie napisałem. Myslę, że kiedyś dojdę do momentu, w którym napiszę. 

 

xeno pisze:Podobał mi się lekko liźnięty koncept czasów dzisiejszych stykających się z starożytną magią. Fragment z latarką jako adekwatnym źródłem światła do ichniejszej pochodni był ciekawy, szkoda że nie zostało to poprowadzone dalej.
Xeno, miej litość. O magii poczytamy przy okazji lektury książek pani Rowling. Szczepan o Magii nie pisze :)) Szczepan twierdzi, że wbrew egzystencjalnym gromom uznanych literatów jest na świecie coś dobrego. Choć sławy oraz uznania krytyków takie teksty raczej nie przynoszą, o owych dobrych rzeczach pisać warto. 

 

xeno pisze:Uwielbiam historie gdzie XXI wieczni magowie korzystają z karabinów i granatów - jest to o wiele bardziej logiczne podejście niż "mag to mag". A przecie taki glock może zabić kogoś lepiej niż kula ognia, do tego dodamy czas rzucania zaklęcia i koszt magiczny i samo przez się tłumaczy się użycie broni konwencjonalnej.
A po użyciu bomby atomowej... Nie, lubię takie rzeczy czytać, ale nie lubię o nich pisać. To są zupełnie inne klimaty. W takich klimatach nie ma sensu szukać tego, co najcenniejsze na świecie. 

 

xeno pisze:Część o starym bimbrowniku wydała mi się mocno stonowaną wersją Wędrowycza Pilipiuka (Nie wiem czy efekt zamierzony). Zbyt stonowana jednak i za krótka by pozostawić widoczny ślad w mojej pamięci. (Choć widzę w niej potencjał).
Ci ludzie (między innymi bieszczadzkie zakapiory), przy całej swojej różnorodniości tacy po prostu są. Markuchy żyją pośród nas. 

 

xeno pisze:Ten gość co siedział z niebiesko-majtkową kobieciną też wydawał się interesujący, póki nie zamienił się w typowego Janusza-stulejarza u wiedźmy.
Jaki gość? Nie rozumiem. 

 

xeno pisze:Generalnie folklor sam w sobie nie jest moim konikiem, na stylistyce/języku/gramatyce znam się tyle co Włoch na czołgach.
Pan Bóg stworzyl Włochów, aby nawet Austriacy mieli komu łomot spuścić. 

 

xeno pisze:Warto dodać - przeczytałem 70% więcej rady nie dałem, możliwe że zmienię opinie po całości, ale muszę zebrać na to siły
Nie musisz, choć trudno ukryć, że byłoby mi miło. Finał dzieje się w głowach głównych bohaterów i wyda Ci się jeszcze trudniejszy do strawienia niż początkowe siedemdziesiąt procent. 

 

Dziekuję i pozdrawiam.


Awatar użytkownika
Woogi
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#22 » 27 paź 2019, o 16:12

Napiszę krótko, po amatorsku. 

Podobało mi się, zwłaszcza filozoficzny wydźwięk wstępu. Dalej wszystko się potoczyło po prostu "życiowo", przyjemnie dla oka i ładne w zapisie, ale... 

To był ogromny kawał tekstu na raz. Pyszne, ale nieco się przejadłam, idę trawić. :)


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2594
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#23 » 27 paź 2019, o 16:18

Woogi pisze:Podobało mi się, zwłaszcza filozoficzny wydźwięk wstępu.
Duża w tym zasługa Hugona Everetta jak również Gorgiasza. 

 

Woogi pisze:To był ogromny kawał tekstu na raz.
Oddychaj powoli a głęboko :)) 

 

Woogi pisze: Pyszne, ale nieco się przejadłam, idę trawić.
Proponuję półwytrawnego gruzina. 

 

Serdeczne dzięki za wizytę.


Awatar użytkownika
Woogi
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania beskidzkie - Najcenniejsze na świecie

Post#24 » 27 paź 2019, o 16:23

szczepantrzeszcz pisze:Proponuję półwytrawnego gruzina.
 

Właśnie! To był literacki, przepyszny i ociekający tłuszczykiem szaszłyk na skraju drogi! Ha, tego określenia mi brakowało! Gruzin pomógł, dziękuję.


Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości