We mgle

Stare teksty z działu Proza obyczajowa.
Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

We mgle

Post#1 » 3 years temu (18 wrz 2015, o 10:53)


Pisanie bywa napiętnowane, oplute, zelżone. Młody pisarz czuje się pokrzywdzony. Jego ambicje twórcze są wyśmiewane, a wyobraźnia skrępowana przez kulturową niechęć do słowa pisanego. Przez bliskich uznawany za lekkoducha wstydzi się przyznać, że pisze, że ma ku temu swoje powody. Pisanie awangardowe przypomina mu jazdę we mgle. Ale on już wie, że aby przebić mgielne opary, trzeba mocno wytężać wzrok.
Od słowa do słowa wyłania się nowa wizja świata, przy której teoria względności to tylko marna błahostka. Wyobraźnia tężeje i napina się z rozkoszy tworzenia. Wielka mgławica odniesień i porównań dryfuje po horyzoncie wyobraźni. Sama mgła to tajemnica, z której powstaje czas i przestrzeń. Konkretyzuje się jedno zdarzenie — człowiek o imieniu Gimbus. Jego materializacja wydaje się nieunikniona i niczym nie podyktowana. Z jakiegoś powodu nowy bohater żywi niechęć do muzułmanów. Demiurg nie zna własnych uwarunkowań i nie wie dlaczego akurat ta postać tak mu się objawiła. Być może miało to coś wspólnego z atawistycznymi rysami Gimbusa ulepionymi z mistycznych oparów mgły? A może miało to jakieś inne o wiele głębsze znaczenie i na tyle obce, że sam Demiurg nie potrafi go przeniknąć?
Z przestrzeni wyobraźni powstaje dom. Ma on w swej architekturze coś smutnego i przytłaczającego. Demiurg przeczuwa, że w jego wnętrzu kryją się przepastne tajemnice. Pragnie je ujawnić i jak wprawiony w dociekaniu detektyw poszukuje śladów zbrodni. Najpierw, za pomocą specjalistycznych narzędzi, chce przelać na papier purpurowo-szare tło i oświetlenie, w którym toną ciemności i plączą się metafory. Kiedy dom już przenika trupio-blade światło, wprowadza do środka Gimbusa (swoje trzecie oko) i każe mu wywracać wszystkie szuflady w pokojach, przetrząsać strychy i piwnice. Ale poza jednym okazem pająka o dziewięciu odnóżach i stringami pod łóżkiem nie znajduje nic ciekawego. Autor wścieka się i zwala całą twórczą niemoc na zmyślonego bohatera. W odwecie niepohamowanej złości Gimbus zostaje oprawcą. Dom nareszcie ujawnia swą tajemnicę. Na okna i drzwi zapadają żelazne kotary, a puste szafy w pośpiechu pakują dekoracje i wychodzą gdzieś za ściany, w próżnię. Pozostaje tylko trupio-blade światło i wilgotny zaułek z kamienia, skąd wyłania się mgła gęstsza niż kiedykolwiek. Demiurg przenika ją swym szklistym wzrokiem. Dostrzega Gimbusa w białym fartuchu i gumowych rękawiczkach, który przywiązuje bezwładne ciała muzułmanów na hakach zwisających z sufitu. Podwiesza ich łbami do dołu i na dwóch równoległych szynach kieruje w stronę karuzeli, na której wirują ostre noże rurkowe. Gimbus nacina tętnicę w okolicy serca. Krew przez rurkę podłączoną do noża spływa do ścieków, aż mudżahedini wykrwawiają się na śmierć.
Mgła opada. Wizja zbita w formie opowieści zachwyca Autora brutalnością i humorem. Idzie do wydawcy, który o istnieniu mgły nawet nie podejrzewa. Głosy cichną w wyczekiwaniu na opinię. Młody twórca doznaje skrętu kiszek na widok unoszących się brwi recenzenta.
— Dlaczego przychodzi Pan z tym akurat do mnie? — pyta lekko zirytowanym głosem, po którym Demiurg nie wie czy ma już wyjść, czy jeszcze zostać i pozwolić zdeptać swą innowacyjną wizję. — Czy ma Pan pojęcie o imiesłowach? — znów pyta, ale teraz przynajmniej oczekuje odpowiedzi.
— Najmniejszego — odpowiada Demiurg przyciszonym głosem, z zawieszeniem wpatrując się w podłogę.
— Więc niech Pan przeczyta poradnik profesora Bralczyka, o ten — wskazuje palcem na gablotę za plecami. — Za jedyne 39,99 będzie miał Pan problem z głowy. A poza tym ten temat jest politycznie niepoprawny, niech Pan jeszcze nad tym popracuje. — Wstaje i podnosi rękę w geście pożegnania, a drugą już wskazuje na drzwi.
Autor opuszcza gabinet niepocieszony. Wokół słyszy głosy redakcyjnej paplaniny. Coś o mordercy policjantów, o trucicielu z Tamizy i o bestsellerze wyklutym ze smoczych jaj. Pragnie jak najszybciej opuścić ten przeklęty budynek. Wychodzi na ulicę prosto w chłód i deszcz. Zakrywa głowę kapturem i maszeruje wzdłuż niezmiernie długiej kałuży, patrząc jak jego prawa ręka rozpływa się we mgle.
— Trudno — mówi do siebie — najwyżej zniknę w niej na zawsze.

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1954

We mgle

Post#2 » 3 years temu (21 wrz 2015, o 13:17)

Piotrek84 pisze:Pisanie bywa napiętnowane, oplute, zelżone.

Lepiej: bywa piętnowane, opluwane i lżone.

Piotrek84 pisze: Młody pisarz czuje się pokrzywdzony. Jego ambicje twórcze są wyśmiewane, a wyobraźnia skrępowana przez kulturową niechęć do słowa pisanego.

Nie widzę powodu użycia kropki po "pokrzywdzony", lepiej użyć przecinka.

Piotrek84 pisze: Przez bliskich uznawany za lekkoducha - PRZECINEK - wstydzi się przyznać, że pisze, że ma ku temu swoje powody.


Piotrek84 pisze: Sama mgła to tajemnica,

Jaka znowu mgła?

Piotrek84 pisze:Konkretyzuje się jedno zdarzenie — człowiek o imieniu Gimbus.

Nie wiedziałam, że człowiek jest zdarzeniem. Chyba postacią, bohaterem raczej.

Piotrek84 pisze:i niczym nie podyktowana.

Nic nie znaczy i niczego nie wnosi.

Piotrek84 pisze:Demiurg nie zna własnych uwarunkowań

Co za Demiurg?

Piotrek84 pisze:ulepionymi z mistycznych oparów mgły?

Co ty z tą mgłą?

Piotrek84 pisze:A może miało to jakieś inne - PRZECINEK - o wiele głębsze znaczenie i na tyle obce, że sam Demiurg nie potrafi go przeniknąć?

go - znaczy Gimbusa?

Piotrek84 pisze:Ma on w swej architekturze coś smutnego i przytłaczającego.

W swojej architekturze ma on coś smutnego i przytłaczającego.

Piotrek84 pisze:że w jego wnętrzu kryją się przepastne tajemnice.

przepastne? nie ma lepszego przymiotnika?

Piotrek84 pisze:Pragnie je ujawnić i jak wprawiony w dociekaniu detektyw PRZECINEK - poszukuje śladów zbrodni

Poszukuje, czy poszuka?

Piotrek84 pisze:Głosy cichną w wyczekiwaniu na opinię.

Skąd te głosy?

Piotrek84 pisze: Czy ma Pan pojęcie o imiesłowach?

To mi się najbardziej podoba z całego tekstu.

mirek13

We mgle

Post#3 » 3 years temu (22 wrz 2015, o 09:53)

Akurat nie mam problemów ze zdefiniowaniem i rozumieniem postaci Demiruga (choć dziwne, że nie zna własnych uwarunkowań będąc demirugiem; o ile chodziło tu o takie rozumienie tego słowa), Gimbusa. Mgła też występuje prawidłowo i logicznie choć zbyt często.
Problem mam z ogólnym przesłaniem i celem napisania tego tekstu. Nie wiem co paliłeś lub zażyłeś, Autorze. Mamy tu mistyczno - poetycko - wizjonerski esej o pisaniu i niedocenieniu twórcy. Momentami zahacza całość o bełkot. Wspaniałe i głębokie przemyślenia t(fuj)cy i brutalne zderzenie z czepliwością maluczkich o imiesłowy. Wszystko podlane jakimś sosem rozgoryczenia i niezrozumienia genialności narratora. Coś Ty chciał, Autorze, mi powiedzieć w ten porażkowy sposób? Bo że jestem teraz w Twoich oczach tym tępym wydawcą - to pewne.

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1821

We mgle

Post#4 » 3 years temu (22 wrz 2015, o 18:31)

Ja, swoim chłopskim rozumem zobaczyłem to tak: Facet pisze kompletnego gniota, gniota pod każdym względem i idzie z tym do wydawnictwa. Redaktor zauważa, że piszący po pierwsze ma problem z imiesłowami (zapewne kiepsko zna język) i po drugie, porusza temat w sposób politycznie niepoprawny. Kompletny brak reakcji, w kwestiach, które dla autora wydają się najistotniejsze jest chyba bardziej regułą niż wyjątkiem. Pozostaje pytanie: i co dalej. Sztampowa desperacja wydaje mi się kiepskim zakończeniem.

Wyobraźnia tężeje i napina się z rozkoszy tworzenia. Wielka mgławica odniesień i porównań dryfuje po horyzoncie wyobraźni. Sama mgła to tajemnica, z której powstaje czas i przestrzeń.
Dobre.

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1954

We mgle

Post#5 » 3 years temu (22 wrz 2015, o 19:09)

Może nie zajarzyłam "mgły", ale kwestię o imiesłowach na pewno wypowiada redaktor, a nie Demiurg.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

We mgle

Post#6 » 3 years temu (22 wrz 2015, o 20:30)

Sam nie wiem co ten teks znaczy, pewnie niezbyt wiele poza tym, co w nim jest zawarte...? :) Przede wszystkim prezentuje dezorientacje autora-narratora w procesie twórczym. Co ja paliłem? Sam chciałbym to wiedzieć :) I nie, nikt komentując ten tekst nie jest tępym wydawcą w moich oczach. Ten tekst to raczej próba poszukiwawcza, jak większość opowiadań, które teraz piszę. Zgadzam się, że brzmi bełkotliwie i dość niestrawnie, a przy tym trochę patetycznie. Ale to dobrze, że mi o tym mówicie. Być może musiałem wypluć z siebie taki tekst, by w kolejnych uniknąć podobnych błędów. Poruszanie się w kanonie literatury "dziwacznej" niestety nie jest takie proste. Utrzymanie opowiadania w "pręgierzu logiki", przy jednoczesnej próbie przełamania tejże logiki, bardzo łatwo może skończyć się katastrofą.
Dzięki wszystkim za komentarze :))

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1954

We mgle

Post#7 » 2 years temu (24 wrz 2015, o 19:56)

Bez przesadyzmu, moim zdaniem, to ciekawa miniaturka, naprawdę. Warto nad nią popracować i rozbudować.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

We mgle

Post#8 » 2 years temu (24 wrz 2015, o 21:39)

agathas pisze:Bez przesadyzmu, moim zdaniem, to ciekawa miniaturka, naprawdę. Warto nad nią popracować i rozbudować.

Jasne, ze tak, jest pomysł. Koncepcja narratora - bohatera, uważam, że jest ciekawa, pewnie można byłoby ten tekst trochę poprawić, ale przecież nie o to tylko tu chodzi. Pisanie dla mnie to przede wszystkim dobra zabawa. Jeśli jest pomysł na opowiadanie, ale jest ugryziony ze złej strony, lepiej powrócić do samej koncepcji i zacząć pisać raz jeszcze. Jednak w tym przypadku nie chce tego robić, bo teraz piszę coś zupełnie innego, w zupełnie innym stylu i strasznie mnie to porwało. :-D
Dzięki za opinię :)

Awatar użytkownika
zielarka
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 570

We mgle

Post#9 » 2 years temu (28 wrz 2015, o 13:29)

Od słowa do słowa wyłania się nowa wizja świata, przy której teoria względności to tylko marna błahostka.

Czy ja wiem? Nawet przy wizji tworzenia nowego świata, teoria względności wciąż pozostaje czymś wielkim i znaczącym. Przynajmniej w moim odczuciu.

Podobają mi się porównania do mgławicy i koncepcja mgły. Całość tekstu niepokojąca, dziwna i... interesująca. Jednak fakt, jest zbyt patetycznie. Ale kombinujesz, poszukujesz... to świetnie. Pomysł szalenie interesujący – wielka szkoda, że nie planujesz jeszcze nad nim popracować.

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1821

We mgle

Post#10 » 2 years temu (28 wrz 2015, o 19:29)

zielarka pisze:teoria względności wciąż pozostaje czymś wielkim i znaczącym.
Zielarko, u Szczepana plusa masz wielkiego, dodatniego. W pierwszym podejściu też myślałem czy nie zgłosić podobnej uwagi, ale inaczej spojrzałem i po prostu przyjąłem, że narrator myśli podobnie jak my. Przy takim założeniu owa "wizja świata" tym mocniejsza, sugestywniejsza się wydaje. Ponieważ nie jestem do końca przekonany do tego, co napisałem powyżej, pytam: czy moje rozumowanie gdzieś błąd logiczny zawiera?

Wróć do „Szuflada obyczajowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości