Anabell in hell

Stare teksty z działu Proza obyczajowa.
Ewelina

Anabell in hell

Post#11 » 1 year temu (2 mar 2017, o 22:52)

Ceń życie, które jest darem, o który trzeba dbać - to zdanie z podwójnym "którym" tutaj napisałam tylko przykładu. - Ono jest poprawne, prawda?
A teraz usuwamy pierwsze "które" i ono dalej przechodzi? Czy też ma się odnosić bezpośrednio do słowa, które jest przed nim?

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Anabell in hell

Post#12 » 1 year temu (3 mar 2017, o 09:18)

Ono jest poprawne, prawda?

Teoretycznie tak.
A teraz usuwamy pierwsze "które" i ono dalej przechodzi? Czy też ma się odnosić bezpośrednio do słowa, które jest przed nim?

Czyli: Ceń życie, jest darem, o który trzeba dbać.
Według mnie jest dobrze.

Ewelina

Anabell in hell

Post#13 » 1 year temu (3 mar 2017, o 10:04)

Ok, dziękuję, Gorgiaszu.
:)

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Anabell in hell

Post#14 » 1 year temu (3 mar 2017, o 10:16)

Widzę, że Gorgiasz zrobił już genialną robotę z wypisaniem potknięć. Mnie rzuciło się w oczy jeszcze "Bierze nogi w zapas" - mówi się "brać nogi za pas". Inna rzecz, że samobójcy nie idą do Nieba, co mi zazgrzytało, choć to twoje Niebo jest karykaturalne.


Niezły styl, lekki, a ta autoironia bohaterki bardzo do niego pasuje. Trochę skojarzyło mi się z Atlasem Chmur, w którym Dermot Hoggins wyrzuca przez okno krytyka literackiego. Całkiem przyjemny jest sposób, w jaki ujęłaś niełatwy temat problemu z przyjmowaniem krytyki, ale sam tekst ma mnóstwo błędów, co mocno mi przeszkadzało i odbierało przyjemność z czytania.
Anabell ma też potencjał na irytującą postać, myślę, że może działać niektórym czytelnikom mocno na nerwy.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Harmal

Anabell in hell

Post#15 » 1 year temu (5 mar 2017, o 05:33)

O, Camenne doskonale ujęła to, co ja nieporadnie nazwałam stylizacją językową. Twoja bohaterka jest cholernie irytującą osóbką - ot, co :)

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 859

Anabell in hell

Post#16 » 1 year temu (5 mar 2017, o 10:03)

Jako, że ja psychologii trochę liznęłam w życiu, a i tekst wpasowuje się tematyką w moje gusta, pozostaję w rozterce. Bo z jednej strony tekst dostaje u mnie plusa za temat, ale dostaje mnóstwo minusów, a główne za psychoanalizę i płytkość. Tutaj mamy bardzo specyficzne błędy i przeoczenia. Bo z jednej strony bohaterka na początku tekstu
A ona co? Właśnie się ocknęła. Żyje? Tak! Chyba tak. Dotyka głowy. Z tego, co pamięta, pewien delikwent zaprowadził ją na swójbalkon, mieli rozmawiać o twórczości , ale zamiast tego, on wcześniej specjalnie poluzował barierkę. Później, dokręci balustradę i rozgłosi, że Anabell Ka nagle popełniła samobójstwo. Prawdopodobne, że nawet sfabrykuje list pożegnalny. Nie ma żadnych świadków. Nawet osiedlowa kamera się zepsuła. Co za pech! Ale ona już wie. Hm... Po upadku z dziesiątego piętra powinna wyglądać znacznie gorzej, a tu proszę – jest w jednym kawałku - ani zadraśnięcia

Bohaterka wszystko wie, a więc kolejny ciąg rozterek jest według mnie totalnie bez sensu, zachowuje się jakby po zdaniu wyżej cierpiała ponownie na amnezję. To mnie całkowicie zniechęca, bo tekst powinien być konsekwentny. Stosujesz pierwszoosobową narrację, a więc bohaterka jest narratorem.

Jakąś straszną mgłę dzisiaj mamy. Cholera, coś jakby inaczej to osiedle wygląda... Siedzi na ziemi i wciąż rozmyśla. Grunt też jakiś taki wypłowiały. Czarnoziem by się przydał. Ale o dziwo, w ogrodzie rosną piękne kwiaty. Pewnie podróbki jakieś


Sorry!Ale ona właśnie uznała, że jest martwa.To dodanie o byciu w jednym kawałku, ja interpretuję, jako samouświadomienie, że jest "po śmierci" Nikt nie jest takim kretynem, by wierzyć, że wyjdzie bez zadrapania po upadku z 10 piętra. Ty nadal to potwierdasz, pisząc, że to jest to samo osiedle, tylko inaczej wygląda. I naraz dostrzega kwiaty??Słowo wstępu by się przydało, gdzie ten ogród. Ogród kojarzy się jednoznacznie, może jakiś mały kawałek trawki przy bloku, gdzie rozną kwiatki, ale ogród?! Ja w ogóle odsyłam do pierwszego akapitu tekstu, gdzie jest zupełnie inny narrator, bo przecież nie ona mówi o tej niebiańskości, skoro ona się dopiero ocknęła. I te ulice bez dziur, one się mają do całości tekstu jak piernik do wiatraka.

Kreujesz bohaterkę jako osobę buńczuczną, a potem ona idzie z podejrzanym w jej oczach osobnikiem, po tym co jej się przytrafiło wcześniej, po tym, co sama zanalizowała, do jego domu. Ty tak na poważnie? I jeszcze rzuca taki komentarz” Ile on wydaje na proszek do prania?” Poważnie?!Przemyślałaś to w ogóle?Dostrzegasz, że ten komentarz dyskwalifikuje to, co chciałaś stworzyć? Ja już pomijam, że najłatwiej napisać, że już jest jej wszystko jedno i kazać bohaterce iść za gościem. No bo trzeba zrealizować scenariusz opowiadania. To tak nie działa. Wnikliwy czytelnik złapie się na głowę. Brakuje tutaj konsekwencji. Źle się to czyta, w klimat w ogóle się nie da wczuć. A już końcówka to dla mnie totalne pomieszanie z poplątaniem. Całe zachowanie tej boharki jest niekonsekwentne. I nie mamy tutaj zachowań bohaterów, które w swej niekonsekwencji mają jakieś drugie dno. Zakończenie tekstu jest napisane na szybko, a już sam "powrót" bohaterki do życia, dla mnie mało przekonujący, tak samo jak rozmowa w windzie.

Wróć do „Szuflada obyczajowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość