Ogłoszenia 

 

Konkurs na drabble Tęsknota za latem - zapraszamy do oddania głosów na najlepszy tekst! Trwa dogrywka  

 

Automatyczne wcięcia akapitowe na forum 

Tekst usunięty na prośbę autora

Teksty wycofane bądź opublikowane przez użytkowników usuniętych oraz zbanowanych.
Lidia Romańska

Tekst usunięty na prośbę autora

Post#1 » 17 lut 2019, o 18:09

Tekst usunięty na prośbę autora.

Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#2 » 18 lut 2019, o 15:07

Większość depresji nie ma podłoża psychotycznego, czyli nie kwalifikuje depresji do grupy schorzeń stricte psychicznych. Chociaż dotyczą psyche. Choroby psychiczne są dość dobrze sklasyfikowane i opisane. Depresja dotyka prawie każdego człowieka w określonych warunkach. Przeradza się w postać schorzeń psychotycznych nie tak czesto - jak to potocznie sobie wyobrażamy. Generalnie - kto nie pddaje sie obajwom depresji a "robi swoje" - jest na dobrej drodze do równowagi emocjonalnej. Ci co rezygnują z walki to poważniejszy problem. Alkoholizm jest chorobą psychiczną. Ale można być nie pijącym alkoholikiem. To ogromna siła charakteru.

Awatar użytkownika
Bolly
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#3 » 18 lut 2019, o 15:53

Mnie uczono, że depresja jest psychozą, bo psychozy to zaburzenia, w przebiegu których występuje utrata kontaktu z rzeczywistością - mniejsza lub większa. Jeśli ktoś ma zaniżoną samoocenę, to też w jakimś stopniu ten kontakt jest zaburzony. 

 

Lekarz postąpił słusznie, zlecając badania krwi, bo zespoły depresyjne występują też w przebiegu różnych chorób somatycznych, które warto na początek wykluczyć. 

 

Nie rozumiem pierwszego akapitu. Dlaczego sytuacja jest/była śmieszna? Depresja nie była jeszcze nazywana depresją? Przez kogo? W ogóle? A więc o jakich czasach mówimy? Dawniej używało się innych określeń, np. "melancholia", ale o tej chorobie pisali już starożytni, nie jest więc tak, że jest to wymysł współczesny. 

 

Najważniejsze to zrozumieć, że choroba afektywna to choroba jak każda inna i można ją leczyć. Pozostaje mi zatem życzyć powodzenia w terapii i szybkiego powrotu do zdrowia.


Lidia Romańska

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#4 » 18 lut 2019, o 17:20

Bolly pisze:Mnie uczono, że depresja jest psychozą, bo psychozy to zaburzenia, w przebiegu których występuje utrata kontaktu z rzeczywistością - mniejsza lub większa. Jeśli ktoś ma zaniżoną samoocenę, to też w jakimś stopniu ten kontakt jest zaburzony. 

 

Lekarz postąpił słusznie, zlecając badania krwi, bo zespoły depresyjne występują też w przebiegu różnych chorób somatycznych, które warto na początek wykluczyć. 

 

Nie rozumiem pierwszego akapitu. Dlaczego sytuacja jest/była śmieszna? Depresja nie była jeszcze nazywana depresją? Przez kogo? W ogóle? A więc o jakich czasach mówimy? Dawniej używało się innych określeń, np. "melancholia", ale o tej chorobie pisali już starożytni, nie jest więc tak, że jest to wymysł współczesny. 

 

Najważniejsze to zrozumieć, że choroba afektywna to choroba jak każda inna i można ją leczyć. Pozostaje mi zatem życzyć powodzenia w terapii i szybkiego powrotu do zdrowia.

 

Choroba przeze mnie nie została nazwana depresją, gdyż myślałam, że może być to coś zupełnie innego... Zaprzeczałam długi okres czasu, szukałam innych wytłumaczeń. A śmieszne było dla mnie to, że na końcu okazało się, że to jednak ONA. Faktycznie, mam dziwne poczucie humoru - depresyjne. 

 

Dodano po 6 minutach 59 sekundach: 

Mozets pisze:Większość depresji nie ma podłoża psychotycznego, czyli nie kwalifikuje depresji do grupy schorzeń stricte psychicznych. Chociaż dotyczą psyche. Choroby psychiczne są dość dobrze sklasyfikowane i opisane. Depresja dotyka prawie każdego człowieka w określonych warunkach. Przeradza się w postać schorzeń psychotycznych nie tak czesto - jak to potocznie sobie wyobrażamy. Generalnie - kto nie pddaje sie obajwom depresji a "robi swoje" - jest na dobrej drodze do równowagi emocjonalnej. Ci co rezygnują z walki to poważniejszy problem. Alkoholizm jest chorobą psychiczną. Ale można być nie pijącym alkoholikiem. To ogromna siła charakteru.
 

Ale w klasyfikacji chorób ICD 10 depresja jest chorbą, tak samo jak alkoholizm, pisze też że jest to grupa zaburzeń psychicznych - myśle tutaj o depresji. Numer F32 - epizod depresyjny, F 33 - depresja nawracająca.


Awatar użytkownika
Bolly
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#5 » 18 lut 2019, o 20:35

Lidia Romańska pisze:Choroba przeze mnie nie została nazwana depresją, gdyż myślałam, że może być to coś zupełnie innego... Zaprzeczałam długi okres czasu, szukałam innych wytłumaczeń. A śmieszne było dla mnie to, że na końcu okazało się, że to jednak ONA. Faktycznie, mam dziwne poczucie humoru - depresyjne.
 

"Nazwana" przeczytałem "nazywana", stąd nieporozumienie. 

 

Lidia Romańska pisze:Dodano po 6 minutach 59 sekundach: 

Mozets pisze:Większość depresji nie ma podłoża psychotycznego, czyli nie kwalifikuje depresji do grupy schorzeń stricte psychicznych. Chociaż dotyczą psyche. Choroby psychiczne są dość dobrze sklasyfikowane i opisane. Depresja dotyka prawie każdego człowieka w określonych warunkach. Przeradza się w postać schorzeń psychotycznych nie tak czesto - jak to potocznie sobie wyobrażamy. Generalnie - kto nie pddaje sie obajwom depresji a "robi swoje" - jest na dobrej drodze do równowagi emocjonalnej. Ci co rezygnują z walki to poważniejszy problem. Alkoholizm jest chorobą psychiczną. Ale można być nie pijącym alkoholikiem. To ogromna siła charakteru.
 

Ale w klasyfikacji chorób ICD 10 depresja jest chorbą, tak samo jak alkoholizm, pisze też że jest to grupa zaburzeń psychicznych - myśle tutaj o depresji. Numer F32 - epizod depresyjny, F 33 - depresja nawracająca.

 

Kolega Mozets miał może na myśli to, że tylko niektóre przypadki depresji są endogenne, tzn. mamy je w genach. Duża część jest na podłożu reaktywnym, ma związek z jakąś sytuacją trudną, kryzysem życiowym, i z taką depresją teoretycznie łatwiej sobie poradzić. Z twojego drugiego wpisu, w dziale "Inne" wynika, że masz za sobą nieprzyjemne przejścia z jakimś mężczyzną, więc może tak właśnie być. Choć objawy, jak je opisujesz, sprawiają wrażenie dość nasilonych. 

 

Masz już diagnozę F33? Bo czasami ciężko jest odróżnić chorobę afektywną jednobiegunową od dwubiegunowej. Byłem kiedyś trochę zdziwiony, gdy dowiedziałem się, że brak epizodów maniakalnych nie oznacza jeszcze, że to nie dwubiegunówka. 

 

EDIT: Właśnie doczytałem w drugim wątku, że leczysz się od wielu lat. Więc to chyba jednak nie tło reaktywne.


Lidia Romańska

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#6 » 18 lut 2019, o 22:36

Bolly pisze:
Lidia Romańska pisze:Choroba przeze mnie nie została nazwana depresją, gdyż myślałam, że może być to coś zupełnie innego... Zaprzeczałam długi okres czasu, szukałam innych wytłumaczeń. A śmieszne było dla mnie to, że na końcu okazało się, że to jednak ONA. Faktycznie, mam dziwne poczucie humoru - depresyjne.
 

"Nazwana" przeczytałem "nazywana", stąd nieporozumienie. 

 

Lidia Romańska pisze:Dodano po 6 minutach 59 sekundach: 

Mozets pisze:Większość depresji nie ma podłoża psychotycznego, czyli nie kwalifikuje depresji do grupy schorzeń stricte psychicznych. Chociaż dotyczą psyche. Choroby psychiczne są dość dobrze sklasyfikowane i opisane. Depresja dotyka prawie każdego człowieka w określonych warunkach. Przeradza się w postać schorzeń psychotycznych nie tak czesto - jak to potocznie sobie wyobrażamy. Generalnie - kto nie pddaje sie obajwom depresji a "robi swoje" - jest na dobrej drodze do równowagi emocjonalnej. Ci co rezygnują z walki to poważniejszy problem. Alkoholizm jest chorobą psychiczną. Ale można być nie pijącym alkoholikiem. To ogromna siła charakteru.
 

Ale w klasyfikacji chorób ICD 10 depresja jest chorbą, tak samo jak alkoholizm, pisze też że jest to grupa zaburzeń psychicznych - myśle tutaj o depresji. Numer F32 - epizod depresyjny, F 33 - depresja nawracająca.

 

Kolega Mozets miał może na myśli to, że tylko niektóre przypadki depresji są endogenne, tzn. mamy je w genach. Duża część jest na podłożu reaktywnym, ma związek z jakąś sytuacją trudną, kryzysem życiowym, i z taką depresją teoretycznie łatwiej sobie poradzić. Z twojego drugiego wpisu, w dziale "Inne" wynika, że masz za sobą nieprzyjemne przejścia z jakimś mężczyzną, więc może tak właśnie być. Choć objawy, jak je opisujesz, sprawiają wrażenie dość nasilonych. 

 

Masz już diagnozę F33? Bo czasami ciężko jest odróżnić chorobę afektywną jednobiegunową od dwubiegunowej. Byłem kiedyś trochę zdziwiony, gdy dowiedziałem się, że brak epizodów maniakalnych nie oznacza jeszcze, że to nie dwubiegunówka. 

 

EDIT: Właśnie doczytałem w drugim wątku, że leczysz się od wielu lat. Więc to chyba jednak nie tło reaktywne.

 

Moja choroba to kilka traumatycznych epizodów, z którymi na przestrzeni tych lat nie bardzo sobie radziłam. Depresja lękowa to choroba myśli i emocji. Dominuje w nich strach, katastroficzne myślenie. Brakuje pozytywnego nastawienia. Mam diagnozę F33 i niestety mój ojciec miał epizod depresji, moja siostra, babcia od strony ojca, jego młodsza siostra i kuzynka.


Awatar użytkownika
Bolly
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#7 » 18 lut 2019, o 23:31

Lidia Romańska pisze:Depresja lękowa to choroba myśli i emocji. Dominuje w nich strach, katastroficzne myślenie. Brakuje pozytywnego nastawienia.
 

Wiem. Jako psycholog miałem trochę do czynienia z depresją u dzieci i młodzieży. 

 

Lidia Romańska pisze:Mam diagnozę F33 i niestety mój ojciec miał epizod depresji, moja siostra, babcia od strony ojca, jego młodsza siostra i kuzynka.
 

To zdecydowanie wygląda na endogenną depresję.


Lidia Romańska

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#8 » 19 lut 2019, o 11:30

Bolly pisze:
Lidia Romańska pisze:Depresja lękowa to choroba myśli i emocji. Dominuje w nich strach, katastroficzne myślenie. Brakuje pozytywnego nastawienia.
 

Wiem. Jako psycholog miałem trochę do czynienia z depresją u dzieci i młodzieży. 

 

Lidia Romańska pisze:Mam diagnozę F33 i niestety mój ojciec miał epizod depresji, moja siostra, babcia od strony ojca, jego młodsza siostra i kuzynka.
 

To zdecydowanie wygląda na endogenną depresję.

 

Co proponujesz?


Awatar użytkownika
Bolly
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#9 » 19 lut 2019, o 13:41

Przede wszystkim za mało wiem o Tobie i twojej chorobie, żeby cokolwiek Ci proponować. Opowiedz coś więcej - jak przebiegało twoje dotychczasowe leczenie psychiatryczne, z jakich innych form pomocy korzystałaś, itd.

Lidia Romańska

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#10 » 19 lut 2019, o 15:38

Bolly pisze:Przede wszystkim za mało wiem o Tobie i twojej chorobie, żeby cokolwiek Ci proponować. Opowiedz coś więcej - jak przebiegało twoje dotychczasowe leczenie psychiatryczne, z jakich innych form pomocy korzystałaś, itd.
 

Byłam u psychologa, ale Pani chyba była mało kompetentna i do tego fachu bardzo sie zrazilam. Sama jestem pedagogiem, terapeutą i wykładowca na uczelni wyższej więc wiem jak terapia powinna wyglądać. Pracowałam z alkoholikami przez wiele lat. Najpierw brałam hydroksyzynę, potem lexotan. Teraz biorę triticco i mozzarin.


Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#11 » 19 lut 2019, o 17:47

Co do normalności ogółu. Byłem w jednej z poliklinik wojskowych na zachodzie Polski (Pomorze) z kolegą - lekarzem, u jego kolegi - psychiatry. ( Major). Kolega poszedł coś załatwić, a mój nowy znajomy przyjmował pacjentów. Na niektórych wrzeszczał od samych drzwi. Ci albo kulili się ze strachu, lub wydzierali się na lekarza. Niektórzy zachowywali spokój. Do innych stosował przymilność i Wersal. Spytałem o co tu chodzi. Wyjaśnił, że obserwuje pacjentów od samego wejścia i takie ma metody diagnozowania osobowości, stanu schorzenia. Spytałem go, czy to normalna, wzorcowa metoda. Spytał mnie czy wg. mnie on sam jest normalny. Wykpiłem się żartem. On zaś poważnie wyjaśnił mi, że ludzi zupełnie normalnych - nie ma na świecie. Pojęcie "normalności" jest względne. On zaś ma ten luksus, że ma prawo (?) klasyfikacji innych. Spytałem go, czy czasami nie czuje się jak Stwórca. Upychający ludzkie dusze do pudełek z napisem "wariat", "normalny", itp. Odpowiedział, że nie ma to również specjalnie wielkiego znaczenia. Ci którzy przychodzą głównie po pigułki, już przestali walczyć (sami nie wypiszą sobie recepty). A ci, którzy próbują się wyrwać z pętli lęku, depresji – właściwie są już zdrowi. Tylko potrzebują na to trochę czasu.

Awatar użytkownika
Bolly
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#12 » 20 lut 2019, o 00:22

No nie wiem, Mozets, albo fantazjujesz, albo opisujesz wyjątkową patologię. Ale wojsko to w ogóle patologiczna instytucja, więc w sumie jestem w stanie w to uwierzyć. 

 

Lidia Romańska pisze:Byłam u psychologa, ale Pani chyba była mało kompetentna i do tego fachu bardzo sie zrazilam. Sama jestem pedagogiem, terapeutą i wykładowca na uczelni wyższej więc wiem jak terapia powinna wyglądać. Pracowałam z alkoholikami przez wiele lat. Najpierw brałam hydroksyzynę, potem lexotan. Teraz biorę triticco i mozzarin.
 

Na lekach się nie znam, bo to nie moja działka. Mogę tylko zasugerować, żebyś nie zrażała się i spróbowała poszukać innego psychologa. Sam spotkałem wielu niekompetentnych, którzy popełniali karygodne błędy czy to w diagnozowaniu, czy to w kontakcie z pacjentem, sam też popełniłem sporo błędów. Ale z psychologami jest jak z przedstawicielami jakiegokolwiek innego zawodu - przez jakiś czas nie miałem szczęścia do fryzjerów, jeden i drugi kiepsko mnie ostrzygł, ale to nie sprawiło, że przestałem się strzyc, tylko szukałem dalej, aż wreszcie znalazłem dobrego fryzjera niemalże po sąsiedzku. Albo jak, dajmy na to, z książkami. Jeśli jedna mi się nie spodoba, nie zrażam się od razu do czytania w ogóle, tylko sięgam po inną. Znajdź osobę, z którą dobrze Ci się rozmawia. To może być niełatwe, ale co masz do stracenia?


Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#13 » 20 lut 2019, o 09:41

Bolly pisze: 

No nie wiem, Mozets, albo fantazjujesz, albo opisujesz wyjątkową patologię. Ale wojsko to w ogóle patologiczna instytucja, więc w sumie jestem w stanie w to uwierzyć. 

***************************************************************************** 

Zdaję sobie sprawę, jak nieprawdopodobne są opisy sytuacji z lat głębokiego PRL-u, a tym bardziej z podwórka Ludowego Wojska Polskiego. Herling Grudziński w swoich utworach mówił, jak trudno uwierzyć jest w opisy zawarte w jego utworach. Właśnie ze względu na ich "nieprawdopodobieństwo" trudne do pojęcia. Grudziński tak to ujmował: "tak nieprawdopodobne - że aż prawdziwe". 

Ja sam w "tamtej" sytuacji byłem z lekka zszokowany , choć paranoje i absurdy socrealizmu były wtedy moim chlebem powszednim ( z konieczności). Fantazję musiałbym mieć co najmniej taką jak twórcy dzisiejszych opowiadań o trollach i elfach. By coś takiego wymyśleć, jak sposób diagnozowania chorych psychicznie, lub nerwowo chorych. W opisie j/w nie zmyśliłem niczego. Przesadziłem rzeczywiście z określeniem "wrzeszczał". Raczej dość ostro ich "wypytywał". Natomiast nie wszystko mogę napisać bo 4077 WSG istnieje nadal, lekarz ( sympatyczny skąd-inąd) może jeszcze żyje. Mój kolega lekarz ( nie psychiatra) żyje. I choćby ze względu na patologię jaką jest aktualnie RODO, orwellizm - nie mogę podać nazwisk. Jak porównuję tamte czasy z dzisiejszymi widzę jednak, że ludzie z tamtych czasów pomimo idiotyzmów życia społeczno-politycznego przenikającego nawet prywatne życie - byli bardziej odporni psychicznie. Czego dowodem jestem ja sam. Owszem życie w socjalizmie wymagało pewnych schizofrenicznych zabiegów. Tzn. co innego się myślało a co innego mówiło. I wszyscy się z tego śmiali oczywiście nie na zebraniach partyjnych ( czerwonych mszach) pod gipsowym popiersiem Lenina. Sporo tego jest w mojej powieści "Trepy". Dzisiaj się uśmiecham wspominając. Ale wtedy nie było to takie proste. Wyobraźcie sobie, że dzisiaj w Korei Pólnocnej ogłupieni i zastraszeni ludzie - "dzieci Kim-Ir-Sena" spróbują myśleć i mówić jak np. zwykły człowiek w Szwajcarii. Gdzie patologia umysłów nie nastąpiła. Tego nawet ja nie potrafię sobie wyobrazić. Choć na co dzień widziałem rzeczy, których żaden dzisiejszy dwudziestolatek nie jest w stanie sobie wyobrazić. Lepiej mu idzie z trollami, wiedźminami i elfami.  

 

Na koniec motto z mojej powieści: 

 

„Głupota jest w wojsku nieśmiertelna. Wojsko to miejsce szczególne. Miejsce wyjątkowego nagromadzenia absurdu i wszelkiego rodzaju idiotyzmów. W żadnej zbiorowości ludzkiej zagęszczenie świrów na metr kwadratowy nie jest tak wielkie”. 

 

/Antoni Pawlak/ 

 

P.S. Co do osób mających "tylko" depresję umiarkowanego stopnia. Mój kolega w takiej sytuacji próbował pomagać ( podtrzymywać na duchu, rozmawiać, doradzać,) innym przyjaciołom. Stwierdził, że zapominał wtedy o swoich problemach starając się pomóc innym.Nie dotyczy to chyba ludzi zupełnie obcych i nieufnych. Ale w wypadku przyjaciół działa. 

Mechanizm tego jest psychologicznie uzasadniony jak np. strach na polu walki. Pod ostrzałem niektórzy żołnierze wpadają w stupor. Strach - paraliżujący, nie pozwala im prowadzić ognia. Natomiast jak dostrzegają, że jego przyjaciel, kolega został ranny, zabity, lub grozi mu niebezpieczeństwo wpadają w tzw. "szał bitewny". Cały strach i lęk znika. Stają się niesamowicie skuteczną, groźną maszyną do zabijania i walki.


Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#14 » 23 lut 2019, o 02:37

Mozets, mam wrażenie , że znasz się trochę na sprawach psychiki. Ja zresztą też. 

Ale mówię o mojej depresji. 

Do czasu nim straciłem nogę pod kołami pociągu. Mogłem miewać dobre lub złe dni. 

Teraz miewam dobre lub złe tygodnie, o ile nie miesiące. 

Kiedy wpadam w czarną dziurę mogę kupić sobie pół litra. Zaczynam działać i pisać jak nakręcony. 

Na drugi dzień do dupy. 

Na szczęście nie mogę wpaść w nałóg, bo nie mam na niego środków. 

Zależy mi na swoim pisaniu. 

Mam talent. 

I to spory. 

Nie znasz moich wierszy, ale to prawda. 

Chciałbym ustabilizować moje odczuwanie, bo zająłem się prozą. 

W poezji osiągnąłem bardzo wiele, ponieważ uczyłem się wszelkich warsztatów. 

Może to brzmieć kabotyńsko, ale to wciąż prawda. 

Możesz sprawdzić. 

 

Czy naprawdę jesteś w stanie pomóc? Czy pieprzysz trzy po trzy. 

Różnych ludzi spotyka się na portalach. 

Mam talent. 

Spory. 

Chciałbym go wykorzystać jako źródło dochodów. 

Trudno jest pracować bez nogi.


Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Zanim do psychiatry pójdę...

Post#15 » 23 lut 2019, o 09:07

Nie wiem czy potrafię pomóc. Ale jeśli zechcesz - spróbuję. Przygotuję kilka refleksji na ten temat. Ale by nie były "pitoleniem" muszę je przygotować. Przemyśleć. Prosze o cierpliwość. Jedno pytanie(parę pytań). 

Jeśli Cię nie urażę. Czy wskutek wypadku straciłeś np.stopę czy zakres urazu jest większy. Czy doznany uraz umożliwia Ci zastosowanie protezy i czy możesz poruszać się.Jak sie poruszasz? Czy tylko wózek jest jedyną mozliwością? Czy ręce masz całkowicie sprawne? Jakie ewentualnie masz inne ograniczenia ruchowe i inne. Rozumiem, że to może być krępujące. Wtedy przyślij na PW. Dyskrecja zapewniona (pracowałem kilka lat z dokumentami o gryfie "tajne specjalnego znaczenia"). To nie żart.


Wróć do „Archiwa (krótkie formy prozatorskie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości