Margit Sandemo

Dyskusje o konkretnych pisarzach i ich książkach.
Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1543

Margit Sandemo

Post#1 » 25 kwie 2014, o 11:14

Margit Sandemo to norweska pisarka, którą większość z Was może kojarzyć dzięki "Sadze o Ludziach Lodu", na którą składa się 47 tomów. Oprócz tego napisała sporo samodzielnych powieści, które nie zostały przetłumaczone na język polski. [s]Ale spoko, jak już się nauczę języka, to wszystkie przełożę. Wszystkie.[/s]
Czy kojarzycie tę autorkę? Mieliście do czynienia z "Sagą..."? A może przeczytaliście coś w oryginale?
Ja z "Sagą..." miałam styczność, owszem, ale tylko z pierwszym tomem, bardzo dawno temu, w formie e-booka. Czytanie wszystkich 47 tomów na komputerze byłoby samobójstwem, a u mnie w mieście, w formie książkowej, ich nie znalazłam, więc... Nasza przygoda zakończyła się równie szybko, jak zaczęła. Ubolewam nad tym faktem niezmiernie, jako iż pierwszy tom czytało mi się naprawdę świetnie.
Jakie są Wasze doświadczenia z Margit Sandemo? :)
where does everybody go when they go?

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Margit Sandemo

Post#2 » 25 kwie 2014, o 11:24

Przeczytałam pierwsze trzy albo cztery tomy Sagi o Ludziach Lodu na fali popularności Sandemo sprzed kilku lat i mam dość mieszane uczucia. Przede wszystkim, jeżeli chcecie sięgnąć po sagę, nie nastawiajcie się na wybitną lekturę - już sama objętość tomów sprawia, że są do przeczytania w dwie godziny, dodatkowo są napisane bardzo prostym, lekkim językiem, a nazwanie treści niełatwą w odbiorze byłoby wielkim kłamstwem. Sandemo zawsze kojarzyć mi się będzie z książeczkami dorzucanymi do niektórych gazet codziennych. Mnie nie zachwyciła i szybko przestałam czytać, ale ta saga od lat niezmiennie skrada serca czytelnikom, więc jakiś urok niewątpliwie ma.

w., jakbyś chciała, mogę ci podrzucić kilka tomów; mam bodajże 1, 2, 3 i 5, potem kilkanaście 30+. Kurzą mi się na półkach :D
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Margit Sandemo

Post#3 » 30 kwie 2014, o 16:18

Moje doświadczenia z Margit Sandemo wiążą się ściśle z okresem gimnazjum. Zaczytywałyśmy się w nich razem z koleżankami, żeby nie powiedzieć, że miałyśmy lekką obsesję. Wiecie, gimnazjum + literatura, na którą składają się elementy fantastyczne+seks/romans to dla gimnazjalistek było coś jak Arka Przymierza. Z perspektywy czasu wspominam to wszystko z uśmiechem, ale nie wiem, czy mogłabym do nich wrócić i nie umierać ze śmiechu, bo jednak są raczej naiwne i nieco infantylne i takie typowo romansidłowate. Z drugiej strony generalna fabuła nie jest aż taka zła, ogólnie trochę to wszystko przypomina dzisiejsze YA novels z paranormal romance w tle, przy czym, szczerze powiedziawszy, postacie kobiece są jakieś takie zaradniejsze i bardziej do lubienia.
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Pryvian
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 207

Margit Sandemo

Post#4 » 25 cze 2014, o 20:43

Margit podziwiam jako naprawdę inteligentną kobietą (taki obraz przebija mi się z trzech-czterech wywiadów jakie z nią przeczytałam), a jej książki to moje osobiste guilty pleasure. Przyznaję się do posiadania wszystkich tomów Sagi o Ludziach Lodu, Sagi o Czarnoksiężniku i Sagi o Królestwie Świata i tego, że jako dwudziestoletnia młoda kobieta nadal mam uśmiech na twarzy podczas czytania... Chociaż przy okazji SoKŚ w grę wchodzą częstsze i gwałtowniejsze napady śmiechu. W moim pokoju dumnie pyszni się na ścianie portret Sol Angeliki z Ludzi Lodu, który wykonałam mając jakieś 15-16 lat i jeśli go zdejmę to tylko po to, aby zawiesić wprawniejszy, na którym nie będzie miała okropnego zeza XD.

To nie jest ani literatura ambitna, ani literatura zła. Zdarzają się tomy, o których wolę nie pamiętać, ale są też takie, które przeczytałam po 10-20 razy i nie widzę w tym końca świata. W przypadku Sagi o Czarnoksiężniku dostaję jeszcze dodatkowego kociokwiku, bo Islandia! Islandzkie elfy! I więcej Islandii! Czego można chcieć więcej, aby poprawić sobie humor?

(I ręka w górę, która nigdy nie myślała o bliższej znajomości z Lucyferem? :oops: Czy to tylko ja taka zepsuta od gimnazjum zazdroszczę pannie Sadze z SOLL?)
[center]She's my carer. She cares so I don't have to.[/center]

[center]ObrazekObrazek[/center]

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Margit Sandemo

Post#5 » 6 paź 2014, o 10:30

Nie pamiętam dokładnych dat, ponieważ minęło wiele lat, ale mniej więcej pierwszy kontakt z sagą miałam w wieku 15 – 16 lat, gdy moja przyjaciółka zaczytywała się w kolejnych tomach, jednak ja nie czułam potrzeby, by jej towarzyszyć w jej zachwytach nad fabułą. Ona musiała czytać pierwsze wydanie, ponieważ wydaje mi się, zaglądając do tomów na datę wydania, że „sagę o ludziach lodu” i „sagę o czarnoksiężniku” kupywałam w kiosku w 1996, więc w końcu i mnie dopadło hobby czytania sagi. Z drugiej strony, dobrze pamiętam, że zdobywałam jakieś tomy w antykwariacie. Mniejsza z tym, w każdym razie, na półce leżą wszystkie sagi o ludziach lodu i saga o czarnoksiężniku. Pierwszą część czytałam kilka razy i jakiś czas temu, gdy ponownie chciałam zatopić się w fabule, tak jak Camenne, odniosłam wrażenie, że książka jest napisana prostym językiem. Niedawno znowu wróciłam do pierwszego tomu i tym razem nie miałam takich odczuć, ciekawe co? Nie pamiętam, czy na początku tego roku, czy pod koniec tamtego przeczytałam znowu „zauroczenie”, „polowanie na czarownice”, „magiczne księgi”, „blask twoich oczu”. Mam nadzieję, że w końcu pójdę dalej.

Wróć do „Strefa autorów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość