Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Opowieść z piekła rodem

Wyróżnione teksty z 2016 roku.
Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Opowieść z piekła rodem

Post#11 » 5 sie 2016, o 13:46

szczepantrzeszcz pisze:[...] czasem kusi, aby napisać... ale świat podsuwa inne pomysły. Macie tak samo?

Jeśli coś mnie kusi, a literatura potrafi mnie kusić jak diabli, wtedy nie ma zmiłuj, musze to z siebie wyrzucić i przelać na papier, trudno niech się świat wali i pali.
szczepantrzeszcz pisze:Czasem świat, przyroda, pokazuje takie rzeczy przy których największa wyobraźnia (o ile jest wyobraźnią, a nie zapatrzeniem w siebie) przysiada na zadzie i nosiciel owej wyobraźni stwierdza, że... i tutaj powstają te najwspanialsze twory ludzkiego umysłu.

Istnieje teoria, że gdyby streścić życie przeciętnego człowieka do jednej książki, nie tracąc przy tym na autentyczności przeżywanych wrażeń, powstanie dzieło sztuki, jakiego jeszcze świat nie widział.
szczepantrzeszcz pisze:Ja też odkrywam, jednak (tym razem jak najbardziej serio) twierdzę, że odkrywam w otaczającym mnie świecie, który postrzegam tak, a nie inaczej.

No cóż, to wszystko odbywa się w naszych głowach i jeśli Twoja wyobraźnia przesunie granicę na papierze, to nawet w prawdziwym świecie możesz odczuwać zawroty głowy. Poważnie, lekarze już badają to dziwne zjawisko. :D

Dodano po 3 minutach 19 sekundach:
Gorgiasz pisze: Bo jeśli nałożysz czyjeś okulary, które nie są Twoje, nie są przystosowane dla Ciebie i dla Ciebie ukształtowane - to rzeczywiście, wiele spraw i rzeczy, możesz przestać dostrzegać.
A tych okularów, nikt za Ciebie nie zrobi.


Gorgiaszu pięknie to wszystko ująłeś. A zwłaszcza ta część z autorytetami jest dla mnie ważna. Bo widzisz, zawsze miałem z tym poważny problem. Bardzo długo, może nie otwarcie, ale gdzieś tam w sobie, w głębokości, przyjmowałem słowa, założenia, właśnie na zasadzie a priori, nawet nie wiem czy do dzisiaj tak nie robię, tylko może jestem o tym bardziej świadomy. Autorytet w dziedzinie, która mnie zajmuje i tak pozostaje dla mnie autorytetem, czy tego chcę, czy nie. Jego słowa i tak będą wywierać na mnie poważny wpływ, również czy tego chcę, czy nie. Nawet jeśli on będzie mówił co innego. Oczywiście przy wyborze, kieruję się intuicją, to i tak ja podejmuję decyzję czy dany problem przyswoić czy nie, ale wciąż chyba odbywa się to we mnie nie zupełnie świadomie. Czasem mam wrażenie, ze samodzielne myślenie ogranicza się w moim przypadku, do wyboru jakim papierem się rano podetrzeć: szorstkim, czy miękkim, a i jak zwykle wybieram ten miękki.
Natomiast wracając do tematu o kreatywnym pisaniu, to nie uważam, by filozofia, przynajmniej ta w rozumieniu klasycznym, była do tego potrzebna, wystarczy nieszablonowe myślenie i rozbudowana wyobraźnia. Oczywiście to wszystko też jest w pewnym sensie filozofią, bo każde twórcze myślenie nią przecież jest. Ostatnio najbardziej podoba mi się literatura niezwykle wyrazista, a wręcz prosta w odbiorze, w swym obrazie i przekazie, ale która też pozwala czytelnikowi na odrobinę swobody w wyobraźni.

Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Opowieść z piekła rodem

Post#12 » 5 sie 2016, o 16:42

Dzień dobry, widze, że tekst wywołał sensacje i dobrze. Jest wyśmienicie napisany. Pomysł tak jak powiedział Gorgiasz, jest nieszablonowy. Język cudowny i lekki - jest super, ale czuje po nim jakąś taka pustkę i nienasycenie.

Po pierwsze: nikt się pewnie ze mną nie zgodzi, ale zgrzyta mi ten fragment piosenki i wtrącanie tytułów. (Nie będę hipokrytką i przyznam się od razu, ze sama często je wrzucam w tekst, ale prawie zawsze tego żałuję.) Przez takie pop kulturowe dodatki z znikąd tekst może nabierać charakteru, który ja nazywam „masturbacyjnym” to znaczy „patrz, słuchałem tej piosenki i taką miałem wizję". Ale nie każdy miał taką samą wizję, wiec pojawia się brzydki zgrzyt.

Po drugie, wkurza mnie trochę testosteronowy ton.

Po trzecie, ciężko mi się w tym tekscie dopatrzyć czegoś pod tym eksperymentalnym, kawa na ławę, językowo gibkim opisywaniem rzeczy brzydkich.

Jeśli dopiszesz następne części, będę czytać.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Opowieść z piekła rodem

Post#13 » 5 sie 2016, o 18:48

Kiwi pisze: widze, że tekst wywołał sensacje i dobrze.

Oj z sensacją to bym raczej nie przesadzał

Kiwi pisze:Jest wyśmienicie napisany. Pomysł tak jak powiedział Gorgiasz, jest nieszablonowy. Język cudowny i lekki - jest super, ale czuje po nim jakąś taka pustkę i nienasycenie.

Po pierwsze dziękuję, a po drugie jeśli faktycznie czujesz po tekście pustkę i nienasycenie, to tym bardziej mi to schlebia.

Kiwi pisze:Po pierwsze: nikt się pewnie ze mną nie zgodzi, ale zgrzyta mi ten fragment piosenki i wtrącanie tytułów. (Nie będę hipokrytką i przyznam się od razu, ze sama często je wrzucam w tekst, ale prawie zawsze tego żałuję.) Przez takie pop kulturowe dodatki z znikąd tekst może nabierać charakteru, który ja nazywam „masturbacyjnym” to znaczy „patrz, słuchałem tej piosenki i taką miałem wizję". Ale nie każdy miał taką samą wizję, wiec pojawia się brzydki zgrzyt.

Fakt ta jazzowa piosenka o diable wydaje mi się doskonale oddawać ton w początkowych partiach tekstu. Czy przez to zazgrzytało? Ja nic nie poczułem, ale może masz rację, trudno mi to teraz oceniać.
Kiwi pisze: Po drugie, wkurza mnie trochę testosteronowy ton.

Chyba wiem co masz na myśli i wiedziałem, że kogoś to wkurzy prędzej czy później i dobrze.

Kiwi pisze:Po trzecie, ciężko mi się w tym tekście dopatrzyć czegoś pod tym eksperymentalnym, kawa na ławę, językowo gibkim opisywaniem rzeczy brzydkich.

Między innymi o tym toczymy dyskusję ze Szczepanem i Gorgiaszem. Jednak wydaje się być w tym pewna doza fatalizmu, beznadziei, ale też heroizmu. Jednak w tekście można też zobaczyć inne rzeczy, można też nic nie zobaczyć.

Kiwi pisze: Jeśli dopiszesz następne części, będę czytać.

Miło mi, ale nie sądzę by były następne części, ale pewnie będą inne opka, więc zapraszam i dzięki za przeczytanie i komentarz.

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 852

Opowieść z piekła rodem

Post#14 » 4 wrz 2016, o 09:09

Piotrek, Ty wiesz, że ja uwielbiam jak piszesz. I tym razem wyszło Ci wyśmienicie. To jest tekst na granicy dwóch gatunków ja mam wrażenie. Udało Ci się uplastycznić opisy w taki sposób, że widziałam te odpadające ciała. Jakby oni się rozkładali. Miałam wrażenie, że czuję szczyny. Powaga, bardzo sugestywny obraz. I oczywiście trochę psychologii udało się przemycić.
Tak mi się skojarzyło na koniec.
Że w rzeczach wstrętnych dziwne widzimy uroki.
Co dzień niżej, do Piekieł unosimy kroki,
Bez zgrozy przez ciemności brnąc, strasznie cuchnące.

crussaider
Użytkownik zbanowany
Posty: 47

Opowieść z piekła rodem

Post#15 » 4 wrz 2016, o 11:53

Nie wiem dlaczego ale zobaczyłem w tym opisie ostatnie sceny z Kongresu Futurologicznego Stasia Lema.
Widzę jak Prof. Tarantoga okazuje się przegniłym, rozpadającym się defryzoniem... gdzie opadają kolejne kurtyny chemaskowania.

podoba mi się.
Zwłaszcza te opisy szczyn i seksu, który zyskał nową formę..
- dlaczego puszczasz go wolno panie?!
- za wczesna pora by... zabijać książęta.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Opowieść z piekła rodem

Post#16 » 4 wrz 2016, o 12:52

Anna, dziękuje za opinię :))
Anna Nazabi pisze:
Że w rzeczach wstrętnych dziwne widzimy uroki.
Co dzień niżej, do Piekieł unosimy kroki,
Bez zgrozy przez ciemności brnąc, strasznie cuchnące.

Takie obrazy zawsze mnie interesowały, brzydotę można całkiem łatwo uplastyczniać.
Poczytaj Sartre. :-D

Dodano po 56 sekundach:
crussaider pisze:Nie wiem dlaczego ale zobaczyłem w tym opisie ostatnie sceny z Kongresu Futurologicznego Stasia Lema.
Widzę jak Prof. Tarantoga okazuje się przegniłym, rozpadającym się defryzoniem... gdzie opadają kolejne kurtyny chemaskowania.

Nigdy nie czytałem, ale dzięki za opinię.

Mat Morph
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 28

Opowieść z piekła rodem

Post#17 » 5 wrz 2016, o 10:15

To jest dobry pomysł, tylko brakuje mi tu kontrastu między tymi niskimi częstotliwościami, bijącymi od istot potępionych, a czymś bardziej szlachetnym, co daje czytelnikowi poczucie, że jednak nie jest to tylko taki opis przykrej, beznadziejnej codzienności, a stoi za tym coś więcej, co dodaje siły, nadziei i wiary nawet w tak okropnym miejscu.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 162

Opowieść z piekła rodem

Post#18 » 5 wrz 2016, o 12:02

Mat Morph pisze:To jest dobry pomysł, tylko brakuje mi tu kontrastu między tymi niskimi częstotliwościami, bijącymi od istot potępionych, a czymś bardziej szlachetnym, co daje czytelnikowi poczucie, że jednak nie jest to tylko taki opis przykrej, beznadziejnej codzienności, a stoi za tym coś więcej, co dodaje siły, nadziei i wiary nawet w tak okropnym miejscu.

Nie mam pojęcia, o jakich niskich częstotliwościach mówisz?
Właśnie chodzi o to, że takie hipotetyczne miejsce jak piekło, powinno już ze swej natury być totalnie beznadziejne, depresyjne, ponure i smutne. Mogą w nim przebiegać różne historie, które na krótko wybudzają potępieńca z piekielnego letargu, ale raczej nie widzę tam miejsca na szlachetność, która spowodowałaby, że może poczułby się tam jak w raju. Taka wizja piekła (czyli miejsca ze swej natury skrajnie potępionego stojącego w kontraście ze szlachetnością), o której mówisz, może przypominać, co najwyżej donkiszoterię. Nie wiem, jak inaczej można opisać coś takiego, aby wyglądało to naturalnie. Ale nie wiem, może Ty masz inną, lepszą wizję, a tylko Twoja sugestia była niewyczerpująca.

Mat Morph
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 28

Opowieść z piekła rodem

Post#19 » 5 wrz 2016, o 14:05

Kolega za bardzo przechodzi ze skrajności w skrajność, a ja mówię - a faktycznie nie wyczerpałem tematu w poprzednim komentarzu - że dla mnie sensem takiej piekielnej egzystencji byłoby mieć możliwość zmniejszenia sobie cierpienia, za pomocą jakichś działań, które określiłem pozytywnymi impulsami tj. szlachetność czy nadzieja na coś lepszego np. dokonując zleceń/misji, które mają podnieść ich hierarchię w tym padole łez. Inaczej, byłyby to jednostki na zawsze utracone. No chyba, że właśnie do tego pijesz, do tych "utraceńców", dla których nie ma już nadziei i którzy mają tylko swój zapomniany przez Boga znój, złożony z sikacza i wiecznie napalonych trupich kobiet oraz czasami dodatkowego cierpienia w postaci porządniejszego wpie***lu :]
Jestem po prostu ciekaw jak chcesz rozwinąć tą historię.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1675

Opowieść z piekła rodem

Post#20 » 5 wrz 2016, o 22:51

Mat Morph pisze:Jestem po prostu ciekaw jak chcesz rozwinąć tą historię.

Mat Morph, chyba będę musiał cię zawieść, czytając poprzedzające nas komentarze, wywnioskowałem, że autor nie ma jak na razie zamiaru napisać kontynuacji. Z jednej strony dobrze, bo zawsze należy wiedzieć kiedy skończyć (a nie ciągnąć n-ty tom Wielkiej Grafomańskiej Powieści, bo wydawca nalega), a z drugiej źle, bo jak dla mnie na ten koniec jest za wcześnie.

Co do samego opowiadania, dobre, choć krótkie. Mógłbyś dopasować redakcję tekstu (akapity, zamiana dywiz na pauzy itp.) ale to niewielki szkopuł (narzekam dla narzekania i powtarzania po raz któryś tego samego).
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Wróć do „2016”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości