Syrenada [Arcypióra 2012]

Teksty wyróżnione w cyklicznych plebiscytach na prozę miesiąca oraz corocznych wyborach prozy roku.
Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Syrenada [Arcypióra 2012]

Post#1 » 6 sie 2012, o 22:10

Tekst, który powstawał dawno temu na event obrazkowy. Event się skończył, a on dalej, hm... powstawał. A potem długo długo leżał, bo już nie mogłam na niego patrzeć. W ramach letniej akcji czyszczenia folderu, postanowiłam się wreszcie za niego zabrać i dokończyć ;)
Tak, tekst nie ma tytułu, gdyż po wielu godzinach móżdżenia i licznych konsultacjach (pozdrowienia dla Cam i Lir; p.s. szanujące się syrenki nie noszą staników) , nadal nie byłam w stanie go wymyślić. Czasem jest aż tak źle. Będę wdzięczna za wszelakie pomysły i propozycje. Temu, kto wymyśli tytuł, oddam honor w nagłówku i obiecuję odwdzięczyć się czymkolwiek, byle nie wymyślaniem dla niego tytułów xD

Edit: I jest tytuł! :D Dzięki Ci, damakarro, jeszcze raz za tę "Syrenadę" :D


* * *

Nocne niebo po burzy zawsze było krystalicznie czyste. Wydawało się spokojne i nieruchome, zupełnie jak ocean, w którym teraz rozlewała się migotliwym blaskiem srebrzysta poświata księżyca. Shaxxi wyciągnęła rękę, marząc, by móc zatopić kiedyś dłoń w tym czarnym bezkresie i dotknąć błyszczących w oddali gwiazd. Uśmiechnęła się lekko, wyobrażając sobie, że noc przelewa się między jej palcami, aż w końcu westchnęła i zsunęła się z dryfujących powoli drewnianych drzwi, zwinnie nurkując pod powierzchnię.
Wrak zdążył już spocząć na skalistym dnie, więc wreszcie mogła zobaczyć, co czy uda się jej znaleźć w środku coś ciekawego. W przeciwieństwie do swoich sióstr, które zadowalały się wabieniem ludzi na skały, po czym z radosnym chichotem znikały z powrotem pod wodą, by bawić się z konikami morskimi, Shaxxi lubiła przeszukiwać szczątki statków. Oczywiście, syreny nie protestowały, gdy przynosiła im rozmaite błyskotki znalezione na pokładach, lecz równocześnie uważały, iż marnuje czas, a kilka nawet zarzuciło, że daje zły przykład młodszym. Shaxxi jednak nie umiała sobie odmówić tej przyjemności. Była ciekawa. Poza tym, według niej, nie istniał piękniejszy widok niż spoczywający pod wodą statek, nieruchomy i cichy, z poszarpanymi żaglami falującymi lekko w morskich prądach oraz splątanymi linami, zastygłymi niczym w tańcu wokół masztów.
Ten był duży, tylko tyle potrafiła na jego temat powiedzieć, choć orientowała się, że ludzie budują je na rozmaite sposoby, nadając im odpowiednie nazwy. Shaxxi znała kiedyś marynarza, jedynego rozbitka wyrzuconego przez burzę na skalistą wysepkę. Kiedy po raz pierwszy do niego podpłynęła, zaczął krzyczeć w niebogłosy, po czym poślizgnął się na mokrej od deszczu skale, uszkadzając sobie nogę. Shaxxi śpiewem uspokoiła go i ukoiła ból, a potem dotrzymywała mu towarzystwa, udając, że nie rozumie pytań, czy mogłaby go uratować, podpłynąć z nim do najbliższego lądu. Nie, nie mogła, nie miała takiego zamiaru, jednak wolała, by myślał, iż nie rozumie. Przekonany więc, że syrena nie pojmuje ani słowa, po prostu opowiadał o wszystkim, co dla niego w życiu najważniejsze: jednostce, na której służył, załodze, która zginęła, portach, które odwiedził, a potem o wszystkich statkach, ich rozmiarach, nazwach, rodzajach, o żegludze oraz nawigacji. Aż w końcu skończyły się deszcze, słodka woda przestała zbierać się w zagłębieniach skał i Shaxxi patrzyła jak wargi marynarza wysychają, a jego oczy zachodzą mgłą.
Gdy umarł, zsunęła go do wody wierząc, że może chociaż ten człowiek, który przez całe swoje życie kochał tylko morze, stanie się jednym z oceanem. Na tyle na ile mogła, pielęgnowała w sobie wiedzę, którą jej przekazał, lecz choć zdawała sobie sprawę, iż istnieje różnica między karawelą a galeonem, nie miała pojęcia, jak je rozpoznać.
Przepływając zwinnie między splątanym olinowaniem i dryfującymi wokół kawałkami drewna, przedostała się na rufę, zmierzając prosto do kajuty kapitańskiej, gdzie zawsze znajdowała najciekawsze rzeczy. Uchyliła lekko drzwi i zatrzymała się na chwilę.
W środku unosiło się ciało kobiety.
To kolejna rzecz, która fascynowała ją w ludziach. Mieli takie… stałe powłoki. Każda syrena po śmierci stawała się jednością z oceanem, a ludzkie ciała trwały nawet, kiedy już nie było ich w środku.
Shaxxi podpłynęła do niej powoli, zaciekawiona. Kobieta zdawała się tonąć nie tyle w wodzie, co w falującym materiale obfitej sukni, ozdobionej licznymi wstążkami, niczym cieniutkie wężyki wijącymi się teraz wzdłuż rękawów oraz gorsetu. Długie włosy rozlewały się wokół jej głowy podobne do morskiej trawy, a Shaxxi, nie mogąc się powstrzymać, przeczesała je delikatnie palcami. Nie wiedziała, jaki miały kolor, podejrzewała jednak, że są czerwone niczym koral. Może trochę jaśniejsze. Jak ogień trawiący maszty i żagle na płonącym okręcie.
Oczy kobiety wpatrywały się w nią martwym, pustym wzrokiem. Jednak uwagę Shaxxi zwrócił wisior unoszący się nad jej piersią. Widziała wiele błyskotek, lecz nigdy czegoś takiego. Poznaczony czarnymi żyłkami jasny kamień wyglądał, jakby przedstawiał nieruchomy krajobraz, uwięziony w nim na wieki. Shaxxi zadrżała, nie miała pojęcia, dlaczego, ale od patrzenia na niego robiło jej się zimno, a równocześnie nie mogła oderwać wzroku. W końcu ostrożnie ściągnęła łańcuch z szyi kobiety i ściskając go kurczowo w dłoni, wypłynęła na powierzchnię, by móc przyjrzeć się swojemu znalezisku w świetle księżyca.
Już miała przysiąść na skale, gdy nagle usłyszała cichy jęk. Marszcząc brwi, rozejrzała się dookoła, aż w końcu dostrzegła, że na samym brzegu wysepki najwyraźniej znalazł się ktoś żywy. Westchnęła i zeskoczyła z powrotem do wody, by podpłynąć bliżej.
Mężczyzna był półprzytomny, błądził dłońmi po kamienistym podłożu, co chwila pojękując cicho. Shaxxi, podpierając się na rękach, wgramoliła się na skały, chcąc przyjrzeć mu się bliżej. Zakładała, że podzieli los jej znajomego marynarza, lecz po krótkich oględzinach dostrzegła, iż w jego boku tkwi kawał drewna, a z rany powoli sączy się krew.
Czyli jednak nie zostało mu wiele czasu. Dobrze, tak jest lepiej.
Delikatnie dotknęła jego twarzy, bladej czym płótno, wykrzywionej z bólu. Mężczyzna drgnął i najwyraźniej usiłował skupić na niej zamglony wzrok. Gdy spojrzeniem pochwycił blask wisiora spoczywającego między jej piersiami, jarzącego się blado w świetle księżyca, jego oddech się uspokoił, a na twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Wil…ma? – szepnął. Shaxxi przekrzywiła głowę, spoglądając na niego ze zdziwieniem. Marszcząc brwi, pogładziła dłonią kamień.
- Wilma… To ty, prawda? Żyjesz, tak? – wykrztusił.
Shaxxi przełknęła ślinę, nie wiedząc co powiedzieć. Zrozumiała, że martwa kobieta w kajucie kapitańskiej najwyraźniej była jego ukochaną. Zdziwiła się, jak mógł pomylić jasnofioletowe loki syreny z ciemnym kolorem włosów swojej Wilmy, ale z drugiej strony wydawało się, iż tak naprawdę w tej chwili widział jedynie ten wisior.
W końcu kiwnęła głową i pogłaskała go delikatnie po policzku.
- Och, to dobrze – odetchnął z ulgą. – To dobrze… A martwiłaś się, że przyniesie ci pecha.
Shaxxi wzięła błyskotkę w dłoń, spoglądając na nią niepewnie.
- Wszystkie twoje przyjaciółki… - ciągnął z wysiłkiem. – Pamiętam, jak mówiły, że noszenie opali to kuszenie losu, a taki, w którym widać zimę… - Zaczerpnął drżącego oddechu. – Teraz się cieszę, że ich nie słuchałaś. Widzisz? Powinienem był sam sobie taki sprawić – spróbował się zaśmiać, lecz jedynie skrzywił się w grymasie bólu.
- Nie płacz, Wilmo. Nie płacz, kochana. Wystarczy, że ja… – Wyciągnął do niej rękę, a Shaxxi w ostatniej chwili powstrzymała odruch, by się odsunąć. Dopiero, gdy drżącym kciukiem dotknął jej policzka, poczuła, że rozciera coś mokrego. Zdumiona, dotknęła swojej twarzy, zbierając wilgoć na opuszkach palców i wyciągnęła język, smakując słoności łez.
Zanim zdążyła się zastanowić, pochyliła się nad nim i pocałowała go delikatnie w policzek, po czym przesunęła językiem po wargach.
Niezwykłe. A jednak ludzie mieli w sobie coś z oceanu…
- Przepraszam – szepnął przez łzy. – Wybacz, że cię zostawiam. Ale poradzisz sobie beze mnie, prawda?
Shaxxi kiwnęła głową, po czym, gładząc go delikatnie po czole, zaczęła śpiewać. Wtedy spojrzał na nią, jakby po raz pierwszy widział ją naprawdę, lecz zamiast wpaść w rozpacz, jedynie zamknął oczy, pozwalając, by głos syreny ukołysał go do snu, z którego miał się już nie obudzić.
Po raz pierwszy w życiu śpiewała płacząc, zaś gdy przestał oddychać, ściągnęła naszyjnik i położyła na jego piersi. Nie potrafiła wytłumaczyć swego smutku, a kiedy zsunęła się z powrotem do wody, ocean jeszcze nigdy nie wydawał jej się tak zimny i cichy.
Martwy, pomyślała, drżąc mimowolnie.
Zupełnie jak krajobraz zamknięty w wisiorze.
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Tagi:

Róża Saronu
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 132

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#2 » 7 sie 2012, o 20:24

Też uważam nadawanie tytułów za ciemną stronę pisarstwa, więc tutaj Ci nie pomogę, natomiast jako maniak poprawnej polszczyzny pozwolę sobie zauwazyć, że Twoja polityka interpunkcyjna jest co najmniej dziwna :lol:
Poza tym bardzo podobają mi się brzmieniowe smaczki, np.:
Nie wiedziała, jaki miały kolor, podejrzewała jednak, że są czerwone niczym koral. Może trochę jaśniejsze. Jak ogień trawiący maszty i żagle na płonącym okręcie.
Słowa pięknie ze sobą grają.
Jam narcyz Saronu,
lilia dolin.

damakarro
Zdobywca Artefaktu 2012
Posty: 530

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#3 » 8 sie 2012, o 17:23

Ten tekst przypomniał mi Disneyowską ,,Syrenkę,, :)

Ale rzeczywiście jest głęboki. I dojrzały w uczuciach.
Twoje opisy np. jak ten tutaj

Nocne niebo po burzy zawsze było krystalicznie czyste. Wydawało się spokojne i nieruchome, zupełnie jak ocean, w którym teraz rozlewała się migotliwym blaskiem srebrzysta poświata księżyca. Shaxxi wyciągnęła rękę, marząc, by móc zatopić kiedyś dłoń w tym czarnym bezkresie i dotknąć błyszczących w oddali gwiazd. Uśmiechnęła się lekko, wyobrażając sobie, że noc przelewa się między jej palcami,


porywają wyobraźnię i moje nierealne do spełnienia marzenia. :) I oczywiście są wspaniałe.

Tytuł? Hmm...
,,Syrenada,,
,,Syreni śpiew,,
,,Serce oceanu,, - mam na myśli Shaxxi, w swojej postawie wobec obcych ludzi wykazuje się niezwykłą wrażliwością. Okazuje im swoje serce.
:)
,,Nie my, lecz nasza wrażliwość tu winna. Jesteśmy takimi, jakimi nas stworzono,,

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#4 » 8 sie 2012, o 17:44

Róża Saronu pisze:Też uważam nadawanie tytułów za ciemną stronę pisarstwa, więc tutaj Ci nie pomogę, natomiast jako maniak poprawnej polszczyzny pozwolę sobie zauwazyć, że Twoja polityka interpunkcyjna jest co najmniej dziwna

Tak, wiem, niestety. Jestem wyjątkowo odporna na wiedzę na temat interpunkcji, ale miałam nadzieję, że poprawiłam się choć trochę... Ech :(

damakarro: "Syrenadę" z pewnością wezmę pod uwagę :D

Dziękuję Wam za komentarze :D
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4929

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#5 » 10 sie 2012, o 21:48

"Syrenada" - ładne!
Hm, a może coś z opalem? Wisior stanowi wyraźny motyw, wcześniej jakoś o tym nie pomyślałam :D

Również pomyślałam o Arielce, ale przy twojej dojrzałej, poważnej interpretacji to nieposiadające głębszego tła zbieranie drobiazgów w bajce wydało mi się takim... niczym. Nigdy nie myślałam o syrenach pod kątem ich reakcji na widok statków i topielców, i twoja wariacja na ten temat szalenie mi się podoba. Jest nostalgiczna, wywołująca przemyślenia, choć, jakby nie patrzeć, jednocześnie dość niepokojąca jest myśl o syrenie wpatrującej się w śmierć marynarza, kiedy faktycznie mogłaby go uratować - ale to dodaje smaczek i podkreśla to, jak inny tok myślenia mają syreny.
Uwielbiam, gdy w opowiadaniach, zwłaszcza tak krótkich, gdzie takie zabiegi widać podwójnie wyraźnie, wykorzystuje się klamry. Końcówka jest perfekcyjna, motyw opala w rozmowie umierającego marynarza, któremu wydaje się, że ma przed sobą ukochaną, przecudnie zamyka tekst.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

tpiapiac

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#6 » 15 sie 2012, o 23:01

Potwierdzam, że "Syrenada" brzmi idealnie.
Mnie też skojarzyło się z disneyowską wersją "Małej Syrenki", jednak przyznam, że twoja jeszcze bardziej mi się spodobała. Opis nieba jest idealny, bardzo łatwo przyszło mi wyobrażenie sobie takiego.
Zastanawia mnie jednak postawa Shaxxi. Bardzo spokojnie podeszła do śmierci Wilmy i do tego, że mężczyzna również umrze, a jednocześnie podoba mi się, że to nie taka "typowa" opowieść o syrenach, które zakochują się w ludzkich mężczyznach i odwrotnie. Tutaj jest coś, co nadaje twojej postaci tajemniczości i poniekąd jej poczynania określają jaki ma/mogłaby mieć charakter.
A do tego opis kamienia i rozmowa z marynarzem, bardzo ładne zakończenie.

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#7 » 22 sie 2012, o 21:54

Przyznaję się, miałam skomentować dawno temu, ale nie umiałam, bo jestem na to zbyt leniwa. Przepraszam. :D Ten tekst stanowczo na komentarz zasługuje, zapewne nawet nie uda mi się opisać wszystkiego tego, co przy pierwszym czytaniu rzuciło mi się w oczy. Podoba mi się bardzo. W pierwszej chwili miałam oczywiście skojarzenie z Małą Syrenką tak jak moi poprzednicy, jednak ku mojemu zachwytowi zniknęło szybko. Opisałaś syreny jako pozbawione (chociaż odrobinę) człowieczeństwa i za to należą Ci się duże brawa. Shaxxi nie myśli jak człowiek, nie do końca, dzięki temu oddzielasz ją w ten sposób ładnie od reszty opowiadania. Opal był bardzo ładnym detalem, przy problemach z tytułem cały czas chodził mi po głowie. W połowie byłam przekonana, że jednak go zje (jest mi przykro za siebie), ale podoba mi się, że skończyłaś właśnie w taki sposób. Ten tekst, mimo, że jest krótki, doskonale oddaje historię, jest ciekawy i strasznie mi się podoba. :D Twój styl, jak zwykle, jest idealny, więc nie mam absolutnie do czego się przyczepić.

(Swoją drogą staniki z muszelek są ciekawe, zawsze mnie intrygowało jakim cudem im jest w tym niby wygodnie pływać.)
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#8 » 22 sie 2012, o 22:29

Ilekroć spoglądałam na roboczy tytuł tekstu, uśmiechałam się, ale z braku czasu nawet nie zaczynałam czytać, co okazało się jak zawsze błędem. Jakby mi ktoś powiedział, że to jest tekst o psychosyrence (a przynajmniej tak z początku mówiono), to siadłabym od razu, tak długo na to czekałam.
Styl jak zawsze piękny, wykonanie - wszyscy już przede mną się o tym rozpisywali, a ja im przyklasnę. Dobra robota i choć zakończenie nie było moim wymarzonym, to w pełni potwierdza głębię tekstu.
Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#9 » 22 sie 2012, o 23:54

Lira pisze:W połowie byłam przekonana, że jednak go zje (jest mi przykro za siebie), ale podoba mi się, że skończyłaś właśnie w taki sposób.

Wiesz co, to jest nawet ciekawe. Taki łamacz nastroju, od łez do żywienia się ciałem rozbitka: "No, popłakaliśmy, ale dobre mięsko nie może się zmarnować" ... Dobra, kończę. A gdyby to była syrenka z Morrowinda, to na pewno zjadłaby opal xD

Dziękuję za komentarze :D Cieszę się, że mi nie-ludzka syrenka w miarę wyszła, bo właściwie czemu w ogóle miałaby być ludzka ;)
Będę musiała przemianować potem tekst na "Syrenadę", podoba mi się ten tytuł, sama na pewno bym na niego nie wpadła :D

A staniki z muszelek to kłamstwo z Disneya. Swoją drogą... jak się w ogóle rozmnażają syreny? Potrzebne im w ogóle piersi? o.O
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Pryvian
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 207

*** [tekst zbyt głęboki, by nadać mu tytuł]

Post#10 » 23 sie 2012, o 00:19

Ja naprawdę nie umiem komentować twoich tekstów, Lai. Są po prostu za dobre, a ja mam wrażenie, że się non stop powtarzam.
Kocham syrenki. Zarówno te zUe i mHroczne od Odyseusza, jak i Ariel, i jej radosne siostrzyczki od Disneya. A ta twoja jest... Czymś pomiędzy? Nie wiem jak to dokładnie ująć. Pasjonują ją ludzie, ale podchodzi do nich bez zbytnich emocji. Są, bo są, ale przecież i tak zginą, i nawet nie staną się jednością z wodą. Ślicznie opisałaś jej przemyślenia, wspomnienia związane z marynarzem opowiadającym o statkach, oraz scenę znalezienia martwej kobiety oraz jej medalionu. A już z cena z umierającym rozbitkiem to prawdziwy majstersztyk. Ja to czułam i widziałam. Każde jego słowo, każde ziarenko piasku, każdą myśl Shaxxi. Oczarowało mnie to, że nagle okazała komuś współczucie i starała się go całkowicie zrozumieć. To było Piękne.

A staniki z muszelek to kłamstwo z Disneya. Swoją drogą... jak się w ogóle rozmnażają syreny? Potrzebne im w ogóle piersi? o.O

Też się ostatnio nad tym zastanawiałam. :lol: Przyjaciółka twierdzi, że przez pączkowanie. XD
[center]She's my carer. She cares so I don't have to.[/center]

[center]ObrazekObrazek[/center]

Wróć do „Wyróżniona proza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość