Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Justyna rozdział 1

Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby prozatorskie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Regulamin forum
Zaczynasz poznawać światy własnej twórczości? Masz ciekawe wizje? Malujesz otoczenie metaforami? A polonistka nie nauczyła cię właściwie nic, jeśli chodzi o właściwe przelanie myśli na papier? Znasz zasady języka polskiego, lecz nie zawsze je stosujesz poprawnie?
Ten dział jest dla ciebie!
Nie martw się, nawet Hemingway od czegoś zaczynał. Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby literackie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
tomek3000xxl
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 7

Justyna rozdział 1

Post#1 » 22 mar 2017, o 21:25

Rozdział 1

Pokój, właściwie gabinet przez dziesiątki lat był świadkiem wielu popełnianych tu grzechów. W 1946 ówczesny pułkownik służby bezpieczeństwa zgwałcił dziesiątki, a może nawet setki kobiet, które naiwnie myślały, że Polak będzie im rodakiem i uwolni, niesłusznie przetrzymywanych braci, ojców i synów. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych lokalni, partyjni prominenci pod skrzydłami komunistycznej propagandy bili i więzili fałszywie oskarżonych ludzi, tylko dlatego, że tamci chcieli prawdziwej Polski bez radzieckiego braterstwa. W latach dziewiędziesiątych, kiedy otworzono tu Państwowy Dom Dziecka mogło się wydawać, że w końcu ściany gabinetu będą świadkiem czegoś dobrego. Osierocone dzieci znajdą miłość, a zarządzający tym miejscem ludzie stworzą im prawdziwy dom, który przywróci nadzieję w ich sercach. Jak bardzo się myliły...
- Pani dyrektor. - sekretarka weszła cicho do gabinetu i prawie na palcach podeszła do swojej przełożonej, której szczerze nienawidziła, ale jeszcze bardziej bała - Jest tu Marcin Kwis. Ten wysoki chłopak, który skończył osiemnaście lat. - dodała widząc, że jej szefowa nie wie o kim mówi.
- A tak, niech wejdzie. - odprawiła ją ruchem dłoni i wróciła do przeglądanych papierów. Andrzej Mularczyk, lat siedem — uzdolniony muzycznie, brak jakiejkolwiek rodziny. Świetny produkt dla holenderskiej rodziny z Amsterdamu. Monika Krasna, śliczna dziewczynka lat sześć, którą Niemcy ze Stuttgartu na pewno mocno pokochają. Co z tego, że pewnie zbyt mocno. Za każdego dzieciaka dostawała przynajmniej pięć tysięcy euro, a co się później z nimi działo nie miało dla niej żadnego znaczenia. Był jeszcze co prawda ten Wójcicki, który podpisywał zgody na adopcje z zagranicy, ale trzydzieści procent od każdego dziecka, nie było aż tak wygórowaną ceną.
- Dzień dobry! - zwyczajowe przywitanie brzmiało w ustach tego chłopaka bardziej jak pierdol się szmato niż szacunek dla bogini tego miejsca.

Dyrektor Janina Krabe uniosła głowę znad papierów i patrzyła na chłopaka. Przez ostatnich kilka miesięcy Marcin Kwis wyraźnie nabrał ciała. Nie, żeby przytył, co o to nie. Miał ponad sto dziewięćdziesiąt centymetrów, a mięśnie karku i bicepsy dodawały chłopcu męskości.
- Czego chcesz? - spytał hardo, patrząc bez strachu w jej oczy. Nawet specjalnie jej nie przeszkadzało, że walił do niej prosto na ty. Najchętniej rzuciłaby go na biurko i sprawdziła, czy potrafi zaspokoić jej czterdziestoletnie ciało. Odrzuciła jednak szybko tą myśl, wiedząc, że są ważniejsze sprawy do załatwienia. Korbielowi spodobał się ten młodzian i za wszelką cenę miał dołączyć do jego organizacji przestępczej.
- Domyślasz się, po co cię wezwałam? - kobieta wstała z fotela i usiadła na skraju biurka naprzeciw Marcina.
- No tak. W końcu wyrwę się z tej nory. - palnął bez namysłu. Nie mogła się nadziwić, jak ten mazgaj, który jeszcze dwa lata temu nie robił nic innego poza ciagłym płakaniem dorósł. Jednak jest coś takiego w sporcie, co powoduje, że płaczliwi chłopcy zamieniają się w mężczyzn i to w jakich. Marcin był, prawie że piękny. Błękitne oczy i rozrastająca się coraz bardziej muskulatura powodowały u kobiety niepohamowaną żądze ujeżdżania młodzika dzień i w nocy.

- Tak, skończyłeś osiemnaście lat i musisz niestety opuścić nasze rodzinne gniazdko. - powiedziała, próbując nadać głosowi figlarny ton.
- Ta suka chce, żebym ją zerżnął! - pomyślał z rozbawieniem, obserwując jej ukryte w czarnych pończochach potężne łydki. W sumie to i by mógł, ale Monika z pokoju obok tak go wczoraj odmóżdżyła ciągnąc jego przyrodzenie, jak prawdziwy odkurzacz, że chłopak nie miał ochoty na zabawy.

- Masz plany na przyszłość? - spytała, ciekawa, co jej odpowie.
- Coś tam sobie zorganizuję. Nie ma problemu. - według kobiety nie zabrzmiało to zbyt przekonująco.
- Bo jeżeli nie masz, to ten człowiek miałby dla ciebie zajęcie. Chłopak wziął do ręki wizytówkę na której tłustymi literami widniał napis.

Witold Korbiel - usługi dla ludności.
Marcin Kwis uśmiechnął się nieznacznie i schował wizytówkę do sportowych szortów, w których trzymał paczkę papierosów marlboro. Zapalniczki nie posiadał z własnego wyboru. Brak ognia był wspaniałym pretekstem do zaczepiania ludzi na ulicy. Kiedy pytany taką posiadał, to wtedy szukał kolejnego punktu zaczepienia do rozpoczęcia awantury, gdy jednak odpowiedź brzmiała NIE PALĘ, ogromna pięść lądowała pod okiem biedaka. Początki były trudne i zwykle to on dostawał łomot. Ale jak do znudzenia przypominał jego trener Andrzej Kruk TYLKO TRENING ZROBI Z CIEBIE MISTRZA. Więc chłopak trenował zawzięcie, a siniaki na twarzy i opuchły nos zniknęły bezpowrotnie. Marcin miał kumpla o duzo znaczącej ksywie WARIAT. Filigranowy przyjaciel naprawdę był niespełna rozumu i miał podobną do Kwisa filozofię życiową; POROZWALAĆ WSZYSTKIM ŁBY, A JAK SIĘ NIE DA, TO UŻYĆ KIJA BEJBOLOWEGO. Wariat był z bogatego domu, Marcin z domu dziecka, jednak ta drobna różnica nie stanowiła problemu między przyjaciółmi. Postanowi w życiu do czegoś dojść, a sposób w jaki to zrobią nie miał żadnego znaczenia.
[/p]

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Justyna rozdział 1

Post#2 » 22 mar 2017, o 21:47

Po pierwsze: Gratuluję wygranej wreszcie walki z akapitami na forum!
Tekst ciekawy, temat dość trudny, ale dobrze ujęty. Fragment trochę krótki, ale skoro jest to tekst wieloczęściowy, to czekać będę na dalszy ciąg. Ładnie wpleciony motyw przyjaźni.
Jedna uwaga: w dialogach wszystko, co nie jest synonimem "powiedział" zapisuje się po kropce z dużej litery. Zaś wszystko, co jest synonimem "powiedział" nie wymaga poprzedzenia przez kropkę.
Pozdrawiam serdecznie,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

tomek3000xxl
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 7

Justyna rozdział 1

Post#3 » 22 mar 2017, o 22:07

Dziękuję za komentarz. Miło usłyszeć, że się to komuś podoba. Na obecnym poziomie warsztatowym pewnie nie jest gotowy do wysłania do wydawnictwa, ale chcę skończyć tą opowieść i poprawiać tekst aż nabierze mocy urzędowej i będzię się do czegoś nadawał.

Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 114

Justyna rozdział 1

Post#4 » 25 mar 2017, o 18:46

Bardzo fajny tekst, podoba mi się że używasz tak lekko języka z epoki.

tomek3000xxl
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 7

Justyna rozdział 1

Post#5 » 26 mar 2017, o 09:18

Dziękuję za słowa uznania, choć wiem, że muszę jeszcze dużo pracować nad jakością tekstu.

Wróć do „Scholarium prozatorskie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość