Przyjacielu,

Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby prozatorskie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Regulamin forum
Zaczynasz poznawać światy własnej twórczości? Masz ciekawe wizje? Malujesz otoczenie metaforami? A polonistka nie nauczyła cię właściwie nic, jeśli chodzi o właściwe przelanie myśli na papier? Znasz zasady języka polskiego, lecz nie zawsze je stosujesz poprawnie?
Ten dział jest dla ciebie!
Nie martw się, nawet Hemingway od czegoś zaczynał. Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby literackie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Lilka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 1

Przyjacielu,

Post#1 » 1 year temu

Początek większej całości, którą zamierzam systematycznie kończyć. Jest raczej przygnębiająco, akcji mało, a ta która jest, może być dość niejasna. Mimo wszystko, chyba zależy mi, aby ktoś to przeczytał. Dziękuję za czas, który myć może zechcesz poświęcić na przeczytanie tego fragmentu.
[*]
Ty nie wiesz jak mnie boli. Kiedy wydaje się, że nie ma już dla ciebie żadnego miejsca na tym świecie. Miejsca, w którym możesz zostać zaakceptowany. Zawsze, kiedy wydaje się, że rozwiązanie jest blisko, ono prześlizguje się przez palce. Tyle wysiłku, tyle szukania, odwagi, na którą nawet nie wiedziałaś, że Cię stać, i kiedy wydaje się, ze wszystko będzie dobrze... Zawsze zarzucasz sobie, że to twoja wina, że jest z tobą coś nie tak, że jesteś zepsuty nie do naprawienia, złamany. Bo wiesz, każdy w życiu przeszedł przez trochę gówna, każdy niesie swój krzyż, tylko czy twój jest jakiś cięższy niż pozostałe? Ja chcę Cię przeprosić, za to, że do piszę, że zawracam Ci głowę swoimi problemami, kiedy masz wystarczająco wiele własnych. I za to, że w ogóle Cię przepraszam, bo wiem, że tego nie lubisz, i za wszystko inne. Ja wiem, że trzeba być silnym, radzić sobie samemu, nie rozklejać się niepotrzebnie. Powiedz mi, jak to jest, że potrafię sprawić, że ludzie mi wierzą, jeśli ja nie wierzę sobie. Chcesz, będę opowiadać Ci baśnie, zobaczysz, uwierzysz. Czy jeśli powiem sobie, że jestem wartościowym człowiekiem, to może uda mi się w to uwierzyć? Ile razy mam powtarzać, aby się udało?

-Jesteś bardzo inteligentna- powiedziała A do koleżanki, która zrobiła większą część ich wspólnej prezentacji na zaliczenie znienawidzonego przez nią przedmiotu. Właśnie siedzą w akademiku w jednym z wielu takich samych pokoi w jednym z czterech takich samych budynków. W każdym z nich łóżko, szafka nocna, szafa, biurko, dwie półki, dwa krzesła. Ściany – brudnobiałe, na suficie kaseton. Koleżanka A, aktualna lokatorka pokoju na końcu korytarza, próbowała nadać swojej celi cechy indywidualne, ale z a za sprawą nadzwyczaj skromnych środków finansowych, osiągnęła wątpliwy efekt. Dużo później odwiedzi inny pokój, zamieszkiwany przez F, co spowoduje pogorszeniem opinii o własnym lokum. Teraz jeszcze nie wie, wprowadziła się niedawno i ma nadzieję, że coś zmieni, coś poprawi. Niecały miesiąc później przestanie jej zależeć.

A ciągnie dalej – Zrobiłaś większość pracy i dobrze znasz temat.- jednocześnie ukradkiem zerka na status powiadomień. Może dostała nową wiadomość od chłopaka? Z chłopakiem rozstanie się jakieś dwa tygodnie później, nawet teraz ma wątpliwości, choć jeszcze woli się sama przed sobą nie przyznawać. Jej koleżanka tylko przytakuje. Zastanawia się czy warto skomentować, po chwil dochodzi do wniosku, że druga strona tego oczekuje. Ja tylko umiem szybko czytać –wzdycha - poza tym lepiej mieć to już za sobą. Nie warto się rozdrabiać, wystarczy zrobić tak, aby udało się zaliczyć.

Półprawda, zdecydowanie prawda, być może kłamstwo, a to ostatnie to już zupełna tragedia, dobrze wiesz stary, że ja wcale tak nie myślę. Nic się nie stało, Przyjacielu, nic się nie stanie. Można kłamać, z resztą czy niedopowiedzenie jest kłamstwem? Że niby co miało zostać powiedziane? Ze A wzięła na siebie za dużo obowiązków, że nie potrafi się skoncentrować, że kiepsko zarządza własnym czasem? Może, mój cichy towarzyszu, powiesz mi jeszcze, że należało skarcić A za ciągłe sprawdzanie wiadomości? Ludzie oczekują kłamstwa, a prawdy jedynie, gdy im pasuje. Wolą słuchać kłamstwa, jeśli jest interesujące. Nawet sędziom wystarczy udowodnić coś poza rozsądnymi wątpliwościami. Bez wątpienia A nie umie się uczyć, bez wątpienia wolno czyta, bez wątpienia wzięła na siebie za dużo obowiązków. Bez wątpienia nie chcę mi się czekać aż ona to zrobi, a później poprawiać. Powiedzieć, nie powiedzieć? Nie powiem, to oczywiste. Nie znam tu wielu, a ci, których znam, w sporej części mnie znać nie chcą. To nic nie dało, przyjacielu mój, ja nadal nie potrafię, nadal nie czuję, że tu jest moje miejsce.
***
Przyjacielu, przyjaciółka A postanowiła nie zrywać znajomość znajomości z A, nawet pomimo tego, że wielokrotnie się na niej zawiodła. Ona już wie, że na A nigdy nie można polegać, ale wie też, że nikt inny nawet nie spróbuje ratować tego, co pozostało. Może Ty. Może kiedyś miałeś na to ochotę, może kiedyś była jeszcze na to szansa. Minęło kilka miesięcy odkąd o tobie tak myślałam. Mimo że w międzyczasie napisałeś do mnie wiadomość, nie chciałam Ci darować prawdy, bo to oznaczałoby przyznanie się przed samą sobą. Ty pewnie wiesz, że ze mną nie jest dobrze, jeszcze nie minął rok odkąd ostatnio się widzieliśmy. Czasem bywa lepiej, choć zwykle jest gorzej.
Chciałaby być szczęśliwa. Myślisz, że da się tego nauczyć? Wiem, że ty wierzysz w wiele rzeczy, które dla mnie pewnie na zawsze pozostaną nieznane. Słowo-klucz: Magia. Słowa nie oddają pełni uczuć, mówisz. Są walentynki, wszędzie serduszka, róże i otyłe aniołki. I ja też jestem. Sama. A nie przeżywała rozstania ze swoim facetem zbyt długo, to zdarzyło się dość dawno i ona szybko o nim zapomniała. Ona zawsze powtarza, że kiedyś za dużo się martwiła i wszyscy nadal powtarzają jej, że powinna się tak nie przejmować. Mój cichy towarzyszu, może twoja Magia potrafi sprawić, żeby ktoś przestał się przejmować? Chciałabym, aby dawała zapomnienie. Ja żyję nadzieją, że po śmierci nie ma raju, nie ma piekła. Jest zapomnienie.


Przyjaciółka A właśnie siedzi w swojej uroczej klitce, w której ostatnimi czasy dużo się pozmieniało. Wyjeżdżając, G zostawiła jej swój puszysty, szary dywan, który obecnie przykrywa wyblakłe linoleum. W ramach przypływu sił twórczych, który nastąpił po poprzedniej sesji, przyjaciółka A ozdobiła ściany tego pokoju postaciami wyciętym z czarnego papieru oraz papierową głową łosia naturalnych rozmiarów. Większość osób, które odwiedzają przyjaciółkę A, jest pod wrażeniem jej talentu, choć ona sama zawsze bagatelizuje włożony wysiłek.

A obiecała, że do niej wpadnie, bo nie widziały się cały weekend, co prawda napisała do parę godzin temu i do tego czasu nie odpowiada na wiadomości, ale przyjaciółka A postanowiła biernie czekać. Właściwie i tak nie ma nic lepszego do roboty. Umila sobie czas czytając książki, które już zna i nie musi się bać, że one też ją rozczarują.

-Cześć, co tam u ciebie? – pyta spóźniona w progu pokoju, którego lokatorka była właśnie w trakcie konsumowania owsianki. A szczęśliwie zadowala się szczątkową odpowiedzią, już przywykła od tego, że jej znajoma czasem niezbyt ma ochotę na zabawę w konwenanse. Przyjaciółka A, przełykając porcję dania, bazującego na wątpliwej świeżości mleku, zastanawia się, czemu A ostatecznie ją odwiedziła, ale nie może dojść do żadnych konkretnych wniosków.

A siada na łóżku. Pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy, ale głównym powodem, dla którego lokatorka smutnego pokoju na końcu korytarza posiada narzutę na łóżko, jest chęć uniknięcia tej niezręcznej sytuacji, gdy inni siadają na jej pościeli. Przyjaciółka A spędza resztę wieczoru odpowiadając na niechciane pytania, które zdaniem A zapewne pomogą się jej otworzyć i zrzucić kamień z serca. Co prawda A opowiada też o sobie i swojej niechęci do tego jak łatwo przychodzi jej zawieranie nowych znajomości i rozmowy o niczym. W sekrecie koleżanka A zazdrości jej tej łatwości. Tego samego wieczoru, choć parę linijek monologu A później, przyzna się do tego.

***
Przyjaciółka A postanowiła zaadaptować praktykę stosowaną przez A i powtarzać sobie, że jest dobrze. Ma ona nadzieję, że jeśli będzie wystarczająco długo mówić sobie w myślach, że jest dobrze, to w końcu tak się stanie. Przyjaciółka A dwa tygodnie temu zauważyła powtarzające się napady bezpodstawnego lęku który nie wynika z żadnej konkretnej przyczyny. Przynajmniej tak się jej wydaje. Od tego czasu próbowała ona zracjonalizować sobie ten stan, ale tylko się pogarsza. Dzisiaj podobny napad miał miejsce w trakcie zajęć.
Oczywiście nikt nie zauważył. Nazwij to nieczułością, ale mam wrażenie, że współcześnie ludzie mają w dupie cierpienie innych, dopóki cierpiący nie są wystarczająco natarczywi. Przez to, że cierpienie widzi się na każdym kroku (media, Internet, żebracy…), traci ono swój realizm. W filmach ludzie umierają jakoś tak bardziej widowiskowo przy okazji informując przy tym wszystkich wokół. Cierpienie w ciszy zupełnie straciło na znaczeniu. Dopóki przyjaciółka A nie napisze na Fejsbuku, że w środku ją coś boli, to nikt tego nie zauważy.


No może ty, Przyjacielu. Czasem boję się, że pokładam w tobie zbyt wielkie nadzieje, w końcu nie wiem nawet czy jeszcze istniejesz. Jeśli nie żyjesz, to chociaż mogę mieć nadzieję, że co do pewnych rzeczy się nie myliłeś i może czuwasz nade mną. Jeśli robisz to przez cały czas, to postaraj się chociaż odwrócić, kiedy robi kupę. Jeśli miałeś rację i rzeczywiście ludzie po śmierci trwają w innej postaci, to mam nadzieję, że tak przykry los przytrafia się tylko tym, którzy liczyli na to za życia. Każdemu wedle oczekiwań, a ja oczekuję nieistnienia. Ciekawe co z katolikami?

Przyjaciółka A nie może spać. Potrafi leżeć godzinami w łóżku czekając na sen, który nie chce nadejść. A chyba nie zdaje sobie z tego sprawy. Właściwie to ciężko stwierdzić, bo niby objawy są widoczne, ale przyjaciółka nigdy nie przyzna się wprost. Choć właściwie wiem, że raz to zrobiła, nawet nie została zignorowana. A chyba się przejęła, choć jej przyjaciółka, od kiedy się poznały, ma wrażenie że wszystko co A robi jest bardzo powierzchowne. Przyjaciółka A po raz pierwszy spotkała osobę, która zawsze ma się wspaniale, uważa każdy pomysł za świetny i o każdego się troszczy. A jest bardzo towarzyska. Jej przyjaciółce (która taka nie jest i być nie potrafi) wydaje się, że to tylko maska, że w rzeczywistości to jest nie możliwe. Jeśli utrzymuje się tle przyjaźni, to czy któraś zasługuje na to, żeby ją tak nazwać.


Właściwie Przyjacielu, to jaka relacja zasługuje na miano „Przyjaźni”? Ja nadałam Ci takie miano chyba jako eufemizm. Ciężko mi nazwać Cię kochankiem, bo z technicznego punktu widzenia się nie kochaliśmy i chyba przyjaźń cenię bardziej niż miłość. Na niej można polegać. W miłość nie wierzę, albo przynajmniej tak lubię powtarzać. Jest zakochanie i jest rozczarowanie. Przyjaźń to nie fajerwerki, trzeba ją budować po kawałku, jak dom. Najpierw fundamenty, a później kolejne piętra, tylko nie za wysoko na początku, bo się zawali. Do raz opuszczonego domu zawsze można wrócić, a po fajerwerkach da się jedynie posprzątać.

Tagi:

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1384

Przyjacielu,

Post#2 » 1 year temu

Jak dla mnie przegadane, gubię się w tym pokrętnym potoku myśli. Nie moje gusta, niestety przebrnęłam tylko przez połowę.
Kilka uwag technicznych:
Ty nie wiesz jak mnie boli. Kiedy wydaje się, że nie ma już dla ciebie żadnego miejsca na tym świecie. Miejsca, w którym możesz zostać zaakceptowany. Zawsze, kiedy wydaje się, że rozwiązanie jest blisko, ono prześlizguje się przez palce. Tyle wysiłku, tyle szukania, odwagi, na którą nawet nie wiedziałaś, że Cię stać, i kiedy wydaje się,
- powtórzenia: 3x ''kiedy wydaje ci się"
twój jest jakiś cięższy niż pozostałe? Ja chcę Cię przeprosić, za to, że do piszę,
- ununęłabym "jakiś" i poprawiła "do piszę"
wierzą, jeśli ja nie wierzę sobie. Chcesz, będę opowiadać Ci baśnie, zobaczysz, uwierzysz. Czy jeśli powiem sobie, że jestem wartościowym człowiekiem, to może uda mi się w to uwierzyć? Ile razy mam powtarzać, aby się udało?
- za dużo tej wiary, nawet jak na powtórzenia celowe.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4817

Przyjacielu,

Post#3 » 1 year temu

Dość emocjonalna proza. Te uczucia są odczuwalne - zwłaszcza poczucie beznadziei przyjaciółki A, przekonująco i subtelnie wyzierające w treści. Teksty o podobnym charakterze w moim odczuciu pasują raczej do krótkich objętości, nie do formie dłuższych opowiadań lub powieści. Czytelnika można łatwo zmęczyć lub znużyć i, nie powiem, mam takie odczucie po przeczytaniu. Wodolejstwo jest zauważalne, widać, że jest jakiś pomysł na formę, ale niekoniecznie na treść, bo mało jest w niej samej "treści". Przy tym styl jest nieco gawędziarski, historia jest opowiadana, nie tylko streszczana. Nieźle się czyta, czuć lekkość pióra. Warsztatowo jest jednak bardzo problematycznie i pytanie, jak wiele wypisać w komentarzu, by nie przytłoczyć autora, bo problem z poprawnością jest duży.

Po pierwsze - zapis dialogów. Polecam ten poradnik: page/zapis-dialogow
Przykładowo:
-Jesteś bardzo inteligentna- powiedziała A do koleżanki, która zrobiła większą część ich wspólnej prezentacji na zaliczenie znienawidzonego przez nią przedmiotu. (...)

A ciągnie dalej – Zrobiłaś większość pracy i dobrze znasz temat.- jednocześnie ukradkiem zerka na status powiadomień. Może dostała nową wiadomość od chłopaka? Z chłopakiem rozstanie się jakieś dwa tygodnie później, nawet teraz ma wątpliwości, choć jeszcze woli się sama przed sobą nie przyznawać. Jej koleżanka tylko przytakuje. Zastanawia się czy warto skomentować, po chwil dochodzi do wniosku, że druga strona tego oczekuje. Ja tylko umiem szybko czytać –wzdycha - poza tym lepiej mieć to już za sobą. Nie warto się rozdrabiać, wystarczy zrobić tak, aby udało się zaliczyć.


Powinno wyglądać to tak:
— Jesteś bardzo inteligentna — powiedziała A do koleżanki, która zrobiła większą część ich wspólnej prezentacji na zaliczenie znienawidzonego przez nią przedmiotu. (...)

A ciągnie dalej:
— Zrobiłaś większość pracy i dobrze znasz temat. — Jednocześnie ukradkiem zerka na status powiadomień. Może dostała nową wiadomość od chłopaka? Z chłopakiem rozstanie się jakieś dwa tygodnie później, nawet teraz ma wątpliwości, choć jeszcze woli się sama przed sobą nie przyznawać. Jej koleżanka tylko przytakuje. Zastanawia się czy warto skomentować, po chwil dochodzi do wniosku, że druga strona tego oczekuje.
— Ja tylko umiem szybko czytać. — Wzdycha. — Poza tym lepiej mieć to już za sobą. Nie warto się rozdrabiać, wystarczy zrobić tak, aby udało się zaliczyć.


Inna sprawa to ogólny problem z interpunkcją. Literówki i błędy w zapisie (np. "z resztą" zamiast "zresztą"), powtórzenia, te nieświadome i celowe - te drugie miejscami brzmią źle ("Nawet sędziom wystarczy udowodnić coś poza rozsądnymi wątpliwościami. Bez wątpienia A nie umie się uczyć, bez wątpienia wolno czyta, bez wątpienia wzięła na siebie za dużo obowiązków. Bez wątpienia nie chcę mi się czekać aż ona to zrobi, a później poprawiać.").
W pierwszej kolejności warto się tym zająć - np. dialogami, bo z pomocą poradnika szybko można się z problemem uporać, powinnaś dodać też wcięcia akapitowe (link do opisu, jak to zrobić, jest w moim podpisie). Estetyka jest istotna, a szkoda, by zniechęcał ludzi do czytania, bo tekst zły przecież nie jest. Im więcej czytelników się zdecyduje na lekturę, tym więcej też dostaniesz porad, a te, jak widzę, są dla ciebie bardzo istotne.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

mirek13

Przyjacielu,

Post#4 » 1 year temu

Z technikaliów dodałbym jeszcze ten kwiatek:
Przyjacielu, przyjaciółka A postanowiła nie zrywać znajomość znajomości z A...
Trudno nie zgodzić się z Karen.
Są dwa wyjścia. Albo tekst jest formą autoterapii, albo ambitną próbą stworzenia czegoś pomiędzy "Poszukiwaniem straconego czasu", "Ulissesem" i prozą ibero-amerykańską.
W pierwszym przypadku, nie ma sprawy, ale nie wymagaj, aby ktoś zrozumiał te rozterki. I przebrnął przez tekst.
W drugim - niestety, nie. Nie sprostasz takim kryteriom.
Aby zatrzymać czytelnika już po kilku zdaniach, powinien być jakiś wtręt.
Wydarzenie, dygresja..., a tu mamy ciąg przemyśleń.
Rzeczywiście, odpadłem z uwagą już po kilkunastu zdaniach, bo nic nie zatrzymało mojej koncentracji.
To zasadniczy błąd, bo pióro masz niezłe. Potrafisz pisać i konstruować tekst.
Ale skupiasz się na dywagacjach i robisz to bez umiaru i wyczucia.
Dlatego czytanie tego jest mozolne i z pewnością nie porywa.
Zmień proporcję. Część ujmij, a w miejsca zaczynające być nużące - dołóż coś.
Moim zdaniem wtedy będzie ok.
O technicznych kwestiach podniesionych przez Camm się nie wypowiadam.
I ja nie stosuję tych rad, bo:
jestem leń
nie bardzo rozumiem
nie widzę potrzeby, jeśli tekst sam się broni
nie wiem dlaczego przy kopiowaniu po prostu nie przekopiuje jak jest
Ale oczywiście nie zachęcam do braku staranności edytorskiej. Trza.

Wróć do „Scholarium prozatorskie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość