Śmierć na oddziale

Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby prozatorskie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Regulamin forum
Zaczynasz poznawać światy własnej twórczości? Masz ciekawe wizje? Malujesz otoczenie metaforami? A polonistka nie nauczyła cię właściwie nic, jeśli chodzi o właściwe przelanie myśli na papier? Znasz zasady języka polskiego, lecz nie zawsze je stosujesz poprawnie?
Ten dział jest dla ciebie!
Nie martw się, nawet Hemingway od czegoś zaczynał. Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby literackie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 115

Śmierć na oddziale

Post#1 » 29 maja 2017, o 19:37

Krótkie opowiadanie na podstawie moich dłuższych przemyśleń.

"Śmierć na oddziale"

Dla Ingi jutra nie było. Zebraliśmy się w kółku i opowiadaliśmy o tym co udało, a czego nie udało nam się zrobić. Ja standardowo powiedziałem, że nie zrobiłem dosłownie nic. Kipy i całe reszta tego syfu dalej jest u mnie na podłodze, że znalazłem jakieś robaki w pustej cukierniczce, a wieczorem oglądałem komedię przy której ani razu się nie zaśmiałem.
W pewnym momencie do sali weszła oddziałowa psychiatra, w towarzystwie ordynator, poprosiły obie psycholożki, aby na chwilę poszły z nimi do gabinetu.
Połowa wyjęła z toreb czy kieszeni telefony i zaczęła pykać, ktoś tam stwierdził że idzie się do kibla wylać bo go ciśnie. Filip powiedział głośno że wczoraj znowu kontaktowali się z nim obcy przybysze i wysłali mu SMS że : „Niedługo przyjdzie pora”, oraz że zamontowali mu podsłuch w gniazdku. Helena powiedziała, żeby wsadził gwóźdź w gniazdko to przepali podsłuch i nie będzie miał się czego obawiać.
Gdy jeszcze nie umilkło echo śmiechu, które zapewne było słychać na korytarzu, psycholożki weszły z powrotem, usiadły w kółku i po chwili ciszy jedna z nich powiedziała:
– Mam dla was złą wiadomość. Inga nie żyje.
Cisza - taka z natury krępujących. Telefony w rękach pozostały, ale nikt nie miał odwagi wykonać choćby najmniejszego ruchu by je schować. Promienie porannego słońca przedzierały się przez pionowe, materiałowe żaluzje. Kroki podkutych kozaków na korytarzu i krzyki: „Brygida, zapomniałaś kartki”. Pieprzone tykanie zegara. I tak, między tym upierdliwym tykaniem a: „Brygida, zapomniałaś kartki”, lawirowały moje myśli. Nie wiem jak u innych, nie potrafiłem się wczuć, ale kilka z tych osób płakało, szczególnie kobiety. Psycholożki, jedna z drugą, wzrok jak zwykle beznamiętnie utkwiły w ścianie.
Inaczej jest, jak słyszysz o tym w telewizji. Wypadki samochodowe, lotnicze, gdzie ekipa ratunkowa zbiera szczątki w promieniu kilku kilometrów od miejsca katastrofy, albo jakaś zatruta czadem sześcioosobowa rodzina. To cię nie dotyczy. Krótka myśl: „Przykro mi” Jak masz dziecko to patrzysz na nie i cieszysz się że je to nie spotkało. Wracasz do obierania ziemniaków przed telewizorem. Następnie krzykliwa reklama laptopa i uświadamiasz sobie, że przyda ci się nowy.
Ta dziewczyna siedziała niedaleko mnie. Pamiętam, jak jedno pasemko włosów miała ciemniejsze od reszty, oraz to, jak zdarzało jej się uśmiechać to zakrywała twarz ręką, zapewne po to aby ukryć ułamaną trójkę. Chodziła w tych samych ciuchach, a wczoraj, w przerwach między zajęciami jadła jogurt z logo owoców i mordą jakiegoś zielonego ludzika. Łyżka upadła jej na podłogę i natychmiast pobiegła ją umyć do łazienki.
W głowie masz tę śmieszną twarz ludzika z opakowania po jogurcie i nie możesz przestać myśleć o tym, że dziewczyna nie żyje. Że już nigdy nie zrobi sobie u dentysty tej trójki. Że do końca, te ciemniejsze pasemko na jej jasnych włosach, już pozostanie tym ciemnym pasemkiem dopóki nie zjedzą go trupiaki. Resztki niestrawionego jogurtu w jelitach. Dziecko, które będzie się wychowywało bez matki
I ten wzrok psycholog. Gdyby ta głupia kurwa nie przerwała terapii, to Inga by nadal żyła i siedziała tu razem z nami dalej, zapewne w tym samym ubraniu. Ale by była...

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Śmierć na oddziale

Post#2 » 29 maja 2017, o 20:22

Gdy jeszcze nie umilkło echo śmiechu, które zapewne było słychać na korytarzu, psycholożki weszły z powrotem, usiadły w kółku i po chwili ciszy jedna z nich powiedziała:
- wybacz, ale formy „psycholożka” nie jestem w stanie przełknąć.
Ta dziewczyna siedziała niedaleko mnie. Pamiętam, że jedno pasemko włosów miała ciemniejsze od reszty, że jak zdarzało jej się uśmiechać to zakrywała twarz ręką, zapewne po to aby ukryć ułamaną trójkę. Że chodziła w tych samych ciuchach. Że wczoraj, w przerwach między zajęciami jadła jogurt z logo owoców i mordą jakiegoś zielonego ludzika. Że wypadła jej łyżka na podłogę i natychmiast poszła ją umyć do łazienki.
– za dużo „że”. Wykreśliłbym je w zasadzie wszystkie. Wiadomo, że to wspomnienia.

Ogółem, podobało mi się. Klimatyczny, dobrze skonstruowany tekst. Miło było spędzić z nim czas.
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 115

Śmierć na oddziale

Post#3 » 29 maja 2017, o 20:29

Dziękuję za podpowiedzi co do poprawy tekstu - skorzystam!
I miło, że się podoba :)

Dodano po 1 minucie 22 sekundach:
Przecinki, z tego co widzę chyba są tam, gdzie powinny być? :)

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Śmierć na oddziale

Post#4 » 29 maja 2017, o 20:31

Szczerze mówiąc, interpunkcji się nie przyjrzałem. :)
Zresztą, żaden ze mnie ekspert w tej kwestii. Ale nic mi w oko nie wpadło, więc chyba źle nie jest.
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1062

Śmierć na oddziale

Post#5 » 29 maja 2017, o 21:09

Przecinki, z tego co widzę chyba są tam, gdzie powinny być?

Ehm... No tak jakby nie do końca.
W powyższym zdaniu brakuje między po „widzę” (dwa czasowniki: widzę i są).

Zebraliśmy się w kółku i opowiadaliśmy o tym co udało, a czego nie udało nam się zrobić.

Zebraliśmy się w kółku i opowiadaliśmy o tym, co udało, a czego nie udało nam się zrobić.

a wieczorem oglądałem komedię przy której ani razu się nie zaśmiałem.

a wieczorem oglądałem komedię, przy której ani razu się nie zaśmiałem.

Połowa wyjęła z toreb czy kieszeni telefony i zaczęła pykać, ktoś tam stwierdził że idzie się do kibla wylać bo go ciśnie.

Połowa wyjęła z toreb czy kieszeni telefony i zaczęła pykać, ktoś tam stwierdził, że idzie się do kibla wylać, bo go ciśnie.

Filip powiedział głośno że wczoraj znowu kontaktowali się z nim obcy przybysze i wysłali mu SMS, że

Filip powiedział głośno, że wczoraj znowu kontaktowali się z nim obcy przybysze i wysłali mu SMS że

„Niedługo przyjdzie pora”, oraz że zamontowali mu podsłuch w gniazdku.

Formalnie rzecz biorąc, przecinek przed „oraz” jest zbędny.

Helena powiedziała, żeby wsadził gwóźdź w gniazdko to przepali podsłuch i nie będzie miał się czego obawiać.

Helena powiedziała, żeby wsadził gwóźdź w gniazdko, to przepali podsłuch i nie będzie miał się czego obawiać.

Telefony w rękach pozostały, ale nikt nie miał odwagi wykonać choćby najmniejszego ruchu by je schować.

Telefony w rękach pozostały, ale nikt nie miał odwagi wykonać choćby najmniejszego ruchu, by je schować.

Nie wiem jak u innych, nie potrafiłem się wczuć, ale kilka z tych osób płakało, szczególnie kobiety.

Usunąłbym „z tych”.

Krótka myśl: „Przykro mi”

Kropki brak.

Jak masz dziecko to patrzysz na nie i cieszysz się że je to nie spotkało.

Jak masz dziecko, to patrzysz na nie i cieszysz się, że je to nie spotkało.

Pamiętam, jak jedno pasemko włosów miała ciemniejsze od reszty, oraz to, jak zdarzało jej się uśmiechać to zakrywała twarz ręką, zapewne po to aby ukryć ułamaną trójkę.

Pamiętam, jak jedno pasemko włosów miała ciemniejsze od reszty, oraz to, jak zdarzało jej się uśmiechać, to zakrywała twarz ręką, zapewne po to, aby ukryć ułamaną trójkę.
I napisałbym: gdy zdarzało jej się... Po pierwsze dlatego, że „jak” jest powtórzone, a po drugie, niezbyt poprawne.

Że do końca, te ciemniejsze pasemko na jej jasnych włosach, już pozostanie tym ciemnym pasemkiem dopóki nie zjedzą go trupiaki.

Że do końca, te ciemniejsze pasemko na jej jasnych włosach, już pozostanie tym ciemnym pasemkiem, dopóki nie zjedzą go trupiaki.

A poza tym – nieźle napisane. Jest właściwy klimat.

Wróć do „Scholarium prozatorskie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość