Pauza

Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby prozatorskie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Regulamin forum
Zaczynasz poznawać światy własnej twórczości? Masz ciekawe wizje? Malujesz otoczenie metaforami? A polonistka nie nauczyła cię właściwie nic, jeśli chodzi o właściwe przelanie myśli na papier? Znasz zasady języka polskiego, lecz nie zawsze je stosujesz poprawnie?
Ten dział jest dla ciebie!
Nie martw się, nawet Hemingway od czegoś zaczynał. Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby literackie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
blackrose
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 36

Pauza

Post#1 » 31 lip 2017, o 16:09

Starannie myła kuchenny nóż pod bieżącą wodą. Pod nosem nuciła sobie wesołą piosenkę, którą pamiętała z czasów dzieciństwa. Zawsze śpiewała ją podczas wykonywania domowych porządków. Gdy skończyła myć naczynia, wytarła ręce i podeszła do lodówki. Wyjęła z niej przygotowaną wcześniej sałatkę i półsłodkie czerwone wino. Zabrała też kieliszek i skierowała się do salonu, skąd dochodził cichy dźwięk telewizora. Usiadła w wielkim fotelu, rozprostowała nogi na podnóżku i przeciągnęła się niczym kotka. Otuliła się szczelniej swoim puchatym szlafrokiem, po czym zajęła się wybieraniem odpowiedniego kanału w telewizji. Miała bardzo ciężki dzień i nadszedł zasłużony moment relaksu. 
Podczas oglądania opery mydlanej zaczęła coraz mniej rozumieć widziane obrazy i coraz bardziej zagłębiała się w swoje myśli. Bezmyślnie popijała wino, błądząc po najgłębszych zakamarkach jej świadomości. Przed oczami widziała już nie telewizor ze scenami ślubów, zdrad, rozwodów i ponownych ślubów, a swoje własne życie, które było jednocześnie nudne i niezwykłe. 
Była zwyczajną, choć niezbyt urodziwą, dziewczyną z krzywymi kolanami i okularami na nosie. Nazywano ją często „Krzywuską” z powodu jej problemów z chodzeniem. Po wielu latach rehabilitacji udało jej się w końcu wyprostować kolana, jednak okres dorastania był koszmarem. Inne dzieci śmiały się z niej i wytykały palcami. Nikt nie zapraszał jej do wspólnej zabawy czy nawet projektu na jakąś lekcję. Przez całą młodość była sama. Popychana, poniżana, poniewierana.  
Najgorsze wspomnienia ma jednak z domu. Nigdy nie czuła się kochana przez rodziców i tylko dla dziadków coś znaczyła. Bardzo często, kiedy jej pijany ojciec znów zaczynał się awanturować i szarpać, uciekała z domu do babci i dziadka. Otaczali ją oni należytą opieką, której tak brakowało w jej rodzinnym domu. Nienawidziła alkoholizmu ojca i obojętności matki. Od dziecka chciała pozbyć się rodziców ze swojego życia i w końcu to się udało. 
Po skończeniu szkoły pożyczyła od dziadków pieniądze i wyjechała za granicę. Nie było tam jednak lepiej. Wciąż odpychała od siebie ludzi, choć nie wiedziała, dlaczego tak się dzieje. Mimo starań, zawsze była najgorsza. Ponadto nie radziła sobie finansowo i często głodowała. Pracowała ciężko za marne grosze, była wyzyskiwana i poniżana. Nienawiść do świata wzbierała w niej jak rzeka podczas długotrwałej ulewy. Na każdym kroku społeczeństwo ją raniło, niszczyło jej poczucie wartości i zadawało ogromny ból, którego nie mogła znieść. Chciała się wyrwać, lecz nie mogła, będąc cały czas pochłaniana przez swoje demony.  
Dziś wyrwała się z łańcuchów, które oplatały ją przez całe życie. Pierwszy raz poczuła szczerą radość. Była wolna. Zaostrzył się obraz telewizora, lecz nie miała ochoty oglądać już ludzkich dramatów; miała dość swoich. Wstała i wyjrzała przez okno na zapuszczony ogród spowity mrokiem. Pod płotem przebiegł czarny kot i wskoczył za krzak hortensji. Po chwili patrzenia w miejsce zniknięcia zwierzęcia, zaciągnęła zasłony i poszła do sypialni. W łóżku znów włączyła telewizor, lecz tym razem trafiła na wieczorne wiadomości.  

Tragedia w jednej ze szkół naszego miasta. O godzinie 14 do budynku weszła kobieta, która dźgała nożem każdą napotkaną osobę, krzycząc, że społeczeństwo musi zapłacić za zniszczenie człowieka. Raniła śmiertelnie dziewięć osób, w tym pięcioro dzieci, dwadzieścia jeden wciąż pozostaje w szpitalu. Na szczęście większość uczniów i nauczycieli ma rany powierzchowne, nie zagrażające życiu. Więcej informacji przekaże Anna K. 

Przełączyła program na mydlaną operę, obróciła się na bok i zamknęła oczy. Zaczęła nucić swoją ulubioną wesołą piosenkę i zasnęła będąc po raz pierwszy wolnym człowiekiem. I nawet wtedy, gdy nad ranem zabierała ją policja, uśmiechała się szeroko, bo wiedziała, że sprowadziła na ludzi takie cierpienie, jakim sami ją obdarowali wiele lat temu. 

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 524

Pauza

Post#2 » 31 lip 2017, o 21:38

To jest bardzo smutny tekst.
Niestety, są ludzie, których życie popycha aż do takich czynów.

Mam kilka uwag co do budowy tekstu:
1."Bezmyślnie popijała wino, błądząc po najgłębszych zakamarkach jej świadomości."
Myślę, że lepiej byłoby:
"Bezmyślnie popijała wino, błądząc po najgłębszych zakamarkach swojej świadomości."
2. "Najgorsze wspomnienia ma jednak z domu."
Wypada utrzymać jedność czasu, więc lepiej byłoby:
"Najgorsze wspomnienia miała jednak z domu."
3. "Otaczali ją oni należytą opieką, której tak brakowało w jej rodzinnym domu."
Lepiej byłoby:
"Oni otaczali ją należytą opieką, której tak brakowało w jej rodzinnym domu."
4. "Nie było tam jednak lepiej."
Lepiej byłoby:
"Tam jednak nie było lepiej."

Pozdrawiam serdecznie. :smile:

Wróć do „Scholarium prozatorskie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość