Strona 1 z 1

Normalny dzień

: 5 wrz 2017, o 18:08
autor: koralintens
Dzień zasnuła mgła. Kolejny raz kiedy nie ma się siły podnieść z łóżka i walczyć o lepsze jutro. Chmury leniwie płyną. Cóż trzeba jednak wstać. Idę tam gdzie muszę. Przeżywam i wracam. Podziwiam granat nieba. Księżyc który miga mi niczym zepsuta ledowa lampka w łazience. Zaraz będzie pełnia. I przyjdzie ON. Sekundy wloką się jak minuty a minuty jak godziny. Czasu tak mało. Kiedy już się pojawia dopiero zaczynam żyć. Dopiero zaczynam oddychać, a wszystko inne traci znaczenie. Jest mój ale nie na zawsze. Zasypiam. Budzę się. Dwa zdania...Zawsze zajęty. Odchodzi. Niech idzie ratować świat. Ja w niego wierzę i będę czekać aż wróci….

Normalny dzień

: 13 wrz 2017, o 15:50
autor: Maniokowa
Kolejny raz, kiedy nie ma się siły podnieść z łóżka i walczyć o lepsze jutro.
 

Cóż, trzeba jednak wstać.
 

Idę tam, gdzie muszę.
 

Księżyc, który miga mi niczym zepsuta ledowa lampka w łazience.
 

Sekundy wloką się jak minuty, a minuty jak godziny.
 

Kiedy już się pojawia, dopiero zaczynam żyć.
 

Jest mój, ale nie na zawsze.
 

Dwa zdania...Zawsze zajęty.
 

Brak spacji po wielokropku. 

 

A gdzie podziały się akapity? 

 

Ciężko mi cokolwiek więcej napisać na temat tego tekstu, ponieważ nie mam zielonego pojęcia, jak go zinterpretować. Wydaje mi się, że w pewnym momencie zmienia się narracja, ale kto tu jest kim - nie wiem. Czy tu chodzi o parę, która przez życiowe obowiązki nie ma dla siebie dużo czasu? Żyją razem, a jednak osobno? Czemu muszę zgadywać? 

Poza tym ilość przykrótkich zdań, które za wiele nie wnoszą, powala na kolana jak seria z karabinu maszynowego. Taki zabieg sprawdziłby się w tekście dynamicznym, nie tu.