"Łzy życia"-ciąg dalszy- rozdział 39

Teksty niespełniające wymogów regulaminu.
Krzytawy
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 128

"Łzy życia"-ciąg dalszy- rozdział 39

Post#1 » 20 paź 2018, o 20:34

Kiedy prowadził praktykę, podobnie jak inni lekarze, i choć bez specjalnego entuzjazmu, to jednak również i on któregoś dnia zaczął używać coraz modniejszej maszyny cyfrowej, już wtedy nazywanej komputerem. Uczynił to jedynie na użytek organizacji pracy i magazynowania danych dotyczących pacjentów. Był w tym względzie staroświecki. Dał się przekonać do komputera, ale nie do jego wielu innych jeszcze zalet oraz korzyści wynikających z „buszowania” w internecie. W dalszym ciągu preferował literaturę fachową, prasę, czasem telewizję. W ten sposób pogłębiał wiedzę medyczną i dotrzymywał kroku jej postępom. Na internet się nie zdecydował. Nie dał się zarazić nawet entuzjazmem Benjamina, który otrzymał komputer już jako dziecko, a krótko później mógł, podobnie jak jego rówieśnicy, delektować się coraz to nowszymi wynalazkami informatyki.
Dzisiaj zrozumiał, jak ewidentny błąd popełnił przed laty! Należało się pożegnać z tępym konserwatyzmem. Nie zrobił tego niestety. Teraz naprawiał to niedopatrzenie. Robert, który zatroszczył się o pojedynczą celę dla niego, ostatnio zaopatrzył dawnego przyjaciela ze szkoły w dobrego laptopa z dużym i praktycznym wyposażeniem, włącznie z solidną drukarką laserową. Pomógł mu też uzyskać dostęp do internetu.
Ralf był zdumiony perspektywami, jakie odsłaniała przed nim sieć informatyczna! Miał teraz dostęp do wszelkich możliwych, choćby dopiero co opublikowanych nowości w dziedzinie medycznych badań naukowych, nieznanych dotąd terapii czy nie stosowanych wcześniej metod postępowania chirurgicznego. By dotrzeć do niektórych fachowych portali informacyjnych, musiał się tam rejestrować jako nowy członek, a często uiszczać także mniej lub bardziej wysokie opłaty za wiedzę. Naukowe strony internetowe nie zawsze dzieliły się bezinteresownie wiadomościami o najnowszych dokonaniach na polu medycyny. Spełniał wszystkie warunki bez wahania, ujawniając swoje dane osobowe oraz płacąc wymagane „czesne”, żeby tylko uzyskać prawo do zdobywania wiedzy o najświeższych postępach nauk biologicznych, a medycznych w szczególności. Jako miejsce zamieszkania wymieniał własną, pustą obecnie willę bądź adres zakładu karnego.
Na początku problemem okazało się dla niego sprawne poruszanie w wirtualnym świecie. Robił to bardzo nieudolnie. Ale miał czas, mnóstwo czasu. I już po paru dniach prób i błędów czuł się jak ryba w wodzie, serfując w sieci. Spędzane w celi życie dzielił teraz między internet a książkę, której postanowił już na zawsze pozostać wiernym. Czytał przeważnie do snu, co zwykle oznaczało do późnej nocy, niekiedy do rana.
Od chirurgii był kompletnie odcięty już blisko pięć lat.
Lekarza w przerażenie wpędzał rozmiar strat, jakie poniosły zasoby jego wiedzy w tym relatywnie krótkim czasie. Przede wszystkim zdumiał go rozmach, z jakim wprowadzano do medycznej praktyki informatykę. Niepomiernie zaintrygowały Ralfa rozważania i pierwsze próby wykorzystania genetyki i technik klonowania w strategiach współczesnego leczenia. Jednocześnie nie uszła jego uwagi rosnąca w społeczeństwie popularność medycyny naturalnej i niekonwencjonalnej: coraz więcej medyków zdawało się ulegać także i temu trendowi. Paradoksalnie na znaczeniu zyskiwały równolegle zarówno szkolna medycyna współczesna, wykorzystująca najnowsze odkrycia i wynalazki nauki, jak i ludowa, znana od wieków. Ta alternatywna gałąź medycyny rozkwitała na nowo. Lecznictwo naturalne korygowano teraz w ślepych zaułkach, okrzykiwano z entuzjazmem oraz ponownie obwieszczano w punktach efektywnych i stosowano z mniejszym lub większym powodzeniem w praktyce.
Namiętnie całe dnie spędzał przed laptopem, zagłębiony w sieci, nieodmiennie nie mogąc do końca nasycić głodu informacji, wciąż odnajdując coś nowego, stawiającego przed nim kolejne pytania.
Na nowo ożywiona pasja zawładnęła nim całkowicie.
Dni wnikliwego studiowania medycyny za pośrednictwem internetu, a szczególnie jego miłości chirurgii, przeszły w tygodnie, miesiące, by w końcu okazać się latami polowań na spektakularne i odkrywcze nowinki w świecie nie tylko chirurgii i medycyny, ale ostatecznie i nauk biologicznych w ogóle. Wszystko to napawało Ralfa nieodpartą fascynacją. Budziło, rozwijało i pielęgnowało teraz w chirurgu jego stare umiłowanie kanonów wiedzy medycznej i niecierpliwy głód jej pojmowania…
Zawsze starał się rozumieć funkcjonowanie ludzkiego organizmu, a nie uczyć jedynie na pamięć jak wiersza.

Wróć do „Publikacje nieregulaminowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość