Ogłoszenia 

 

Konkurs na drabble Tęsknota za latem - zapraszamy do oddania głosów na najlepszy tekst! Trwa dogrywka  

 

Automatyczne wcięcia akapitowe na forum 

Litania do ciszy 2.

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Agnieszka ARK
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 87
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#1 » 2 gru 2019, o 16:05

Klacz sprzedał, kiedy miałam dziewięć lat. Za pieniądze kupił sobie nowy traktor, Ursusa. Bardzo wtedy płakałam. Gdzie ta klacz nas woziła... 

 

A to wjechała w krzaki, to ze stawu wody się napiła, to w doły wpadła. Teraz się zastanawiam, czy klacz nie miała czasem „ADHD”... Szalona, kochana klacz. 

 

Pamiętam jak w tych przypadkach bardzo się bałam i kurczowo trzymałam ojcowskiej koszuli. 

 

Pewnego dnia, ojciec przejeżdżał obok szkoły wozem zaprzęgniętym do klaczy. Płakałam bardzo. Ksiądz mnie wtedy wyrzucił z religii, bo zapomniałam zeszytu z domu na katechezę. Znęcał się nade mną potwornie ten ksiądz. Ojciec, gdy tylko mnie zobaczył, zatrzymał się i spytał: 

 

- Czemu Jagusia płaczesz? Co się stało? - spytał z troską. 

 

- Ksiądz mnie wyrzucił z religii, bo zeszytu zapomniałam – odpowiedziałam, wsiadając na wóz. 

 

- Ja porozmawiam z księdzem. Nie płacz. No... już dobrze. 

 

Ojciec był bogobojny: gdy nie pił, chodził do kościoła, ale za naszym księdzem nie przepadał. 

 

To ja właściwie "rozmawiałam" z księdzem w dość specyficzny sposób: na lekcjach religii musiałam czasem klęczeć w kącie z rękoma w górze, za to, że rodzice do kościoła nie chodzili. Ale jak mieli chodzić, skoro pili?! 

 

O księdzu napisałam po latach opowiadanie pod tytułem „Ręce do góry”. 

 

 

 

Gdy minął tydzień od sprzedaży klaczy, szkapa kochana pojawiła się pod naszą bramą. Ucieszyłam się. 

 

- Mama, patrz, klacz wróciła, wróciła – krzyczałam ze szczęścia, obserwując ją przez okno. 

 

Niestety umowa była umową – musiała wrócić do nowego właściciela. 

 

 

 

Każdego roku ojciec kupował żywą choinkę. Razem ją ubieraliśmy i cieszyliśmy się jak małe dzieci. To były najcenniejsze i najdroższe chwile w moim życiu. 

 

Dbał o mnie. Nie mieliśmy sadu, drzewek owocowych, ale ojciec co roku kupował kilka skrzynek jabłek. To też było ważne. Jabłka uwielbiałam. 

 

Po osiemdziesiątym dziewiątym roku nie miał z kim konkretnym walczyć. Brat stryjeczny przestał być ormowcem, a jego córka ormówką. Jakby czegoś zabrakło. Nagle stał się Don Kichotem. Nie umiał się odnaleźć w nowym. Tylko czasem do jego oczu napływały łzy, gdy widział uginające się półki od towarów, a wśród nich nasączone babeczki z wbitymi w nie małymi amerykańskimi flagami. Przerwy w piciu stawały się coraz rzadsze. Załamał się totalnie. Moja piękna matka zaczęła coraz częściej wyjeżdżać do sanatorium. Gdy znalazł zdjęcie jej kochanka pod prysznicem, pogrążył się totalnie. Prawie nic go nie obchodziło, pił niemal codziennie. 

 

- Rozwiedź się z nią – powtarzałam mu. - Weź rozwód, bo się wykończysz. Przecież ona zawsze cię zdradzała. 

 

- Boję się spłaty – odpowiedział. 

 

Zapadło milczenie. 

 

 

Miałam niespełna szesnaście lat, gdy zmarł. Umierał, kiedy tańczyłam na dyskotece ze swoją pierwszą, platoniczną miłością. 

 

Tydzień przed śmiercią, ojciec po raz pierwszy nie dał mi kieszonkowego. Miałam jechać do internatu i poprosiłam o pieniądze na bilet. Zawsze dawał. Tym razem nie dał. 

 

Byłam zdenerwowana, czułam silną złość. A on siedział w kuchni, opierając łokieć o stół z tym swoim uroczym uśmiechem na pociągłej, szczupłej twarzy. 

 

- Daj mi buzi – powiedział. 

 

- Dam ci, jak będziesz trzeźwy – burknęłam. 

 

Przez wiele lat obwiniałam się o to „buzi”. Nie pocałowałam ojca żywego, nie zdążyłam. Później chciałam dać buzi każdemu mężczyźnie, w którym się kochałam. 

 

Kierownik internatu i wychowawcy wiedzieli o jego śmierci, ale nie powiadomili mnie, o niczym nie wiedziałam tamtego wieczoru. W nocy śniłam trzy kobiety ubrane na czarno. To byłam ja, siostra i mama. Stałyśmy na ołtarzu, między nami ksiądz. Matka miała na twarzy czarną woalkę. 

 

Rano, zaraz po obudzeniu, do pokoju weszła siostra z mężem i przekazała bolesną prawdę. Byłam w szoku, nie wiedziałam, o czym mówiłam, nie pamiętałam. Dopiero później siostra powiedziała mi, że powiedziałam: 

 

- Teraz już zostanę sama. 

 

 

 

 

 

W dniu pogrzebu umierał też pies Azor – nieodłączny towarzysz ojcowskich wypadów na pole. Pamiętam jego zaropiałe oczy. Smutny obraz. Jednocześnie odchodził pan i pies. 

 

- Weźcie z podwórka tego psa! - ktoś krzyknął z tłumu. 

 

Na pogrzebie byli Jadzia z Bronkiem. Jadzia okropnie płakała i drżącymi dłońmi próbowała zawiązać wstążkę na wieńcu dla ukochanego brata. 

 

- Pomóż mi, kochana – powiedziała do mnie wtedy. Zrobiło mi się jej okropnie żal. 

 

Po latach, Jadzia powiedziała: 

 

- Wiesz, Jagusiu, kochałam twojego tatę. Bardzo kochałam, bardziej, niż Bronka. Widzisz... twój tata się mylił. Posądzał mnie, że trzymam z systemem. Ja chodziłam do kościoła. To nie tak, jak on myślał, ja po prostu bałam się dyrektora szpitala. Bałam się go. Nawet nie wiesz, co przeżywałam w pracy, kochana. 

 

Bronek na cmentarzu wygłosił piękną przemowę. Był na stypie, trochę żartował, ale niewiele z tego do mnie docierało. Wtedy widziałam go po raz ostatni. 

 

 

 

Po pogrzebie nie siedziałam długo w domu. Ciocia Jadzia powiedziała, żebym jak najszybciej pojechała do internatu. Odrabiałam lekcje w pokoju, gdy usłyszałam dziwny hałas dobiegający z kuchni, jakby pękło szkło. Podeszłam do suszarki. W zlewie leżał ulubiony talerz ojca. Wiedziałam, że leżał tam od dłuższego czasu. Teraz był pęknięty. Sam pękł. Poczułam obecność ojca. Dziwne uczucie, trudne do opisania. Wyraźnie go poczułam. Coś mi mówiło: 

 

 

 

„W piekle nie można zbyt długo siedzieć”. 

 

Później w latach młodości szukałam ojca. Ciągle szukałam w twarzach sporo starszych partnerów, w ich swobodnych pozach, wesołych i smutnych minach. Ciągle szukałam mojej wielkiej, najdroższej miłości. 

 

 

 

Nie znalazłam. 

 

Zawsze odstawałam, a byłam przecież tylko zwyczajną dziewczyną. 

 

Bardzo płakałam podczas pierwszej wigilijnej wieczerzy bez ojca, bardzo. Mój starszy brat powiedział wtedy: 

 

- Czego się mazgaisz?! Ja nie żałuję, że go nie ma! 

 

Jego słowa były jak cios w serce. Nie mogłam oddychać; czułam, jak wzbiera we mnie silny spazm. Pobiegłam do łazienki, usiadłam na podłodze i oparłam się o wannę. Płakałam. Mocno płakałam. Najgłośniejszy jest płacz w ciszy. Potem położyłam się na łóżku ojca i przykryłam jego zimową kurtką. Kurtkę i wiele rzeczy po ojcu, w tym część ziemi, sprzedali – brat z matką. Leżałam na ojca łóżku i gdzieś tam w głowie go widziałam. 

- Chodź, Jagusia, ubierzemy choinkę - zawsze wołał, uśmiechnięty. 

"Choineczka w chacie, dzieci jak się macie... "- śpiewałam, biegając szczęśliwa dookoła stołu. Tak. Kiedyś byłam szczęśliwa. I dom był kolorowy, z licznymi przejściami, ogromną ilością drzwi, tak że można było biegać w środku w kółko. 

Po jego śmierci dom stał się makabrycznie szary, zaczął płakać...


Tagi:

Ui
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 120
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#2 » 2 gru 2019, o 21:46

Litania jest - o ile dobrze pamiętam - modlitwą błagalną, a cisza sprzyja wspomnieniom. Przejmujące. Pozdrawiam.
Gdzie mądrość nie musi, tam złe jakieś mnie czasami posyła. Ech, życie przewrotne...

Awatar użytkownika
Camenne
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 5882
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#3 » 4 gru 2019, o 07:39

Proszę dodać tagi we wszystkich trzech częściach.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany! 

 

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Agnieszka ARK
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 87
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#4 » 4 gru 2019, o 07:58

Camenne co to są te tagi. Jak to zrobić... Matko !

Awatar użytkownika
Woogi
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 87
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#5 » 4 gru 2019, o 13:19

Agnieszka ARK pisze: co to są te tagi. Jak to zrobić... Matko !
 

Musisz kliknąć ikonkę edycji tekstu i pod polem tytułu masz takie niebieskie "chmurki" z napisami (horror, fantasy, obyczajowe itd itp). Trzeba wybrać kliknięciem te, które pasują do tekstu. :)


Agnieszka ARK
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 87
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#6 » 4 gru 2019, o 13:39

Dziękuję bardzo. Dodałam tagi. Chyba:)

witka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1341
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#7 » 4 gru 2019, o 16:22

U nas na wsi nikt, nawet sołtys nie zaprzęgał woza do kobyły, ogiera albo wałacha ino na odwrót

Kawka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 860
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#8 » 4 gru 2019, o 21:08

Przeszywający. Wolno spytać czy to Twoje wspomnienia?

Agnieszka ARK
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 87
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#9 » 5 gru 2019, o 08:56

Kawki. Tak.

Awatar użytkownika
Zdzisław
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 165
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#10 » 5 gru 2019, o 14:23

Opowiadanie na duży plus, Agnieszko. 

Sam piszę wspomnienia, więc i podobne innych odbieram emocjonalnie. Autentyczne zawsze przewyższą wymyślone, chociażby nawet napisane mniej wprawnie. 

PS. Są miejsca do zmiany - styl, interpunkcja itp. Ale nie teraz. Tu ważna jest treść, resztę zawsze można można poprawić.


Kawka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 860
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#11 » 5 gru 2019, o 20:41

Tak mi przykro. Nic więcej nie dodam, bo byłoby to banalne <3

Agnieszka ARK
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 87
Zobacz teksty użytkownika:

Litania do ciszy 2.

Post#12 » 5 gru 2019, o 21:07

Zdzisława, Kawko dziękuję.

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości