Gadzinka — 3+4

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika

Autor tematu
Zwad
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 34
Zobacz teksty użytkownika:

Gadzinka — 3+4

Post#1 » 26 paź 2020, o 22:01

Opowiadanie erotyczne z COVID-em w tle 

 

Spis treści: 

Rozdział 1 + rozdział 2 

Rozdział 3 + rozdział 4 

Rozdział 5 + rozdział 6 

Rozdział 7 + rozdział 8 

 

3. Ex-misja 

 

Klucz nie chciał się obrócić w zamku. Ola niepewnie nacisnęła klamkę i drzwi ustąpiły. W pokoju dziennym nie było Ignaca. Zdjęła buty i przeszła się po mieszkaniu, sprawdzając wszystkie pomieszczenia. Nigdzie nie było śladu chłopaka. Sprawdziła, czy jest kosz na odpadki, ale stał pełen śmieci tam, gdzie zwykle – więc nie poszedł ich wyrzucić. 

Dziwne – pomyślała – wyszedł i nie zamknął drzwi? – Wzruszyła ramionami. 

Spojrzała na dwa kartony leżące koło sofy – były już sklejone, ale wciąż puste. Zdjęła maseczkę i poszła umyć ręce. 

Czuła się niewyspana i zmęczona ciężkim dniem w pracy. Zajrzała do lodówki – nie było dużego wyboru. Wyjęła słoik zielonego pesto, nastawiła makaron. 

W łazience odkręciła prysznic, by zleciała zimna woda. Rozebrała się. Zanim weszła do kabiny, zatrzymała się na moment przed lustrem. Spojrzała na swoje nagie odbicie i ze smutnym uśmiechem pogłaskała rudą żmijkę poniżej pępka. – Szkoda jej, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz? - pomyślała. 

Mydło było już całkowicie spłukane, a Ola wciąż stała w kłębach gorącej pary. Woda z natrysku grzała kojąco. Czoło przyłożyła do lewego ramienia opartego się o ścianę prysznica. Gorące krople ześlizgiwały się po jej zamkniętych powiekach, nieznacznie rozchylonych ustach. Z brody kapały na zaróżowione od ciepła piersi i dalej na brzuch. Prawa ręka dziewczyny podążyła dalej śladem kropel w stronę łonowego wzgórka. Powiodła palcem po zygzaku mokrych włosów, aż do samego ich końca. Jej palec zatrzymał się na dłużej. Powoli masowała zaróżowiony guziczek, raz z lewej, raz z prawej strony. Przygryzła górną wargę i głęboko wetchnęła. 

Nagle, gwałtownie otworzyła oczy. Wyraz błogości momentalnie uleciał z jej twarzy. Jednym ruchem ręki zamknęła zawór, wyskoczyła z kabiny, i mokra wybiegła do kuchni. Wyłączyła gaz i pomagając sobie łyżką, podniosła pokrywkę. Z ulgą stwierdziła, że makaron jeszcze się nie rozgotował. 

Po mokrych śladach stóp wróciła do łazienki i założyła na wilgotne ciało płaszcz kąpielowy wiszący na żeberkowym grzejniku. Wyszła z ręcznikowym turbanem na głowie, wytarła podłogę i przystąpiła do pichcenia obiadu. Wyjęła z lodówki słoik z marynowaną cytryną, której ćwiartkę drobno posiekała do szklanej miski. Do cytryny dołączył czosnek, trochę pikantnej oliwy z oliwek i postrzępiona sałata. Makaron w międzyczasie integrował się z pesto. Odruchowo postawiła na stole dwa talerze i dwa kieliszki do białego wina. 

 

* 

Ola obudziła się, siedząc w fotelu z tabletem na kolanach. W wilgotnym płaszczu kąpielowym i turbanem było jej chłodno. Zamknęła oba uchylone okna i spojrzała na zegar. Była 21:13. Ignaca nie było. 

Przebrała się w suche dresy i zaczęła sprzątać. Naczynia po obiedzie wylądowały w zmywarce, a reszta pesto – po krótkim namyśle – w śmietniku. Pozbierała brudne ubrania, wrzuciła do pralki i zajrzała do suszarki. Wciąż leżały w niej wyprane rzeczy Ignaca. 

– Uch! – sapnęła ze złością. Włożyła ręce do środka, złapała naręcze ubrań i zaniosła w stronę kartonów. Gdy wrzuciła odzież do jednego z pudeł, coś stuknęło o dno i zadźwięczało. Wyjęła spodnie i z prawej kieszeni wyciągnęła klucze. – Ach to dlatego nie zamknąłeś drzwi! – olśniło ją nagle. 

Zastanowiła się przez chwilę, po czym powiedziała na głos – Sam się o to prosisz. 

 

* 

Pół godziny później oba kartony były pełne. Obok nich stał futerał z gitarą i dwie plastikowe torby wypełnione po brzegi nie wiadomo czym. Ola wróciła z sypialni z grubym, czarnym flamastrem w ręce. Zamknęła pokrywę pierwszego kartonu, przekreśliła dwoma szerokimi liniami fantazyjnie narysowane imię Ignaca i grubymi, blokowymi literami napisała poniżej duże "Ex". To samo spotkało podpis chłopaka umieszczony na drugim kartonie. 

Gdy dokonała dzieła, otworzyła na oścież drzwi wejściowe prowadzące na klatkę schodową. Najpierw wyniosła i postawiła na wycieraczce lżejsze pudło z ubraniami, potem gitarę i obie reklamówki. Z tymi poszło gładko. Kiedy jednak podnosiła drugi, cięższy karton – potworny, tępy ból ścisnął jej lędźwie po prawej stronie pleców. Zawyła. Wypuściła pudło z rąk, by wyprostować się bez obciążania pleców, ale nie dała rady. Przy najmniejszym ruchu w górę czuła jakby jakieś ogromne, tępo zakończone kleszcze miażdżyły jej mięśnie w dolnej części pleców. 

Postała w pochylonej pozycji jeszcze przez dobre pół minuty. Ból zelżał. Jeszcze raz, powoli spróbowała się nieznacznie wyprostować. Ból powracał, ale mniejszy; była w stanie go wytrzymać. Powtórzyła operację jeszcze kilka razy i po minucie stała wyprostowana. Bała się ponownie schylić. Za pomocą podudzia i kolana przesunęła karton aż do wyjścia. By wypchnąć ciężar poza próg, pomogła sobie drzwiami. Zamknęła je od środka i przekręciła klucz w zamku. 

 

4. Pogotowie przeciwbólowe 

 

Agata, prawie trzydziestoletnia, zadbana kobieta siedziała przy swoim biurku koło okna i usiłowała skupić się na swojej pracy. Korekta tłumaczenia, którą miała oddać za niecałą godzinę, wymagała dużej uwagi, a ona nie mogła się na nią zdobyć. Przyczyną nie był pogwar w otwartej sali biura, który kwadrans po dziewiątej osiągał już swój docelowy, wysoki poziom. Do tego hałasu zdążyła się przyzwyczaić. Martwił ją zbolały wraz twarzy przyjaciółki siedzącej za biurkiem przy ścianie. Raz po raz z niepokojem spoglądała w jej stronę, w końcu nie wytrzymała. 

– Jezu, Olka, co masz taką zbolałą minę? PMS cię dopadł? – Patrzyła na przyjaciółkę z prawdziwym zatroskaniem. Ostatnio częściej zdarzało się, że Ola przychodziła do pracy z nieszczęśliwą miną, ale dzisiaj musiało być na rzeczy zdecydowanie coś poważniejszego, niż zwykła chandra. – Jeszcze trochę i litery na ekranie zaczną mi się krzywić od twojego bólu. 

– Byłoby uroczo, gdyby to był PMS. Jest gorzej. Dwa razy... sześć razy gorzej. 

Wyraz twarzy Agaty, niewysokiej, ciemnej blondynki, stał się jednym wielkim pytaniem. Z oczami wlepionymi w przyjaciółkę czekała na dalsze wyjaśnienia. 

– Po pierwsze, kazałam Igancowi wynieść się z mojego mieszkania, a po drugie... 

– To wspaniała wiadomość! – przerwała jej koleżanka. Nawet nie próbowała ukryć uśmiechu na swojej lekko opalonej twarzy. 

– Niezbyt dużo w tobie współczucia. – Ola spojrzała na nią z wyrzutem. 

– A czego mam ci współczuć? – żachnęła się Agata. – Modliłam się o to, by ten pacan zniknął z twojego życia i żebyś wróciła dawna ty! 

Ola nie podzielała entuzjastycznego postrzegania sytuacji przez przyjaciółkę. Wyraz bólu nie znikał z jej piegowatej twarzy. 

– A jakie jest to "po drugie"? – dopytywała Agata. 

– Gdy wynosiłam wczoraj kartony z jego rzeczami, złapało mnie jakieś potworne lumbago. Wzięłam Ketonal i położyłam się od razu do łóżka, licząc, że do rana mi przejdzie. Prawie przeszło, ale teraz lek najwyraźniej przestaje działać. – Ola znowu skrzywiła się z bólu. 

– Ty wynosiłaś jego kartony? – Agata zawiesiła głos – Z resztą, mniejsza o nie... Byłaś z tym u fizjoterapeuty? 

– Dzwoniłam... najbliższy termin za dwa tygodnie. Wywróciła oczami. – Samo mi przejdzie za dzień lub dwa – dodała, bagatelizując. 

– Przejdzie albo nie. Nie wolno takich rzeczy zostawiać samym sobie. 

– A co mam niby robić? 

– Zadzwoń do Huberta, on może Ci pomóc. 

– Do jakiego Huberta? Zaraz... masz na myśli swojego Huberta? 

– Ex-swojego – poprawiła ją Agata, wypowiadając pierwszą sylabę z naciskiem. 

– To nie jesteś już na niego wściekła? – dopytywała dalej Ola. 

– To nie ma znaczenia. Trzeba ci pomóc, a on jest w tym dobry – odpowiedziała zdecydowanie blondynka. – Cholernie dobry – dodała po chwili i na jej zamyślonej twarzy pojawił się lekki uśmiech. – A w zasadzie to mi już przeszło. Jestem z Danielem, jesteśmy szczęśliwi, po co mam chować urazę? Poza tym to chodzi o twoje zdrowie. Dzwonię. 

Agata wyszła z telefonem na balkon. Rozmawiała nie więcej niż 3 minuty. Jej twarz nie wyrażała ani radości, ani złości. 

– Dzisiaj o dziewiętnastej w centrum rehabilitacji im. Sue Ryder. Najbliższy wolny termin ma za dwa tygodnie, ale zostanie po godzinach, by cię przyjąć. Masz zabrać t-shirt i krótkie spodenki lub legginsy. Nie połykaj żadnych tabletek, bo potrzebne mu są twoje reakcje na ból. 

 

Część następna 

---- 

 

APPKA= Bądź szczery

C'est la vie!

Tagi:

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości