Choroba (obyczajowe opowiadanie psychologiczne)

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).


Autor tematu
marjulann
szabla
szabla
Posty: 730
Zobacz teksty użytkownika:

Choroba (obyczajowe opowiadanie psychologiczne)

Post#1 » 4 gru 2020, o 10:13

Mama zmarła nagle, to był rak, odeszła w szpitalu. Rak najpierw pozbawił ją włosów, pięknych czarnych loków, później siły by wstać z łóżka i pobawić się z Marią. Ukochany mężczyzna odszedł do kochanki, historia jak ich wiele to była jej przyjaciółka. Ojciec stał nad Marysią i trzymał ją za rękę, a ona patrzyła swoim małym szklistym wzrokiem, płakała łzy wpływały jej po policzkach i odbijały się w blasku świec. W jej myślach dziecięcych krążyło tylko jedno pytanie, czemu matka odeszła. To ona zawsze powtarzała, ,, Kocham cię w całego serca ’’ , a lekarz powiedział, że serce mamy przestało bić. Czemu zamknęli ją w trumnie, tym pudełku na ludzkie śmieci, tyle tylko, że one zostają zakopywane, stawiają na nich piękny pomnik z napisem Karolina Mazur. Trumna z ciałem została zakopana, a Marysia już nigdy nie poczuje się kochana.  

Tata powiedział jej, że: 

- Serce matki zawsze zostaje przy swoim dziecku – tyle bo co więcej mógł jej powiedzieć, to była choroba, zabrała życie, zostawiła tylko cierpienie. 

- Tatusiu, dlaczego? - pytała ta biedna dziewczynka 

- Kochanie, nie wiem i nikt tego, nie wie. Wiesz ludzie po prostu umierają, zostają tylko w naszym sercu wspomnienia po nich. - próbował tłumaczyć, ale jak można małemu dziecku wytłumaczyć zasadność śmierć. 

Ojciec zabrał ją do domu i do jego nowej kobiety. Magda była piękną blondynką, o jasnych oczach i figurze modelki, choć była zdecydowanie zbyt niska na wybieg, to miała w sobie coś pociągającego. Miała na sobie luźną czarną sukienkę i ciemne buty na słupkach. Dla Marysi jednak to była tylko imitacja jej kochanej matki. Magda nigdy nie zajmie jej miejsca, no przynajmniej nie w jej sercu, bo tam jest miejsce tylko jej matki. Tomek w drzwiach mieszkania delikatnie ucałował ją w lewy policzek. Zaprowadził Marysię do pokoju, gdzie miała już przygotowane łóżko, była bardzo zmęczona to był trudny dzień dla niej, odejście bliskiej osoby to zawsze boli, a przecież to było dziecko, jego mała księżniczka Marysia. Udało mu się skłonić ją do snu, był zaskoczony jak szybko usnęła, wyglądała jak aniołek z czarnymi włosami zdecydowanie odziedziczonymi po Karolinie. Wrócił do Magdy, która siedziała na sofie z kieliszkiem czerwonego wina, powoli piła jego zawartość. Usiadł obok niej, zabrał z jej ręki kieliszek i postawił go na stoliku. 

- Zabrałam jej wszystko co miała?! - powiedziała zapłakanym głosem 

- To nie twoje wina, ona była chora, miała raka, nie mogliśmy nic zrobić. Kocham cię, chcę być w tobą, miłość nigdy nie jest niczemu winna. - powiedział, przekonującym w miarę możliwości głosem. 

Przysunęła się do niego, tak aby mógł objąć ją ramieniem, położyła głowę na jego piersi. Lubiła słyszeć bicie jego serca, wiedziała, że w tej chwili on należy do niej i tylko do niej. Podniosła głowę i delikatnie pocałowała go w usta z wdzięczności za jego obecność.  

Kiedy następnego dnia Marysia wstała z lekko zapuchniętymi oczkami od płaczu wywołanego stratą matki, kiedy podniosła się z łóżka, na którym spała zaczęła wołać tatę. Niestety taty nie było w pobliżu, była tylko ona, ta wiedźma z widokiem anioła i ze swoim uśmiechem jak z reklamy pasty do zębów. 

- Co zjesz na śniadanie? - zapytała Magda 

- Nie jestem głodna, nie mam ochoty nic jeść. Ty nie jesteś moją mamą – odpowiedziała Marysia 

- Musisz coś …. 

- Zjeść coś zjeść – schyliła się do dziewczynki 

- Niech chcę – Słyszysz, ja nic od ciebie nie chcę – mówiła wzburzona 

- Rozumiem cię, ale tak nie można, umrzesz z głodu – próbowała przekonać Marysię 

- Tak, jak umrę to będę z mamą – odpowiedziało dziecko 

- Nie możesz umrzeć, tatuś cię kocha, ja cię kocham – mówiła do Marysi 

- To przez ciebie mama nie żyje, a tatuś mnie nie kocha – krzyczała 

- Tatuś bardzo cię kocha. Kocha cię najbardziej na świecie. Jesteś jego księżniczką – mówiła 

- Naprawdę mnie kocha. Mamę też? 

- Ciebie kocha, mamusię też kocha, nie byłoby cię tutaj gdyby nie miłość – przytuliła dziewczynkę do siebie i cicho powiedział, prawie szeptem wprost do ucha : 

- To może zjemy naleśniki? 

- Tak, ale z czekoladą 

Magda wzięła dziewczynkę na ręce i zaniosła ją do kuchni, posadziła na blacie i zaczęła powoli przygotowywać posiłek. Pomyślała, że wspaniale byłoby mieć takie dziecko, może nawet dwójką gdyby tylko Tomek się zgodził. Wyjęła z szafki mąkę, lodówki jajka i zaczęła robić ciasto. Jak zwykle umoczyła palec by spróbować, od dziecka jej mama biła ją ścierką po rękach. Mówiła, że będzie bolał ją brzuszek. Teraz jednak była dorosła, ale ten nawyk w niej pozostał, widać u człowieku zawsze musi pozostać jakaś cząstka dziecka. Wylewała naleśniki na patelnię i smażyła z obu stron, kiedy wszystkie usmażyła, podała Marysi do zjedzenie i sobie również nałożyła, nawet nie wiedziała, że ona również była głodna. Jadły jak gdyby nigdy nic, myślała to tylko biedne małe dziecko, które będzie musiało udźwignąć stratę swojej mamy, Gdy jej mama umarła pięć lat temu, gdy ona sama miała 28 lat, choć była już dorosła bardzo boleśnie zniosła ten fakt, mam zmarła na tę samą chorobę co Karolina, to był rak piersi, nie pomogły chemia ani mastektomia. Zaczęła z trudem przełykać jedzenie, a co jeśli ją też to spotka, tak jak mamę, Karolinę i pewnie setki innych kobiet, mimowolnie przycisnęła sobie lewą rękę do serca, a tym samym do piersi. Pomyślała, że przecież wczoraj w nocy Tomek całował je i trzymał w swoich dłoniach. Obraz wczorajszej nocy stanął jej przed oczami, spojrzała na Marysię i zdała sobie sprawę, że nie przypomina sobie, aby się wczoraj zabezpieczyli. To nie była dobra chwila na takie rozmyślania, musiała skupić się na tym co tu i teraz. To czy mogła być w ciąży musiało poczekać, to czy jest w grupie ryzyka rakiem również, liczył się Tomek i mała Marysia, którą kocha jak własną córkę.  

Marysia jadła swoje naleśniki i rozmyślała nad tym czemu Magda, tak myśli i czemu na jej twarzy ciągle widnieje niesmak. Pomyślała ona to jednak mnie nienawidzi. 

Magda spojrzała na puste talerze i pozbierała je ze stół, umyła wszystkie naczynia, lubiła porządek. Tomek mógł zapomnieć o porozrzucanych po sypialni skarpetkach i chodzeniu po domu w piżamie, udało jej się wprowadzić do jego życia odrobiną monotonii. Nie mogła się doczekać, aż ten wróci z pracy, choć pragnęła zostać kiedyś matką na jej dzieci to nie był ten moment, dla Tomka dzieci to nigdy nie był dobry moment, nawet Marysia była wpadką jednej z imprez walentynkowych. Pokochał ją od urodzenia, jednak wiedział, że większą dawkę miłości będzie ona otrzymywała od Karoliny. Ona była naprawdę wzorową matką, taką typową matką polką, dla dziecka zawiesiła swoją karierę jako dziennikarka, a była w tym naprawdę fenomenalna. Każdy człowiek posiada swój punkt spełnienia, życiowy cel, z którego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Człowiek nigdy nie wie do czego powoła nas dobry lub częściej zły los. Los właśnie mówimy, że to los tak chciał, to w takim razie co zrobiłeś, aby stać się panem swojego losu. Karolina lubiła gdy sytuacja była pod jej ścisłą kontrolą, dziecko wniosło do jej życia element spontanicznego działania.  

Marysia w tym czasie usiadła przy stole na miękkiej pufie i zaczęła rysować na białej kartce papieru, wszystkie kolory, których używała były odcieniach brązu, granatu, a przede wszystkim czerni, tak głęboka czerni, to stało coś co było motywem przewodnim tego obrazu przedstawiającego rodzinę Marysi. Od pogrzebu minął tylko jeden dzień, a kolory życia Marysi uległy tak radykalnej zmianie, od pięknych i delikatnych takich jak niebieski, zielony, a zwłaszcza różowy, bo małe księżniczki kochają różowy. Narysowała na rysunku siebie w granatowej sukience podobną do tej, którą miała na sobie w dniu pogrzebu, tatę ubranego w garnitur i brązowe buty i mamę wokół której była otoczka, która przypominała pudełko na ptasie mleczko. W drewnianym ptasim mleczku, pochowano wczoraj mamę na cmentarzu. Cmentarz nie jest miejsce dla matek, miejsce matki powinno zawsze jest przy dziecku.  

Kiedy Tomasz wrócił z pracy, pracował w agencji redakcyjnej, gdzie wydawano pisma dla kobieta, takie tam porady w święta jak gotować, po świętach jaką dietę należy stosować, jak przyciągać mężczyzn, a jednocześnie jak być niezależną i świadomą siebie kobietą. Kobieta temat, który nigdy nie wyjdzie z mody, nic się tak dobrze nie sprzedaje, no może ewentualnie tematy miłosne i erotyka, ale to osobny temat. Porady, które pisał zostawały zawsze dobrze przyjęte i trudno się temu dziwić skoro zaspokajał najbardziej podstawowe potrzeby mas kobiecych, jednak kiedy był na studiach nad jego utworami rozwodziło się wielu, miały sens i poruszały wybitne tematy, tematy ważne, które odwoływały się do wyższych pojęć. 

 

Dodano po 10 godzinach 28 minutach 15 sekundach: 

Pierwszy dłuższy fragment prozy w moim wykonaniu

Trzecia godzina. Trzecia to zawsze za późno, albo za wcześnie, na to, co chce się zrobić. 

Jean - Paul Sartre


Tagi:


verbena
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1850
Zobacz teksty użytkownika:

Choroba (obyczajowe opowiadanie psychologiczne)

Post#2 » 13 gru 2020, o 15:59

Temat wybrałaś bardzo życiowy i smutny zarazem, niemniej zajmujący. 

Nad tekstem powinnaś jednak popracować. Jest sporo literówek. Tekst jak to się mówi płynie tylko momentami. W paru miejscach, weźmy choćby sam początek, w moim odczuciu wygląda jak streszczenie bardziej rozwiniętego opowiadania. Wielka szkoda, bo po prostu aż by się chciało dodać tu zdanie, tam kilka, a gdzie indziej określenie, czy słowo po to, żeby całość się nie rwała. Pozdrawiam :)



Autor tematu
marjulann
szabla
szabla
Posty: 730
Zobacz teksty użytkownika:

Choroba (obyczajowe opowiadanie psychologiczne)

Post#3 » 13 gru 2020, o 16:06

Dobrze poprawię, pisałam na podstawie historii, którą została mi opowiedziana. Dziękuję przeczytam i poprawię.
Trzecia godzina. Trzecia to zawsze za późno, albo za wcześnie, na to, co chce się zrobić. 

Jean - Paul Sartre



TylkoJestemOnaA
miecz
miecz
Posty: 325
Zobacz teksty użytkownika:

Choroba (obyczajowe opowiadanie psychologiczne)

Post#4 » 17 gru 2020, o 19:47

Nie mogę wypowiedzieć się zbyt w zakresie stylu itp.:) natomiast czuje się tu prawdę, dlatego nie mogę pozostać obojętna :) trudny temat, ciekawa jestem jak to wszystko skleisz, więc czekam by przeczytać :) pozdrawiam
Agata


Autor tematu
marjulann
szabla
szabla
Posty: 730
Zobacz teksty użytkownika:

Choroba (obyczajowe opowiadanie psychologiczne)

Post#5 » 17 gru 2020, o 20:22

To tylko jedno opowiadania z cyklu, postaram się na ile czas pozwoli umieść pozostałe dziesięć. Obecnie mam bardzo napięty grafik. Dziękuję za odwiedziny.
Trzecia godzina. Trzecia to zawsze za późno, albo za wcześnie, na to, co chce się zrobić. 

Jean - Paul Sartre


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości