Podejrzany współlokator 1

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika

Autor tematu
Andy And
miecz
miecz
Posty: 331
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator 1

Post#1 » 5 gru 2020, o 21:48

Dopiero co zjadł obiad i leżakował jak przedszkolak na swoim tapczaniku w hotelu pracowniczym. Po obiedzie zawsze robił sobie półgodzinną drzemkę. Prawie przysypiał z powodu pogody. Za oknem mżyło, słońce schowało się za gęstą zasłoną mlecznych oparów. Był piątek po południu i dla Marka zaczynał się wolny weekend, w głowie snuł już plany na jego spędzenie. Nagle z tego letargicznego półsnu wyrwało go pukanie do drzwi. Dochodził do siebie przez chwilę zanim potrafił coś powiedzieć. 

- można wejść! - Krzyknął w końcu, lekko ochrypłym głosem. 

Drzwi otworzyły się niepewnie i stanął w nich młody chłopak z plecakiem w ręku. Miał jakieś 20 lat. Ubrany w kolorową wiatrówkę lekko zmoczoną przez mżawkę, adidasy i dżinsy. Włosy miał przetłuszczone i zaczesane na bok. 

- Jestem nowy, dostałem przydział do tego pokoju - oznajmił. 

Pokój faktycznie był dwuosobowy i od kiedy Marek się tam wprowadził drugi tapczanik stał wolny. Cieszył się początkowo, że będzie mieszkał sam, ale z czasem zaczęło mu brakować kogoś do pogadania, pośmiania się, powygłupiania. 

- no to wchodź, zamykaj w końcu te drzwi i rozpakuj się - powiedział do nowego. 

Tamten wszedł zamykając drzwi za sobą. Pokój był niewielki, jakieś trzy metry na trzy. Tuż za drzwiami znajdowało się coś w rodzaju mini przedpokoju, po prawej stronie głęboka szafa dwudrzwiowa, a po lewej umywalka z lustrem i szafką na przybory do golenia i mycia. Za nim zaczynał się właściwy pokój. Dwa tapczany po obu stronach, pomiędzy nimi stół i krzesła. Podłoga wyłożona szarymi kwadratami PCW, gdzieniegdzie odchodzącymi od betonowego podłoża. Okno i drzwi balkonowe dawały poczucie większej przestrzeni niż w rzeczywistości. W drzwiach balkonowych znajdowała się barierka…taki balkon bez balkonu. Marek wstał, otworzył szafę 

- Tutaj masz swoją połowę - wskazał nowemu miejsce na jego rzeczy, potem przesunął swoje przybory do golenia, mycia zębów na półce pod lustrem łazienkowym, robiąc miejsce na przybory nowego. 

Okazało się, że nie miał nic z tych rzeczy. Z plecaka wyjął tylko jakieś ubrania na zmianę i nic poza tym. 

-jak się nazywasz ? - Spytał . 

- Robert. 

- Ja jestem Marek, napijesz się herbaty?  

- Jasne, napiję ¬ odpowiedział gość. 

Grzałka błyskawicznie zagotowała wodę w szklance. Po chwili stała ona na stoliku pełna gorącej wody, z aluminiową łyżeczką w środku, paczką czarnej herbaty Madras i torbą cukru obok. Nowy nie żałował cukru, posłodził cztery czubate łyżeczki, co wywołało zdziwienie Marka. 

- A może chcesz coś zjeść? - zapytał ponownie 

– jak masz co… - odpowiedział niepewnie Robert 

Po chwili na stole znalazła się ćwiartka chleba, nóż i pasztet drobiowy z puszki. Nowy zaczął pałaszować te „rarytasy”, jakby nie jadł od kilku dni. Wymiótł wszystko do czysta, zgarnął nawet okruchy ze stołu. W tym czasie gospodarz miał czas na przyjrzenie się gościowi. Teraz jak na dłoni widoczne były ogromne braki w czystości, tłuste włosy, czy "żałoba" za paznokciami to był drobiazg, ale ziemista i miejscami pryszczata cera wskazywała na słabe odżywianie, częste palenie i długotrwały brak higieny. Natomiast zęby okazały się dramatycznie zaniedbane. Miejscami czerniące się próchnicą z głębokimi wżerami. Widok był bardzo nieapetyczny. Robert nie uśmiechał się z tego powodu wcale, zdając sobie sprawę z reakcji rozmówcy, który zobaczy taki widok. Tym samym sprawiał wrażenie ponuraka. Gdy już skończył jeść sięgnął do kieszeni spodni wyjmując zmiętą paczkę „Sportów” z dwoma papierosami wewnątrz. Jednego z nich, lekko skrzywionego i mocno wykruszonego włożył do ust i już zmierzał go odpalić, kiedy Marek powstrzymał go. 

- nie palimy w pokoju, możesz wyjść na korytarz - oznajmił zdecydowanie. 

- Ok, rozumiem, już wychodzę. - Podporządkował się Robert. 

Marek kiedyś palił i udało mu się rzucić, teraz był cholernie przewrażliwiony na punkcie dymu papierosowego. Przeszkadzał mu nawet zapach pozostały w ubraniu Roberta, który właśnie wrócił z papierosa. Siedzieli każdy na swoim tapczaniku naprzeciwko siebie oparci o ściany. 

- No to... może opowiedz coś teraz o sobie ¬ zagadnął Marek 

Historia nowego poruszyła go. Okazało się, że był sierotą wychowywaną w domu dziecka, edukację zakończył na szkole podstawowej. Tułał się po całej Polsce podejmując różnych prac. Teraz trafił do Śremu, a jadąc tutaj pociągiem nie miał za co kupić biletu i przywiózł ze sobą mandat kredytowy. Dla Marka stało się jasne, że chłopak do pierwszej wypłaty nie będzie miał za co żyć. Postanowił jakoś temu zaradzić, widać los tak chciał, żeby trafiło na niego. 

- Posłuchaj - powiedział - w szafie trzymam jedzenie, możesz brać i jeść z tego. Pomogę ci dociągnąć do pierwszej wypłaty, a potem już będziesz sobie radził. To samo z mydłem, czy proszkiem do prania, możesz używać w razie potrzeby. Jeśli będziesz potrzebował pieniędzy mów. Potem się jakoś rozliczymy. 

- Pomyślał jednak, że tego nie zrobi i potraktuje to jako pomoc bezinteresowną, nieczęsto miał okazję zrobienia dobrego uczynku, a czasem odczuwał taką potrzebę. Jednak głośno o tym nie wspomniał. To miała być niespodzianka w razie czego.  

- Pasuje ci to? - Zapytał.  

- No pewnie, że tak - odpowiedział Robert. 

Z racji tego, że pracowali na różne zmiany, widywali się praktycznie co drugi tydzień popołudniami. Marek kładł się wcześniej spać, więc kiedy Robert wracał z drugiej zmiany, on już spał. Upomniał go tylko na początku, żeby zachowywał się cicho i starał się go nie budzić. Na tym punkcie podobnie jak z papierosami był przewrażliwiony, dbał o odpowiednią ilość snu. Cisza nocna zaczynała się dla niego o dwudziestej drugiej i była to świętość. Nieraz zdarzało się mu interweniować w sąsiednich pokojach, kiedy ich mieszkańcy zapominali o tej regulaminowej hotelowej ciszy nocnej. 

Jasnym było, że samo jedzenie nie wystarczy Robertowi, więc przez kilka pierwszych dni zapożyczył się u Marka na całkiem ładną sumkę. Kupił sobie jakieś ciuchy, ręcznik i inne podręczne rzeczy. Jedno co nie podobało się Markowi, to kupno papierosów za te pieniądze, ale starał się być wyrozumiałym dla nałogu współlokatora. Przez pierwsze dwa tygodnie układało się wszystko bardzo fajnie, starali się nie przeszkadzać sobie wzajemnie. Jeśli gospodarz miał mieć gościa, uprzedzał, że chciałby być sam na sam w pokoju z tym odwiedzającym, albo odwiedzającą, wtedy Robert znikał na kilka godzin. On jeszcze nie zdążył poznać nikogo, więc nie miał takich potrzeb. Pewnie z czasem i on miałby je. Marek obdarzył od początku przybysza zaufaniem, z natury i z zasady wierzył nowo poznanym ludziom. Jednak potrafił stać się nieubłaganie niemiłym, kiedy ktoś tego zaufania nadużył. Wszystko toczyłoby się zgodnie z planem, do pierwszej wypłaty nowego lokatora i jego usamodzielnienia się, gdyby nie szokujące zdarzenie. 

Otóż, pewnej nocy gospodarza pokoju obudziły jakieś ostre brzęki przestawianych słoików w szafie. Powstrzymał się od reakcji i obserwował z zainteresowaniem buszującego tam Roberta. Ten wyciągał słoik po słoiku i z każdego wyjadał po trochę, cokolwiek tam się znajdowało. Najgorsze w tym wszystkim było to, że posługiwał się wyłącznie palcami. Zachowywał się jak zwierzę, głośno mlaskając i oblizując się przy tym. Oblizywał palce , które następnie wkładał do kolejnych słoików i puszek. Wyglądał jak ogromny szczur z tymi swoimi brudnymi pazurami i zepsutymi zębami, które w tym świetle wydawały się szpiczaste. Połykał samo masło, pasztet, konserwę "tyrolską", serek topiony, następnie musztardę z dżemem, a to wszystko popijał olejem rzepakowym z „gwinta”. Jedno czego nie ruszał to chleb. Trwało to dobre pół godziny, na koniec zjadł…wręcz pochłonął kilka czubatych łyżek stołowych cukru z papierowej torby, dokładnie oblizując potem łyżkę. Marek praktycznie nie przeklinał, ale w tym momencie nie wytrzymał. 

- O kurwa, ale kutafon - pomyślał - a ja potem to wszystko jem - tutaj przed oczami stanęły mu zepsute zęby współlokatora, oraz ich zapach połączony z wyziewami po tanich papierosach. Postanowił jednak nie ujawniać swojego przebudzenia. Zdecydował, że zacznie baczniej obserwować przybysza. Lubił wiedzieć z kim ma do czynienia zanim podejmie jakieś decyzje. Gdyby teraz ujawnił, że widzi to co widzi, zapewne wzbudziłby ostrożność Roberta i nie dowiedziałby się nic więcej.

Andy And 

 

"A jednak często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim."


Tagi:

Awatar użytkownika

D.M.
miecz
miecz
Posty: 258
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator

Post#2 » 14 gru 2020, o 20:52

No, oczywiście, potrzebny jest ciąg dalszy. :) Ale najpierw warto poprawić interpunkcję w tym odcinku. Nie chcę wyliczać konkretnie wszystkich błędów; łatwo je znajdziesz po uważnym przeczytaniu. Z reguły polegają na nieobecności kropki na końcu akapitu. Ale najistotniejszy błąd jest tu: 

¬ Pasuje ci to - zapytał ?
 

Oczywiście, pytajnik powinien być przed "zapytał", a nie po. 

 

I znów te haczyki zamiast myślników. :-?


Awatar użytkownika

Autor tematu
Andy And
miecz
miecz
Posty: 331
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator

Post#3 » 14 gru 2020, o 21:03

No tak, oczywiście. Haczyki są w tekstach przed pouczeniem Szczepana, a ten tekst jeszcze czeka na poprawki.
Andy And 

 

"A jednak często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim."



TylkoJestemOnaA
miecz
miecz
Posty: 325
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator

Post#4 » 14 gru 2020, o 21:19

Ja chcę ciąg dalszy:) co to ten Robert taki dziwny...:) pije olej, zapycha się cukrem...glutenu nie tyka ? ;) ciekawam:) fajnie piszesz :)
Agata

Awatar użytkownika

Autor tematu
Andy And
miecz
miecz
Posty: 331
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator

Post#5 » 14 gru 2020, o 21:30

To super, że Cię zainteresowała fabuła. Cała reszta na pewno do poprawek i szlifu. Historia jest pouczająca i jak najbardziej prawdziwa. Żadne nici mi nie umknęły z niej i uprzędę z nich diament, żeby Tobie pokazać że to możliwe ;). Mój bohater mieszkając przez 2 lata w hotelu robotniczym, miał okazję spotkać się z wieloma dziwnymi personami. Każde takie spotkanie to osobna historia. 

 

Dodano po 4 minutach 44 sekundach: 

A chleb najprawdopodobniej zajmował niepotrzebnie miejsce w żołądku, zajadał się tylko konkretnymi produktami. Całkiem możliwe, że wcześniej przez długi czas głodował i jadał wyłącznie chleb popijając wodą.

Andy And 

 

"A jednak często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim."



TylkoJestemOnaA
miecz
miecz
Posty: 325
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator

Post#6 » 14 gru 2020, o 21:53

Ach no tak...sprawniejsze dłonie ;) nie wątpię, że się da...co mi tam. Poczekam ;) a tak poważnie szlify szlifami, a czyta się ot tak:) pstryk i koniec...pisz;)
Agata


Melibea
rapier
rapier
Posty: 435
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator 1

Post#7 » 27 gru 2020, o 16:42

Tekst wymaga korekty. Ale skoro jesteś świadom usterek, to nie będę się nimi zajmować. 

Pierwszy fragment zaintrygował mnie, a to wielki atut, by zatrzymać odbiorcę na dłużej. Czyta się bardzo lekko.

Melibea

Awatar użytkownika

Autor tematu
Andy And
miecz
miecz
Posty: 331
Zobacz teksty użytkownika:

Podejrzany współlokator 1

Post#8 » 27 gru 2020, o 20:03

Melibea pisze:Tekst wymaga korekty. Ale skoro jesteś świadom usterek, to nie będę się nimi zajmować. 

Pierwszy fragment zaintrygował mnie, a to wielki atut, by zatrzymać odbiorcę na dłużej. Czyta się bardzo lekko.

 

Na tym etapie mojej pisarskiej edukacji zależy mi właśnie na utrzymaniu płynności fabuły. Ciekawi mnie również to, czy potrafię zainteresować czytelnika rozwojem wydarzeń, które w moim odczuciu warte są opowiedzenia. To dopiero może mnie zmotywować do pracy nad warstwą techniczną tekstu. Gdyby czytelnika nie interesowała treść, to na próżno będę pracował nad całą resztą. Szkoda naszego czasu. Samymi przecinkami, pauzami, spacjami nie napisze się ciekawego tekstu, chociażby nie wiem jak był poprawny. Odwrotnie może to być możliwe, przynajmniej w moim odczuciu :).

Andy And 

 

"A jednak często jest, że ktoś słowem złym zabija tak, jak nożem. Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim."


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości