Laura w Krainie Rzeczywistości - Rozdział pierwszy

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika

Autor tematu
LittleDiana
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12
Zobacz teksty użytkownika:

Laura w Krainie Rzeczywistości - Rozdział pierwszy

Post#1 » 18 sty 2021, o 13:13

Oto moje opowiadanie, jest stylizowane na pamiętnik, aczkolwiek to opowiadanie. Na razie mam trzy części i tyle wrzucę do tematu. Potem będę dodawała na bierząco 

 

** 

Rozdział pierwszy: "To Skomplikowane" 

 

Chyba najtrudniej zacząć spisywać własne myśli, a szczególnie trudno gdy jest po Świętach w twoim pokoju stoi choinka a ty jesteś zagrypiona z katarem i to jedyna sposobność by nazwać samą siebie pociągającą bez kłamania. 

Powinnam chyba się przedstawić. 

 

Jestem Laura, mam jeszcze dwadzieścia pięć lat i mieszkam w małej aczkolwiek nie opustoszałej wsi na wschodzie naszego pięknego kraju, chociaż czuję się bardziej jakbym mieszkała na Ukrainie, ale no cóż do granicy mam tylko dwadzieścia kilometrów, więc klimat się miesza. Co robię w życiu? Mam rentę. Zapytacie pewnie czemu taka młoda dziewczyna ma rentę? Ano chętnie odpowiem. Za bardzo mi się śpieszyło na świat i przy tym przedwczesnym maratonie ku światu doszło do niedotlenienia mózgu przy którym gibnął mój układ nerwowy, dzięki rehabilitacji głównie na turnusach rehabilitacyjnych, w sumie to które wolę nazywać je obozami, bo turnusy kojarzą się ludziom z takimi nad morzem gdzie wylegają się staruszki, a te moje są na drugim końcu kraju, żadnych mórz czy tam plaż tam nie ma, jest za to ciężka robota tzn ćwiczenia od rana do późnego popołudnia, to tam mnie nauczyli chodzić przy kulach a raczej nauczył mnie Paweł który też jest moim dobrym kumplem rehabilitantem jest tak samo introwertykiem, pasjonatem Japonii i nie gani mnie za moje samotnictwo, bo i sam taki jest, czuję się pewnie jego towarzystwie tak samo jak czuję się pewnie w towarzystwie jego dziewczyny – Ady. Robiliśmy dużo fajnych rzeczy, spędziłam u nich nie jeden wieczór na gadaniu i oglądaniu głupich japońskich filmików, na ostatnim grudniowym turnusie nawet pomagałam ubierać ich malutką choinkę, szkoda tylko że w grudniu nie mogłam spędzić z nimi więcej czasu, ale jak na grudzień i warunki pandemiczne to było strasznie dużo osób było i wolnego nie mieli a po zajęciach mieli też swoje obowiązki zawodowe, więc czułam się samotna chociaż wiedziałam, że na logikę nie powinnam się tak czuć, bo nie olali mnie ale po prostu nie mieli czasu, muszę czasami po prostu powstrzymać czasami moją własną nadwrażliwość. 

 

Byłam też po raz pierwszy z opiekunką zamiast mojej mamy i to było straszne, ale na to poświecę oddzielny post. Bardzo tęsknię za Pawłem i Adą, ale niedługo ich znowu zobaczę tzn pod koniec lutego, w sumie to mogłabym i pod koniec stycznia bo fundusze są, ale kierowcy brak, bo młodszy brat będzie dopiero mógł prowadzić w lutym a starszego nie chce narażać bo i on ma ostatnio swoje problemy zdrowotne i nie mogę się już w sumie doczekać lutego gdy znowu poćwiczę i w końcu pojadę z moją mamą a nie z tą babą, nazwijmy ją Nastia z jednej strony mnie strasznie była nadopiekuńcza bo nawet nie mogłam wyjść do Pawła i Ady i jedynie byłam na tych ich ubieraniu choinki i to było to poprzedzone awanturą i telefonem do mamy, po zajęciach mogłam w pokoju tylko leżeć a o godzinie 19:00 to miałam już być w piżamie, paznokci nie mi nie skracała przez całe dwa tygodnie, nie pozwalała jeść mi słodyczy które dostałam i od mamy i od Ady i Pawła, chciała mi dawać parę dni z rzędu te same ubranie czy bieliznę i być może przez właśnie te jej zachowanie moi przyjaciele też nie chcieli mnie zapraszać by nie robić mi zbytnich problemów. Co do mojej rehabilitacji to oprócz tej turnusowej to mam jeszcze u mnie na tej prawie Ukrainie na miejscu. 

 

Od pewnego czasu mam rehabilitację domową na NFZ i to jest porażka. Ćwiczenia jakie daje mi Sławek są to ćwiczenia typowe dla ludzi zdrowych czyli mi po prostu mogą mi zaszkodzić, próbowałam z owym Sławkiem rozmawiać, ale zdania nie zmienił, robi po swojemu, a gdy mówię, że mam za mały zakres ruchu by to zrobić to tłumaczy się tekstem że „oj tam próbuj dalej” tak samo daje mi ćwiczenia na mięśnie np. pięty gdy dobrze wie, że sama nie jestem w stanie ruszyć piętą niezależnie od reszty nogi, normalny rehabilitant widząc że dane ćwiczenie nie działa totalnie ( bo co innego gdy nie działa, a co innego gdy wychodzi z trudnością) powinien je zmienić albo dostosować do możliwości pacjenta. W sumie to całkiem możliwe, że od nowego roku z tej przychodni będą do mnie wysyłać kogoś innego, tak przynajmniej mu sugeruje jego kierownictwo, w sumie na tą rehabilitację z NFZ zdecydowałam się dlatego, że moja dobra internetowa przyjaciółka Natalia taką ma i sobie chwali. Ta jej rehabilitantka z opisów widać że zna się na rzeczy, no może nie jest to level Pawła, ale dziewczyna jest dopiero w moim wieku, więc się uczy. Co do Natalii to jest ona moją jedyną oprócz Pawła i Ady znajomą. Natalia ma to samo schorzenie co ja tyle, że jeździ na wózku, ale ostatnio wzięła się za ćwiczenia z czego jestem ogromnie zadowolona bo widzę w niej potencjał, może akurat z Natalią nie mam tych samych zainteresowań, ale prowadzimy, szczególnie ostatnio podobny styl życia. Nigdy nie widziałyśmy się na żywo, poznałyśmy się na czacie internetowym ( tak , do dzisiaj z czegoś takiego korzystam ) Ona jest z Opola a ja z tej mojej prawie Ukrainy, więc przy tym że nie jesteśmy obie mobilne to szanse na spotkanie są małe, ale w przeciwieństwie do Ady i Pawła z nią mogę mieć kontakt na co dzień co też jest bardzo miłe, czuję się wtedy mniej samotna, chociaż te uczucie samotności się we mnie jednak tli, co dziwne takiego odczucia nie miałam gdy znajomych nie miałam prawie wcale albo gdy szybko mi się ci ludzie nudzili, no ale cóż sama nie odkryłam do końca mojej psychiki i zwracać uwagę na swoje życie zaczęłam zwracać uwagę gdy po poznaniu Pawła zaczęłam chodzić przy kulach i wkręciłam się w cały proces rehabilitacji, był okres gdy tylko Pawła uznawałam, a moją miejscową rehabilitantkę Tośkę miałam za najgorszą, no ale gdy poznałam Sławka to jednak pogląd mi się zmienił bo Tośka przynajmniej zabierała mnie w różne miejsca pobliskiego miasteczka w w teren typu park, deptak czy kawiarnia, miała swoje wizje terapeutyczne, lepsze gorsze, ale się starała. Teraz jest na macierzyńskim, a zajęcia ze mną ma jej mniej doświadczona rok starsza ode mnie współpracownica – Elka. Co prawda mniej doświadczona niż chociażby Tośka ( o Pawle już nie mówiąc) ale nadal jest o niebo lepsza niż Sławek, być może jeśli szczęście mi dopisze to już go nie zobaczę, bo pisałam już o tym że wraz z jego awansem najprawdopodobniej zmienią mu rejon albo zostawią go na przychodni, odmówiłam też wszystkie wizyty do nowego roku bo jestem zagrypiona co zresztą już widział przy ostatniej wizycie przed świętami, więc może da się uniknąć jego nachalnych pytań typu „Czego nic nie mówisz?” i żartów typu że pewnie mam jakiś kał w kawie i dlatego taka nieprzyjemna jestem. Mama co prawda zastanawia się czemu ja do tego chłopaka mam tyle zastrzeżenia w końcu to NFZ, no ale Natalia też ma na NFZ i tam takich zachowań nie ma, więc jeśli nadal będę miała z nim zajęcia to chętnie zgłoszę to do tej przychodni, w sensie chciałabym, ale pewnie moja życiowa bierność i brak pewności siebie da za wygraną, dlatego marzę o tym by Sławek samoistnie usunął się w cień, wtedy nie będę musiała narażać się na przekraczanie mentalnych granic, czego nie lubię i robię tylko wtedy gdy muszę. Dobrze, że we Wtorki i w Czwartki mam chociaż tą Elkę 

 

Co do Świąt to nie były one wyjątkowe, ale opiszę je razem w poście z Sylwestrem, opiszę wtedy też najprawdopodobniej mój wygląd jeśli by was to interesowało, a może nie interesuje? Anyway, na dzisiaj już tyle wystarczy, idę wkleję to na bloga czy też inne miejsca i zobaczymy co się stanie, trudno też mi było pewnie pisać przez grypę, ale chciałam to zacząć bo brakowało mi pisania bardzo. 

Trzymajcie się


Tagi:

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości