[Mitologia Czarnej Afryki] Mity przy posiłku

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1901
Zobacz teksty użytkownika:

[Mitologia Czarnej Afryki] Mity przy posiłku

Post#1 » 8 maja 2016, o 00:13

Jest to częściowo fanfiction, ponieważ sparafrazowałem mity Czarnej Afryki, a konkretnie: 

Stworzenie Człowieka (mit ludu Fang) wraz z dodatkiem mitologii mezopotamskiej, stworzenia człowieka przez boga Enlila. 

Pieśń na cześć Boga-Słowa (Pigmeje) 

Pająk pozyskuje mity dla swojego ludu (lud Aszanti) 

 

Jest to wersja druga (z 28.01.2018). Wróciłem do tego fragmentu, ponieważ właściwie jako jedyny mi się do dziś podoba. Poprawiłem interpunkcję i wyhaczyłem parę innych błędów. Będę wdzięczny za komentarze. 

 

Krótkie wyjaśnienie: Jest to fragment większego utworu, który obecnie piszę, mam nadzieję, że ten fragment będzie zrozumiały nawet dla tych, którzy nie znają całości utworu. Krótko streszczę, załoga statku kosmicznego z Ziemi została pozostawiona sama sobie na planecie E-4-1, muszą więc dogadać się z tubylcami. Są to rasy Kelwetów, Labdorian i Sengonów. Kelweci wyglądają jak ludzie, z tym że posiadają rogi, ogon i czerwoną skórę. Labdorianie, są znacznie bardziej plastyczni, przypominają gluty ;) Natomiast Sengonowie, przypominają hybrydę człowieka z dolną połową pajęczaka, posiadają sześć nóg i dwie ręce oraz odwłok. Głównym bohaterem jest Sandro, Argentyńczyk zajmujący stanowisko kwatermistrza i próbujący za wszelką cenę powiększyć malejące zapasy pożywienia.  

 

Mity przy posiłku  

 

Po zrobieniu wszystkiego, co mieli zaplanowane na dzisiejszy dzień, postanowili chwilę odpocząć. Każda praca została wykonana rzetelnie i mieli nawet więcej zrobione, niż trzeba było. Na zakończenie pierwszego dnia prac Sandro postanowił zorganizować „ognisko". Z powodu dużej ilości metanu w atmosferze planety było ono niewskazane, więc usiedli w okręgu i rozdał on skromne racje żywnościowe, podgrzane wcześniej na kuchence oporowej. 

Jak na tak prowizoryczne warunki wyglądało to znośnie. Przez większą część dnia starał się, wymyślić jak mógłby wynagrodzić swoich towarzyszy, za ciężką pracę. Nic innego, dość konkretnego, nie przyszło kwatermistrzowi do głowy. Bardzo krótko rozważał wersję z teatrzykiem kukiełkowym, ale z powodu braku rekwizytów i umiejętności pomysł ten spalił się na panewce. Zastosował więc starorzymską doktrynę chleba i igrzysk. Po napełnieniu brzuchów trzeba było zorganizować jakąś rozrywkę, Sandro zebrał więc rozproszonych towarzyszy na krótki wieczorek zapoznawczy.  

— Będzie kolejna nudna rozmowa na temat naszej przeszłości? — Zażartował po angielsku Joachim, tak, aby obecni z nami Kelwetka Beasthize i Sengon Regnis nie zrozumieli. Byli oni obcymi z innej planety. A raczej to my byliśmy kosmitami, którzy przybyli na ich glob. 

— Dzisiaj przyjacielu, chciałbym, by oni nam coś opowiedzieli — Argentyńczyk westchnął i wskazał na tubylców. — Opowiecie nam wasze legendy? — zapytał ich po kelwecku. Nauczył się podstaw tego języka, od nieżyjącego już przyjaciela, którego zwłoki pewnie teraz dryfują gdzieś w przestrzeni kosmicznej. 

— Jesteś aż tak tego ciekaw Ziemianinie? — odpowiedział mu pytaniem Regnis. Był on Segonem, wyglądał podobnie do centaura, z tym że dolną połowę ciała miał jakby pająka lub skorpiona. Kolor jego skóry i dziwnych ni to łusek, ni to piór, przypominał złoty bądź jasnobrązowy. Gdy stanął na swoich cieniutkich sześciu nogach, mierzył ponad dwa metry. 

— Szczerze mówiąc, to bardzo. Myślę, że pozwoli nam to lepiej zrozumieć twoją kulturę. 

— Mogę opowiedzieć historię o stworzeniu mieszkających tu ras, bo wersję rogatych już znacie? — Znali ją, ze względu na to, że Kelweci również byli chrześcijanami. — Tak więc poznajcie legendę o powstaniu życia na naszej planecie. Postaram się mówić zrozumiale dla was, więc będę używał w niektórych miejscach zamienników, byście pojęli naszą historię. 

 

Na początku, gdy jeszcze nic nie było, zostały tworzone rasy tego świata, Bóg Stwórca Bemer ulepił modele z gliny. Jedna reprezentowała czerwonego byka, druga niebieską rybę, a trzecia zaś żółtego pająka. Jednak były one martwe, musiały wyrosnąć. Ustawił je na dnie praoceanu, w najgłębszej czeluści, wszystkie wtedy wyglądały niczym robaki. Rozsiał tam też swoje nasienie, by miały z czego się rozwinąć. Zaczekał wtedy dni pięć by wyrosły, a po pięciu dniach spojrzał na swoje dzieło. Uznał, że są one jeszcze nie gotowe by go miłować i żyć. Siedem dni, spędziły tam taką liczbę. 

Ósmego dnia Bóg Bemer przechadzając się brzegiem wielkiej słonej wody, zobaczył wyłaniającego się byka i pająka. Przywitały go, dziękując za dar życia. Zapytał ich się wtedy gdzie trzeci z nich, odpowiedziały mu, że ryba nie chce wyjść z wody. Stwórca pokiwał głową i uśmiechnął się, sięgnął swą ręką do wody i wyciągnął z niej niebieską rybę i kazał jej zawsze tęsknić za wodą, a następnie oddalił ją. Zapytał się, więc pozostałej dwójki, czy chcą żyć w pobliżu wód słodkich i słonych. Byk odparł, że może tak żyć, pająk natomiast odpowiedział, że ma już dość wody. Bóg Bemer pozwolił mu się oddalić w głąb lądu. 

Pająk dalej korzystał z wody, lecz oszczędnie, gdyż nie potrzebował jej zbyt wiele. Byk podróżował wzdłuż rzek i potoków, ryba natomiast musiała co jakiś czas wychodzić na ląd, gdyż kochała wodę, lecz musiała oddychać powietrzem. Z tych trzech zwierząt zrodziły się późniejsze rasy. 

 

Milczeli zasłuchani w jego legendę. Zdziwiło Sandra to, że opowiedziana została historia dotycząca całej planety, a nie tylko jednego ludu, którego są przedstawicielami współbratymcy Regnisa. Było to rzadko spotykane, przypuszczalnie mieli coś w rodzaju religii kosmosu. 

— Gdzie jest teraz wasz Bóg stworzyciel? — zapytał Argentyńczyk. 

— Wszędzie, w powietrzu, glebie, wodzie, we wszystkim, co nas otacza, z niego wszystko się zrodziło. Wszystko wzięło się od słowa stworzyciela i wszystko jest słowem, jeśli chcecie, to mogę wam zaśpiewać naszą pieśń o nim. Oczywiście, po przełożeniu na język Kelwetów dużo traci, ale i tak zrozumiecie. 

Po ich przytaknięciu zaintonował: 

 

Na początku był Bóg, 

Dzisiaj jest Bóg, 

Jutro będzie Bóg, 

Kto może stworzyć obraz Boga? 

On nie ma ciała. 

Jest jak słowo, które wyszło z ust 

Było słowo! Już go nie ma, 

Jest przeszłością, pomimo to żyje! 

Taki jest Bóg! 

 

Po wysłuchaniu jego pieśni odezwała się Beatrice. 

— Piękna pieśń, mogłaby też opowiadać o moim Bogu. 

— Mogłaby — potwierdzili Ziemianie. 

— Wiesz, że mamy mit podobny do tego z Biblii? Opowiada on o drzewie życia, z którego został zerwany zakazany owoc. — Roześmiał się Sengon. 

— Jak on brzmi? — Zadał pytanie nasz biolog Hans. Widocznie musiało go to interesować, ponieważ pochodził z Izraela i wyznawał wiarę mojżeszową. 

— Nie mogę wam go opowiedzieć, to nie jest mit mojego państwa. Inne królestwo go posiada. 

— Jak to? — Zdziwił się Izraelczyk. — To u was też istnieją prawa autorskie? 

— Co to? — Odpowiedział mu pytaniem. Wytłumaczyli mu, o co chodzi. Pokiwał z uznaniem głową. — To coś podobnego, u nas historie trzeba sobie wywalczyć. My nasze otrzymaliśmy od Boga Sześcionogiego Pająka, którego nazywamy Silidinth. O tym wam mogę opowiedzieć. 

— Chcemy. — Bez wahania odparł każdy z nich. 

 

— Oto sposób, w jaki pająk dostał od Boga Niebios jego opowieści. A było to tak, pająk imieniem Silidinth udał się do niebiańskiego pałacu Boga Niponnyana, aby odkupić jego historie. Bóg Nieba rzekł: „A cóż pozwala ci myśleć, że możesz kupić je ty, nędzny pająk?” Silidinth odpowiedział: „Wiem, że mam wystarczająco by je uzyskać.” Wtedy Boga Niebios ogarnęło niesamowite zdumienie i odrzekł: „Wielkie i potężne miasta Belestios, Ankhara, Helestios przysyłały tu swoich posłańców, lecz żadne z nich nie było w stanie kupić mych historii, a ty będąc zwykłym bezpańskim Segonem, powiadasz, że dasz radę je uzyskać?”  

Silidinth, pająk, na to spytał tylko: „Jaka jest cena twych historii?” A Pan niebiańskiego pałacu odpowiedział: „Mogę sprzedać ci je w zamian za pytona Woldi, tygrysa Hano i pszczoły Nnomoro.” Na to sześcionożny odrzekł: „Przyniosę ci je, a w dowód mojego szacunku do ciebie dodam moją starą matkę Nsia”, co w naszym języku oznacza szóste dziecko. Na to Bóg Nieba odpowiedział: „Idź i przynieś mi je”. 

Na to Silidinth odszedł. Po powrocie do swojego domu opowiedział wszystko swojej matce. Później poradził się swojej żony Oce, pytając: „Jak mogę schwytać węża Woldi?” a ona mu odpowiedziała: „Wyjdź i zetnij gałąź drzewa palmowego, odetnij wszystkie pnącza i wtedy zanieś palmę, tam gdzie, żyje pyton.” Więc pająk zrobił tak, jak radziła mu jego żona i niósł ją, wołając głośno: „To jest dłuższe od niego – nie, to nie jest tak długie jak on, ale to jest dłuższe, nie masz racji, kłamiesz! A oto on leży tam.” Wtedy wąż słysząc tą udawaną rozmowę, zapytał: „O co tu chodzi?” A wtedy Silidinth odpowiedział „To żona moja, Oce kłóci się ze mną. Powiedziała, że ta palma jest dłuższa od ciebie. A ja oczywiście odpowiedziałem, że ona kłamie.” Wtedy Woldi, pyton, rzekł: „Przynieś więc ją tu i zmierz mnie.” Pająk wziął palmę i położył ją obok ciała pytona i rzekł: „Teraz wyciągnij się, byśmy mogli się przekonać, co jest dłuższe.” Wąż wyciągnął się, a Silidinth wziął wić z włókna i okręcił ją dookoła pytona i palmy. W ten sposób go uwięził. Wtedy pająk powiedział: „Głupcze, zaniosę cię do Boga Niebios, za co otrzymam jego historie.” Wtedy Silidinth zaniósł pytona do pałacu Niponnyana, który dotknąwszy go ręką, ogłosił: „Moja ręka dotknęła go, jest mój. I niech tak pozostanie na zawsze.” 

Silidinth wrócił do domu i powiedział żonie, co zrobił. Musiał jednak złapać jeszcze pszczoły Nnomoro. Jego żona rzekła: „Weź więc tykwę na wodę, napełnij ją i idź do buszu.”. Zrobił on tak, bo znał mądrość swej żony. Szedł długo, aż zobaczył rój pszczół. Wylał na nie trochę wody, a resztą sam się skropił, uciął liść bananowca i zakrył sobie nim głowę. Wtedy rzekł do owadów: „Skoro deszcz pada, czy nie lepiej byłoby wam schronić się przed nim? Tu jest moja tykwa, w której możecie się przed nim schronić. Czyż nie widzicie, że sam się przykryłem liściem?” One odpowiedziały: „Dziękujemy bardzo.” i wszystkie wleciały do tykwy. Wtedy pająk zakrył tykwę i wykrzyknął: „Głupie, teraz was zaniosę Bogu panującemu na niebiosach, jako zapłatę za jego opowieści.” I Silidinth zaniósł pszczoły do Boga Nieba. Ten dotknął ich swoją ręką i rzekł: „Są moje.”  

Pająk wrócił i powiedział do swej żony, Oce: „Trzeba jeszcze złapać tygrysa Hano.” A ona odrzekła: „Idź więc i wykop dół.” Silidinth odpowiedział: „Starczy, już wiem.” Wyszedł wtedy z domu i szukał dróg, którymi przechadzał się tygrys. Gdy je odnalazł, wykopał bardzo głęboką dziurę, przykrył ją gałęźmi i liśćmi, po czym wrócił do domu.  

Następnego poranka, ledwie słońce wzeszło, Silidinth wyszedł ze swej chaty i zobaczył tygrysa leżącego w pułapce. Pająk odezwał się do niego: „Małej matki dziecko, małego ojca dziecko, ostrzegałem cię, byś nie pił, a teraz, co było do przewidzenia, strułeś się i wpadłeś w dziurę. Jeśli powiem, że cię wyciągnę i to zrobię, ty następnego dnia zabijesz mnie, lub jedno z moich dzieci." Tygrys na to odrzekł: „Jakże mógłbym zrobić coś takiego?” Tedy Silidinth wziął dwie deski, położył je obok siebie i przemówił do tygrysa: „Połóż jedną łapę tu, a drugą tu.” Tygrys zrobił tak, jak mu powiedziano. Już prawie wyskakiwał z dołu, gdy Silidinth, wyjął swoją pałkę i uderzył tygrysa w głowę. Uderzenie dosięgło zwierzę i w całym lesie słyszano odgłos padającego ciała. Silidinth wydostał z krzaków drabinę, zszedł do dołu i wyciągnął ciało wielkiego kota. Dopiero wtedy wykrzyczał z radością: „Ach, teraz mogę zanieść cię na wymianę do Boga Niponnyana i otrzymam od niego przepiękne historie.” Zabrał wtedy ciało tygrysa do pałacu Boga Nieba, a ten rzekł: „Od dziś, on jest mój. Dotknąłem go moją ręką.” Następnie przyprowadził swą matkę, by dotrzymać obietnicy złożonej przed boskim majestatem, wtedy zwrócił się do Boga Niebios słowami: „Dotrzymałem swej obietnicy, oto moja matka, o której ci mówiłem”. 

Wtedy Niponnyan wezwał wszystkich swoich doradców i wodzów swych armii, po to, by przedstawić sprawę. Powiedział wtedy: „Wielcy królowie przychodzili, lecz nie mogli kupić mych historii. A Silidinth, sześcionogi pająk, zdołał zapłacić mi godziwą cenę. Otrzymałem pytona Woldi, tygrysa Hano i pszczoły Nnomoro. Do tego z własnej woli dodał swą matkę. Wszystkie stworzenia leżą tu przed wami. Śpiewajcie na jego cześć.” Wtedy wszyscy zakrzyknęli: „O oooo!” A Bóg Nieba odrzekł: „Silidinth od dziś i na zawsze przekazuję ci moje historie, historie Boga Nieba. Błogosławię cię. Od dziś nie będą nazywały się już historiami Boga Nieba, lecz historiami Boga sześcionogiego pająka.” 

 

Tak oto nasz Bóg otrzymał swoje historie.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Tagi:

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#2 » 8 maja 2016, o 09:40

Zrobiliśmy wszystko co mieliśmy zaplanowane na dzisiejszy dzień, każda praca została wykonana rzetelnie i mieliśmy nawet więcej zrobione, niż trzeba było
 

Mam wrażenie, że to zdanie jest trochę koślawe. Może z kropką po pierwszej części wyglądałoby lepiej? 

Będzie kolejna nudna gatka na temat naszej przeszłości?
 

Gadka, bo od gadania

Jesteś aż tak tego ciekaw ziemianinie?
 

Ziemianinie dużą. 

Szczerze, to bardzo. Myślę, że pozwoli nam to lepiej zrozumieć twoją kulturę
 

Brzmi tak trochę... prostacko. A wydaje mi się, że załoga statku to raczej wykształceni ludzie. Nie lepiej więc: szczerze mówiąc, bardzo

po pięciu dni spojrzał na swoje dzieło
 

Dniach. 

Ustawił je w na dnie praoceanu
 

To w czy na? ;)  

pająk natomiast odpowiedział, że ma dość już wody
 

Ma już dość wody

To jest dłuższe od niego – nie, to nie jest tak długie jak on, ale to jest dłuższa, nie masz racji, kłamiesz!
 

Dłuższe. 

To żona moja, Oce kłóci się ze mną. powiedziała, że ta palma jest dłuższa od ciebie
 

Duża litera po kropce. 

 

Jeszcze co do strony technicznej - masz trochę błędów interpunkcyjnych. Nie wypisywałam, bo nie wiem, czy akurat tego oczekiwałeś, czy trochę olewasz przecinkową poprawność. 

Historia stworzenia Kelwetów jest identyczna jak ta ziemska? To ciekawe...  

Pieśń o Bogu to twoje dzieło? Akurat tutaj zmieniłabym Kto może zrobić obraz Boga? na Kto może stworzyć obraz Boga? na przykład, tak wydaje mi się bardziej plastycznie, bo robienie jest takie... sztywne, proste. Porównanie Boga do słowa, które jest przeszłością, ale wciąż żyje, jest interesujące, aczkolwiek słowo słowu nierówne. 

Mnie akurat bardziej podobała się druga historia, ta, którą opowiada Sengon. To chyba przez wzgląd na to, że pierwsza jest bardzo podobna do tej biblijnej, więc czułam, że już coś podobnego czytałam. A druga to coś innego, no i więcej tam się dzieje. A poza tym jest świetnie pokazane, że żony to jednak mądre kobiety mogą być :D Chociaż... ten pająk musiał mieć niezłą prędkość, przytwierdzając węża do palmy, dziwne, że przytwierdzany posłusznie leżał i czekał. 

Spodobał mi się jeszcze wątek z tym, że historie trzeba było sobie wywalczyć, że niby to tylko słowa, a bardzo cenne. 

Nie rozumiem tylko jednego. Najpierw napisałeś, że Silidinth miał oddać Bogu Niebios swoje szóste dziecko, a na końcu przed Bogiem stoi matka? Chyba że ta matka Nsia tylko znaczy szóste dziecko, a tak naprawdę chodzi o matkę? Tu się trochę zakręciłam... 

Ja bym to jednak wrzuciła do Fantastyki, bo bazujesz tylko na mitach.


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1901
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#3 » 8 maja 2016, o 11:38

Echolalia pisze:
Zrobiliśmy wszystko co mieliśmy zaplanowane na dzisiejszy dzień, każda praca została wykonana rzetelnie i mieliśmy nawet więcej zrobione, niż trzeba było
 

Mam wrażenie, że to zdanie jest trochę koślawe. Może z kropką po pierwszej części wyglądałoby lepiej? 

Będzie kolejna nudna gatka na temat naszej przeszłości?
 

Gadka, bo od gadania

Jesteś aż tak tego ciekaw ziemianinie?
 

Ziemianinie dużą. 

Szczerze, to bardzo. Myślę, że pozwoli nam to lepiej zrozumieć twoją kulturę
 

Brzmi tak trochę... prostacko. A wydaje mi się, że załoga statku to raczej wykształceni ludzie. Nie lepiej więc: szczerze mówiąc, bardzo

po pięciu dni spojrzał na swoje dzieło
 

Dniach. 

Ustawił je w na dnie praoceanu
 

To w czy na? ;)  

pająk natomiast odpowiedział, że ma dość już wody
 

Ma już dość wody

To jest dłuższe od niego – nie, to nie jest tak długie jak on, ale to jest dłuższa, nie masz racji, kłamiesz!
 

Dłuższe. 

To żona moja, Oce kłóci się ze mną. powiedziała, że ta palma jest dłuższa od ciebie
 

Duża litera po kropce.

 

Dziękuję za nakreślenie błędów. :kuku:  

 

Echolalia pisze:Jeszcze co do strony technicznej - masz trochę błędów interpunkcyjnych. Nie wypisywałam, bo nie wiem, czy akurat tego oczekiwałeś, czy trochę olewasz przecinkową poprawność.
 

Mam z nią dużą trudność, ale czy ją olewam? Chyba też, daję je gdzie mi pasuje ;) 

 

Echolalia pisze:Historia stworzenia Kelwetów jest identyczna jak ta ziemska? To ciekawe...
 

Mają tego samego Boga i pismo święte, w którym nie ma wspomnianych innych ras rozumnych zamieszkujących planetę E-4-1, przez co uważają je za zwierzęta. 

 

Echolalia pisze:Pieśń o Bogu to twoje dzieło? Akurat tutaj zmieniłabym Kto może zrobić obraz Boga? na Kto może stworzyć obraz Boga? na przykład, tak wydaje mi się bardziej plastycznie, bo robienie jest takie... sztywne, proste. Porównanie Boga do słowa, które jest przeszłością, ale wciąż żyje, jest interesujące, aczkolwiek słowo słowu nierówne.
 

Cover ;) W polskim tłumaczeniu jest zrobić, ale, że jest to przeróbka zmienię na stworzyć. Jest to tłumaczenie pieśni pigmejskiej, z niewielkimi zmianami wykonanymi przeze mnie :D 

 

Echolalia pisze:Mnie akurat bardziej podobała się druga historia, ta, którą opowiada Sengon. To chyba przez wzgląd na to, że pierwsza jest bardzo podobna do tej biblijnej, więc czułam, że już coś podobnego czytałam.
 

Podobne do tego teksty i mity występują w większości mitologii na całym świecie. Czy jest podobna do biblijnej? Tylko trochę, bo skrzyżowałem tutaj dodatkowo mit o stworzeniu człowieka przez boga Enki (mitologia Mezopotamii), który ulepił człowieka z gliny i tchnął w niego życie 

 

Echolalia pisze: A druga to coś innego, no i więcej tam się dzieje. A poza tym jest świetnie pokazane, że żony to jednak mądre kobiety mogą być :D Chociaż... ten pająk musiał mieć niezłą prędkość, przytwierdzając węża do palmy, dziwne, że przytwierdzany posłusznie leżał i czekał. 

Spodobał mi się jeszcze wątek z tym, że historie trzeba było sobie wywalczyć, że niby to tylko słowa, a bardzo cenne.

 

Ten mit mi się bardzo spodobał, na tyle, że chciałem go rozpowszechnić. Pająk był bardzo zwinny ;) A kobiety są mądre. 

 

Echolalia pisze:Nie rozumiem tylko jednego. Najpierw napisałeś, że Silidinth miał oddać Bogu Niebios swoje szóste dziecko, a na końcu przed Bogiem stoi matka? Chyba że ta matka Nsia tylko znaczy szóste dziecko, a tak naprawdę chodzi o matkę? Tu się trochę zakręciłam...
 

Imię matki oznacza szóste dziecko, ma to jakiś związek z kulturą Aszanti. Zachowałem to z oryginalnego mitu, przypuszczam, że ma to znaczenie symboliczne, ze względu na to, że w niektórych kulturach szóstka była magiczną liczbą. 

 

Echolalia pisze:Ja bym to jednak wrzuciła do Fantastyki, bo bazujesz tylko na mitach.
 

A już się cieszyłem, że napisałem Fanfika, bo chyba zaszedłem dalej niż bazowanie, ja je tutaj sparafrazowałem.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1891
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#4 » 8 maja 2016, o 20:21

Druga legenda jest ciekawsza, o wiele bardziej mi się spodobała. :) 

Zabrakło mi jakiś opisów scenerii, co by zrobić klimat z rodzaju ''wieczór, ognisko, opowieści''. 

Nie wiem, czy czytałabym taką opowieść dalej, mając przed sobą egzemplarz - trudno ocenić po tym jednym fragmencie, ale sam pomysł jest ciekawy, mam nadzieję, że jeszcze coś dodasz.

Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#5 » 9 maja 2016, o 16:53

Tekst dobrze mi się czytało, mam nadzieję, że zamierzasz kontynuować... Wyłapałem parę błędów, ale wytknęli je Przedmówcy, toteż nie będę powtarzał... :) Podoba mi się klimat i styl, jakim się posługujesz. Mam nadzieję, na ciąg dalszy!
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#6 » 25 maja 2016, o 21:37

Przychylam się do opinii Echolalii, że utwór powinien raczej znaleźć się w Fantastyce, niż w fanfikciarni, bo jednak wielu pisarzy opiera swoją twórczość na mitologiach. Plus, mity nie podlegają legalnie prawom autorskim ;) 

Bardzo się cieszę, że wykorzystałeś mity ludów Afryki, bo nie są one powszechnie znane ani wykorzystywane zbyt często. Miło było więc przeczytać coś, czego nie przerobiono ani nie przetworzono już setki razy. 

Co do samego tekstu, początek wydaje się nieco sztywny. Ten krótki fragment, gdzie wszyscy zbierają się przy ognisku, wymieniają parę zdań, wygląda jak coś, co chciałeś mieć z głowy, żeby móc przejść do mitów. W tym momencie bowiem Twój styl pisania zmienia się diametralnie, w pięknie snujące się opowieści, przekazane w ten specyficzny dla podań religijnych sposób, kiedy można wyczuć, że opowiadający mówi o czymś dla niego ważnym. I muszę przyznać, że tym bardziej jestem ciekawa reszty Twojego utworu, po pierwsze dlatego, że wiem, że przedstawiając nam kultury Twoich ludów zrobisz to dokładny, ale też ciekawy sposób. A po drugie dlatego, że jestem ciekawa, czy dalej uda Ci się lepiej zbalansować jakość tekstu pomiędzy tym, co konieczne, a tym, co Cię naprawdę interesuje ;)

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1901
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#7 » 20 lip 2016, o 21:36

Lailerosse pisze:Przychylam się do opinii Echolalii, że utwór powinien raczej znaleźć się w Fantastyce, niż w fanfikciarni, bo jednak wielu pisarzy opiera swoją twórczość na mitologiach. Plus, mity nie podlegają legalnie prawom autorskim ;)
 

Jak już tyle tkwi tutaj, to niech zostanie ;) Co do praw autorskich: Mity może nie, ale ich tłumaczenia najprawdopodobniej tak (mam nadzieję, że istnieje jakiś okres przedawnienia, bo książka z której korzystałem ma trzydzieści lat). 

 

Lailerosse pisze:Bardzo się cieszę, że wykorzystałeś mity ludów Afryki, bo nie są one powszechnie znane ani wykorzystywane zbyt często. Miło było więc przeczytać coś, czego nie przerobiono ani nie przetworzono już setki razy.
 

Polecam się wgłębić w nie. Czarna Afryka to mnogość kultur, o nieprzebranym (i na nieszczęście zniszczonym) bogactwie sztuki i dzieł w przekazach ustnych. 

 

Lailerosse pisze:Co do samego tekstu, początek wydaje się nieco sztywny. Ten krótki fragment, gdzie wszyscy zbierają się przy ognisku, wymieniają parę zdań, wygląda jak coś, co chciałeś mieć z głowy, żeby móc przejść do mitów.
 

Oj tak, jak najszybciej chciałem przejść do sedna ;) Ślubuję poprawę :D 

 

Lailerosse pisze: W tym momencie bowiem Twój styl pisania zmienia się diametralnie, w pięknie snujące się opowieści, przekazane w ten specyficzny dla podań religijnych sposób, kiedy można wyczuć, że opowiadający mówi o czymś dla niego ważnym. I muszę przyznać, że tym bardziej jestem ciekawa reszty Twojego utworu, po pierwsze dlatego, że wiem, że przedstawiając nam kultury Twoich ludów zrobisz to dokładny, ale też ciekawy sposób. A po drugie dlatego, że jestem ciekawa, czy dalej uda Ci się lepiej zbalansować jakość tekstu pomiędzy tym, co konieczne, a tym, co Cię naprawdę interesuje ;)
 

Nie mam szans na ukrycie fascynacji innymi kulturami (i ich mitami), a na ich podstawie tworzę własne mieszanki wśród ludów w światach fantastycznych. Przyznam się szczerze, że piszę o tym co mnie interesuje. Większość tego opowiadania opiera się na wiedzy techniczno-socjologicznej. Uwielbiam przedstawianie filozofii innych ras i poniżenie człowieka w kontekście rozwoju duchowego, zarazem pokazując inne drogi rozwoju technicznego (Kelweci mają małą wiedze odnośnie mechaniki, a wielką na temat elektrotechniki), którymi można podążyć. Przyznam szczerze, że po powtórnym przeczytaniu tego tekstu stwierdzam, że powinienem był dopisać jeszcze ze dwa mity do samej historii Segonów (może zrobię to w kolejnym opowiadaniu, zarazem konfrontując ją z religią Labdorian - którzy oparci są o kultury dalekiego wschodu, a w szczególności Koreę). Inne szczepy i królestwa Segonów są oparte o Mezopotamię, Iran oraz starożytny Egipt i Hetycką Anatolię (taka mieszanka jest wskazana, ze względu na podobieństwo wierzeń w rejonie tzw. żyznego półksiężyca i Persji). 

PS: Przy parafrazowaniu mitów, utrzymanie tonu religijnego uniesienia nie jest zbyt trudne.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Szamanka
Użytkownik nieaktywny
Posty: 39
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#8 » 21 lip 2016, o 04:07

Witaj!  

Wyraźnie czuć, że jest to część czegoś większego - lecz jako odrębna opowieść jest także dość ciekawa. Jak wspomniała Echolalia pierwszą historię już "się kiedyś słyszało". Natomiast druga jest świeża, interesująca. Przykuwa uwagę skutecznie. 

Życzę Ci dużo weny, tekst udany. 

Pozdrawiam,  

Szamanka

Wyobraźnia to takie drzwi w rzeczywistości, pozwalające bawić się dobrze nawet podczas robienia kardio.

Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1901
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#9 » 21 lip 2016, o 18:19

W połowie światowych mitologii człowiek powstał z gliny, dlatego pierwszy mit wydaje się bardzo znajomy ;) Tutaj chciałem podkreślić niezwykłość kultury w jakiej wychował się Regis, ponieważ jest ona bardzo otwarta (a zarazem większość populacji ukrywa się przed światem zewnętrznym) i ich mity opisują również inne cywilizacje.  

Dziękuję ci Szamanko za przeczytanie i komentarz do tekstu :D

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Tardis
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 289
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#10 » 6 paź 2016, o 18:29

Bardzo mi się podoba. Jeśli to wydasz jako powieść na papierze na pewno kupię.  

Mnie już tym kupiłeś ;) 

Uwielbiam takie historie. Epos o Gilgameszu przeczytałem kilka razy. Początkowe rozdziały bibli też


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1901
Zobacz teksty użytkownika:

Mity przy posiłku

Post#11 » 6 paź 2016, o 19:23

Tardis pisze:Bardzo mi się podoba. Jeśli to wydasz jako powieść na papierze na pewno kupię.  

Mnie już tym kupiłeś ;) 

Uwielbiam takie historie. Epos o Gilgameszu przeczytałem kilka razy. Początkowe rozdziały bibli też

 

Dziękuję za przeczytanie :kuku: 

Ja jestem zafascynowany różnorodnością mitów, zarówno Afryki, jak i całego świata i najchętniej bym jak najwięcej z nich czerpał. Jak na razie praca pisarska stoi, ponieważ mam ważniejsze zajęcia ;o; (studia). Obiecuję jeszcze kontynuować ten fragment i rozwinąć go. Znalazłem jeszcze kilka mitów, które warte są wykorzystania, jeśli mi czas pozwoli to napiszę to jak najszybciej. :D 

Jeszcze raz dziękuję za przeczytanie.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Mayereq i 6 gości