Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii Prolog

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1744

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii Prolog

Post#1 » 20 cze 2016, o 12:31

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii


Uwaga: Jest to napisane w formie Light novel, postanowiłem napisać web novelkę, którą chciałbym przeczytać. Więcej akcji, mniej dziwnych bossów, zero ultra nagłych upgrad'ów, nakama power itd.
Zamierzam często ją publikować, ale w niewielkich częściach. Tak, piszę z pewnym wyprzedzeniem, ale mi pasuje, tak może się to pojawiać na innych stronach, ale tutaj będzie mieć swoje premiery.


Ogólnie :kuku:

Prolog

Nad Hornem zapadał zmrok, przypuszczalnie ostatni w historii istnienia tej twierdzy magów. Przypuszczalnie, ponieważ Sojusz Jasnego Cesarza dzisiejszej nocy miał przystąpić do decydującego szturmu.
Wojska oblegające dawną akademię rozłożyły się dookoła wzgórza, na którym wybudowany został zamek.
Dojście do niego było możliwe tylko z jednej strony, lecz dowódcy przymierza przygotowali się na możliwość istnienia jakiegoś sekretnego tunelu. O tym, że takiego nie ma, wiedziało tylko nieliczne grono Najwyższej Rady Zakonu, pozostali członkowie naiwnie wierzyli w jego istnienie.
Można było próbować wydrążyć taki tunel, przy pomocy magicznych zaklęć, lecz co by wtedy zrobiono z wydobytym materiałem skalnym? Zrzucono by go na wojska nieprzyjaciela?
Przecież to równałoby się deklaracji, że dopiero kopią drogę ucieczki i automatycznie spowodowało szturm wojsk oblegających twierdzę.

Teraz prawie cała Rada stała na murach okalających ich ostatni bastion, przyglądając się niezliczonym wojskom nieprzyjaciela.
Niegdyś piękne ogrody okalające zamek zostały stratowane przez hordy żołdaków służących nowemu panu ze wschodu.
Wystarczyło zaledwie kilka wiosen, by królestwa ras rozumnych pogrążyły się w chaosie i anarchii, w trakcie trwania wojny pomiędzy wszystkimi państwami kontynentu Ess wojska cesarza Ellara przekroczyły Góry Siwe oddzielające kontynenty Ess i Arrd i zaczęły podbój rozproszonych królestw ludzi, elfów, niziołków, krasnoludów i innych pomniejszych ras.
Co najgorsze, wiele wcześniej tłamszonych przez swych byłych panów ludów przyłączyło się do zdobywcy, który obiecywał im złotą wolność.

Teraz porządek pilnowany przez Zakon Magów rozsypał się niczym trącony domek z kart. Władający mocą stracili władzę, wpływy i płynące z nich pieniądze.
Do tego doszło do rozłamu wewnątrz niego, elfi magowie opowiedzieli się po stronie królestw elfów i przyłączyli się do poszczególnych władców, jednocześnie przejmując większość akademii, ponieważ nieprzygotowani ludzcy magowie, nie byli w stanie się im przeciwstawić.
Wszędzie szalały wojna i pogarda dla życia wszystkich stworzeń.
W obecnym momencie dziejów, Radzie zostało tylko zamknięcie rozdziału dotyczącego istnienia. Zostało im więc odejście z honorem, broniąc się do ostatniego żywego członka.
Żaden z nich nie potrafił sobie wyobrazić istnienia świata bez magii i czarodziejów.

Był jeden wyjątek, który to potrafił, on jeden nie stał razem z pozostałymi członkami najwyższego prezydium, na murach twierdzy lecz pozostał w swojej pracowni.
Oficjalnie wymigał się od walki argumentem o swoim wieku i starczej niedołężności. Zwykle potraktowano by to jako żart, ponieważ magowie nauczyli się regenerować swoje ciało przy pomocy kultywacji i przepływu energii magicznej.
On jednak pochodził z drugiego pokolenia, był najstarszym żyjącym magiem pamiętającym czasy, gdy ludzkość nie korzystała powszechnie z magii, a magowie byli postrzegani, jako dziwadła.
Staruszek wiedział co się stanie z ludzkością jeśli znikną magowie i za wszelką cenę nie chciał do tego dopuścić.
Wyjął więc ze skrytki swoją najcenniejszą księgę, o której istnieniu nikt po za nim nie wiedział.

Żaden mag też nie pamiętał alfabetu, którym się posłużono by napisać tą księgę, nawet elfy miałyby trudność z odczytaniem tekstu, być może wśród nich znalazłby się jeden czy dwóch uczonych, którzy pamiętaliby takie zapisy.
Alfabet ten pochodził bowiem sprzed okresu powstania obecnych elfów, ponieważ księga została napisana w czasach, gdy Szary Lud zaczynał tłumaczenia ksiąg pierwotnych elfów, z którymi później się połączył przy pomocy jednego z najcięższych i najtrudniejszych zaklęć; w ten oto sposób powstała obecna rasa elfów.

Dziś jednak staruszek został zmuszony do użycia starożytnego zaklęcia, które wymagało poświęcenia życia, dlatego też sprowadził do swojego gabinetu jednego z mniej pojętnych uczniów, by pomógł mu w osiągnięciu celu, jakim miałaby być magiczna bariera chroniąca twierdzę przed najazdem wroga.
Problemem było to, że nie będzie można jej nigdy zdjąć, zostaną tutaj na zawsze. Jednak w obecnej sytuacji stało się to jedynym wyjściem.

Mrucząc pod nosem przekleństwa, wskazał chłopakowi miejsce pośrodku heksagramu; przypuszczalnie młody uczeń myślał, że mistrz zaczął już inkantację zaklęcia.
Ten jednak starał się zapamiętać skomplikowaną strukturę właściwego czaru. Obawiał się, że jego starczy umysł może mu nie podołać, ale zawsze mógł zaryzykować. Przecież w dawnej akademii znajdowało się wielu uczniów, będących zbędnym balastem.
Podszedł do adepta i podciął mu gardło na wysokości krtani. Mistrz splunął na podłogę i zaczął proces tkania zaklęcia.

***

Obudził się w chacie krytej słomą, typowe wiejskie budownictwo, do tego krokwie utrzymujące dach były nieheblowane. Usłyszał donośne muczenie niewydojonej krowy i poczuł przykry smród fermentującego łajna.
Rozejrzał się dookoła, znał to miejsce, kojarzył te zapachy i dźwięki. Zaklął najszpetniej jak umiał, specjalnie użył języka krasnoludzkiego, by nikt dookoła go nie zrozumiał.
Wiedział gdzie jest, więc zrozumiał, że zdecydowanie coś poszło nie tak. Spojrzał na swoje ciało i ponownie zaklął.
Stał się młodym ośmioletnim chłopakiem, był sobą w dzieciństwie, zaklęcie mające osłonić twierdzę, cofnęło go w czasie.


Część następna
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1071

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii

Post#2 » 20 cze 2016, o 15:08

Temat ujęty dość ciekawie; zwraca uwagę spójność, brak zbędnych fraz i konsekwentne prowadzenie narracji. Dobrze przedstawiony początek opowieści. Natomiast „technicznie” jest znacznie gorzej, a przecinki łażą jak chcą.

O tym, że takiego nie ma wiedziało tylko nieliczne grono najwyższej rady zakonu, pozostali członkowie naiwnie wierzyli w jego istnienie.

Przecinek po „ma”.
I „najwyższej rady zakonu” napisałbym dużymi: Najwyższej Rady Zakonu. Poważniej wygląda.

Można było próbować wydrążyć taki tunel, przy pomocy magicznych zaklęć, lecz co by wtedy zrobiono z wydobytym materiałem skalnym? Zrzucono by go na wojska nieprzyjaciela?

No problem. Skoro można tym sposobem wydrążyć tunel, to można też zdematerializować trochę skał.

Teraz prawie cała Rada stała na murach okalających ich ostatni bastion, przyglądali się niezliczonym wojskom nieprzyjaciela.

Napisałbym:
Teraz prawie cała Rada stała na murach okalających ich ostatni bastion, przyglądając się niezliczonym wojskom nieprzyjaciela.

Wystarczyło zaledwie kilka wiosen by królestwa ras rozumnych pogrążyły się w chaosie i anarchii, w trakcie trwania wojny pomiędzy wszystkimi państwami kontynentu Ess wojska cesarza Ellara przekroczyły Góry Siwe oddzielające kontynenty Ess i Arrd i zaczęły podbój rozproszonych królestw ludzi, elfów, niziołków, krasnoludów i innych pomniejszych ras.

Przecinek po „wiosen”.

Co najgorsze wiele wcześniej tłamszonych przez swych byłych panów ludów przyłączyło się do zdobywcy, który obiecywał im złotą wolność.

Dałbym przecinek po „Co najgorsze”.

Do tego doszło do rozłamu wewnątrz niego,

Napisałbym:
Do tego doszło do wewnętrznego rozłamu,

Wszędzie szalały wojna i pogarda dla życia żywych stworzeń.

„życia żywych” - powtórzenie

Był jeden wyjątek, który to potrafił, on jeden nie stał razem z pozostałymi członkami najwyższego prezydium, na murach twierdzy, lecz pozostał w swojej pracowni.

Usunąłbym przecinek przed „na murach”.

Alfabet ten pochodził, bowiem z przed okresu powstania obecnych elfów, ponieważ księga została napisana w czasach, gdy Szary Lud zaczynał tłumaczenia ksiąg pierwotnych elfów, z którymi później się połączył przy pomocy jednego z najcięższych i najtrudniejszych zaklęć, w ten oto sposób powstała obecna rasa elfów.

Przecinek przed „bowiem” niepotrzebny.
„sprzed”
„w ten oto sposób powstała obecna rasa elfów.” - albo odrębne zdanie, albo średnik po „zaklęć”.

Dziś jednak staruszek został zmuszony, do użycia starożytnego zaklęcia, które wymagało poświęcenia życia, dlatego też sprowadził do swojego gabinetu jednego z mniej pojętnych uczniów, by pomógł mu w osiągnięciu celu, jakim miałaby być magiczna bariera, chroniąca twierdzę, przed najazdem wroga.

Zbędne przecinki po „zmuszony”, po "bariera”, po „twierdzę”.

Mrucząc pod nosem przekleństwa wskazał chłopakowi miejsce pośrodku heksagramu, przypuszczalnie młody uczeń myślał, że mistrz zaczął już inkantację zaklęcia.

Przecinek po „przekleństwa”.

Mrucząc pod nosem przekleństwa wskazał chłopakowi miejsce pośrodku heksagramu, przypuszczalnie młody uczeń myślał, że mistrz zaczął już inkantację zaklęcia.

Albo średnik po „heksagramu”, albo nowe zdanie.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1744

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii

Post#3 » 20 cze 2016, o 15:14

Dziękuję za przeczytanie tekstu :D
Już poprawiam błędy interpunkcyjne i stylistyczne ;) Co do używania magii to ma też to swoje ograniczenia, o czym będzie później. :kuku:
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii

Post#4 » 20 cze 2016, o 18:25

Jedna uwaga techniczna: ostatnie zdanie. Wydaje się mi, że lepiej by było, gdybyś napisał: Obudził się w chacie krytej słomą (...).
Co do fabuły, powiem jedno: czekam na ciąg dalszy! Ciekawe!
Pozdrawiam serdecznie,
Grafoman
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1744

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii

Post#5 » 21 cze 2016, o 21:38

Dziękuję za zwrócenie mi na to uwagi :D
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Barbara Kirszniok
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 22

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii

Post#6 » 5 wrz 2016, o 19:16

Plusy:

„(...) rozsypał się niczym trącony domek z kart.” - Fajne.

Że zamiast osłonić twierdzę, cofnął się w czasie.

Minusy:

„Oblegające byłą akademię wojska rozłożyły się dookoła wzgórza, na którym położony był zamek.” - A może: Wojska, oblegające byłą akademię, rozłożyły się dookoła wzgórza, na którym położony był zamek.

„Oblegające byłą akademię wojska rozłożyły się dookoła wzgórza, na którym położony był zamek.
Dojście do niego było możliwe tylko z jednej strony, lecz dowódcy przymierza przygotowani byli na możliwość istnienia jakiegoś sekretnego tunelu.” - Za dużo tego czasownika.

„Problemem było to, że nie będzie można jej nigdy zdjąć, zostaną tutaj na zawsze. Jednak w obecnej sytuacji było to jedyne wyjście.” - Jak wyżej.

„(...) a magowie byli postrzegani, jako dziwadła.” - Po „postrzegali” nie powinno być przecinka.

„Wyjął więc ze skrytki swoją najcenniejszą księgę, o której istnieniu nikt po za nim nie miał pojęcia.” - Zamiast „nie miał pojęcia” można dać „nie wiedział”.

„Ten jednak starał się zapamiętać skomplikowaną strukturę właściwego czaru. Obawiał się, że jego starczy umysł może mu nie podołać, ale zawsze mógł zaryzykować. Przecież w dawnej akademii znajdowało się wielu uczniów, będących zbędnym balastem.” - Trochę mnie zirytowało określenie „zbędny balast”, jakby ludzkie życie było bezwartościowe. Rozumiem, że chodziło o tych najmniej potrzebnych, ale w końcu życie to coś cennego.

„Rozejrzał się dookoła, znał to miejsce, kojarzył te zapachy i dźwięki.” - Jakie zapachy? Jakie dźwięki?

„Stał się młodym ośmioletnim chłopakiem, był sobą w dzieciństwie, zaklęcie mające osłonić twierdzę, cofnęło go w czasie.” - „młodym” zbędne słowo, bo przecież jak ktoś ma osiem lat, to jest młody.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1744

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii

Post#7 » 5 wrz 2016, o 19:42

Barbara Kirszniok pisze:Plusy:

„(...) rozsypał się niczym trącony domek z kart.” - Fajne.

Że zamiast osłonić twierdzę, cofnął się w czasie.

Minusy:

„Oblegające byłą akademię wojska rozłożyły się dookoła wzgórza, na którym położony był zamek.” - A może: Wojska, oblegające byłą akademię, rozłożyły się dookoła wzgórza, na którym położony był zamek.

„Oblegające byłą akademię wojska rozłożyły się dookoła wzgórza, na którym położony był zamek.
Dojście do niego było możliwe tylko z jednej strony, lecz dowódcy przymierza przygotowani byli na możliwość istnienia jakiegoś sekretnego tunelu.” - Za dużo tego czasownika.

„Problemem było to, że nie będzie można jej nigdy zdjąć, zostaną tutaj na zawsze. Jednak w obecnej sytuacji było to jedyne wyjście.” - Jak wyżej.

„(...) a magowie byli postrzegani, jako dziwadła.” - Po „postrzegali” nie powinno być przecinka.

„Wyjął więc ze skrytki swoją najcenniejszą księgę, o której istnieniu nikt po za nim nie miał pojęcia.” - Zamiast „nie miał pojęcia” można dać „nie wiedział”.

„Ten jednak starał się zapamiętać skomplikowaną strukturę właściwego czaru. Obawiał się, że jego starczy umysł może mu nie podołać, ale zawsze mógł zaryzykować. Przecież w dawnej akademii znajdowało się wielu uczniów, będących zbędnym balastem.” - Trochę mnie zirytowało określenie „zbędny balast”, jakby ludzkie życie było bezwartościowe. Rozumiem, że chodziło o tych najmniej potrzebnych, ale w końcu życie to coś cennego.

„Rozejrzał się dookoła, znał to miejsce, kojarzył te zapachy i dźwięki.” - Jakie zapachy? Jakie dźwięki?

„Stał się młodym ośmioletnim chłopakiem, był sobą w dzieciństwie, zaklęcie mające osłonić twierdzę, cofnęło go w czasie.” - „młodym” zbędne słowo, bo przecież jak ktoś ma osiem lat, to jest młody.

Dziękuję za przeczytanie prologu i uwagi co do niego. Zastosuję się do zaleceń ;) A jak się spodobały dalsze fragmenty?

Barbara Kirszniok pisze:„Ten jednak starał się zapamiętać skomplikowaną strukturę właściwego czaru. Obawiał się, że jego starczy umysł może mu nie podołać, ale zawsze mógł zaryzykować. Przecież w dawnej akademii znajdowało się wielu uczniów, będących zbędnym balastem.” - Trochę mnie zirytowało określenie „zbędny balast”, jakby ludzkie życie było bezwartościowe. Rozumiem, że chodziło o tych najmniej potrzebnych, ale w końcu życie to coś cennego.

Właśnie chodziło o przedstawienie postrzegania, przez arcymaga, ludzkiego życia za bezwartościowe.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Barbara Kirszniok
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 22

Kroniki Wschodu i Zachodu: Punkt zwrotny historii

Post#8 » 5 wrz 2016, o 21:01

Już wcześniej przygotowałam sobie prolog do oceny i jak dzisiaj wrzucałam komentarz, to dopiero zauważyłam, że jest jeszcze dalsza część tekstu.

"zbędny balast" - tak mi się wydawało, że chodzi Ci o przedstawienie jego postrzegania, ale mimo wszystko mnie zirytował. Zatem plus, że od raz nie polubiłam arcymaga.

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości