"Zaczarowany ogród" - tom III (fragment)

Teksty niespełniające wymogów regulaminu.
galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 181

"Zaczarowany ogród" - tom III (fragment)

Post#1 » 31 paź 2016, o 12:16

Jak co roku, w Święto Zmarłych wspominamy swoich najbliższych, swoich kolegów, znajomych. Zastanawiamy się nad życiem i przemijaniem, nad tym co nas czeka po "drugiej stronie". Myślę o tym i postanowiłem przedstawić wam fragment z mojej bajki dość dawno napisanej, w ubiegłym roku przedstawiłem też moje rozważania pt. "Chcę spokoju". Nie wiem jak wy, ale ja w tych dniach często wracam do tego tematu. Nie umiem się od niego uwolnić.


(...) Tymczasem Mirella wolnym krokiem szła przed siebie, nie wiedziała czy i gdzie znajdzie wejście do królestwa "Króla Podziemi". Ojciec nie powiedział jej, sam nie wiedział. Kazał jej iść... więc szła. Nagle ogarnęła ją ciemność, straciła równowagę, przechylała się z boku na bok, czuła, że leci gdzieś w przepaść. Chciała krzyknąć, ale nie mogła wydobyć z siebie głosu. Po chwili ocknęła się. Ostrożnie zaczęła rozglądać się dookoła siebie. Była w komnacie, która lśniła od zgromadzonego w niej złota, które było wszędzie, na ścianach, na podłodze, na suficie. Blask tego kruszcu rozświetlał komnatę, w której oprócz stołu i jednego krzesła nie było nic. Nie było okien, ani drzwi, nie wiedziała jak stąd wyjść, nie wiedziała co robić. Krzyczeć? Może płakać. A może usiąść na jedynym znajdującym się tutaj krześle i czekać? Czekać, ale na co? Nie wiedziała co ze sobą począć, denerwowała się. Nie wiedziała gdzie jest i to ja bardzo niepokoiło, nie miała przy swoim boku ojca, nie mogła liczyć na jego pomoc, zdana była więc tylko na siebie.
Nagle z zamyślenia wyrwał ją cichy szelest. Spojrzała przed siebie, tam skąd pochodził. Jedna ściana powolutku przesuwała się w przeciwnym kierunku ukazując zamaskowane drzwi. Zaskoczona patrzyła na to wszystko, podeszła do stołu, jakby chciała w nim szukać ochrony, albo za pomocą niego bronić się przed nieznanym przeciwnikiem.
Do komnaty wolnym krokiem wszedł starzec, Mirella bojażliwie spojrzała na niego. Instynktownie wyczuła, że to właśnie ten, którego poznała wcześniej, gdy przekazywał jej wiadomości na temat ojca Benedykta i Gracjana. Wówczas nie widziała go dokładnie, teraz stoi naprzeciw niego.
- Witaj Mirello - podszedł do stołu i usiadł na jedynym krześle jakie tutaj się znajdowało - powiedz co cię sprowadza do mnie.
- Witaj królu! - wyszeptała cicho, zaczynała odzyskiwać pewność siebie - przyszłam prosić cię o pomoc.
- Mnie? Jakiej pomocy oczekujesz władczynio czarodziejskiej księgi. Twoja moc już ci nie wystarcza?
Twarz Mirelli rozpogodziła się, uśmiechnęła się do króla, przestała obawiać się niego. Poczuła się swobodniej.
- Królu, zapewne słyszałeś o wróżce Kunegundzie i królowej "Zimy". Nękają mnie i moją rodzinę, chcą zawładnąć królestwem ojca Benedykta i Gracjana, króla...
- Tak! Wiem o tym i dlatego sprowadziłem ciebie tutaj. Twój ojciec prosił mnie o to, a ja mojemu przyjacielowi nie mogę odmówić. Pomogę ci, pomogę twoim przyjaciołom.
- Dziękuję ci królu za pomoc, dla mnie i dla mojej rodziny - cicho powiedziała - będę ci niezmiernie wdzięczna i zobowiązana.
- Ależ Mirello, nie musisz mi dziękować...
- Ależ tak "Królu Podziemi" - przerwała mu. Zawstydziła się, że to uczyniła. Spuściła głowę czerwieniąc się - przepraszam, że ci przerwałam -wyszeptała.
Starzec wolnym krokiem podszedł do niej.
- Nic się nie stało Mirello - zaczął spokojnie do niej mówić. Wrócił do stołu i usiadł na jedynym w tym pomieszczeniu krześle. Po chwili odezwał się.
- Pomogę ci, ale ty Mirello też musisz mi coś obiecać i coś uczynić dla mnie. Nie będzie to trudne, ale będzie wymagało to twojej zgody.
- Mów panie!
- Aby ci pomóc muszę opuścić to miejsce i udać się tam gdzie przebywa Kunegunda i Pani "Zima". Ty pozostaniesz tutaj i zastąpisz mnie w pełnieniu moich obowiązków. Nie są one ani trudne, ani ciężkie. Poradzisz sobie.
- Ależ królu! - Mirella była przestraszona tą propozycją. Ja mam tutaj zostać? W krainie wiecznych ciemności? W krainie zmarłych? Czy ty królu nie możesz wezwać do siebie wróżek?
Starzec uśmiechnął się. Pogładził swoją długą siwą brodę i spojrzał na Mirellę.
- Nie, nie mogę tego uczynić. Nikt nie może wejść do tego królestwa, nikt nie przyjdzie tutaj z własnej woli. Ten, który to uczyni, pozostanie tu na wieki.
Zadrżała. Jej ciało oblały zimne poty. Teraz uświadomiła sobie gdzie się znajduje, czy zdoła opuścić to miejsce? Czy nie stanie się jej krzywda? Litościwie spojrzała na króla.
- Ale mnie nie stanie się krzywda? - wykrztusiła cicho, bacznie wpatrując się w twarz króla.
- Oczywiście - uśmiechnął się - nic ci się nie stanie, wszak jesteś najpotężniejszą królową na ziemi i tylko tobie mogę zaufać. Dlatego proszę cię o tę przysługę.
Po uzgodnieniu jeszcze kilku kwestii, król nie żegnając się z nią zniknął. Została sama. Wolnym krokiem wyszła z pokoju i udała się na miejsce gdzie chowani są ci, co odeszli od nas na wieki. Szla wolno spoglądając na liczne grobowce, wiele osób, których nazwiska widniały na białych tabliczkach znała nie tylko ze słyszenia, ale i z osobistych kontaktów. Strach jaki jej towarzyszył powoli ją opuszczał. Zagłębiała się w coraz to ciemniejsze zakamarki królestwa "Króla Podziemi".
- Witaj królowo! - usłyszała cichy głos.
Rozejrzała się dookoła siebie. Nikogo nie zauważyła. Pusto. Cicho. Czyżby się przesłyszała? Ależ nie, głos powitania doleciał do niej po raz drugi. Przez jej ciało przebiegły dreszcze, żrenice rozszerzyły się, ale nadal niczego nie zobaczyły.
- Tutaj jestem - z ciemności wynurzyła się niewielka postać i powoli zbliżyła się do Mirelli - nie boj się mnie. Teraz dopiero rozpoznała ojca Benedykta i Gracjana. Ruszyła w jego kierunku.
- Witaj królu, czy u ciebie wszystko w porządku?
- Tak! Wszystko jest dobrze, już niewiele pracy mi zostało i wreszcie będę mógł odpocząć i zasnąć na wieki.
Teraz dopiero przypomniała sobie, że król ma do wykonania pewną pracę za swoje złe uczynki, które popełnił panując w swym królestwie na ziemi. Teraz za karę grzebał innych zmarłych, ale pokuta już się kończy. Niewiele czasu pozostało, aby wreszcie król zaznał wiecznego spokoju.
- Mirello, jak tam moje dzieci, jak moje królestwo. Czy wszystko dobrze?
Mirella ze smutkiem spojrzała na starca, chciała mu odpowiedzieć na jego pytanie, chciała mu powiedzieć o dzieciach, o królestwie, ale nie mogła tego uczynić. Król Podziemi kategorycznie tego zabronił, wiedziała o tym zakazie, była przecież potężną władczynią i takie regulaminy znała na pamięć.
- Nie mogę ci nic królu powiedzieć, obowiązuje mnie regulamin króla i władcy tych podziemi.
- Ale choć parę słów...
- Niestety królu. Nie mogę narażać się potężnemu władcy i złamać to, co on ustanowił. Nie mogę.
- Trudno - wyszeptał starzec i wolnym krokiem odszedł w głąb mrocznego korytarza. Nie pożegnał się z Mirellą, która ze smutną twarzą patrzyła na niego. Żal jej było tego staruszka, ale nic nie mogła zrobić. Być może kiedyś spotka swoich synów tutaj, bo zawsze dwa razy do roku, wszyscy pochowani budzą się z wiecznego snu i udają się do wielkiej bursztynowej komnaty. Mieści się ona na końcu tego poziomu, tam zbierają się i przez dwa dni mogą spotkać się ze swoimi rodzinami lub znajomymi.
Wolnym krokiem władczyni czarodziejskiej księgi udała się na obchód całego poziomu. Szła wolno, wszędzie panowała przejmująca cisza, spokojnie lustrowała pomieszczenia sarkofagów, nic nie wskazywało, że dzieje się coś złego, coś niepokojącego. Nagle przystanęła. Wolno odwróciła się i spojrzała na stojący w pobliżu sarkofag, coś ją zaniepokoiło, coś przykuło jej uwagę. Odczytała nazwisko na białej tabliczce. Zamyślona potarła ręką zmarszczone czoło. Po chwili ponownie spojrzała na tabliczkę. "Król Tomisław". Podeszła bliżej. W sarkofagu spoczywał brat króla, ten który został wygnany z kraju przez króla, który teraz odbywa karę. W zamku Tomisława Mirella znalazła "Księgę zaklęć", której to zawdzięcza, że jest teraz najpotężniejszą władczynią. Usłyszała szelest. Zza sarkofagu wyszedł król, z którym przed chwilą rozmawiała.
- Co tutaj robisz?
- Zaskoczony stał ze spuszczoną głową.
- Czuwam przy moim bracie. jestem mu to winien - odpowiedział cicho.
Tak, wiedziała o tym, znała pokutę nałożoną na niego. Nie żałowała go jednak, karę musiał ponieść i dobrze się stało, że "Król Podziemi" nałożył ją na niego. Jego złe uczynki nie uszły mu płazem, poniósł zasłużoną karę. Niebawem zakończy się ona, będzie mógł spocząć w swoim sarkofagu, a póżniej spotkać się ze swoim bratem. Co mu wówczas powie? Czy brat wybaczy mu krzywdę jakiej doznał na tym ziemskim padole i to właśnie przez niego, przez brata. Mirella odeszła, pozostawiła króla samego ze swoimi myślami, niech rozmyśla o swoich czynach, ma na to dużo czasu, bardzo dużo... (...)

Piotr
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 28

"Zaczarowany ogród" - tom III (fragment)

Post#2 » 2 lis 2016, o 09:48

Cześć.
Tylko dwie uwagi.
1. Stawiaj przecinki przed wołaczami. Po 10 sekundach oglądania Twojego tekstu mogłem stwierdzić, że masz sporo takich błędów.
2. Nie ma czegoś takiego w Polsce jak "Święto Zmarłych". Pierwszego listopada jest uroczystość Wszystkich Świętych - dzień bardzo radosny w Kościele Katolickim. Po dobie jest już wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych - powiedzmy, że taki dzień zadumy.
Przede wszystkim ich statusy: uroczystość = najwyższa ranga oraz wspomnienie = dzień jak co dzień.

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 181

"Zaczarowany ogród" - tom III (fragment)

Post#3 » 6 gru 2016, o 14:40

To naprawdę jesteś szybki w czytaniu, ja tego nie potrafię. Przez pierwsze dziesięć sekund nie zdążyłem dojść do właściwego fragmentu opowiadania.

Wróć do „Publikacje nieregulaminowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości