Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Kwietnia czeka nagroda książkowa - powieść ''Książę Mgły" - Carlos Ruiz Zafon!

Zapraszamy do udziału w zabawie komentatorskiej „Piórko”! Rozruszajmy forum na wiosnę!

Obrazek

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
Awatar użytkownika
Alicja
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 25

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Post#21 » 3 lis 2016, o 15:17

Macie rację, nazbieram więcej fragmencików, skleję i zamieszczę:) Dziękuję za poczytanie:)
Alicja Jonasz

"Idź dalej niezłomnie, a mnie zostaw sny.
Nic nie jest stracone, skończone też nie,
Gdy droga przed tobą, a sam jesteś w tle."
Edward Stachura

Awatar użytkownika
Alicja
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 25

Zapomniany las fr. 4 (rozdział I)

Post#22 » 6 lis 2016, o 15:05

Berta nie podzielała zaniepokojenia swego pana, skubała spokojnie trawę, wybierając spośród zielska co smaczniejsze źdźbła mniszka i koniczyny. Była to stara klacz pociągowa, można powiedzieć emerytka, którą Walenciak zaprzęgał tylko do wozu. Nawet jeśli podczas drogi przysnęło się gospodarzowi, szła równo, bez szaleństwa, zawsze trafiając do domu. Na widok pana Stanisława delikatnie zakołysała ogonem.
- Najadłaś się, maleńka? - zapytał pieszczotliwie, głaszcząc ją po grzywie. - Na nas pora!
Klacz potrząsnęła łbem i prychnęła kilka razy jakby na znak, że się zgadza. Tych dwoje rozumiało się doskonale.
W zagrodzie Walenciaków nie brakowało zwierząt. Po podwórku biegał Łatek, zwinny kundel, mistrz w gonieniu i osaczaniu dzikiej zwierzyny, szczególnie cięty na dziki, które wiosną i jesienią podchodziły prawie pod samą chałupę, pustosząc ogródek warzywny. Na zapiecku sypiał kocur Gacek, w spichlerzu grasowały myszy, a w stajni stadko kóz na czele ze starym capem Mojżeszem. Jagna Walenciakowa dbała o przychówek, zwłaszcza o drób. Kury, kaczki, indyki szły za gospodynią zwartym szeregiem, donośnie gdacząc. Berta była ulubienicą gospodarza. Jak silna łączyła ich więź, ocenić mógł tylko ktoś, kto widział tych dwoje obok siebie. Agnieszka przyglądała im się zawsze z fascynacją. Tak też było i tym razem. Stojąc w drzwiach leśnej chaty, patrzyła, jak Berta żywo reaguje na każde słowo gospodarza, jak wesoło wtedy strzyże uszami, macha ogonem z boku na bok.
- Dasz radę, maleńka. Dasz radę. Ty jedna odważna, ty jedna... - powtarzał Walenciak, zaprzęgając klacz do wozu.
Gdy ruszyli, nad polaną unosiła się już lekka, wilgotna mgła, znacząc ziemię bladymi pasmami. Wóz z cichym skrzypieniem zagłębił się w mrok lasu. Wieczór nadchodził szybko. Agnieszka miała wrażenie, że szybciej niż zwykle. Kiedy znaleźli się wśród drzew, poczuła przenikliwy chłód, sięgnęła więc po leżący na siedzeniu koc, okryła się nim szczelnie i zaczęła rozglądać wokół. W promieniu kilku kroków nie widziała nic oprócz gęstniejącej z chwili na chwilę ciemności. Wszystko w okamgnieniu zamazywało się, zatracało kształty, przeobrażało w jedną, wielką, nieprzeniknioną, sięgającą nieba, ścianę czerni. Walenciak zapalił przytroczoną do wozu lampę naftową. Blade światło rozproszyło mrok. Jechali w milczeniu, wsłuchując się w odgłosy lasu i własne myśli. Berta szła wolno.
Agnieszka zamknęła oczy. Jeszcze nie tak dawno siedziała w pustym mieszkaniu na Mokotowie, rozpamiętując przeszłość. Warszawa miała być dla nich szansą na nowe życie. Krzysztof znowu zaczął rzeźbić, a ona rzuciła się w wir pracy w firmie, potem przyszedł awans. Kupili mieszkanie, samochód. Wszystko się układało. Po tym wszystkim, co przeszli, znowu zaczynało być normalnie, przynajmniej bardzo się starali, by tak właśnie było. Policja już dawno umorzyła śledztwo, a oni… no cóż, oni pragnęli zapomnieć. Nie zapomniała. Koszmar wracał, a w sercu ciągle tliła się nadzieja.
Alicja Jonasz

"Idź dalej niezłomnie, a mnie zostaw sny.
Nic nie jest stracone, skończone też nie,
Gdy droga przed tobą, a sam jesteś w tle."
Edward Stachura

Awatar użytkownika
Karen
mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1256

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Post#23 » 6 lis 2016, o 17:17

Ostatnie linijki rozbudzają ciekawość, czekam więc na ciąg dalszy.
Do strony technicznej nie mam żadnych zastrzeżeń, bo sama w tym nie jestem mistrzem. Nadal czyta się dobrze - szybko i lekko. ;)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Fear693
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Post#24 » 7 lis 2016, o 09:38

Mnie bardzo się podoba chociaż faktycznie trochę ciężko wczuć się w klimat przy tak krótkich fragmentach. Myślę, że więcej opisów otoczenia, samego domu oraz postaci pozwoliłby Nam wszystkim poczuć się jakbyśmy sami tam byli :)

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Post#25 » 8 lis 2016, o 23:25

Trochę mnie ta bryczka w ostatnim fragmencie zbiła z tropu. Po co komu bryczka na wsi (tzn jeśli nie prowadzi stadniny)? Chyba że na wesela wynajmuje, ale do tego trzeba też mieć konia reprezentacyjnego, a nie starą klacz, co ledwie ciągnie, jakkolwiek sympatyczna by nie była. Wóz, to rozumiem, bo tam i ławki można zainstalować po bokach, więc można i coś, i kogoś przewieźć.
Generalnie przedstawiona w tym tekście wieś jest tak głęboka, że szczerze mówiąc, nie wiem, gdzie można jeszcze takie znaleźć, gdzieś chyba na Podlasiu albo pod białoruską granicą. Jest tak uroczo zabobonna, że bliżej jej do jakiejś neopogańskiej komuny. I jeśli Agnieszka nie znalazła kogoś, kto jej za flaszkę i/lub sześciopak piwa+obiad dziennie ten dom, nawiedzony, czy nie, wyremontuje, to definitywnie nie jest prawdziwa wieś.
Z jednej strony irytuje mnie to nadmiernie romantyczne, stereotypowe podejście do wsi w tym tekście, a z drugiej strony pasuje jak ulał do Agnieszki- równie stereotypowej Warszawianki, która porzuciła korpo dla domu w głuszy, i w dodatku nazwała to miejsce "Słoneczna Polana". Taka wieś z punktu widzenia kogoś, kto dużo bywał na agrowczasach i wydaje mu się, że mieszkanie na wsi na stałe to dokładnie to samo.
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

AndreaR
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 6

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Post#26 » 9 lis 2016, o 00:30

Podoba mi się.;) Zapowiada się na dłuższy tekst, przynajmniej ja mam takie odczucie, bo dawkujesz informacje w tekście. Ciekawy klimat opowieści i czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam.:)

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4752

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Post#27 » 17 lis 2016, o 17:20

Faktycznie ta bryczka jest zastanawiająca, wóz byłby bardziej instynktownym wyborem dla Walenciaka.

Koniec ostatniej części rzeczywiście ciekawy; tak myślałam, że nagła potrzeba zmiany otoczenia nie przyszła ot tak, zwłaszcza dla Warszawianki, która raczej nie przywykła do ciszy, spokoju i braku miejskiego zgiełku i pospiechu. Szkoda, że publikujesz tak krótkie fragmenty.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Alicja
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 25

Zapomniany las fr. 1 (rozdział I)

Post#28 » 16 lut 2018, o 17:56

Czasem wystarczyły odgłosy zabawy dobiegające z osiedlowego podwórka albo widok niebieskiej, pluszowej narzutki na dziecięcym wózku, by nadzieja na odnalezienie Bartusia całego i zdrowego na nowo w niej odżyła. Wychodziła z domu i zupełnie jak wtedy, zaraz po porwaniu, całymi godzinami chodziła po mieście lub wystawała na placu zabaw, wpatrując się w dzieci. A potem ten straszny wypadek Krzysztofa, pogrzeb, pojedyncze obrazy widziane jakby przez mgłę, depresja, długie miesiące spędzone w zakładzie psychiatrycznym, leczenie i powolny powrót do rzeczywistości. Los nie oszczędził jej niczego. Jakby nie dość się nacierpiała…
- Stój, stóóój maleńka! Stój… - Usłyszała nagle głos Walenciaka dobiegający jakby z oddalenia. Koła cicho skrzypnęły, wozem szarpnęło. Zatrzymali się.
- Co się stało, panie Stanisławie? – zapytała Agnieszka, odpychając od siebie bolesne wspomnienia.
Rozejrzała się, próbując przeniknąć wzrokiem otaczającą ich czerń, ale las krył skrzętnie swoje tajemnice.
Walenciak nie odpowiedział, machnął jedynie ręką, dając do zrozumienia, aby została na miejscu. Powoli zszedł z kozła. Patrzyła, jak ostrożnie, trzymając się lotry wozu, ruszył do przodu. Klacz niespokojnie strzygła uszami. Poklepał ją uspokajająco po zadzie, a ona prychnęła na znak, że ufa mu bezgranicznie.
- Nooo, maleńka, przecież nie chcemy, by mu się stała jakaś krzywda, prawda? – powiedział, schylając się.
W nikłym świetle lampy Agnieszka dojrzała, jak mężczyzna podnosi z ziemi jakieś zawiniątko. Musiało leżeć na drodze. Może spróchniały pień, stara szmata albo zwierzę, które spłoszone hałasem wbiegło wprost pod końskie kopyta.
- Skąd żeś się tutaj wziął, biedaku? - zapytał stary, kładąc na derkę swoje znalezisko. - Gdyby nie Berta, byłoby po tobie...
Wilczek mógł mieć ze trzy, cztery tygodnie.
- Musiała go odtrącić matka - stwierdził Walenciak i przysunąwszy bliżej lampę, zaczął przyglądać się zwierzęciu. - Cały pokaleczony i ledwo zipie! Bez watahy nie przeżyje!
Rzeczywiście, mały był skrajnie wycieńczony, z ranami na grzbiecie i kończynach. Delikatnie pogłaskany po pyszczku na chwilę otworzył zaropiałe ślepia. Nie bój się, nieboraku, pomyślała Agnieszka, teraz należymy już do siebie.
- Panie Stanisławie - powiedziała - ten las pragnie mi coś ofiarować na powitanie i ja przyjmuję ten dar ze szczerego serca. Od jutra ruszamy z remontem.
Część następna
Alicja Jonasz

"Idź dalej niezłomnie, a mnie zostaw sny.
Nic nie jest stracone, skończone też nie,
Gdy droga przed tobą, a sam jesteś w tle."
Edward Stachura

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość