Taniec ze Świadomością - fragment

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
noxadus
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49

Taniec ze Świadomością - fragment

Post#1 » 17 gru 2016, o 16:19

Kawałek dłuższej historii, którą nazywam książką.


Pierwsze, co przyszło mu na myśl, to uciec z tego miejsca jak najdalej. Jednak nie miał pewności, czy był to najlepszy pomysł. Wychodząc teraz Thomas spaliłby za sobą most. Nie mógłby już pewnie powrócić do kariery fizyka jeśli Rob zobaczyłby, że zniknął z jego domu, kiedy wcześniej tak bardzo nalegał na to, aby przyszedł. Stwierdził więc, że zostanie. Chciał też dowiedzieć się na pewno czy Rob mógł widzieć Deę. Jeśli tak, to może wiedział też coś na temat jego mocy. Może mógłby mu cokolwiek powiedzieć. Tom postanowił jednak odłożyć na później znalezienie Roba. Na razie wciąż był w szoku, na samą myśl, że może istnieć ktoś poza nim, kto byłby w stanie ją widzieć. Wypił swoje whisky i zamówił następne zastanawiając się jak, i co właściwie się stało. Jego wzrok przykuło oryginalne zaproszenie, zostawione na blacie baru, w niczym nie podobne do tego, które dostał on. Oderwał się od swych myśli i zaczął je czytać.
„W żółtym kwadratowym domu, w małym mieście daleko na wschodzie zachodniej europy, mieścił się prywatny zakład psychiatryczny. Specjalizował się on w rehabilitacji wszelkiego rodzaju. Jednak sęk w tym, że zakład ten był bardzo prestiżowy...” nie za bardzo chciał dalej czytać. Przez to tylko przypominał sobie o tym, że nigdy już nie będzie mógł dostać takiego zaproszenia. Było ono przecież przeznaczone tylko dla tych najlepszych. On nie był na tyle dobry by dostać je do tej pory, teraz był to właściwie prezent pożegnalny bardziej niż dowód uznania w końcu wywalili go z pracy jego marzeń. Zacisnął zęby. Zostawił zaproszenie tam, gdzie je znalazł i nie mogąc usiedzieć na miejscu postanowił się przejść. Wędrując napotykał tylko mnóstwo lekarzy-zombie pijących i tańczących. Impreza nie przypominała balu, ale raczej domówkę, gdzie każdy zostawiony jest sobie. Domówkę w wielkiej willi, czy może być coś lepszego? Nie wiedział, co ze sobą zrobić więc zerknął do WL tylko po to, aby zobaczyć tam Deę czuwającą na kanapie. Kręcił się dookoła szukając zajęcia aż w końcu zdecydował się wejść na piętro. Od razu mu się spodobało, bo było na nim wyraźnie mniej ludzi niż na parterze, za to ludzie którzy tam byli obściskiwali się i całowali pod ścianami i na korytarzu, a na niektórych klamkach od pokoi były powywieszane kawałki garderoby, mówiące do każdego „nie wchodzić”. Tom przewrócił oczami.
- Czy to jakaś domówka z czasów liceum? Ile ci ludzie mają lat? Zachowują się jak nastolatki...
~ Daj spokój. Dobrze spędzają czas, bawią się... ~ stwierdziła Dea tęsknym głosem, a Tom wyczuł od niej chęć bycia na miejscu jednej z tych obściskujących się par.
Sam przez chwilę o tym pomyślał, ale szybko przestał nie chcąc wywoływać dyskusji z Deą. Dea oczywiście doskonale o tym wiedziała czując jego nastrój.

- Później o tym porozmawiamy... - odpowiedział na jej myśli Tom.

Spojrzał na schody, prowadziły jeszcze wyżej. Słusznie zakładając, że idąc na drugie piętro będzie jeszcze spokojniej wyruszył tam czym prędzej. Gdy dotarł na miejsce mógł się przypatrzeć jak tak naprawdę wygląda dom. Nie było tam już żadnych ozdób ani ludzi. Dom wyglądał tam tak jak wyglądał na codzień. Bardzo pięknie, jak można było spodziewać się po willi. Zrobiony w starym stylu, wszystko w drewnie, mnóstwo obrazów w pięknie zdobionych ramach i pełno wielkich kryształowych żyrandoli (podobnych do tych ze sklepu z kostiumami), nie były pozapalane, toteż na korytarzu było dość ciemno. Wydawało się jakby ten korytarz nie był przeznaczony dla gości. Idąc w głąb korytarza cichnąca z dołu muzyka zachęciła Toma do pójścia jeszcze dalej, by móc oddać się świętemu spokojowi. Korytarz zdawał się nie kończyć, ale zakręcać jakby obiegał cały dom dookoła. Po kilkunastu krokach Tom zatrzymał się widząc uchylone drzwi. Obejrzał się za siebie, wszystkie inne były zamknięte. Prowadzony swą ciekawością pchnął je lekko i bezgłośnie, zajrzał do środka. W ciemnym pokoju znajdowało się łóżko, niski kredens naprzeciwko niego zastawiony różnościami i okna, na ścianie naprzeciw drzwi, przez które wpadało światło księżyca dziś będącego w kształcie cienkiego rogalika. Na łóżku siedziała dziewczynka wpatrzona w niebo. Miała zdjęte buty, które leżały przed nią na ziemi. Machała lekko nogami. Dziecko miało ciemne włosay ułożone w kucyk, nie mógł dokładnie ocenić koloru – było zbyt ciemno, ubrane było w różową sukienkę i ściskało misia. Miała najwyżej dziesięć lat. Zobaczył też że pokój jest pokojem dziecinnym. Na łóżku leżały pluszaki, a na ziemi było pełno zabawek. Widząc, że dziewczynka go nie zauważyła spojrzał na kredens raz jeszcze. Były tam poustawiane zdjęcia. Na wielu z nich była dziewczynka, podobna do tej, która siedziała na łóżku. Na większości z nich była jeszcze inna kobieta i Rob. To jest jego córka i żona. Spojrzał jeszcze raz na dziecko siedzące na łóżku tylko po to by zorientować się, że nikt już na nim nie siedzi. Wyczuł ruch za sobą, obrócił się od razu i zobaczył tą dziewczynkę za nim. Przestraszył się i cofnął do środka pokoju, cofając się aż jego nogi napotkały przeszkodę w postaci łóżka, na które się przewrócił. Dziewczynka uśmiechnęła się, a za nią w drzwiach stanął Rob, z wyrazem twarzy jakiego jeszcze u niego nie widział. Właściwie, to z jedynym wyrazem twarzy jaki kiedykolwiek u niego widział, dlatego nie wiedział jak go zinterpretować, ale wyraz ten mu się nie podobał.
- O, widzę, że już się poznaliście, prawda? - przerażony Tom wstrzymał oddech jakby z nadzieją, że Rob go nie zobaczy, ale on patrzył prosto na niego - Tak jak się spodziewałem, możesz zobaczyć Annie, a ja mogę zobaczyć...– zrobił dziwną minę, zmarszczył czoło jakby nasłuchując, a Tom i Dea nagle poczuli się strasznie przytłoczeni, jakby powietrze w pokoju nagle się rozrzedziło, a w głowach zaczeło im szumieć.
~Tom?! Co się dzieje ~ krzyknęła przerażona Dea
- Nie mam pojęcia, bądź spokojna Dea...
- Dea. Tak się nazywa twoja podświadomość. To piękne imię – w momencie, kiedy przemówił Rob, cały ucisk i dyskomfort w ich umyśle ustąpił.
Rob zrobił zaciekawioną minę, a Annie zaczęła bawić się zabawkami porozrzucanymi po podłodze, jak gdyby nigdy nic się tutaj nie działo.
- Nie jestem pewien dlaczego tak długo nie mogłem znaleźć odpowiedzi na to pytanie w waszym umyśle, ale albo jesteście już na takim poziomie, że umiecie się w miarę przed tym bronić, co by oznaczało, że zawiodły mnie moje obserwacyjne zdolności, albo jesteście jeszcze na tak niskim poziomie, że wszystko co robicie jest jeszcze instynktem i macie po prostu ogromny potencjał, hm? Jaka jest prawda?
Zdając sobie powoli sprawę z tego, co się dzieje i Tom i Dea zaczęli panikować. „Skąd on to wie?!”
- Och, to było aż nazbyt słyszalne, czyśbyście się mnie przestraszyli? - na jego twarzy zagościło coś, co można by nazwać uśmiechem, ale trzeba by przy tym mocno naciągnąć jego definicję -Widzicie, moim zadaniem jest wiedzieć takie rzeczy.
Tom zrozumiał, że jego pierwotna myśl żeby stąd uciekać była słuszna.
- Jesteś jakoś nadzwyczaj rozgadany, Rob - wycedził przez zęby Tom wciąż siedząc na łóżku i podpierając się ręką. Starając się być jak najciszej jak to tylko było możliwe przy rozmowach w myślach szepnął do Dei
- Musimy stąd wiać! - I wytężył swój umysł by jak najszybciej rozszerzyć zasięg WL na Roba i odepchnąć go jak najdalej od siebie.
Jednak nie przyniosło to żadnego efektu. Mało tego poczuł jak jego WL się kurczy i zamyka na jego osobie niczym klatka.
- Nie mogę nic zrobić!
~ Ja też nie ~ dodała przez zaciśnięte z wysiłku zęby Dea próbując użyć ich mocy.
Po chwili buczenie w ich głowie powróciło, Tom czuł rosnący lęk Dei, w co ja się wpakowałem. Po tej myśli spojrzał do WL na Deę żeby zobaczyć jak się trzyma, ale ku swojemu zaskoczeniu nic nie zobaczył. Żadnej łąki, ani pagórka, ani jaskini, ani Dei.
- Dea?! Dea! - zaczął panicznie krzyczeć szukając jej w swoim umyśle, na próżno. Poczuł pustkę, jakby ktoś zabrał mu wszystkie zmysły, jakby ktoś zabrał mu część siebie - Dea! - krzyknął już w rzeczywistości, ale gdy słowo opuściło jego usta okazało się być jedynie głuchym szeptem, jakby się dusił.
Widząc zadowolonego z siebie Roba, który podchodził do niego coraz bliżej wiedział, że to on jest przyczyną zniknięcia Dei. Nie wiedział jak, nie rozumiał tego, ale żal jaki czuł, pustkę, która go wypełniła i złość skierował przeciwko niemu. Zebrał się w sobie i wstał z łóżka. Poczuł jak bardzo brakuje mu sił. Ledwo utrzymał się na nogach. Chciał rzucić się na Roba, ale to, co zrobił można było raczej nazwać przewróceniem się na niego. Przewrócił się więc na swojego byłego szefa całym ciężarem ciała. Rob złapał go, założył jakiś chwyt, którego Tom nie widział, bo twarz miał pomiędzy jego wielkimi ramionami. Nie mógł się ruszyć.
- Co zrobiłeś z Deą?! - wysapał
- Och jeszcze nic, ale jak tak dalej oboje będziecie się rzucać, to mogę jeszcze zmienić zdanie i COŚ wam porobić - powiedział z napięciem w głosie po czym znów wrócił do swojego spokojnego miarowego tonu i akcentując każde słowo zapytał - Nie będziesz się już rzucać? Nie chcę zrobić wam żadnej krzywdy musisz uwierzyć mi na słowo, gdymym chciał was skrzywdzić już dawno bym to zrobił - wypuścił Toma ze swojego chwytu.
Ten upadł ciężko na łóżko łapiąc głęboko oddech. Mimo, że mógł już się poruszać wciąż czuł się jak ślepiec pozbawiony swojego wewnętrznego oka. Nacisk na jego umysł ze strony Roba nie zelżał ani trochę. Nie tylko sprawiał on, że nie mógł wejść do WL, wyczuć czy usyszeć Dei, ale także ledwo pozwalał mu zebrać myśli. Rob musiał siłą swojej woli nie tylko rozszerzyć swój WL, ale też, jakoś, kurczyć ten Toma. Jeśli to, co robił mu Rob działało na takiej samej zasadzie, co jego i Dei moce, to wymagało to od niego wielkiego skupienia i pochałniało wielką ilość jego energi i wkrótce, będąc cierpliwym, mógł spróbować się uwolić spod jego wpływu.
Tom skupił całą swoją uwagę na dotarciu do wnętrza swojego jestestwa i ominięciu jakoś bariery zagłuszającej Roba. Aby odwrócic jego uwagę od tego co zamierzał zrobić rzucił:
- Czego od nas chcesz?
- Och porozmawiać, o wiesz – wskazał ręką na miejsce gdzie wcześniej znajdowała się Annie, której Tom teraz nigdzie nie widział – rzeczach, które nas łączą. Kiedy obudziłeś swoją podświadomość?
- Mówisz o niej jakby była moją własnością, czy tak traktujesz też Annie? - warknął próbując zachować koncentrację, ale do tej pory nie znalazł żadnej luki w barierze Roba - Jak jakiś przedmiot? - w tym momencie poczuł ból.
Nawet nie wiedział skąd pochodzi, po prostu go czuł, ale poczuł też coś innego. Poczuł się kompletny, ten nagły wybuch gniewu ze strony Roba otworzył przed nim lukę w barierze blokującą mu myśli. Nie wiedział, co go spowodowało, ale nie chciał stracić okazji. Instynktownie rzucił się w głąb WL szukając Dei. Znalazł ją od razu, gdy tylko przekroczył granicę WL. Stała na polanie, dokładnie w miejscu, gdzie zwykle pojawiał się Tom przychodząc do WL. Ona też musiała szukać luki by dostać się do niego. Czuł promieniujące od niej przerażenie, ale też nagłą radość i poczucie spełnienia na jego widok, jakie sam czuł. Dotykając jej świadomości upewnił się, że nic jej nie jest i łącząc swoją wolę wraz z jej pomyślał o stworzeniu wielkiej bariery, która miała zatrzymać wszystkie możliwe ataki na ich WL. Dea szybko podłapała ten pomysł. Wyobrazili sobie wielką kopułę wokół ich polany i jaskini. W tym samym momencie pojawiła się wielka szklana kopuła nad ich głowami. Dopiero teraz zauważył, że niebo w WL jest całe pokryte chmurami burzowymi, z których lał się deszcz i sypały błyskawice. Jednak teraz to wszystko znalazło się poza ich zasięiem, ponad kopułą. Spojrzał na Deę. Była cała przemoczona, ubrana już w swoją normalną białą tunikę.
~ Tutaj, w WL, pogoda symboilizuje wiele rzeczy związanych z tym, co dzieje się w twoim ciele. Jak masz zły humor albo ja, pada tu deszcz. Jeśli jesteś chory czy pochmurny jest tu pochmurno. Te chmury, ta burza teraz...
- … symbolizuje atak Roba na nasz umysł – dokończył za nią Tom.
~ Dokładnie.
Tom chwicił Deę za rękę i czując, w którą stronę kierują się jej myśli zgrał z nimi swoje, tak, że wola Toma i Dei stały się jedną. Czując, że Dea oddaje mu ster zebrał całą energię jaką jeszcze w sobie znalazł i wyrzucił we wszystkie strony ze środka WL. Nie miał pojęcia jaki efekt miało to na świecie rzeczywistym, ale w WL chmury rozwiały się momentalnie. Cały czas trzymając Deę za rękę już oddzieleni od siebie myślami wyjrzeli razem do rzeczywistości oczami Toma. Nie było już czuć przytłoczenia ani blokady. Cały dyskomfort uleciał razem z chmurami. Rob stał tam, gdzie wcześniej z lekkim uśmiechem na twarzy. Annie bawiła się na podłodze zabawkami jakby nic się wokól niej nie działo. Tom zorientował się, że stoi.
- Jestem zdumiony, że udało się wam odeprzeć moja barierę na wasz umysł. Dobra robota! - spuścił wzrok patrząc na Annie – I przepraszam za mój wybuch, ale Anna to drażliwy temat, nie poruszajmy go więcej. Zostań do jutra, ja muszę zająć się też innymi gośćmi, jeśli chcesz odpowiedzi, a jestem pewien, że chcesz; musisz okazać trochę cierpliwośći. Możesz się tu przespać, nikt nie będzie ci przeszkadzał, obudzę cię, gdy przyjdzie czas - złapał dziecko za rękę i poprowadził w kierunku drzwi. Zanim zdążyli wyjść Tom rzucił do Roba sapiąc ciężko:
- Kim ty, do jasnej cholery, jesteś?!
Rob odwrócił się i powiedział tylko spokojnie:
– Spróbuj tylko czegoś tutaj dotknąć.
I wyszedł, tak po prostu. A z nim Annie niechętnie zostawiając swoje zabawki. Cicho zamknął za sobą drzwi.
Tom czuł się wykończony. Teleportacja była niczym w porównaniu do tego, co stało się przed chwilą. Czuł jakby zużył więcej energii niż miał. Zadrżały mu nogi, usiadł więc, ale nie miał siły wytrzymać na siedząco. Położył się na łóżku i ogarnęła go senność. Nawet gdyby chciał, nie mógł się jej oprzeć. Zajrzał do WL, Dea w międzyczasie musiała udać się do jaskini, znalazł ją bowiem śpiącą, na kanapie w salonie, równie wykończoną jak on.
Resztkami sił przeanalizował, co się przed chwilą stało. Jakaś jego część krzyczała do niego „uciekaj stąd, w końcu przed chwilą jakiś podejrzany facet próbował wchodzić ci do głowy, kto wie czy nie zrobił czegoś, o czym w ogóle nie miałeś pojęcia”. Jednak była to już tak mała część Toma, że właściwie jej nie zauważał. Wiekszość jego osoby był ciekawa tego, co będzie dalej i tego, co to wszystko oznacza. W jego zyciu ostatnio wydarzyło się tyle zwariowanych rzeczy, że chciał poznać odpowiedzi nawet kosztem własnego zdrowia. Po prostu musiał wiedzieć i chciał wiedzieć bardziej niż bał się tego, co może nadejść. Zdecydował, że zostanie dopóki nie będzie wiedział wystarczająco dużo.
Wrócił myślami do tego, co przed chwilą stało się w jego WL, przy użyciu takiej energii jakiej użył to rozpędzenia tych chmur mógłby wysadzić mały dom w powietrze. Tak mu się przynajmniej wydawało. To jednak tylko unieszkodliwiło barierę Roba i o mało nie wykończyło jego samego, Dei też. Zużyli tak dużo energii, a na ich gospodarzu nie zrobiło to żadnego efektu. Kim jest ten człowiek? Kolejne pytanie. Jednak był zbyt wycieńczony by teraz się nad tym nawet zastanowić. Resztkami świadomości przeniósł się do WL, przykrył Deę kocem, a sam osunął się na podłogę przed kanapą. Wszystkie odpowiedzi na niekończące się pytania musiały poczekać do jutra, albo przynajmniej do później. Poszukał śpiącej świadomości Dei w swoim umyśle, jakby chciał upewnić się, że telefon, który przed chwilą wkładał do kieszeni spodni wciąż tam jest. Przysłuchując się jej miarowym oddechom i snom płynącym przez jej umysł w końcu sam zasnął.
Dziękuję za czytanie!
~Noxadus
http://www.facebook.com/Noxadus
The light needs to get to you, the darkness... it's just there..

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Taniec ze Świadomością - fragment

Post#2 » 26 gru 2016, o 22:25

Książką jest coś, co jest wydane i może stanąć na półce, twój tekst jest powieścią.


- Och, to było aż nazbyt słyszalne, czyśbyście się mnie przestraszyli? - na jego twarzy zagościło coś, co można by nazwać uśmiechem, ale trzeba by przy tym mocno naciągnąć jego definicję. -Widzicie, moim zadaniem jest wiedzieć takie rzeczy.
(...)

Nie chcę zrobić wam żadnej krzywdy, musisz uwierzyć mi na słowo, gdymym chciał was skrzywdzić, już dawno bym to zrobił - wypuścił Toma ze swojego chwytu.
Ten upadł ciężko na łóżko, łapiąc głęboko oddech. Mimo[s],[/s] że mógł już się poruszać, wciąż czuł się jak ślepiec pozbawiony swojego wewnętrznego oka. Nacisk na jego umysł ze strony Roba nie zelżał ani trochę. Nie tylko sprawiał on, że nie mógł wejść do WL, wyczuć czy usyszeć Dei, ale także ledwo pozwalał mu zebrać myśli. Rob musiał siłą swojej woli nie tylko rozszerzyć swój WL, ale też, jakoś, kurczyć ten Toma. Jeśli to, co robił mu Rob działało na takiej samej zasadzie, co jego i Dei moce, to wymagało to od niego wielkiego skupienia i pochałniało wielką ilość jego energi i wkrótce, będąc cierpliwym, mógł spróbować się uwolić spod jego wpływu.
Tom skupił całą swoją uwagę na dotarciu do wnętrza swojego jestestwa i ominięciu jakoś bariery zagłuszającej Roba. Aby odwrócic jego uwagę od tego co zamierzał zrobić rzucił:


Powiedz mi, korzystasz z jakiegoś edytora, który podkreśla błędy? Bo literówek masz od groma, błędów ortograficznych - ponownie - też ("energi" zamiast "energii" to jak najbardziej ortograf). Mi wystarczy skopiować twój tekst do edytora forumowego, by przeglądarka podkreśliła mi na czerwono co najmniej parę słów na pół strony.

Nie chcę być złośliwa, ale linkowałam ci poprzednio poradnik o zapisie dialogów. Niewielkim kosztem - bo zasady są proste, a błędy łatwe do poprawy - możesz znacznie podnieść poprawność swoich tekstów, dlaczego tego nie zrobisz? Dlaczego nie skorzystasz z dobroci programów, które ci podkreślą literówki i ortografy? Rozumiem, że można mieć problemy nie do przejścia z interpunkcją, ale gdy nie korzysta się z ogólnodostępnych funkcji, to już nie wiem dlaczego.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości