Gospoda pod sierpem cz. 2

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
burak
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Gospoda pod sierpem cz. 2

Post#1 » 18 lut 2017, o 22:00

Część pierwsza

– Zakładajmy następną, kto nie jest jeszcze sekretarzem?
Cisza, teraz już wszyscy patrzyli mi w oczy.
– Cholera, gdzie są Borówka i Boruta?
Nikt nie był w stanie udzielić wiążącej odpowiedzi.
– Trzeba zarządzić alarm przeciwdywersyjny. Kto wie, gdzie jest kogut?
– Ja, ale...ale on już nie będzie piał, przeszedł na emeryturę – poinformował Kwart.
– O boże – jęknąłem.
Przechodzi się na emeryturę, tylko w jednym wypadku, miałem jeszcze nadzieję, że kogutów to nie dotyczy.
– Na jaką emeryturę? Koguty nie mają emerytur, nie są lepsze od nas – zadałem pytanie i z wyraźnym biciem serca spojrzałem na Kwarta.
– Ten ma, miał już dziesięć lat.
– Jak to miał?
– Dzisiaj będzie na obiad.
– Zamawiam udko! – wrzasnął Kubeł.
– Skrzydełko.
– Szyjka.
– Pierś.
– Kopytka.
– Żołądek.
– Golonka.
– Kto zamawiał golonkę? – zapytałem.
– Pomyłka – Seb się przyznał.
– No dobra, kogut podzielony, rozumiem, że reszta będzie miała rosół. Nie ma BB, to dawajcie tych, co zniszczyli spirytus.
Po kilku minutach przytoczyli się MM, Mysz i Maciej.
– Słuchajcie, musicie założyć POP-a.
– POPIJ?
– Może być POPIJ. Podstawowa Organizacja Partyjna Informatorów Jędrusia. Tylko żebyście nie przegięli z tym informowaniem.
– Spoko, dajcie trochę wody.
Wysłaliśmy meldunek gołębiem. Wrócił z odpowiedzią.
– Kto przeczyta?
– Ja nie – odpowiedział Kubeł – mam pecha.
– Ja też nie – dorzucił Seb.
– Lutka czytaj!
„”Towazyse i towazyski.
Wykazaliście się właściwą postawą i pełnym zaangazowaniem w rozwój naszej Partyji.
Niestety, na podstawie dyrektywy Komitetu Centralnego Nasej Partyji – paragraf, 22 – aby otwozyć konsuma potrzeba 60 POP, a w wasej komurce jest tylko 59. Postarajcie się załozyć jeszcze jedną a będziecie mogli otrzymali, licencyję.
Podpisał
Sekretarz 12 kategorii Komitetu Gminnego”.”
– Kurwa... kurwa... kurwa.
– Wkopaliśmy się. Mamy pięćdziesiąt dziewięć popów i żadnej szansy na konsumy.
– A może sześćdziesiąt jest górną granicą i już nie będą podnosić – szepnęła Teo.
– Dlaczego?
– Bo to kopa.
– Kopa to my dostaniemy, jak przyjedzie preprezydent. Jak chcecie, to zakładajcie, ja już nie wierzę.
Poszedłem do swojego biura. Było bardzo skromnie urządzone. Stół w kształcie litery T, wzdłuż ściany regał, głośnik. Nigdy go nie włączałem, jedynie w momentach, gdy zaglądał do mnie sekretarz Red. Każdy przełożony musiał słuchać wiadomości, a że było tylko jedno radio, to wystarczył głośnik. W naszej gospodzie wszyscy mieli w swoich pokojach głośniki, zwolnieni z tego byli BB – nie mieli podwładnych. Takim, to jest dobrze.
Kołchoźnik zaszczekał:
„”Gratulujemy organizacji partyjnej przy gospodzie pod sierpem wspaniałego osiągnięcia. Towarzysze i towarzyszki przed wami trudne zadanie. Zgodnie z wytycznymi KC, w dniu dzisiejszym przyznano wam status konsumów 7 kategorii.
Był to komunikat specjalny”.”
Umilkł.
Jestem bardzo zmęczony, już mam omamy słuchowe - pomyślałem.
Do gabinetu wpadła Teo.
– Słyszałeś? Mówiłam, że kopa to kopa. Gdy tu siedziałeś,œ założyliśmy dwa POP-y, to znaczy BB założyli.
Nawet nowi pracownicy wykazali się aktywnością. Borówka założył POPYCHACZ a Boruta POPIS – czyżby resocjalizacja nie do końca się udała? Zdążyliśmy wysłać i – mamy konsumy.
– No to jesteśmy uratowani. Jesteś wielka, daj pyska.
Wyściskałem Teo.
– Czy potwierdzono oficjalnie udzielenie koncesji?
– Jeszcze nie.
– Oj Teo, oddawaj uściski. Nie mamy żadnych konsumów – usiadłem zrezygnowany.
– Jak to nie mamy, a komunikat radiowy? Przecież wszyscy słyszeli, cała Zioprosperita, nie mogą tego odwołać.
– Skąd wiesz, że cała. Może tylko nam przekazano tę informację. Nie słyszałaś o manipulacji? Pamiętasz, jak podano pierwszy komunikat, że nasza partia objęła prowadzenie w rankingach?
– Nie pamiętam.
– To było tak: ogłoszono, że prowadzimy – no wtedy, to jeszcze nie była to nasza partia, ale teraz jest – więc ogłoszono, że prowadzimy zdecydowanie przed Borutami. Na drugi dzień szybko podano dwa nowe rankingi, z których już wynikało, że mam drugie miejsce, daleko w tyle. Wszyscy odetchnęli z ulgą i to był ich błąd. Te drugie wyniki były już zmanipulowane. Przestano się bać naszej partii.
– Czy nas też się boją i dlatego podali, że mamy konsumy?
Pytanie Teo zaskoczyło mnie i przeraziło. Niedobrze być w zainteresowaniu mediów, nawet gdy jest to tylko jedne jedyne. To będzie wzbudzało sensacje i zazdrość, zazdrość jest najgorsza.
– Czy, ktoś obcy przyszedł do gospody?
– Nie wiem, dlaczego pytasz?
– Zawołaj Martaska.
Po kilku minutach Teo przyprowadziła bardzo wkurzoną Martas.
– Czego? – warknęła, wchodząc do gabinetu.
– Są jacyś nieznani klienci?
– Z byka spadłeś czy cóś? Kto tu przyjdzie na to zadupie?
– Coś, a nie cóś – poprawiłem.
Nie ma obcych, odetchnąłem z ulgą.
– Słyszałaś komunikat w kołchoźniku?
– Tak, przerwałeś mi, bo właśnie przyleciał gołąb. Miał zalakowaną kopertę, ale wszyscy się na niego rzucili, bo chcieli być zwiastunami dobrej wiadomości i...
– I? – Nie dokończyła, czym mnie doprowadziła do takiego samego stanu, byłem wkurzony.
– ... i zaginęła koperta albo ktoś ją podprowadził.
– Kto tam był konkretnie?
– Mówiłam, że wszyscy.
– Jakim cudem wszyscy?
– Ano takim, że każdy usłyszał komunikat i... i wypatrywaliśmy gołębia.
Usłyszałem pukanie do drzwi.
– Wchódź!
Drzwi powoli się otworzyły, ktoś wsunął zaciśniętą dłoń trzymającą skrawek koperty. Do gabinetu ponownie weszła Teo.
– Tylko tyle zostało z wiadomości. Nie wiemy, czy mamy te konsumy, czy ich nie mamy.
– Kto to zniszczył? Zresztą to już nie jest istotne. Wiedziałem, że nic z tego nie będzie.
– Trochę optymizmu.
Do gabinetu wpadł Maciej – szef ochrony.
– Jadą! Jadą! – krzyczał.
– Kto?
– Nie kto, tylko co. Jadą wozy zaopatrzenia. Mamy konsumy.
– A nie mówiłam? – szybko wtrąciła Teo.
Podbiegłem do okna. Rzeczywiście na placu przed gospodą zatrzymało się kilkanaście furmanek. Z pierwszej wysiadł sekretarz gminny. Czekał już na niego nasz sekretarz Red, trzymał w dłoni bochen chleba.
– Witamy, towarzyszu sekretarzu, witamy w naszych niskich progach.
– Przyjechałem zorientować się, w jakich warunkach przywitacie preprezydenta. Jednocześnie gratuluję wam zdobycia koncesji na konsumy. To są pierwsze konsumy w naszej gminie. Teraz dajcie tu wstążkę i nożyczki, dokonam uroczystego otwarcia.
– Alarm! – wrzasnąłem. – Wróg na pokładzie! Wszyscy na dół!
Wybiegliśmy, aby tylko zdążyć przed wejściem sekretarza. Po drodze wydawałem instrukcje.
– Portret preprezydenta wyciągnijcie ze spiżarni, odkurzcie go. Schować butle z bimbrem. Dzieła zebrane wodza do biblioteczki.
Sam pobiegłem na spotkanie z wrogiem. Zdążyłem w ostatniej chwili, właśnie wchodził do gospody.
– Witojcie, towarzyszu sekretarzu, witojcie! Zascyt to dlo nos ogromniasty.
Ażeby cię dunder świsnął, na stare lata muszę się kłaniać w pas takiemu dupkowi – pomyślałem.
– Gdzie są towarzysze Borówka i Boruta? – zapytał.
– Zgodnie z instrukcjami – sprzątają.
– Dajcie ich tu, ino sybko!
Nie musiałem po nich posyłać, znaliśmy te numery. Towarzysz sekretarz gminny zawsze kazał zawołać tych, co mają najniższy stopień przydatności. Boruta stał na baczność, natomiast Borówka w dość nonszalanckiej postawie.
– Boruta, wy jeszcze wyjdziecie na ludzi, a wy nie – zwrócił się do Borówki. – Jak się wam podoba praca na wolności?
Cholera, zapomniałem ich przeszkolić, zaraz będzie poruta.
– Żadna praca nie hańbi – wykrzyknął Boruta.
Odetchnąłem, faktycznie zostali doskonale zresocjalizowani. Trzeba na nich jednak zważać. Może są doskonałymi aktorami? Przecież kilka kadencji w sejmie musiało swoje zrobić.
– Pamiętajcie, co nam zawdzięczacie, teraz dopiero zobaczycie kraj w rozkwicie, już kwitnie.
– Tak jest, towarzyszu sekretarzu – krzyknęli razem.
Sekretarz gminny spojrzał na nas. To był sygnał do tego, abyśmy opuścili salę. Będą dwie godzinki spokoju. Zdążymy w tym czasie, doprowadzić gospodę do odpowiedniego wyglądu. Te dwie godziny długo zapamiętają panowie BB. Poznają szczegółowo życiorys sekretarza, współczułem im. Każdy z nas przez to przeszedł.
– Kwart, nalej szklanicę, trzeba wypić na uspokojenie.
Rozpoczęliśmy wyładowywanie furmanek. Na pierwszej było sześćdziesiąt kartonów z materiałami dla sekretarzy poszczególnych POP-ów. Zawierały komplet dokumentów, które należało wypełnić. Deklaracje, programy szkolenia, listy obecności, legitymacje partyjne. No i oczywiście krawaty.
Wszyscy mieliśmy tyle samo pasków – trzydzieści pięć. Byliśmy zatem sekretarzami trzydziestej piątej kategorii. Ciekawe, jaką otrzymał nasz Red.
Kolejne furmanki przywiozły materiały propagandowe. Powoli zaczęliśmy się denerwować. Nie było żadnej wałówki. Została ostatnia furmanka, a na niej kilka puszek z wołowiną.
– Niech to szlag trafi! To mają być konsumy?
– Poczekaj, tu jest jakieś pismo – powiedział Kwart, widząc moje zdenerwowanie.
– Przeczytaj.
Teo rozerwała kopertę i drżącym rękoma podała Kwartowi, a ten zaczął czytać.
„ „Towarzysze na dobry początek otrzymaliście nasze żelazne rezerwy. W najbliższym czasie skierujemy do was pełne zaopatrzenie, zgodnie z przyjętym normami.
Prosimy o wypełnienie formularzy zamówienia, uwzględniające normy na kartkach”.”
– To wszystko?
– Nic więcej nie ma.
– O jakich kartkach oni piszą?
– Trzeba się zapytać Calo, ona jest specjalistką od norm.
Po kilku minutach znalazła się Calo. Taszczyła ze sobą ogromne pudło.
– Tutaj są kartki. Musimy wpisać nazwisko na listę z uwzględnieniem punktów przydatności do społeczeństwa.
– Jak to? Przecież wszyscy jesteśmy sekretarzami 35 kategorii i chyba mamy taki sam przydział?
– Nic z tego. Popatrzcie na te kartki. Pisze jak wół:
* sekretarz 35 kategorii, 50 punktów przydatności – 2 kg kaszanki, 1 kg zwyczajnej, 1 kg schabu, 0,5 kg szynki, 4 l bimbru, 0,5 l wódki lub koniaku, 2 kg cukru, 2 paczki papierosów lub 50 g tytoniu, 2 bilety do kina, 1 bilet na koncert muzyki chłopskiej,
* sekretarz 35 kategorii, 40 punktów przydatności – bez 4 pozycji
* sekretarz 35 kategorii, 30 punktów przydatności – bez 4 i 6 pozycji
* sekretarz 35 kategorii 20 punktów przydatności – tylko pozycje 1, 2, 4. 7 i 8
* sekretarz 35 kategorii 10 punktów przydatności – tylko pozycja 1 i 8
* sekretarz 35 kategorii 5 punktów przydatności – tylko pozycja 8.
– To jest paranoja – stwierdziłem. – A jaki ma przydział ten, co ma na przykład 42 punkty?
– Tu pisze, że należy mieć dokładnie tyle punktów, czyli że nic.
Część pobiegła odszukać sekretarza Reda i dowiedzieć się, ile ma punktów przydatności, liczyli na to, że może komuś się uda. Ja zostałem, zastanawiając się, jakie przydziały mają sekretarze niższej kategorii.
– Calo, a może masz tabele przydziałów sekretarzy innej kategorii?
– Nie mam, ale mogę skombinować. Co wymyśliłeś?
– Przecież oni nie wiedzą, kto u nas będzie konsumował. Możemy przecież napisać inne zamówienie. Co o tym myślisz?
– Napisać to my wszystko możemy, ale czy dostaniemy?
– Zróbmy zamówienie na sekretarza pierwszej kategorii.
– Zwariowałeś?
– Nie, przecież ma u nas być.
– Tak, ale skąd wytrzasnąć ten przydział? To tajemnica państwowa.
– Gdzie jest Kubeł? On ma wtyczkę, może jemu się uda.
Niestety poszukiwania Kubła zakończyły się fiaskiem. Gdzieś się zaszył. Udało się znaleźć Vinca.
– Vinc, mamy do ciebie prośbę.
– Słucham.
– Czy możesz, wykorzystując układy na górze, zdobyć informację na temat przydziału kartkowego, jaki otrzymuje pierwszy sekretarz?
– Czy wam życie niemiłe? Kto mi to da?
– Ta twoja znajoma, pani minister.
– Może i może, w trakcie spotkania coś wspomniała o ciężkiej robocie, jaką odwalono w rządzie, przygotowując tę kartkę.
– No widzisz, jedna malutka kartka, a życie nam uratuje.
– Ok, spróbuję.
Dobre chłopisko z tego Vinca.
Usłyszałem huk i poczułem straszny smród. Wyszedłem na korytarz, tutaj odór był nie do zniesienia. Zewsząd dobiegały krzyki.

Część następna

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4943

Gospoda pod sierpem cz. 2

Post#2 » 21 lut 2017, o 10:44

Kogut na emeryturze rozbroił mnie całkowicie.

Jak na absurd, to jest przy tym zaskakująco realistyczny, trochę barejowski bym powiedziała. Mocnym elementem są dialogi. Nagie, bo nagie, co może razić i co w sumie mi też przeszkadza (trochę nie wyobrażam sobie tego w formie powieści, mało estetycznie by to wyglądało), ale z drugiej strony nie widzę "obudowywania" tego tekstu w rozległe opisy. Jakieś jednak przydałyby się, bo np. nie wiemy o postaciach właściwie nic ponad to, co wynika z ich słów.
Szczepan porównał do Wędrowycza, którego nie czytałam, ale o którym dużo słyszałam i chyba faktycznie coś w tym będzie.
Pewnie więcej osób zajrzałoby do tej części, tylko publikacja poprzedniej trochę zniechęca do czytania - 5 niekrótkich kawałów tekstu w 5 postach pod rząd. Wiem, że publikowałeś jeszcze przed zmianą organizacji publikowania NZetek, więc na życzenie można było pozostawić opublikowane wcześniej części w pierwotnej formie, ale rozdzielenie poprzedniego tematu byłoby raczej bardzo dobrą myślą w tym przypadku.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości