Ukryte zabójstwo cz 2

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
burak
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#1 » 1 year temu (8 sty 2017, o 20:56)

Część poprzednia

W pomieszczeniu nie było nikogo. Na środku stał prostokątny, ciężki stół z czterema dostawionymi krzesłami, w rogu wysoki zegar. Jedną ścianę zasłaniał segment pamiętający chyba lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku, do przeciwległej dosunięto równie starą kanapę. Ta świeciła latarką na zegar i powoli przekroczyła próg. Stanęła z wycelowanym pistoletem, gotowa do natychmiastowego użycia go. Głową poleciła Kowalskiemu, aby otworzył drzwiczki. Ten podszedł powoli i tuż przed zegarem upadł na podłogę. Balicka strzeliła, trafiła w zamek. Drzwiczki otworzyły się i odsłoniły wnętrze. W środku były jedynie metalowe szyszki zawieszone na delikatnych łańcuchach i wahadło. Kowalski wstał, schował pistolet do kabury i spojrzał na partnerkę. Nic nie powiedział, machnął jedynie ręką i podszedł do zegara. Odsłonił mechanizm, przez chwilę pogrzebał w środku i odwrócił się do pani komisarz. Pokazał jej dłoń.
– Zobacz, strzeliłaś i biedny komar dostał zawału. Widzisz, dwie nogi wkręciły mu się w tryby i dlatego tak jęczał.
– Ty skurwysynie! – krzyknęła Balicka. – Kurwa, mówili mi, że długo będę pamiętała pierwsze śledztwo. Dwie zdechłe rybki, bo, kurwa, szafka nie wytrzymała dwustukilogramowego obciążenia. I komar, który nogi wkręcił w tryby. A niech cię szlag trafi.
Kowalski śmiał się na cały głos.
– Przestań, zapamiętam.
– Ok. Pójdę do sąsiadki, a ty skocz do samochodu i zobacz, czy mamy wszystkie koła.
Balicka wsunęła pistolet do kabury. Obydwoje wyszli na klatkę schodową, zamykając za sobą drzwi. Dziewczyna pobiegła schodami w dół, a Kowalski podszedł do śmieci, które wystawiła sąsiadka, i zaczął w nich szperać. Znalazł puste pudełko po papierosach i włożył do kieszeni kurtki. Wstał i zapukał w drzwi, które natychmiast otworzyła lokatorka mieszkania.
– Koleżanka zapomniała zapytać, jak się pani nazywa. Musimy napisać raport z tej interwencji. Wie pani, papierki, papierki.
– Maria Kowal.
– Ma pani podobne nazwisko do mojego, nazywam się Kowalski – przedstawił się. Wykrzywił usta, uśmiechając się od ucha do ucha.
– Czy już wszystko jest w porządku? – zapytała.
– Oczywiście, sąsiad mieszka sam. Miał bardzo duże akwarium z dwoma rybkami. Prawdopodobnie nazwał je Jacek i Agatka. Dawno temu był taki program dla dzieci z kukiełkami o takich imionach. Pan Bronisław pracuje po nocach, chyba dla lepszego samopoczucia i być może bezpieczeństwa kazał wyryć imiona rybek na tabliczce – mówiąc to, klepał się po kieszeniach. – O, mam. – Wyciągnął paczkę papierosów. – Skończyły mi się fajki – stwierdził, udając wielkie rozczarowanie.
Kobieta spojrzała na paczkę i ze zdenerwowania zamrugała oczami. Kowalski zauważył jej reakcję.
– Pali pani?
– Tak.
– Palenie szkodzi, tak mówią lekarze. Kto by się tym przejmował w naszym wieku. Gdzie pani pracuje, musimy napisać w raporcie.
– Na bazarze, mam tam swoje stoisko.
Kowalski popukał palcem w pudełko i spojrzał na kobietę.
– Może ma pani w domu kilka paczek papierosów, chętnie kupię dwa pakiety. Oczywiście zapłacę. Czy sto pięćdziesiąt wystarczy?
Wyjął z kieszeni trzy banknoty po pięćdziesiąt złotych. Kobieta ponownie spojrzała na pudełko i zmrużyła oczy. Po chwili odpowiedziała:
– Sto sześćdziesiąt.
– Może być.
Odwróciła się na pięcie i weszła do mieszkania, starannie zamykając drzwi. Po minucie wyszła, przynosząc papierosy. Kowalski wręczył jej żądaną kwotę i zadał kolejne pytanie:
– Czy słyszała pani strzał z pistoletu?
– Z pistoletu, pan powiada?
– Prawdę mówiąc, to chyba rura wydechowa strzeliła.
Handlara lekko uśmiechnęła się i zapytała:
– A co pan o mnie napisze w tym raporcie?
– Tylko imię i nazwisko oraz adres zamieszkania. Nic więcej. Nikogo nie powinno obchodzić, gdzie pani pracuje i czym handluje. – Ostatnie dwa wyrazy podkreślił.
– Nie słyszałam żadnego strzału, panie oficerze.
– Chyba nadchodzi moja koleżanka. Może pani wrócić do siebie, poczekamy na sąsiada.
Gdy tylko drzwi się za nią zamknęły, na piętro weszła Balicka.
– Z samochodem wszystko w porządku. Na parterze ciemno, nikt nie zareagował na strzał.
– Poczekamy na pana Bronisława, a ty zacznij zastanawiać się, co napiszesz w raporcie.
– Ja? Ty powinieneś pisać.
– Mogę napisać, tylko powiedz mi, dlaczego użyłaś broni palnej przeciwko zegarowi?
– Skurwysyn.
Odwróciła się i weszła do mieszkania. Komisarz schował papierosy do jednej z licznych kieszeni kurtki i poszedł za nią. Skierowali się do pokoju z zegarem, usiedli przy stole.
– Masz szluga? – zapytała.
Wyciągnął pakiet i rzucił na stół.
– Nie mają akcyzy – zauważyła. – Od kiedy takie palisz?
– Od dzisiaj. Poczęstuj się.
– Rozumiem, że kupiłeś od sąsiadki, a ona nie usłyszała strzału. Dziękuję.
– Nie ma za co.
– A jak wytłumaczymy gospodarzowi tę dziurę po kuli?
– Porozmawiamy, poznamy faceta i coś wymyślimy.
– Dlaczego to robisz? Opierdalasz wszystkich za łamanie procedur, ganisz za przedwczesne wyciąganie broni. Jeżeli ktoś z nas jej użyje, to musi się gęsto tłumaczyć. Miesiąc temu nawet wywaliłeś z sekcji Zębatego za to, że strzelił do uciekającego złodzieja samochodów.
– Bo nie powinien strzelać do dzieciaka. Każdy ma jedno życie i nie można niszczyć cudzego, tym bardziej swojego. Zębol był zbyt porywczy. Praca w tym wydziale wymaga rozwagi i pomyślunku, nim coś się zrobi.
– Ja też strzeliłam bez powodu.
– Do zegara, nie do człowieka. Nie drążmy tego tematu. Podpuściłem cię i dałaś się złapać. Drugi raz już się nie nabierzesz, wierz mi. Długo będziesz myślała o tym strzale. Chyba wraca nasz gospodarz.
Rzeczywiście usłyszeli, jak wkłada klucz do zamka. Po chwili otworzył drzwi.
– Kto tu jest! – krzyknął.
– Policja – odpowiedział komisarz. – Sąsiadka zgłosiła potężny wybuch w pana mieszkaniu. Przyjechaliśmy sprawdzić.
Do pokoju wszedł starszy mężczyzna, w ręce trzymał duży klucz samochodowy.
– Zawsze pan chodzi z tym kluczem?
– Tak, nie ruszam się bez niego. To nie jest bezpieczna dzielnica, szczególnie po północy. Co tu się stało?
– Zbyt duże akwarium postawił pan na stoliku. Nie wytrzymał ciężaru i wszystko pierdyknęło. Niestety Jacek i Agatka nie przeżyli.
Gospodarz mieszkania natychmiast odwrócił się i szybko wszedł do drugiego pokoju. Nic nie mówił, nachylił się nad rybkami, podniósł je i długo trzymał w dłoniach. Balicka chciała coś powiedzieć, ale komisarz powstrzymał ją. Poczekali, aż sam się odezwie.
– Pięć lat były ze mną. Teraz nie mają już domu, a mnie nie stać na nowy.
– Zawsze pan hodował rybki? – zapytał.
– Nie, kiedyś miałem papugi. Panie, mam w piwnicy klatki dla ptaszków.
– Klatki nie zaleją mieszkania, a papugi potrafią gadać.
Nie odpowiedział.
– Niech mi pan da rybki – zaproponowała Balicka. – Mam takie miejsce za miastem, gdzie pochowałam psa. Mogę je tam jutro zawieźć.
– Zawiezie pani? Na pewno?
– Tak, niech mi je pan da.
Podeszła i wyjęła mu z dłoni obie rybki, wyszła z nimi do kuchni. Po chwili wróciła z czarnym workiem na śmieci.
– Panie Bronisławie – zaczął Kowalski. – Musimy napisać raport. Jak się pan nazywa?
– Słodowy, pracuję w ochronie centrum „Akwarium”, dorabiam do nędznej emerytury. Wiem, co to są raporty, pracowałem kiedyś w ZOMO. Wie pan, co to było?
– Wiem.
Wrócili do pokoju. Były milicjant rozejrzał się dookoła i stwierdził:
– Widzę dziurę po kuli w moim starym zegarze.
– No właśnie, koleżanka potknęła się i przypadkowo wyleciała kulka. Możemy zapłacić za naprawę.
– Nie ma takiej potrzeby, on i tak nie chodzi od wielu lat. A o kulce możemy zapomnieć, pracowałem w tej samej firmie i wiem o wewnętrznym.
– Dziękuję panu.
– Jesteś młoda, kariera przed tobą, niepotrzebne są durne wpisy w papierach. Możecie już iść, posprzątam i pójdę spać. Dziękuję za wizytę, nikt mnie już nie odwiedza. Idźcie.
– Pójdziemy, jeszcze raz dziękujemy i przepraszamy za tę dziurkę.
Kowalski wstał i spojrzał na partnerkę, szybko opuścili mieszkanie. Do komendy powrócili po pięciu minutach. Po wejściu do pomieszczenia usiedli przy swoich biurkach. Kowalski nachylił się i zaczął grzebać w dolnej szufladzie. Znalazł nabój.
– Łap – rzucił w kierunku Balickiej. – Zawsze przed wyjściem sprawdź, czy masz pełny magazynek.
Złapała i postawiła na biurku. Wyjęła z kabury pistolet, zwolniła magazynek i załadowała brakujący nabój. Spojrzała na szefa i lekko uśmiechnęła się do niego. Kowalski lubił jej uśmiech. Przypominała mu jego zmarłą żonę, która odeszła trzy lata temu po ciężkiej chorobie. Nie układało im się zbytnio. Nie mieli dzieci, gdy o nich pomyśleli, było już za późno. Długo walczyła z chorobą, ale przegrała w wieku trzydziestu pięciu lat. Kowalski nie chciał wiązać się z kolejną kobietą. Całkowicie zatracił się w pracy, był jednym z najlepszych oficerów wydziału kryminalnego, sekcji zabójstw w kraju. Dawno powinien awansować, ale zbyt często sprzeciwiał się przełożonym. Cenił jedynie tych, którzy nie przeszkadzali mu w pracy i których uznawał za fachowców. Nie należał do przystojnych mężczyzn, szpeciła go długa blizna przebiegająca wzdłuż prawego policzka – ślad po kuli, którą otrzymał w czasie akcji przeciwko grupie mokotowskiej, zajmującej się porwaniami dla okupu. Lata służby odcisnęły swój ślad na jego włosach. Nadal miał bujne, czarne, ale już mocno posiwiałe. O sylwetkę dbał, pomimo czterdziestu lat nie odstawał na testach sprawnościowych.
– Bierz się za raport – polecił Balickiej.
– Już, już, tylko zrobię sobie miejsce na biurku.
Zaczęła przekładać akta spraw, były to archiwalne teczki. Każdy nowy pracownik musiał zapoznać się najpierw z tymi zakończonymi sukcesem. Potem omawiał sprawy z Kowalskim i otrzymał te nierozwiązane. Tutaj musiał wnieść coś nowego do sprawy. Komisarz Balicka pracowała właśnie nad jedną z takich spraw. Za dwa dni miała ją zreferować. To była jej druga sprawa. Pierwszą oceniła trzy dni temu. Nie była zadowolona, liczyła na jakieś uwagi, a tu nic z tego. Wysłuchał jej i zabrał akta, wrzucił je do swojej szafy. Kowalski czekał na jej kolejne uwagi. Już po pierwszych sprawozdaniach uznał, że dziewczyna ma łeb na karku. Była ładną dwudziestosiedmioletnią brunetką o bujnych, prostych włosach. Ciemne, brązowe oczy jeszcze bardziej przyciągały wzrok mężczyzn. Jej kariera policyjna rozwijała się bardzo szybko. Szkołę oficerską skończyła w wyróżnieniem. Po trzech latach została komisarzem policji. Na temat życia prywatnego nie rozmawiała z kolegami. Próby nawiązania bliższych kontaktów dusiła w zarodku.
– Zapal lampkę i zgaś światło, zdrzemnę się trochę.
– Takiemu to dobrze – burknęła i zmieniła oświetlenie w pokoju. Usiadła i zaczęła pisać raport. Kowalski rozsiadł się na krześle, położył nogi na blacie, splecione ręce na głowie. Była to jego ulubiona pozycja. Zamknął oczy i udawał, że zasypia. Nie spał, analizował ostatnią sprawę, którą po trzech latach zakończyli pełnym sukcesem. Szukał w pamięci błędów, jakie popełnili podczas tego długiego śledztwa. Był przekonany, że mogli wyjaśnić ją znacznie wcześniej. Rozmyślania przerwała mu Balicka.
– Skończyłam, podpisz i pójdę zanieść dyżurnemu.
Podała mu raport. Uważnie, ale bardzo szybko go przeczytał i podpisał.
– Zanieś.
– Nie masz żadnych uwag?
– Nie mam, jest dobrze napisany, krótko i jednoznacznie.
Odebrała raport i wyszła z pokoju. Gdy tylko zamknęły się za nią drzwi, Kowalski natychmiast wyciągnął z kieszeni komórkę i dwukrotnie zadzwonił. Przez kilka minut rozmawiał. Zdążył przyjąć poprzednią pozycję na krześle, nim powróciła Balicka. Weszła cicho, gdyż spodziewała się, że szef będzie już chrapał. Rzeczywiście chrapał. Spojrzała na zegarek, dochodziła trzecia nad ranem. Na sen było zbyt krótko, o ósmej zaczną schodzić się pozostali funkcjonariusze sekcji. Usiadła przy biurku i po raz kolejny otworzyła akta sprawy. Znała ją już prawie na pamięć, niemniej po godzinie dopisała kolejną uwagę do listy wcześniejszych.

Część następna

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#2 » 1 year temu (8 sty 2017, o 21:09)

Podoba się. :) Historia się rozwija.
Jedynie to zdanko z typowym regałem mi zgrzytnęlo.
Liczę na cd.
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#3 » 1 year temu (9 sty 2017, o 07:34)

Mnie uderzył kidnaping, nie lubię angielskich wtrąceń, gdy cały tekst jest po polsku.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

burak
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#4 » 1 year temu (9 sty 2017, o 08:01)

DuraIT napisał

Mnie uderzył kidnaping, nie lubię angielskich wtrąceń, gdy cały tekst jest po polsku.


To już Ciebie nie będzie bił :-D

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#5 » 1 year temu (11 sty 2017, o 18:50)

W pierwszym akapicie jest dużo powtórzeń; poza tym ogólnie brzmi miejscami bardzo topornie.

Ciekawi mnie ciąg dalszy. Póki co akcja jest raczej nieoczywista - spodziewałabym się raczej rzeczywiście sceny zbrodni niż starszego pana posiadającego dwie rybki, ale nie powiem, to rozwiązanie nie rozczarowuje. Kowalski w tej części daje się polubić i zrozumieć, mimo że wciąż niewiele o nim wiemy, to jednak nie jest jednowymiarowym bucem jak z początku, a to mi się w tamtej części nie podobało.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 237

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#6 » 1 year temu (22 lut 2017, o 21:21)

burak pisze:Część poprzednia
W środku nie było nikogo. Na środku stał prostokątny, ciężki stół, wokół którego ustawiono cztery krzesła. W rogu znajdował się wysoki zegar. Wzdłuż jednej ściany ujrzeli typowy regał pamiętający lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku. Na przeciwległej ścianie stała równie stara kanapa. Kowalski przyłożył palec do ust i ponownie wskazał pistoletem zegar. Był to prawie dwumetrowy mebel, jego front stanowiły szerokie na pół metra drzwiczki. Spojrzał na partnerkę i czekał na jej decyzję.


Ta opisówka niezbyt się udała, za dużo w niej środka, ścian i stania.
Może tak?
W pomieszczeniu nie było nikogo. Na środku stał prostokątny, ciężki stół z czterema dostawionymi krzesłami, w rogu wysoki zegar. Jedną ścianę zasłaniał segment pamiętający chyba lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku, do przeciwległej dosunięto równie starą kanapę.

Pod koniec tego fragmentu zgubiłeś podmiot, przez co wyszło, że prawie dwumetrowy mebel spojrzał na partnerkę. ;))

Poza tym miodzio <ok>
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

burak
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#7 » 1 year temu (22 lut 2017, o 21:52)

Dziękuję i oczywiście skorzystam z podpowiedzi.

Hanna Greń
Wydany pisarz
Posty: 237

Ukryte zabójstwo cz 2

Post#8 » 1 year temu (22 lut 2017, o 22:09)

Do usług :smiley: Jutro czytnę więcej.
Najwięcej zawsze mówią ci, którzy nie mają nic do powiedzenia.

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość