Ukryte zabójstwo cz. 4

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
burak
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ukryte zabójstwo cz. 4

Post#1 » 1 year temu (17 lut 2017, o 09:51)

Część poprzednia

Kowalski uśmiechnął się lekko, widząc podkomendnych otwierających akta sprawy.
– Drab – zwróciła się do nadkomisarza. – Czy masz kontakt z tym ucholem, który trzy lata temu przekazał ci informację o zabójcy?
Nadkomisarz Teodor Drabiński nie pozwalał zwracać się do siebie po imieniu. Nie znosił go i ciężko przeżywał wręczanie odznaczeń resortowych czy państwowych, a miał ich kilkanaście.
– Nie, wyjechał z kraju i puszkuje w Anglii. Może wróci za cztery lata. Przekazał mi wszystko, co wiedział na ten temat. W aktach jest moja notatka. Kilkanaście dni przed zabójstwem Majcher, tak nazywał się ten zabójca, pochwalił się kumplowi, że ma prywatną, bardzo dobrze płatną robotę. Dostał już potężny zadatek i liczył na znacznie większą kasę. I to przez kilka lat. Trzy dni po zabiciu zginął w strzelaninie na Powiślu. To była głośna sprawa, dwa trupy z grupy Mocarza. Majcher był członkiem tej małej bandy zajmującej się kradzieżą samochodów. Nie złapano zabójców, ale ustalono, że uciekli do Niemiec. Śledztwo w sprawie zabójstwa Sawickiego było osobną sprawą i Baran szybko je zamknął. To drugie, w sprawie strzelaniny, prowadziła Komenda Stołeczna, nasz wydział jej nie nadzorował. Tyle przynajmniej wiem.
– Bronek, dlaczego śledztwo prowadził Baran, a nie nasza sekcja?
– Gdy przyszedł do wydziału, sprawę prowadziła sekcja do zwalczania grup przestępczych. Uznano, że Sawicki należał do grupy Zygmunta, młodych wilczków. To była bardzo hermetyczna organizacja, wszyscy znali się albo ze szkoły, albo z podwórka. Nie przyjmowali żadnego nowego żołnierza z innego środowiska. Dlatego Baran nie miał praktycznie żadnej wiedzy na temat Zygmunta i jego kolesi. Dałem ci do studiowania jedynie podsumowanie śledztwa. Podejrzewam, że jest trochę przejaskrawione. Znacznie więcej jest w tych opasłych tomiskach. Trzeba je przestudiować, i to dokładnie.
Balicka przez chwilę zastanawiała się nad słowami komisarza.
– Zawsze dajesz tylko podsumowanie, dlaczego nie całość?
[akapit][/akapit– Teraz masz całość. – Uśmiechnął się. – I przydzieliłaś nam, dlaczego? No dobrze – kontynuował już poważnie. – Odpowiem ci, dlaczego. Podsumowanie zawalonej sprawy zawsze bardzo dobrze wygląda. Prowadzący chce po prostu jak najbardziej wiarygodnie uzasadnić powody zakończenia śledztwa. Jeżeli potrafiłaś w takiej ubarwionej teczce znaleźć podstawy do wznowienia, to znaczy, że należy je podjąć. Ja też nie zapoznałem się dokładnie z zawartością tych tomów. − Wskazał dłonią stos dokumentów. − Teraz bardzo chętnie posłucham, co w nich znajdziecie. Właściwie to czego w nich nie ma, a powinno się znaleźć. Śledztwa kończą się porażką, gdy prowadzący nie potrafi sformułować pytań. Nie mówię już o dopowiedzi na nie, bo to jest oczywista sprawa – zakończył z szelmowskim uśmiechem.
– Nie myśl, że ci się uda wymigać od papierków.
– Przejmujesz kredę? – zapytał.
– Nie, zostawiam ją tobie.
Pokój sekcji zabójstw miał około czterdziestu metrów kwadratowych powierzchni. Trzy okna z widokiem na wewnętrzny plac usytuowane były na wschodniej ścianie. Na przeciwległej wisiały dwie czarne tablice szkolne, które można było w każdej chwili zasłonić kotarą. W jednym rogu stało biurko Kowalskiego, na środku, bliżej okien, pracowali Drab i Nowocień. Za nimi, bardziej w rogu, stały biurka Lalusie, Czipa i Balickiej. Wzdłuż ściany postawiono pięć szaf pancernych. Aspirant Czekalski miał do swojej dyspozycji dwie ze względu na ilość wyposażenia, którym się opiekował. Dwie szafy miał także kierownik sekcji.
– Skoro jestem Housem, to odsłonię tablicę i zacznę pisać.
Komisarz wstał i podszedł do kotary, rozsunął ją na boki i wziął do ręki kredę. Napisał na tablicy: Karol Sawicki. Zakreślił dookoła nazwiska kółko i od niego kreski. Nad każdą napisał kilka słów: rodzina, krąg znajomych, zajęcie, miejsca pobytu, kobieta(y). Kilku kresek nie opisał. Następnie od poszczególnej linii nakreślił kilka odchodzących. Przy rodzinie dopisał: ojciec, macocha, siostra, wujek. I znowu zostawił parę wolnych. Przy kobiecie postawił znak zapytania.
– Tyle napisałem sam, resztę dopiszecie, gdy przestudiujecie akta. Doskonale wiecie, co napisać i gdzie. – Odłożył kredę na półeczkę pod tablicą i usiadł na swoim krześle.
Komisarz Balicka wstała i podeszła do tablicy. Na drugim jej końcu napisała: Majcher. Również otoczyła kołkiem i dorysowała linie. Nad jedną z nich umieściła słowo: kontakty.
– Wiemy, że Majcher zabił Sawickiego. Nie było to przypadkowe morderstwo, musimy ustalić powiązania między nimi. Poszukajmy, czy kiedykolwiek wcześniej spotkali się osobiście, czy mieli jakieś wspólne interesy. Najważniejsze jest jednak ustalenie tego. – Ponownie wzięła kredę i napisała słowo: zlecenie. – Oczywiście nie mamy pewności, że to zlecenie, o którym mówiło źródło Draba, jest zleceniem zabójstwa. Wiemy, że dostał zadatek, duży zadatek. Pytanie: gotówką czy w innej postaci? Skupmy się na początku na ofierze i mordercy. Najpierw pogrzebiemy w papierach, a potem poszukamy tego, co nam brakuje w terenie.
Zabrali się do pracy. Komisarz Kowalski przyglądał się tablicy, po kilku minutach wstał i opuścił pokój. Wrócił po kwadransie, niosąc stojak, do którego przyczepione były arkusze papieru.
– Nie zmieścimy się na tablicach – wyjaśnił, ustawiając przyniesiony zestaw obok swojego biurka.
Po godzinie zaczęli dopisywać na tablicach informacje. Kowalski czasami podchodził do oficera, który umieścił według jego oceny istotne fakty i prosił o pokazanie źródła informacji. Jeżeli była ważna, wyrywał ją z akt i zabierał. Nie przejmował się, że w ten sposób niszczy materiały archiwalne.
– Bronek, będę musiała je zwrócić – zaprotestowała Balicka.
– Nie przejmuj się, prowadzisz nowe śledztwo pod kryptonimem „Strata” i co włożysz do teczki? Zbieram materiały, potem wstawimy na ich miejsce kartkę z informacją, że zostały przeniesione.
– Przecież tak nie można. Należy skopiować.
– Baśka, nie mamy czasu na pierdoły. Będziesz latała i kopiowała, to zajmuje czas i po chwili zapomnisz, co skopiowałaś i dlaczego. Co jest ważniejsze? Wyjaśnienie sprawy czy porządek w papierach? Masz przed oczami uporządkowane, ładnie opisane śledztwo i gówno z tego wynika.
Spojrzała na szefa i ręce jej opadły. Już sobie wyobrażała, co ją spotka, gdy będzie zwracała akta. Widząc jej minę, Kowalski powiedział:
– Nie martw się. Pogadasz z sekretarką i będzie załatwione. Wystarczy, że zapytasz się, czy mogłaby znaleźć jakąś specjalistkę od archiwalnych akt. Będzie wiedziała, o co chodzi. Już parę razy prosiłem o dziewczynę.
– Koniec pracy – ogłosił Laluś. – Miałem dzisiaj odpoczywać, a nie zapierdalać. Godzina piętnasta pięćdziesiąt i jak każdemu pracownikowi administracji państwowej po ośmiu godzinach intensywnej pracy należy mi się wypoczynek. Jutro piątek i dokończę mój stosik. A teraz lecę szykować się na bibkę z panną BB.
Komisarz spojrzała na zegarek, a następnie na tablicę. Była już w połowie zapisana.
– Okej, spotykamy się o dwudziestej. – Podeszła do ściany i zasunęła kotarę.
Wszyscy po kolei opuścili biuro. Jak zwykle ostatni wyszedł Kowalski, po zamknięciu drzwi zaplombował je.
Przed wyjściem z komendy na komisarza czekała Balicka.
– Zapomniała ci powiedzieć, że Maniuś przestudiował otwarcia Karpowa i masz to wziąć pod uwagę.
– A ja Kasparowa. Co tydzień w soboty, jeżeli nie mamy pracy, rozgrywamy wieczorem partyjkę szachów. Ostatnio udało mi się wygrać trzy razy z rzędu, ale nadal jestem do tyłu. Jedziesz pochować rybki?
– Znasz oficera dyżurnego?
Kowalski uśmiechnął się.
– Maniuś ci powiedział. A to znaczy, że mu się spodobałaś, kariera stoi przed tobą otworem. Lecę, bo mi tramwaj ucieknie, do zobaczenia wieczorem.
Chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała, widząc szybko oddalającego się komisarza. Kilkakrotnie proponowała mu podwiezienie do domu, ale zawsze odmawiał. Bronił się koniecznością dokonania zakupów. Wiedziała, gdzie mieszkał. Wracając do domu, przejeżdżała obok kamiennicy Szefa. Kowalski posiadał samochód, ośmioletniego golfa, ale rzadko przyjeżdżał nim do pracy. Zdecydowanie wolał półgodzinną jazdę tramwajem. Dzisiaj nie musiał wysiadać na przystanku wcześnie, aby odwiedzić ulubiony sklep spożywczy. Lodówka była w miarę zaopatrzona, a z późnego obiadu zrezygnował, mając w perspektywie kolację w restauracji.
Balicka wsiadła do toyoty i pojechała do Lasu Kabackiego pochować rybki. O osiemnastej wróciła do mieszkania w nowym apartamentowcu. Nabyła je dwa lata temu. Pomogli jej rodzice: ojciec, profesor uniwersytetu, i matka, lekarz diabetolog. Windą wjechała na ostatnie piętro, po wejściu do środka przygotowała kąpiel, kilkanaście minut później relaksowała się w wannie.
Komisarz dotarł do domu tuż przed siedemnastą, po drodze zajrzał do księgarni. Poszukiwał dwóch książek fantasy, które powinny już się ukazać. Był fanem tego gatunku prozy, uważał, że czytanie fantastyki rozwija możliwości abstrakcyjnego rozumowania, ćwiczy umysł, a przede wszystkim odrywa od brutalnej rzeczywistości.
W przedpokoju zostawił kurtkę i buty, nałożył kapcie i wszedł do kuchni. Mieszkanie urządzała zmarła żona, gdy odeszła, nic w nim nie zmienił poza wydaniem w ramach akcji PCK całej odzieży. To, co nie bardzo się nadawało po prostu wyrzucił. Wyrzucił także wszystkie jej buty, kapcie i kosmetyki. Szwagierka raz go odwiedziła i gdy zobaczyła to spustoszenie, pokłóciła się z Kowalskim. Zarzuciła mu, że bardzo szybko przygotował mieszkanie dla nowej kobiety. Nie próbował się bronić, stwierdził jedynie, że się myli. Od tego czasu nie utrzymywali kontaktów.
Postawił czajnik na kuchence gazowej i nasypał kawy do szklanki. Gdy już zalał wrzątkiem, przeniósł się do dużego pokoju. Osiemnaście lat temu otrzymał dwupokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze w starej kamiennicy. Przez kilka lat było mieszkaniem służbowym, a potem je wykupili za stosunkowo niską kwotę. W salonie na ścianie wisiał czterdziestocalowy telewizor, pod nim na niskim, długim stoliku stał zestaw radiowy. Kowalski pilotem uruchomił jedną ze stacji nadającą muzykę. Rzadko kiedy oglądał telewizję, przeważnie filmy fantastyczne lub kryminały, ale tych nie było wiele. Sensacyjnych nie znosił. Po przeciwnej stronie wisiał obraz olejny namalowany przez jakiegoś studenta akademii sztuk pięknych. Na podłodze leżał dosyć duży gruby dywan. Na jego środku stał stolik, a na stoliku szachownica z rozstawionymi kilkoma figurami, czarny król był przewrócony. Obok szachownicy leżał zamknięty laptop oraz książka z włożoną zakładką. Postawił szklankę na małej serwetce i usiadł na kanapie. Nim to jednak zrobił, zdjął z paska kaburę z pistoletem i położył na półce pod stolikiem. Obok kanapy z dwóch stron stały fotele. W mieszkaniu nie było żadnych roślin, wszystkie już dawno uschły. Przy najkrótszej ścianie, począwszy od drzwi do rogu, stały trzy biblioteczki zapełnione książkami. W pokoju nie było żadnej półki, barku z alkoholem. Tylko książki, żadnych fotografii. Okno balkonowe wychodziło na ulicę. Kowalski nigdy nie wychodził na balkon i nie otwierał drzwi. Wietrzył pomieszczenie, uchylając połówkę okna.
Ściszył radio, muzyka ledwo dobiegała do uszu, i zaczął czytać książkę. Od czasu do czasu spoglądał na wyświetlany na dekoderze zegar.

Część następna

Tagi:

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Ukryte zabójstwo cz. 4

Post#2 » 1 year temu (17 lut 2017, o 15:54)

Ta część też mi się podobała. Niewiele wyjaśnia, ale czyta się szybko i z zainteresowaniem. Ciekawe wykorzystanie motywu z tablicą.
W spoilerze zamieszczam parę uwag technicznych. Nie przeraź się tylko, bo nie jest źle. :)
 Rozwiń, aby przeczytać
Kowalski lekko się uśmiechnął, widząc podkomendnych otwierających akta sprawy.
- Dałbym "uśmiechnął się lekko (...)"
Nie znosił go i ciężko przeżywał wręczanie odznaczeń resortowych czy państwowych. Miał ich kilkanaście.
- Złączyłbym w jedno jakimś spójnikiem, np: a, chociaż.
To drugie, w sprawie strzelaniny, prowadziła Komenda Stołeczna, nasz wydział nie nadzorował jej. Tyle przynajmniej wiem.
(...) nasz wydział jej nie nadzorował.
– Zawsze dajesz tylko podsumowanie, dlaczego nie całość?
– Teraz masz całość. – Uśmiechnął się. – I przydzieliłaś nam, dlaczego? No dobrze –kontynuował już poważnie. – Odpowiem ci, dlaczego. Podsumowanie zawalonej sprawy zawsze wygląda bardzo dobrze. Prowadzący chce po prostu jak najbardziej wiarygodnie uzasadnić zakończenie śledztwa. Jeżeli potrafiłaś w takiej ubarwionej teczce znaleźć podstawy do wznowienia, to znaczy, że należy je podjąć. Ja też nie znam zawartości tych tomów i chętnie posłucham, co w nich znajdziecie – zakończył z szelmowskim uśmiechem.
- Coś mi zgrzyta w tej części dialogu. Te rozmyślania Bronka wydają się zbyt prędkie, niespojone...
Kilka kresek nie opisał.
- Kilku...
Od czasu do czasu spojrzał na zegar wyświetlany na dekoderze.
-Napisałbym: Od czasu do czasu spoglądał na wyświetlany na dekoderze zegar.

Czekam na ciąg dalszy!
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

burak
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Ukryte zabójstwo cz. 4

Post#3 » 1 year temu (17 lut 2017, o 16:23)

Dziękuję, poprawiłem.
Niewiele wyjaśnia i w najbliższym czasie nie posuną się do przodu. Obijali się przez kilkanaście dni i sami sobie znaleźli robotę. Nie przewidzieli jednak jednego...

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość