Z daleka (tom 1, rozdział 1)

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Z daleka (tom 1, rozdział 1)

Post#1 » 1 year temu (20 kwie 2017, o 01:11)

Przed wejściem do stacji benzynowej było pełno krwi. W kałuży, którą uformowała, leżała dwudziestoletnia kobieta. Miała mnóstwo cięć na rękach i nogach oraz poderżnięte gardło. Miejsce zbrodni taśma policyjna okazała w promieniu dwudziestu pięciu metrów. Za mało, pomyślał Sławomir Troński, komisarz miejscowej policji z dwudziestopięcioletnim stażem. Rozglądał się uważnie wokoło. Pierwsze, co przykuwało uwagę to Mariusz Sznycki – doskonały patolog, pracujący na tym samym komisariacie od blisko piętnastu lat. Przez cały czas swojej pracy nigdy się nie mylił i był dla policjanta niezwykle pomocny. Cokolwiek się tutaj stało, Troński wierzył, że jego brudzący sobie na co dzień ręce przyjaciel przybliży go do rozwiązania zagadki. A co do dowodów – krew i tylko krew. Ofiara, której tożsamość na razie pozostawała nieznana miała rozczochrane czarne włosy i pośmiertny grymas na twarzy. Ubrana była w zwiewną, zieloną, dość skąpą sukienkę, co przy obecnej, październikowej temperaturze było raczej dziwne. Żadnych odcisków palców – to było już pewne. Sznycki pracował szybko, ale efektywnie. Pozostała jeszcze nadzieja w odnalezieniu DNA, ale i tu patolog nie był dobrej myśli i Troński nie miał powodu, by mu nie wierzyć.
Cholera, pierwsze dni wiosny i taka masakra. Od sądowego finału poprzedniej sprawy minęły zaledwie dwa dni, a jeśli liczyć na godziny to niecałe dwie doby. Miał właśnie prosić o urlop, ale nie zdążył. Wszedł do gabinetu szefa, a ten już wiedział o martwej dziewczynie i kazał mu brać się do roboty. Z niechęcią komisarz i rzuciwszy zwyczajowe „Tak jest szefie”, obrócił się na pięcie i wyszedł nie obejrzawszy się i nie zamykając drzwi za sobą. Szybkim, sztywnym krokiem. Jego partnerka, Beata Szumecka była akurat na chorobowym, a on nie dostał nikogo do pomocy, więc musiał działać sam.
Dwanaście minut po szesnastej był już na miejscu, przywitał się krótko z patologiem i zaczął robić swoje. Wszystko zgodnie z procedurami. Nie niszczyć żadnych śladów. Na swojej robocie znał się jak nikt. Ale to? Nie zapowiadało się to obiecująco, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Rzut oka po całym odgrodzonym terenie i jeszcze dalej.
Potrafił zauważyć niejedno, a był najlepszym policjantem w mieście. Nie zauważył jednak kogoś stojącego na pagórku, mnie więcej czterdzieści metrów dalej. Dwójki szesnastolatków – brązowowłosego chłopaka i czarnowłosej dziewczyny oraz dwójki ich towarzyszy – ciemnoszarego wilka i samicy orła przedniego. Patrzyli na wszystko z zaciekawieniem i smutkiem w oczach. Wiedzieli, że muszą natychmiast zawrócić w stronę lasu po swoich śladach zanim zostaną dostrzeżeni. Bez słowa zrobili „w tył zwrot” i miarowym tempem, ramię w ramię ruszyli przed siebie, a wraz z nimi ich towarzysze. Cała czwórka miała się czego bać. Była tutaj obca. W tym mieście. W tym państwie. W tym świecie.
Idąc w głąb lasu, chłopak i dziewczyna nie odzywali się do siebie. Rozumieli się bez słów. Łączyło ich wszystko prócz pokrewieństwa. A z tego została im tylko przyjaźń, miłość do swych zwierzęcych kompanów i miasto, w którym się urodzili. Poza sobą utracili wszystko, co było im drogie. To, co się im przytrafiło, zmusiło ich nie tylko do ucieczki z miejsca, w którym urodzili się i wychowywali, ale również do tułaczki w zupełnie innym świecie. Mieli tu spędzić wieczność w cierpieniu, z dala od tego, co oferował im ich świat. W miejscu nieznanym i nieprzychylnym. Nie mieli tu czego szukać, ale musieli zostać. Korytarz przez który się tu dostali, zniknął na zawsze. Żadnej drogi powrotu, nie wiadomo również gdzie iść. Pozostawało jedynie przemieszczać się, o ile to możliwe, niepostrzeżenie z miejsca na miejsce. Mogliby się wmieszać w tłum, ale nie mogli zostawić Suwadana i Ruwrizy. I nigdy by tego nie zrobili.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Tagi:

Ewelina

Z daleka (tom 1, rozdział 1)

Post#2 » 1 year temu (20 kwie 2017, o 01:57)

Napisane w miarę poprawnie, choć nie ustrzegłeś/łaś się powtórzeń.

Ale proszę o jedno: nie łącz kryminału z fantastyką. Nie rób tego - to tak samo jakbyś porno z mszą świętą skombinował/a. Nie.

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Z daleka (tom 1, rozdział 1)

Post#3 » 1 year temu (20 kwie 2017, o 11:56)

To połączenie jest celowe - wszystko wyjaśni się z czasem. Jednak już teraz mogę zdradzić, iż więcej będzie fantastyki, wątek kryminalny obecny będzie tylko w pierwszym tomie, głównie po to, by skonfrontować świat dwójki bohaterów z naszym światem. Czy pozostaną w naszym świecie, czy też wrócą - wszystko okaże się z czasem. W planach mam co najmniej trzy tomy.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Ewelina

Z daleka (tom 1, rozdział 1)

Post#4 » 1 year temu (20 kwie 2017, o 20:09)

W kwestii fantastyki nie pomogę. No ale tak, czy tak życzę weny.

Ale jeśli chodzi o kryminalne wątki, to ślady zabezpiecza zawsze technik. Policja może tylko ogrodzić taśmą teren, a potem czeka aż przyjedzie grupa operacyjna, w skład której właśnie wchodzi między innymi technik.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Z daleka (tom 1, rozdział 1)

Post#5 » 1 year temu (13 maja 2017, o 13:10)

Przeskakujesz z wątku na wątek i pozostawiasz je niewyjaśnione, jeśli nie rozwiążesz choć jednej poruszonej w tej części tajemnicy, w którymś z następnych dwóch rozdziałów to nie będzie to dobrze skonstruowana powieść kryminalna.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Z daleka (tom 1, rozdział 1)

Post#6 » 5 miesiące temu (3 kwie 2018, o 18:47)

Miejsce zbrodni taśma policyjna okazała w promieniu dwudziestu pięciu metrów.

Okazała? Coś w tym zdaniu mocno nie gra.

Rozglądał się uważnie wokoło. Pierwsze, co przykuwało uwagę to Mariusz Sznycki – doskonały patolog, pracujący na tym samym komisariacie od blisko piętnastu lat.

Wiesz, to, jak nasz mózg wyłapuje informacje i przez to co zauważamy najpierw, nie do końca tak działa. Dobrze wyjaśnił to Feliks W. Kres w swoim felietonie: http://web.archive.org/web/201206090152 ... .php?id=18

"Opis, a zwłaszcza opis szczegółowy, podany być musi zgodnie z pewnymi regułami. Pisałem już kiedyś o tym: myślimy tak, jak widzimy, trudna rada. Oko ludzkie rejestruje najpierw światło, potem ruch, a dopiero na końcu kształt i rozmaite detale. Nie można opisywać olbrzymiej wieży tkwiącej w środku uśpionego miasta - dopiero na końcu podając informację, że świeciła niczym golas w ambasadzie. Bo wszyscy, idę o zakład, zdążyli już sobie wyobrazić te wieżę jako ponury, ciemniejszy od nocy kształt, odcinający się co najwyżej od granatowego nieba. A potem nagle „nie, nie, pardon - powiada autor - chodziło mi o choinkę"."


Dużo swoich porad tłumaczy na podstawie fragmentów opowiadań amatorów, więc tym bardziej warto przeczytać.

A co do dowodów – krew i tylko krew.

To w sumie nie tak mało ;))

Ofiara, której tożsamość na razie pozostawała nieznana miała rozczochrane czarne włosy i pośmiertny grymas na twarzy.

To chyba nie takie nietypowe. Nie znam statystyk, ale nawet na logikę ofiary morderstw zwyczajnie mogą nie mieć przy sobie portfela z dowodem osobistym, więc policja nie zna od razu tożsamości. Może wręcz mordercy specjalnie wyrzucają gdzieś wszystko, co ofiara ma przy sobie, by utrudnić identyfikację.

Ubrana była w zwiewną, zieloną, dość skąpą sukienkę, co przy obecnej, październikowej temperaturze było raczej dziwne.

Przed chwilą pisałeś, że wszędzie była krew, ale gdy opisujesz jej ubiór, słowem nie wspominasz o tym. Dziewczynie poderżnięto gardło i nadgarstki, ta sukienka jest de facto bardziej czerwona od jej krwi niż zielona w miejscach, gdzie krew jej nie wybrudziła.

Żadnych odcisków palców – to było już pewne.

Kurcze, a to wyrokowanie też jest średnio oczywiste - bo skoro miejscem zbrodni jest jakiś plac przed stacją benzynową, a analizowany teren ma średnicę pięćdziesięciu metrów, plus jest jeszcze całe ciało ofiary, które powinno być wnikliwie zbadane (a leży na asfalcie/betonie w ubraniu), to w zasadzie jak można mieć pewność, że ich nie ma?

Ubrana była w zwiewną, zieloną, dość skąpą sukienkę, co przy obecnej, październikowej temperaturze było raczej dziwne. (...)
Cholera, pierwsze dni wiosny i taka masakra.

Październik czy wiosna?

Nie zauważył jednak kogoś stojącego na pagórku, mnie więcej czterdzieści metrów dalej. Dwójki szesnastolatków – brązowowłosego chłopaka i czarnowłosej dziewczyny oraz dwójki ich towarzyszy – ciemnoszarego wilka i samicy orła przedniego.

Dejm, karykaturalne akcesoria. Dlaczego ja nie byłam taka fajna w liceum i nie miałam wilka i orła?
Plus - narrator czai się za plecami Trońskiego i opisuje akapity wyżej z jego perspektywy, nie wychodzi poza niego, nie jest wszechwiedzący. Potem nagle wie, że niedaleko ktoś obserwuje Trońskiego i miejsce zbrodni, i wie dokładnie, w jakim są wieku, jaki mają kolor włosów, przyczepia się do nowych bohaterów i drepcze z nimi do końca.

Ogólnie jest tego więcej, od interpunkcji do baboli, ale na takie rzeczy zwróć uwagę w pierwszej kolejności - bo rozjeżdża ci się logika wewnątrz tekstu.

Krótki fragment, więc trudno wyrokować, ale tak - akcja pogalopowała jak szalona, w tekście, który ktoś inny rozpisałby na parę stron, zmieściłeś dużo, ale lapidarnie zarazem. Trochę nie wiem, do czego w tekście możesz chcieć dążyć, skoro już w obrębie kawałka objętości strony lub dwóch masz kryminał z zagadkowym morderstwem i wątek pachnącym takim typowym fantasy + romans z powieści young adult. Może masz na to pomysł, ale powieść/opowiadanie to nie serial, nie można przeskakiwać z jednej sceny w drugą w ciągu trzydziestu sekund tak, by to wypadło dobrze. Wprowadzasz dwa skrajnie różne plany i jedno to jest to, co wspomniał Dural, że przeskakujesz z wątku na wątek, ale drugie, że póki co to zestawienie wygląda karykaturalnie, tak, jak karykaturalne jest wprowadzenie wilka i orła jako zwierząt dwójki szesnastolatków. Pewne motywy i "atrybuty" zawsze kojarzą się kiczowato, a ten - bardzo. Tekst trzeba budować i tego tu zabrakło.
Rzucę okiem na ciąg dalszy.

Swoją drogą dodaj tagi i link do części następnej (wymogi regulaminowe).
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości