Z daleka (tom 1, rozdział 3)

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Z daleka (tom 1, rozdział 3)

Post#1 » 1 year temu (22 kwie 2017, o 14:41)

- Znowu to samo! – Wrzasnął chłopak, kopiąc przy tym sporą gałąź. Odleciała na dziesięć metrów.
- Przestań się zadręczać. – Dziewczyna starała się go uspokoić.
- Jak mam się nie zadręczać? Znowu staliśmy jak bierni obserwatorzy. Musimy zacząć działać, choćby kosztem ujawnienia się.
- I co powiesz tutejszej policji, jak nas złapią? Że jesteśmy wojownikami z innego świata?
- A choćby i to! – upierał się chłopak. – Jestem gotów na to, jeśli istnieje choćby jedna szansa na milion, że pomożemy przerwać falę morderstw. Jeśli nic nie zrobimy, on dalej będzie zabijał.
Dziewczyna zrobiła krok do przodu. Nie wytrzymywała. Już cofała rękę, aby go spoliczkować i doprowadzić do ładu, ale przypomniała sobie, co było ostatniej nocy. Jeśli wczoraj jedynie wrzasnął, to nie wiadomo, czy jej nie zaatakuje, choć łączy ich głęboka przyjaźń, więc szybko zmieniła zdanie.
- Nie zamierzam przeżywać tego ponownie – w jego głosie słyszała prawdziwą rozpacz. – Za dużo straciliśmy, nie mamy już nic. Nie wybaczę sobie, jeśli dalej będę patrzeć na serię morderstw i nic nie robić. Ty powinnaś myśleć tak samo. Najlepiej przystań na mój plan, to być może oboje osiągniemy katharsis.
Spojrzał jej głęboko w oczy. Uznał, że głęboki, długi kontakt wzrokowy ją przekona, tak jak kiedyś. Mierzyli się spojrzeniami przez wiele minut. Stali sztywno, żadne z nich nie wykonało ani jednego kroku, nie ruszyło się nawet o milimetr. Nic. Kompletna cisza. Chłopak czuł, że te zielone oczy za chwilę zaczną go przerażać i że to on pierwszy spuści wzrok. Stało się jednak inaczej. Dalej tak stali, wrośnięci w ziemię, żaden mięsień na ich twarzach nie poruszył się. Wpatrywali się w siebie bez emocji. W końcu nie wytrzymał.
- Cholera jasna, jestem głodny! – jęknął, opadając twardo na pośladki.
Dziewczyna bez słowa ruszyła w głąb lasu. Siedział jeszcze przez chwilę, a następnie ruszył za nią. Dogonił ją po dłuższej chwili,a wraz z nim Suwadan. Nic nie powiedział i ona też się nie kwapiła do powiedzenia czegokolwiek. Na ramieniu niosła niewidzialny łuk i niewidzialny kołczan. Odezwał się pierwszy.
- Tak cholernie głodny!
Nie skomentowała tego. Nie musiała. Jej również burczało w brzuchu. Od wczorajszej „uczty” z wiewiórek również nic nie jadła. Od braku jedzenia bolał ją brzuch, jednak nie poddawała się i szła dalej. Potrzebowali czegoś większego i to natychmiast, na dodatek od dwóch dni nic nie pili. Niestety w okolicy nie było żadnego źródła wody. Jedynym miejscem, z którego dało się ją zdobyć, była stacja benzynowa, na której pół godziny wcześniej dokonano morderstwa. Czy któreś z nich było gotowe szybko pobiec na miejsce, zdobyć parę butelek wody i wrócić, na dodatek bez płacenia?
Raczej nie mieli innego wyjścia. Postanowili jednak martwić się tym dopiero po skończeniu polowania. Teraz tylko parli przed siebie, rozglądając się za potencjalną zdobyczą. Nagle stanęli jednocześnie. Chłopak pokazał prawą ręką na północ-północy wschód. Wyglądało na to, że poszczęściło im się. W krzakach dwadzieścia metrów dalej stał jeleń. Nie patrzył na nich, był odwrócony bokiem. Z tej perspektywy trudno było zobaczyć na co patrzył, ale na szczęście jeszcze ich nie dostrzegł.
Dziewczyna sięgnęła po łuk, a następnie po strzałę. Oba przedmioty w jednej chwili stały się widoczne. Kołczan był widoczny tylko przez chwilę, w momencie zetknięcia z dłonią właścicielki. Napięła łuk z włożoną już strzałą i wymierzyła w zwierzę, jednak nie strzeliła. Nie orientowała się, gdzie najlepiej trafić. Była wojowniczką i ustrzeliła niejedne zwierzę z rodziny jeleniowatych, jednak ta sztuka była odwrócona do nich pod niekorzystnym kątem. Najlepszym wyjściem wydawało się czekanie, aż ofiara odwróci łeb i wtedy szybko wypuścić strzałę. Stworzenie jednak cały czas stało nieruchomo, wpatrując się w coś, czego oni nie mogli stąd dostrzec.
- Nie oddychaj – pomyślała dziewczyna. – Skoncentruj się. Masz cztery minuty, aby pozwolić sobie na wstrzymanie oddechu. Liczy do dwustu czterdziestu.
Wciągnęła powietrze do płuc i w tym momencie zwierzę zwróciło łeb w jej stronę. Wypuściła strzałę, która niecałą sekundę później już tkwiła między oczami zwierzęcia.
Spokojnie, kilka głębokich wdechów i wydechów.
Schowała łuk, który natychmiast stał się niewidzialny. Powoli ruszyli w stronę bezwładnego ciała. Jak się spodziewali, było bardzo ciężkie. Zarzucili je sobie na ramiona i ruszyli tam, skąd przyszli. Prowadziła dziewczyna, a chłopak co chwila rozglądał się, sprawdzając, czy nikt ich nie widzi.
Gdy doszli na miejsce, pojawiła się kwestia ponownego skonstruowania symbolicznego rożna i rozpalenia ogniska. Nie było to zbyt trudne, jednak palenie ognia za dnia było jeszcze bardziej ryzykowne niż w nocy. Wiedzieli to, ale nie mogli zawracać sobie tym głowy. Głodu nie można odłożyć na później.
Nagle chłopak złapał się za głowę i przewrócił na ziemię. Wił się po niej dość długo.
- Co się stało? – niemal wykrzyknęła dziewczyna. Suwadan podszedł do niego i polizał go w policzek, głośno przy tym skamląc, a Ruwriza zatrzepotała niespokojnie skrzydłami.
- To się stanie – powiedział teatralnym szeptem chłopak. – On tam wróci!
-Kto?
-Morderca – wyjaśnił chłopak, wciąż szepcząc. – Wróci na pierwsze miejsce zbrodni i znowu zabije.
- To niemożliwe. – Dziewczyna zniżyła głos. - Nigdy czegoś takiego nie było.
- W naszym świecie. Tu jest inaczej. Mają tyle innych rzeczy. Wymyślili wiele innych rzeczy, jak to miejsce, gdzie bezkonnymi wozami podjeżdżają i coś do nich wlewają. Tak samo człowiek może wrócić na miejsce zbrodni.
- Wiem o czym mówisz. Tak zrobili z naszą wioską.
- Przestań. – chłopak zaprotestował, nie przestając szeptać. Powoli się podnosił. – Musimy tam iść, zanim znowu zabije. Nie dopuszczę do tego.
- Nie rób tego! Aresztują nas i nie wypuszczą!
- Nie obchodzi mnie to. Chcesz to zostań i zjedz tego jelenia. Ja mam coś ważniejszego do zrobienia.
Zerwał się i popędził w stronę pierwszej stacji benzynowej. Dziewczyna przez chwilę nie była w stanie podjąć żadnej decyzji. Stała i wpatrywała się w oddalającego się przyjaciela. Suwadan biegł u jego boku. Nie czekając dłużej puściła się za nim w pogoń, a siedząca na jej ramieniu Ruwriza wzbiła się w powietrze i śmignęła tak, że dziewczyna musiała przyspieszyć, gdyż orlica już prawie zrównała się z chłopakiem i wilkiem. Pędziła ile sił w nogach. Dogoniła ich dopiero po dwóch minutach. Jej przyjaciel nie wyglądał już na zmęczonego. Motywacja dodała mu sił. Głód został zastąpiony przez usilne pragnienie ocalenia ludzkiego życia.
- To naprawdę nie jest dobry pomysł! – Krzyknęła. – Daj sobie spokój! Wiesz, że zawsze będę cię wspierać, ale jeśli go zabijesz, sam staniesz się poszukiwany! Ja zresztą też!
- Tu chodzi o ludzkie życie! – Odkrzyknął. – Nie zamierzam więcej patrzeć na czyjąś śmierć. Nikomu więcej nie pozwolę umrzeć!
Nic nie odpowiedziała. Nie przekona go, to było już pewne. A skoro tak, to mogła jedynie wesprzeć go w tym, co zamierzał zrobić.

Patolog już czekał na miejscu. Śledczy zadał mu pytanie, choć już znał na nie odpowiedź.
- Da się coś powiedzieć już teraz?
- Nie. I autopsja też raczej niewiele wyjaśni.
Sznycki umilkł na chwilę, po czym dodał:
- Musisz znaleźć te dzieciaki. Znowu stały po drugiej stronie szosy.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Tagi:

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Z daleka (tom 1, rozdział 3)

Post#2 » 1 year temu (13 maja 2017, o 13:28)

Dalej jest masa poruszonych pobieżnie wątków, ale choć odrobinę udało się Tobie wyjaśnić zarysy motywów dwójki uciekinierów.
Na twoim miejscu przejrzałbym dostępne na forum porady dotyczące zapisu dialogów. Dodatkowo ciekawi mnie ich wiedza dotycząca obecności wody na stacji paliw, skoro ledwie pobieżnie znają jej przeznaczenie, mają szósty zmysł pozwalający wyczuć wodę zdatną do spożycia, czy jak?
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Z daleka (tom 1, rozdział 3)

Post#3 » 5 miesiące temu (4 kwie 2018, o 10:55)

Pomysł jest bardzo serialowy i opisujesz go w sposób tak, jak próbuje pisać prozę osoba, która pewnie nie jest bardzo oczytana, ale ogląda dużo filmów/ seriali i chciałaby swoją historię stworzyć, jakoś ją przekazać innym. Problem wielu osób zaczynających pisać, zwłaszcza nastoletnich, bo większość jest przyzwyczajona do "oglądania" obrazów, a nie czytania dużej ilości książek, i w analogiczny sposób próbują przenosić te obrazy na słowa. A proza to nie film, nie można tego przenosić jeden do jednego.
Ty na pewno masz pomysł, widzisz go, wyobrażasz, ale nie umiesz przenieść tych obrazów w słowa. Tu mamy oszczędnie, prawie gołe dialogi z funkcją jedynie informacyjną, bo nie jest to normalna rozmowa, tylko wymiana informacji. Opisy bez zdradzania czegokolwiek, nie wiemy, gdzie są bohaterowie (enigmatyczne słowo "las"), co jest w ich otoczeniu, jak wyglądają, kim są, jaką mają moc, o co chodzi z ich przeszłością. Strasznie też spłycasz, masz, co prawda, bohaterów-nastolatków, więc nie są ani dojrzałymi osobami, ani dojrzale nie myślą, ale to, jak kłócą się ze sobą, jak argumentują, dlaczego powinni lub nie pomóc tym dziewczynom, to takie ledwie zagłębienie się w temat, ślizgnięcie się po powierzchni prawie banałem, że "To przecież jest życie, tak zdobędziemy katharsis!".
Trzeba zmienić podejście do sposobu pisania historii - opowiadać ją, nie relacjonować, co i kto zrobił. Pomyśl tak - my nie wiemy, co wyobrażasz sobie, jak wyobrażasz sobie bohaterów, co o nich wiesz. Musisz to wszystko nam przekazać. Nie zdradzanie szczegółów to nie sposób na zdobycie uwagi czytelnika. Normalna osoba znuży się już po pierwszym rozdziale.


- Znowu to samo! – Wrzasnął chłopak, kopiąc przy tym sporą gałąź. Odleciała na dziesięć metrów.

Zapis dialogu + nadnaturalna siła. Ponownie - to dobry moment, by parę rzeczy wyjaśnić o bohaterach, możemy się tylko domyślać, a nie po to czyta się prozę.

- Znowu to samo! – Wrzasnął chłopak, kopiąc przy tym sporą gałąź. Odleciała na dziesięć metrów.
- Przestań się zadręczać. – Dziewczyna starała się go uspokoić.
- Jak mam się nie zadręczać? Znowu staliśmy jak bierni obserwatorzy. Musimy zacząć działać, choćby kosztem ujawnienia się.
- I co powiesz tutejszej policji, jak nas złapią? Że jesteśmy wojownikami z innego świata?
- A choćby i to! – upierał się chłopak. – Jestem gotów na to, jeśli istnieje choćby jedna szansa na milion, że pomożemy przerwać falę morderstw. Jeśli nic nie zrobimy, on dalej będzie zabijał.

Z jednej strony reakcja uzasadniona, ale nieprzekonująca. Dlaczego "znowu"? Znowu stali przypadkiem niedaleko popełnianego morderstwa i obserwowali je w milczeniu, a dopiero potem sobie uświadomił, że trzeba było coś zrobić? W poprzednim rozdziale chłopak miał żal, ale dał się przekonać dziewczynie, że ujawnienie nie wchodzi w grę. Teraz też chyba po prostu patrzyli, ale wybuch następuje po fakcie. Rozumiem: hormony, stresująca sytuacja, przeniesienie się do nowego świata, ale ty nic nie tłumaczysz, nie opisujesz uczuć bohaterów, tylko pozwalasz im na histeryczne ataki.

Nie wybaczę sobie, jeśli dalej będę patrzeć na serię morderstw i nic nie robić. Ty powinnaś myśleć tak samo. Najlepiej przystań na mój plan, to być może oboje osiągniemy katharsis.
Kolega kołczuje i stawia ultimatum, mało sympatyczna persona.

Spojrzał jej głęboko w oczy. Uznał, że głęboki, długi kontakt wzrokowy ją przekona, tak jak kiedyś. Mierzyli się spojrzeniami przez wiele minut. Stali sztywno, żadne z nich nie wykonało ani jednego kroku, nie ruszyło się nawet o milimetr. Nic. Kompletna cisza. Chłopak czuł, że te zielone oczy za chwilę zaczną go przerażać i że to on pierwszy spuści wzrok. Stało się jednak inaczej. Dalej tak stali, wrośnięci w ziemię, żaden mięsień na ich twarzach nie poruszył się. Wpatrywali się w siebie bez emocji. W końcu nie wytrzymał.
Pojedynek spojrzeń jak w przedszkolu lub jak podczas wymuszania na psie akceptacji, że jest niżej w stadzie.

- Cholera jasna, jestem głodny! – jęknął, opadając twardo na pośladki.
No raczej, że twardo, skoro chyba znowu są w jakimś lesie :D Na poduszkę nie usiadł.

Dziewczyna bez słowa ruszyła w głąb lasu. Siedział jeszcze przez chwilę, a następnie ruszył za nią. Dogonił ją po dłuższej chwili,a wraz z nim Suwadan. Nic nie powiedział i ona też się nie kwapiła do powiedzenia czegokolwiek.

Powtórzenia + podmioty. Nic dziwnego, że Sudawan nic nie powiedział, to w końcu wilk.

Na ramieniu niosła niewidzialny łuk i niewidzialny kołczan.
Harry Potter to lama z tą swoją peleryną-niewidką.

Odezwał się pierwszy.
- Tak cholernie głodny!

Jakby bohater był psem, który potrafi mówić po ludzku, to by mnie to nie zdziwiło.

Potrzebowali czegoś większego i to natychmiast, na dodatek od dwóch dni nic nie pili. Niestety w okolicy nie było żadnego źródła wody.
Kurcze, jakoś wierzyć mi się nie chce. Są w lasach po zimie lub październikiem (sam narrator nie zdecydował się), jest pełno wilgoci, nawet rosa powinna się skraplać po nocy np. na liściach, w dodatku są w okolicy miasta, na pewno znaleźliby coś, w czym zebrała się woda, choćby na torbie z Biedronki lub w oponie, których pełno w polskich lasach.
Skoro zresztą w tym lesie żyją jelenie, to źródło wody na pewno jest, a przez dwa dni można przejść spory kawał i znaleźć jakiś potok.

Jedynym miejscem, z którego dało się ją zdobyć, była stacja benzynowa, na której pół godziny wcześniej dokonano morderstwa.
Mają zegarek, że odmierzają czas?

Czy któreś z nich było gotowe szybko pobiec na miejsce, zdobyć parę butelek wody i wrócić, na dodatek bez płacenia?
Mamy szesnastoletnich badassów z innego świata, z mieczem i łukiem, wilkiem i orłem, nie pili dwa dni i największym ich zmartwieniem jest, że nie zapłacą za Cisowiankę?

Oba przedmioty w jednej chwili stały się widoczne. Kołczan był widoczny tylko przez chwilę, w momencie zetknięcia z dłonią właścicielki. Napięła łuk z włożoną już strzałą i wymierzyła w zwierzę,
Powtórzenia + napina się cięciwę, nie sam łuk. Strzałę się prędzej zakłada, nie wkłada.

Nie patrzył na nich, był odwrócony bokiem. Z tej perspektywy trudno było zobaczyć na co patrzył, ale na szczęście jeszcze ich nie dostrzegł.
Dziewczyna sięgnęła po łuk, a następnie po strzałę. Oba przedmioty w jednej chwili stały się widoczne. Kołczan był widoczny tylko przez chwilę, w momencie zetknięcia z dłonią właścicielki. Napięła łuk z włożoną już strzałą i wymierzyła w zwierzę, jednak nie strzeliła. Nie orientowała się, gdzie najlepiej trafić. Była wojowniczką i ustrzeliła niejedne zwierzę z rodziny jeleniowatych, jednak ta sztuka była odwrócona do nich pod niekorzystnym kątem. Najlepszym wyjściem wydawało się czekanie, aż ofiara odwróci łeb i wtedy szybko wypuścić strzałę. Stworzenie jednak cały czas stało nieruchomo, wpatrując się w coś, czego oni nie mogli stąd dostrzec.

Powtórzenia.
Bokiem właśnie chyba jest całkiem korzystnie, można przestrzelić płuca, zranić narządy wewnętrzne, przeszyć szyję.

- Nie oddychaj – pomyślała dziewczyna. – Skoncentruj się. Masz cztery minuty, aby pozwolić sobie na wstrzymanie oddechu. Liczy do dwustu czterdziestu.
Dobry sposób na omdlenie. W strzelectwie podobno właśnie o to chodzi, by nie wstrzymywać oddechu, bo serce zaczyna szybciej bić, łatwo o dekoncentrację.

Wciągnęła powietrze do płuc i w tym momencie zwierzę zwróciło łeb w jej stronę. Wypuściła strzałę, która niecałą sekundę później już tkwiła między oczami zwierzęcia.

Kurcze, nie chciała strzelać w szyję, tułów, bo źle, strzeliła między oczy.

Jak się spodziewali, było bardzo ciężkie. Zarzucili je sobie na ramiona i ruszyli tam, skąd przyszli.
Dorosły jeleń waży nawet ponad dwieście kilo. Nie umiem sobie wyobrazić, jak oni nieśli na ramionach tego jelenia.

Nagle chłopak złapał się za głowę i przewrócił na ziemię. Wił się po niej dość długo.
Nie ma to jak subtelny sposób na opisanie, że bohater ma wizję.

- To się stanie – powiedział teatralnym szeptem chłopak. – On tam wróci!
-Kto?
-Morderca – wyjaśnił chłopak, wciąż szepcząc. – Wróci na pierwsze miejsce zbrodni i znowu zabije.

Strasznie karykaturalne :D I ten teatralny szept!

- To niemożliwe. – Dziewczyna zniżyła głos. - Nigdy czegoś takiego nie było.
- W naszym świecie. Tu jest inaczej. Mają tyle innych rzeczy. Wymyślili wiele innych rzeczy, jak to miejsce, gdzie bezkonnymi wozami podjeżdżają i coś do nich wlewają. Tak samo człowiek może wrócić na miejsce zbrodni.

Niemożliwe! Ustawą zakazuję popełnianie zbrodni w tym samym miejscu!

Nie czekając dłużej puściła się za nim w pogoń, a siedząca na jej ramieniu Ruwriza wzbiła się w powietrze i śmignęła tak, że dziewczyna musiała przyspieszyć, gdyż orlica już prawie zrównała się z chłopakiem i wilkiem.
Biegła z orłem na ramieniu. Seems legit.

Sznycki umilkł na chwilę, po czym dodał:
- Musisz znaleźć te dzieciaki. Znowu stały po drugiej stronie szosy.

Tym razem powiedział w porę, ale, kurde, pozwolił sobie im stać i pójść, tak? Niech komisarz pomyśli i wyda polecenie służbowe paru krawężnikom, by przyjechali na miejsce zbrodni, obserwowali, czy ktoś się nie przygląda, i w razie czego zatrzymali ich. Bo tak, jak oni to rozwiązują, jest niewiele sprytniej od Toma próbującego złapać Jerry'ego. Festiwal idiotów w tej komendzie.

Istotna sprawa - są z innego świata, znaleźli się w Polsce. Rozumiem, że mówią po polsku, skoro nawet przez myśl im nie przeszło, że, no, są z innego świata i pewnie nie mówią tym samym językiem?
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Z daleka (tom 1, rozdział 3)

Post#4 » 5 miesiące temu (4 kwie 2018, o 13:09)

NIektóre z Twoich wątpliwości wyjaśnią się w późniejszych rozdziałach. Przy okazji - odnoszę wrażenie, że nieco za bardzo się czepiasz.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Z daleka (tom 1, rozdział 3)

Post#5 » 5 miesiące temu (4 kwie 2018, o 13:30)

Shiloh, to jest twoja decyzja, co z komentarzami zrobisz - czy weźmiesz pod uwagę, czy uznasz, że ktoś czepia się. To ogólnie pobożne autorskie życzenie - uważać za czepianie się wytknięcie błędów pokazujących brak podstaw, wiedzy ani wyobraźni autora w zagadnieniu, które jest podstawą tekstu, czyli jak przebiega śledztwo i praca w policji, bo głównie to zawierają moje komentarze. Żeby pisać kryminał, trzeba jednak odbębnić research, ale niejeden piszący uważa inaczej - każdemu wedle jego potrzeb i podejścia.

Tylko jedna rada - wychodzenie z założenia, że skoro coś wyjaśnia się dziesięć stron dalej, czy może dwadzieścia, więc można spasować, to bardzo kiepski argument. Skąd pomysł, że czytelnik doczyta? Już wychodząc poza to, że jesteśmy na forum literackim, czyta się dla przyjemności, nie dla udręki z kiepskiego stylu czy konieczności domyślania się, o co autorowi chodzi. Jak bierzesz do ręki jakąkolwiek książkę, to jednak zazwyczaj już podczas czytania pierwszych stron dowiadujesz się, o co mniej więcej chodzi - wiesz "coś", masz podstawę, która pozwala ci odbierać prawidłowo tekst. Jeżeli kieruje się swój tekst do kogokolwiek poza sobą, a publikowanie tekstu właśnie to oznacza, to wypadałoby jednak wyjść dalej niż patrzenie przez pryzmat siebie samego, ale i pomyśleć, jak odbiera to czytelnik.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Z daleka (tom 1, rozdział 3)

Post#6 » 5 miesiące temu (4 kwie 2018, o 19:20)

Camenne pisze:Tylko jedna rada - wychodzenie z założenia, że skoro coś wyjaśnia się dziesięć stron dalej, czy może dwadzieścia, więc można spasować, to bardzo kiepski argument. Skąd pomysł, że czytelnik doczyta? Już wychodząc poza to, że jesteśmy na forum literackim, czyta się dla przyjemności, nie dla udręki z kiepskiego stylu czy konieczności domyślania się, o co autorowi chodzi. Jak bierzesz do ręki jakąkolwiek książkę, to jednak zazwyczaj już podczas czytania pierwszych stron dowiadujesz się, o co mniej więcej chodzi - wiesz "coś", masz podstawę, która pozwala ci odbierać prawidłowo tekst. Jeżeli kieruje się swój tekst do kogokolwiek poza sobą, a publikowanie tekstu właśnie to oznacza, to wypadałoby jednak wyjść dalej niż patrzenie przez pryzmat siebie samego, ale i pomyśleć, jak odbiera to czytelnik.

Cam ta rada jest tak uniwersalna, że każdy piszący, w tym ja, powinien ją przyswoić.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość