Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Kwietnia czeka nagroda książkowa - powieść ''Książę Mgły" - Carlos Ruiz Zafon!

Proza marca: Złodziej wspomnień - prolog | Poezja marca: cztery pory odpustów

Zapraszamy do udziału w zabawie komentatorskiej „Piórko”!
Rozruszajmy forum na wiosnę!

Obrazek

Szpitalne Dzienniki, fragment X - Noc

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
Awatar użytkownika
Depakiniarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 114

Szpitalne Dzienniki, fragment X - Noc

Post#1 » 25 kwie 2017, o 19:31

Szpitalne Dzienniki, fragment X - Noc

A w nocy, to nie spałem. Około godziny drugiej z katatonii przebudził się Nowy i krzyczał coś o facetach ubranych w czarne, skórzane kurtki i samochodach z tak silnymi reflektorami, że widział to „jarzące się niczym anioł” światło z drugiego końca miasta. Między krzykami udało mi się zasnąć ponownie, ale obudziłem się na dobre, jak nocna akcja osiągnęła apogeum. Nie wstawałem – nie miałem zamiaru w niczym uczestniczyć. Otworzyłem jedno oko i widziałem sylwetkę Nowego – siedział na łóżku i na oślep przecinał zaciśniętymi pięściami powietrze i wydawał z siebie dźwięki podobne do syczenia jadowitego węża.

– Przestańcie za mną chodzić – wrzasnął. – Przestańcie, natychmiast! Buty... Buty! Pełno piachu mi naniesiecie do mieszkania, kurwa!
– Zamknij się, daj spać – powiedział Jądrek unosząc głowę znad poduszki.
– Nie... nie! Nie zamknę się. Piachu mi naniosą!

Serce podeszło mi do gardła. Te krzyki – bałem się ich i byłem całkowicie przerażony. Przestraszyłem się jeszcze bardziej, jak Nowy gwałtownie zszedł z łóżka i zaczął pięścią uderzać o ścianę, tuż nad metalową ramą łóżka. Słyszałem, jak kostki palców zderzają się z twardym betonem.
– Skur... wy... sy... ny! – cedził przez zęby.

Odetchnąłem z ulgą, jak tylko pielęgniarki weszły do sali zapalając światło, które dało po oczach jarzeniowym blaskiem.

– Co tu się dzieje? Czemu krzyczysz? – zwróciła się piguła w stronę Nowego.

Nie odpowiedział. Popatrzył się na boki przerywając bójkę ze ścianą i wykręcił na bok szyję. Na jego spoconym czole widziałem dużą, pulsującą żyłkę. Dużo myśli mi wtedy przebiegło przez głowę. Pierwsza to taka, że zaraz zrobi naprawdę komuś krzywdę. Następna zupełnie absurdalna: a co, jeśli jest opętany? Nie, nie może być – takie rzeczy to tylko na filmach. Nie lewitował, nie miał długiego języka jak Gene Simmons z Kiss, a jego łóżko nie wykonywało w powietrzu akrobacji, jak jednosilnikowe samoloty na Red Bull Air Race.
Był sobie.
I krzyczał.

Cierpiał, choć nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego akurat w taki sposób.
Cierpiał do tego stopnia, że odepchnął jedną z pielęgniarek na łóżko Zombiaka krzycząc, że rozprawi się z każdym po kolei.

– Ja wiem... już wiem! – zwrócił się w stronę siostry, która zbierała się z podłogi. – To ty zapalasz te światła w nocy, przez które nie mogę spać.

Tej nocy mieliśmy pasowanie. Przyszli w pięciu – trzech dużych oraz dwóch małych, ubranych w czerwone kombinezony z odblaskami. Od jednego czuć było skręcanymi papierosami, a od drugiego – tanią wodą toaletową z kioskowej wystawy.
Nowy nie protestował – sprawiał wrażenie, że nie wiedział nawet co się z nim dzieje. Przyszło pięciu takich obcych ubranych w piekielną czerwień i proszą, aby podać im ręce. Podał.
Poprosili, aby przestał wierzgać nogami, bo może być tylko gorzej. Wszystko zależy do niego. Panie Nowy?
Przestał.

Gdy czwórka majstrowała przy jego nogach i rękach, piąty, trzymał Nowego za głowę. Sanitariusz tylko przez chwilę patrzył mu w oczy, potem odwrócił wzrok i spojrzał w mrok za oknem.

Bał się tego cierpienia, które mógł zobaczyć w jego oczach.
Wszyscy się boją.

Pielęgniarka, ta sama, która została odepchnięta wróciła z gabinetu z ampułkami i dwoma zastrzykami w pośladek spacyfikowała Nowego.
– Ał!
– Dobranoc, panie Nowy.

A potem, dziesięć minut po siódmej rano, przyszedł on...

– Szczęść Boże!
– Ma ksiądz może chwilę czasu? – zapytał Przemek. – Chwilę tylko zajmę, chciałbym porozmawiać.
– Dziś nie, jestem bardzo zajęty.
– To samo ksiądz mówił w zeszły tydzień. Dwa tygodnie temu tak samo. Po co w ogóle ksiądz tu jest?
– Jak to po co, drogie dziecko? Aby nieść Słowo Boże.
– „Szczęść Boże” i odwracanie się na pięcie to jest robienie wszystkiego na odpieprz – wtrąciłem się, bo wiedziałem, że Przemek raczej w potyczce na argumenty z nim nie wygra.
– Przemek, to ty nie wiesz? – zapytał Jądrek podnosząc wzrok znad reklamówki Media Markt. – Oni nie są od rozmawiania, tylko od kasowania!
– Niech wam Bóg błogosławi, drogie dzieci. Z panem Bogiem – powiedział ksiądz i zniknął za drzwiami.

A potem, to był dół. Razem z dołem – zwieszka, a razem ze zwieszką – natłok myśli, silniejszy niż ostatnim razem. Stukot piłeczki do tenisa stołowego wypełniał wszystko. Sztućce też – te, które opadły na zimną posadzkę. Czemu one? Czemu nie śpiew ptaków. Czemu nie dziękczynne słowa wznoszone ku Słońcu? Czemu ta modlitwa w radiu? Czemu te „skurwysyny” rzucane z sali telewizyjnej?

Posłuchajcie, jak psychiatryk śpiewa

Tagi:

Barbara Kirszniok
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 22

Szpitalne Dzienniki, fragment X - Noc

Post#2 » 13 cze 2017, o 15:30

Bardzo fajne, tylko ten ksiądz jakoś niepotrzebny mi się wydaje. Tym bardziej, że ksiądz przychodzi rano, a tytuł to „Noc”.

Jak są ksywki (Nowy, Jądrek, Zombiak), to po co nagle imię Przemek?

Awatar użytkownika
Karen
mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi i Autor Miesiąca
mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi i Autor Miesiąca
Posty: 1270

Szpitalne Dzienniki, fragment X - Noc

Post#3 » 14 cze 2017, o 08:19

Jak zwykle trzyma poziom, jeśli chodzi o klimat. Podobało mi się. Drobne uwagi techniczne:

Popatrzył się na boki przerywając bójkę ze ścianą i wykręcił na bok szyję.
- powtórzenie ''bok''
Te krzyki – bałem się ich i byłem całkowicie przerażony. Przestraszyłem się jeszcze bardziej
Jak dla mnie lepiej by brzmiało: Bałem się ich. Byłem całkiem przerażony.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość