Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Kwietnia czeka nagroda książkowa - powieść ''Książę Mgły" - Carlos Ruiz Zafon!

Proza marca: Złodziej wspomnień - prolog | Poezja marca: cztery pory odpustów

Zapraszamy do udziału w zabawie komentatorskiej „Piórko”!
Rozruszajmy forum na wiosnę!

Obrazek

Ptasia opowieść

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 330

Ptasia opowieść

Post#1 » 11 maja 2017, o 00:41

Ptasia opowieść


Pamiętam, że marzyłem o fruwaniu wśród chmur i szybowaniu pod gwieździstym niebem, lecz na samą myśl o rozłożeniu skrzydeł, sztywniałem, kurczowo trzymając się gałęzi.
Stare Drzewo, które życzliwie przyjęło moją rodzinę pod swoją liściastą koronę, dziś było moim jedynym towarzyszem. Po utracie najbliższych zostałem sam.
Najpierw straciłem brata; wypadł z gniazda pod nieobecność rodziców. Kiedy to sobie przypomnę, jeszcze bardziej się boję. Potem zginęli oni. Jacyś ludzie urządzili sobie polowanie. Pierwsza umarła matka. Ojciec, kiedy zorientował się, co się stało, ukrył mnie najpierw w dziupli. Swoje jedyne dziecko. Potem wyfrunął. Usłyszałem tylko wystrzał i gruchnięcie o ziemię niewielkiego ciała.
Rodzice nie zdążyli nauczyć mnie latać, byłem za młody.
Mieszkańcy lasu byli zbyt zajęci sobą i własnymi sprawami, by o mnie pomyśleć. A ja nie zabiegałem o ich zainteresowanie. Czasami wiewiórka, której dziuplę zajmowałem, wpadała z jedzeniem. Czasami chwilę została, coś powiedziała, niestety nie byłem zbyt rozmowny. Może dlatego od kilku dni nie przychodził, ale byłem jej wdzięczny, pozwoliła mi tu zostać. Sama zamieszkała gdzieś indziej.
Tak żyłem z dnia na dzień, sierota, przez nikogo nie dostrzegany, zapomniany. Sam ze swoimi lękami i marzeniami. Jednak niebawem moje życie miało się niespodziewanie odmienić. Wcale nie byłem na to gotowy.


***

Pewnego szarego popołudnia, jednego z tych, które zdają się nic nie znaczyć w naszym życiu, siedziałem jak zwykle u wylotu bezpiecznej, porzuconej przez wiewiórkę dziupli. Wiatr muskał moje pióra, a ja przymykałem oczy, po raz setny snując podniebne marzenia.
Usłyszałem odgłosy łamanych gałązek i szelest zarośli. Żadne ze zwierząt nie zachowywało się tak głośno, przechodząc przez leśną gęstwinę. Otworzyłem oczy i wychyliłem łebek.
Zobaczyłem człowieka. Właściwie dziecko. Chłopca. Zatrzymał się akurat niedaleko Starego Drzewa i po chwili zastanowienia usadowił wygodnie między jego korzeniami. Wyjął z plecaka książkę i zaczął czytać. Na długo zapanowała cisza. Później odszedł, znów robiąc dużo hałasu.
Zaciekawiło mnie, że był sam. Najpierw pomyślałem, że może się zgubił. Potem uznałem, że mógł uciec z domu. Ostatecznie stwierdziłem, że pewnie po prostu mieszka niedaleko, przyszedł na spacer, zmęczył się i chciał odpocząć lub po prostu szukał spokojnego miejsca, aby poczytać.
Niemniej, od tamtej pory, czekałem aż wróci. Nie wiem dlaczego. Codziennie po przebudzeniu wychylałem się i rozglądałem. Na każdy dźwięk dobiegający z ziemi moje serce podskakiwało w piersi.
Tak minęło kilka dni, a on już więcej nie przyszedł. Przestałem na to liczyć, chociaż nadal obserwowałem okolicę, a serce drgało z nadziei, kiedy tylko coś usłyszałem.
Nazajutrz była sobota, padał deszcz. Wpatrywałem się w krople spływające z liści. Usłyszałem jakieś mlaszczące-ssące odgłosy z lewej strony i dostrzegłem mojego chłopca w niebieskiej pelerynie przeciwdeszczowej i żółtych kaloszach. Aż zrobiło mi się ciepło z radości.
Tym razem nie wziął plecaka. Miał ze sobą kij i chłostał nim krzewy. Wyglądał na znudzonego. A może zdenerwowanego?
Znalazł kłodę, usiadł i rozglądał się. Deszcz ustawał.
Zaczął przyglądać się Staremu Drzewu. Był to ogromny, rozłożysty, mocno zakorzeniony dąb. Szczególnie w pełni rozkwitu, jak teraz, zachwycał swym pięknem i siłą. Zawiał wiatr, gałęzie zakołysały się i tuż przed moim dziobem wylądowała łodyga z żołędziami. „Dar z nieba!” - pomyślałem. Nawet nie podejrzewałem, że byłem aż tak głodny. Kończąc posiłek, niechcący strąciłem resztki i to przykuło uwagę chłopca. Wtedy pierwszy raz poczułem, że ktoś mnie naprawdę widzi.
Nie wiedziałem jak się zachować, zwłaszcza, że się uśmiechał. Siedziałem i po prostu patrzyłem na niego. W końcu wstał, podszedł pod sam pień i podniósł łodyżkę z czapeczkami, którą upuściłem. Spojrzał w górę, a potem rozejrzał się po trawie. Zaczął coś zbierać. Domyśliłem się, że więcej żołędzi, kiedy jeszcze raz na mnie poparzył i uniósł dłonie pełne owoców.
— Eee, jesteś głodny? — zapytał donośnie — Spójrz, położę je tutaj, a sam się odsunę. Dobrze? Nie musisz się bać. Nic ci nie zrobię.
I położył je na kupce, między drzewem a kłodą, na której znów przysiadł ostrożnie.
Bardzo chciałem się odezwać, ale co miałem powiedzieć, że boję się fruwać? Siedziałem więc, patrząc to na niego, to na stertę żołędzi. Było mi przykro. Wycofałem się w końcu w głąb dziupli, roniąc łzy wstydu, żalu i frustracji. Odchodziłem od mojego chłopca z ciężkim sercem.



/ Z "Ptasiej opowieści" tworzę książkę. Za wszystkie opinie, dotyczące obu fragmentów, dziękuję :) /


Część następna
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

Tagi:

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista (Rozdział I)

Post#2 » 12 maja 2017, o 00:56

Zapowiada się ciekawie, jednak główny bohater opowieści używa zbyt dorosłego języka. Jego młody wiek i los, jaki go spotkał, raczej nie pozwalają mu tak mówić (chyba że jest jakimś geniuszem albo mutantem czy coś). A możo to jest właśnie ta nieoczywista oczywistość?
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1651

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista (Rozdział I)

Post#3 » 12 maja 2017, o 10:51

Bardzo obiecujące. Dokończ Głodzia, błagam. Dzieciom na dobranoc już nie opowiem, ale może kiedyś... wnukom.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1657

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista (Rozdział I)

Post#4 » 13 maja 2017, o 13:01

Pomysł sam w sobie ciekawy, jednak zastanawiam się dlaczego tekst został zakwalifikowany jako Fantasy, oby kolejne rozdziały wyjaśniły tą zagwostkę.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 330

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista (Rozdział I)

Post#5 » 13 maja 2017, o 23:55

Dural, fantasy - może dlatego, że ptak mówi. I pewnie nie tylko on...

Shiloh - hmm, no może trochę dorosły ten język, ale niekoniecznie w tej chwili, w której opowiada jest mały, już trochę czasu minęło. I niekoniecznie jest to przeznaczone dla dzieci, myślałam raczej o młodzieży, a nawet dorosłych. A ta nieoczywista oczywistość jest właśnie wyjaśniona w ostatnim zdaniu. Czymś normalnym jest, że ptak fruwają. Czymś normalnym jest, że człowiek żyje. Każde stworzenie ma swoje miejsce w świecie, do czegoś zostało stworzone, to jest naturalne, a jednak nie zawsze tak jest, nie zawsze potrafimy się odnaleźć, czasami "nie potrafimy" żyć, nie wiemy jak, nie wiemy, co ze sobą zrobić (tak jakby troszkę do tego nawiązałam w moim "wierszu-myśli" - "Wciąż siebie szukam po omacku...". W każdym razie ten ptak został stworzony, aby np fruwać, żyć ptasim życiem, a jednak boi się tego. Właściwie to chodzi o lęk przed życiem i przed tym do czego zostaliśmy powołani. A najważniejszym powołaniem jest samo życie.

Szczepanie - czemu nie dzieciom, a wnukom już tak? xd Spoko, mam zamiar dokończyć :)

Dziękuję, że zechcieliście przeczytać i jeszcze napisać tyle miłych słów :)

Jestem ciekawa, co sądzicie o zmianie tytułu na:
"Ptasim pazurem
Kartki z pamiętnika"?


Dodano po 5 minutach 6 sekundach:
Kurde, Szczepan! Już rozumiem czemu nie dzieciom, a wnukom. Zobaczyłam twój wiek - nie zwróciłam wcześniej uwagi - i jestem w szoku ;o
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1651

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista (Rozdział I)

Post#6 » 14 maja 2017, o 21:51

Głodzia pisze:I niekoniecznie jest to przeznaczone dla dzieci, myślałam raczej o młodzieży, a nawet dorosłych.
Lepiej myśl o dzieciach. Jak będzie dobrze napisane, dla dorosłych też się nada. Jest taka książka dla dorosłych. Nazywa się "Sceny z życia smoków". Mam wrażenie, że Pani Beata Krupska chciała napisać książkę "nie tylko dla dzieci". Z punktu widzenia dorosłych - świetne. Z punktu widzenia dzieci - średnio-nudne.

Głodzia pisze:Właściwie to chodzi o lęk przed życiem i przed tym do czego zostaliśmy powołani. A najważniejszym powołaniem jest samo życie.
Wysoko stawiasz sobie poprzeczkę. Szczepan życzy sukcesu.

Głodzia pisze:Jestem ciekawa, co sądzicie o zmianie tytułu na:
Najpierw dokończ. Może wtedy lepiej będzie rozmawiać o tytułach. Teraz - zbyt mało, aby mieć dobre pomysły

Głodzia pisze:Kurde, Szczepan! Już rozumiem czemu nie dzieciom, a wnukom. Zobaczyłam twój wiek - nie zwróciłam wcześniej uwagi - i jestem w szoku
Rozumiem. Ludzie nie żyją tak długo. Hej, Panowie Dinozaury! To co, wymieramy, czy nie? :))

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista (Rozdział I)

Post#7 » 15 maja 2017, o 08:27

Ciekawy tekst. Błędów nie wyłapałem (z lenistwa, przyznaję). Może do czepiania się przysiądę kiedyindziej.
Wybrałaś interesującą formę narracji. Zwierzę-narrator to dość nietypowe rozwiąznie, ale w Twoim wykonaniu wyszło całkiem ciekawie. Podoba mi się.
Chętnie poczekam na ciąg dalszy.
Pozdrawiam,
G
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 407

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista

Post#8 » 20 maja 2017, o 18:32

Na początku zastanawiałem się, co ten ptaszek je, ale potem wyszło, że żołędzie.
Czekam na cd.

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 330

Ptasia opowieść: Oczywistość nie zawsze jest taka oczywista (Rozdział I)

Post#9 » 31 maja 2017, o 12:13

Szczepantrzeszcz: Lepiej myśl o dzieciach. Jak będzie dobrze napisane, dla dorosłych też się nada. Jest taka książka dla dorosłych. Nazywa się "Sceny z życia smoków". Mam wrażenie, że Pani Beata Krupska chciała napisać książkę "nie tylko dla dzieci". Z punktu widzenia dorosłych - świetne. Z punktu widzenia dzieci - średnio-nudne.


Opinie na lubimyczytac.pl zaprzeczają temu stwierdzeniu. Wiele osób, które czytały ją jako dzieci bardzo miło ją wspominają. Jest ich ulubioną książką z dzieciństwa i chętnie do niej wracają jako dorośli.
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1651

Ptasia opowieść

Post#10 » 31 maja 2017, o 17:45

Moją opinię oparłem na reakcjach własnych dzieci, wówczas jedno miało sześć, drugie trzy lata. Pchłą Szachrajka były zachwycone, smokami zdecydowanie mniej. Wydaja mi się, że maluchy nie są w stanie docenić bardzo subtelnego humoru, który odnosi się do typowych przywar ludzkich.

Jak tam idzie pisanie?

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość