[Harry Potter] Prawda o Harrym (rozdział 10) Poza wiezami

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

[Harry Potter] Prawda o Harrym (rozdział 10) Poza wiezami

Post#1 » 13 maja 2017, o 23:00

Żadnych gwałtownych ruchów. Najpierw musiała usiąść. Podkurczyła nogi, wyprostowała ręce i taki powoli jak to możliwe, podniosła górną połowę ciała. Przesunęła nogi dalej i powoli kładła je na łóżku. Po nogach przyszedł czas na górę, z która było gorzej ze względu na ból, który pozostał po wysuwaniu się ze sznura i z powodu dłoni, z której cały czas wypływała krew. Osłabienie cały czas dawało o sobie znać.
Gdy już położyła się, zapragnęła jak najszybciej się zerwać, ale to był najgłupszy krok, jaki mogła teraz podjąć. Pozostała więc w pozycji leżącej i powtarzała sobie w głowie resztę planu. Nie wiedziała nawet ile dokładnie czasu minęło od wyplątania się z więzów. nie wolno jej się przemęczać, postanowiła jednak usiąść. Powoli, bez pośpiechu.
Harry, ty żyjesz, istniejesz – myślała. – On mnie nie przekona. Jesteś moim przyjacielem. Zawsze byłeś przy mnie i zawsze będziesz, tak jak ja zawsze byłam przy tobie. On kłamał. Wydostanę się stąd, a ten padalec trafi przed oblicze Wizengamotu.
Powoli podniosła głowę, a wraz z nią resztę górnej połowy ciała. Usiadła na łóżku i trzy razy zamrugała. Kilkakrotnie zacisnęła dłonie w pięści i rozprostowała je, a następnie kilkakrotnie poruszyła palcami u stóp. Tylko spokojnie. Najważniejsze to nie wykonać żadnego gwałtownego ruchu i nie spanikować w najmniej odpowiedniej chwili.
Wygięła lekko plecy i zaczęła się podnosić. Milimetr po milimetrze. Centymetr po centymetrze. Było to nie tylko ryzykowne, ale i niewygodne, bo jej pośladki znajdowały się teraz na twardym sznurze, który już jej nie więził, ale wciąż oplatał łóżko. Wybrzydzanie jednak nie wchodziło w grę. Musiała się skupić. W końcu wyprostowała się. Nastąpiło to nawet szybciej, niż się spodziewała. Powoli przekręciła się w lewo i usiadła. Jeśli teraz wstanie, zakręci jej się w głowie i upadnie.
Odczekała dłuższą chwilę. Malfoy wciąż nie przychodził. Zaparła się dłońmi o prześcieradło i powoli stanęła na nogi. Nie przewróciła się. Stała na zimnej podłodze i rozejrzała się. W pomieszczeniu nie było już ani krzesła, ani stolika. Kciukiem prawej dłoni przycisnęła z całej siły miejsce, z którego wyleciał wenflon. Nie spojrzała jednak na podłogę, nie chciała oglądać swojej krwi. I tak była słaba. I mocno poobcierana, zwłaszcza na brzuchu.
Nasłuchiwała.
Nic. Cisza. Mógł zbliżać się schodząc na dół na palcach. Nie miała różdżki, ale miała nad nim tę przewagę, że nie wiedział, iż się uwolniła i że gotowa do walki idzie schować się za drzwiami. Nie zobaczy jej, gdy wejdzie. Wtedy dostanie od tyłu w głowę. Jeśli nie straci przytomności od razu, będzie go uderzała ile sił, aż do skutku. Potem znajdzie jakieś ubranie. Nie wykluczone, że jej własne zniszczył; zresztą pozbawiając jej odzieży gdy była nieprzytomna, mógł to zrobić jedynie rozcinając je, jeśli nie chciał wyrwać wenflonu z jej żyły. Kimkolwiek by nie był, chciał ją przecież utrzymać przy życiu.
Chciała, żeby tu przyszedł. Trzymała palce na ranie spowodowanej wyrwaniem wenflonu, jednakże kiedy tu wejdzie, będzie musiała puścić ranę, a gdy wywiąże się walka, krew znowu poleci jej z dłoni.
Kroki na schodach. Charakterystyczny dźwięk, którego nie da się z niczym pomylić. Nie wiedziała ile jest stopni, ale z każdą chwilą Malfoy był coraz bliżej. Jeszcze kilka kroków. Podejdzie, otworzy drzwi, wejdzie do środka i dostanie w tył głowy.
Drzwi otworzyły się. Przez dłuższą chwilę nic się nie działo. Malfoy po przekroczeniu progu stanął jak wryty, nie wierząc w to, co widzi. Ona też nie mogła się ruszyć. Oboje stali jak słupy soli. Żadne z nich nie wypowiedziało ani jednego słowa.
W końcu Ślizgon skierował prawą dłoń do kieszeni i to zmotywowało Hermionę do działania. Podniosła prawą rękę, nie zważając na krew wypływającą z lewej. Zacisnęła dłoń w pięść i uderzyła go w sam czubek głowy. Niestety od razu zachwiała się i upadła na podłogę. On zaś wcale nie zemdlał. Bolała go głowa, ale wszystkie części ciała miał sprawne. Wstał powoli i wyciągnął z kieszeni różdżkę. Skierowałją w jej głowę i z uśmiechem na twarzy powiedział: Crucio!
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Tagi:

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1513

[Harry Potter] Prawda o Harrym (rozdział 10) Poza wiezami

Post#2 » 14 maja 2017, o 10:28

Przeczytałam dwie części. Zgadzam się z poprzednimi komentarzami Durala i whatshername.
Od siebie dodam tylko: CO JA PACZĘ?!
I przykro, że kilka minut zmarnowałam.
Pomijając wszelkie kwestie samego HP, to ta opowieść nie ma fabuły. Tylko więzienie, myśli, ból, tortury, bla bla bla i tak przez już 10 części, których na pewno nie można nazwać rozdziałami, chociażby ze względu na długość. To są pojedyncze sceny prędzej.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

[Harry Potter] Prawda o Harrym (rozdział 10) Poza wiezami

Post#3 » 14 maja 2017, o 10:50

Nie zamierzam nikogo zmuszać do czytania mojej minipowieści, ale moim zdaniem warto choćby dla samego rozdziału 11, a zarazem epilogu.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość