Zachęcamy do komentowania! Co miesiąc na zwycięzcę tytułu Komentatora Miesiąca czeka nagroda książkowa!

Umarły Opowie - Rozdział 4.

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
MischiefCrime
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 13

Umarły Opowie - Rozdział 4.

Post#1 » 1 lip 2017, o 19:39

1946 rok

Budzi się tego dnia w lepszym humorze. Spogląda na zegarek. Jest dziewiąta rano. Leżąc w ciepłej pościeli chwilę nadsłuchuje odgłosów, świadczących o czyjejś obecności w domu. Dom jest jednak przesiąknięty ciszą.
Wstaje. W swojej białej długiej koszuli nocnej podchodzi do lustra stojącego w rogu pokoju. Uśmiecha się do swojego odbicia, po czym wychodzi na korytarz z zamiarem udania się do kuchni i zrobienia sobie śniadania.
Dom jest cały jej. Rodzice i siostra pojechali do większego miasta na zakupy. Została sama. Oddycha z ulgą. Wreszcie trochę odpocznie od władczego ojca i wiecznie zazdrosnego rodzeństwa.
Kiedy jest na schodach słyszy hałas dobiegający z kuchni. Marszczy brwi. Brzmi to tak, jakby ktoś otwierał szafki i szuflady. Rozgląda się jeszcze po pustym salonie, na który ma dobry widok stojąc pośrodku schodów, i powoli schodzi do holu.
W kuchni zastaje niecodzienny i przerażający widok.
Młody mężczyzna myszkuje po pomieszczeniu, najwyraźniej w poszukiwaniu jedzenia.
Zauważa ją, gdy ona wydaje z siebie zduszony krzyk, za co natychmiast przeklina się w duchu.
On prostuje się i odkłada chleb i bułki, które miał w dłoniach, natychmiast podnosząc ręce w geście poddania.
-Wybacz... To znaczy... nie miałem pojęcia, że ktoś jest w domu. Myślałem, że wszyscy wyjechali – tłumaczy, starając się ją przekonać.
Stoi jak wryta, nie będąc w stanie wydusić z siebie słowa.
-Przepraszam, mówisz po polsku? - pyta.
To pytanie wydaje jej się na tyle absurdalne i dziwne, że odpowiada:
-Oczywiście, że tak...
On uśmiecha się.
-Proszę nie bój się. Nic ci nie zrobię. Potrzebuję jedynie czegoś do jedzenia...
Dziewczyna zerka na jego mundur, w niektórych miejscach przetarty i brudny od ziemi i trawy. Jej oczy rozszerzają się w zrozumieniu.
-Mój ojciec mówił o takich jak ty! Jesteście niebezpieczni...
Jej ojciec, oficer Armii Czerwonej, jest zaciekłym wrogiem tego chłopaka i jemu podobnych. Zawsze przestrzega ją i jej siostrę przed nimi. Jednocześnie wieczorami matka, gdy gasi światło w jej pokoju, przekonuje, że ci ludzie wcale nie są źli, lecz walczą o niepodległość swojego kraju i kiedy któregoś zobaczy powinna raczej pomóc, i w żadnym wypadku nie wspominać o tym ojcu.
Chłopak zwiesza głowę.
-Tego się obawiałem... - mówi cicho i wyciąga broń.
Jej ciało zamiera w przerażeniu.
-Zrobimy tak. Nie powiesz nic swojemu ojcu, a ja cię nie zastrzelę, wezmę trochę jedzenia i sobie pójdę. I nigdy więcej mnie już nie zobaczysz. To jak?
Dziewczyna waha się chwilę, po czym odsuwa się od wyjścia z kuchni. W jej umyśle toczy się bitwa o to, któremu z rodziców uwierzyć.
-Poczekaj – mówi po chwili, gdy on jest już przy drzwiach.
Znika na chwilę w kuchni, po czym wraca z kawałkiem świeżej szynki, owiniętej w papier.
-Weź jeszcze to... Nie zabijesz głodu samym chlebem...
Chłopak spogląda na nią z lekkim zaskoczeniem, po czym bierze od niej niewielki pakunek.
-Dziękuję – uśmiecha się i łapie za klamkę.
-Czekaj! - woła. - Jeśli wyjdziesz od frontu, nasz sąsiad może cię zobaczyć.
Odsuwa się od drzwi i odwraca do niej.
-Co więc proponujesz?
Prowadzi go do kuchni, skąd na tyły domu wychodzi okno na tyle duże, by bez trudu dał radę przez nie wyjść.
-Jestem ci winny przysługę – mówi chłopak stojąc już po drugiej stronie. - Jak masz na imię?
-To chyba nie ważne, skoro już nigdy się nie spotkamy, prawda? - mówi, odnosząc się do tego, co powiedział wcześniej.
Chłopak uśmiecha się lekko.
-Prawda.
Zdejmuje czapkę, kłania się i odchodzi w stronę lasu. Gdy dziewczyna wychodzi z domu i przechodzi na tyły, już go nie ma.
Słyszy za to znienawidzony męski głos za sobą.
-Aniela...!

Tagi:

Ewelina

Umarły Opowie - Rozdział 4.

Post#2 » 2 lip 2017, o 10:43

No w porządku. Trochę tam masz czasem za dużo zaimków osobowych w zadaniach - jej, ją, ale to jest taka bzdurka. Zbuduj to napięcie - niech się zastanawia - czyżby ktoś z rodziny wrócił wcześniej do domu, bo. np. brat mówił, że tego dnia przychodzi do niego jego dziewczyna, może przyszła wcześnie, albo to brat wcześniej przyszedł itd., ale nich uzna, że coś tu nie gra, bo on np. od razu poszedłby np. do swojego pokoju; niech bohaterka ostrożnie wyjdzie z pokoju i nasłuchuje, niech się zakradnie, ale niechcący np. strąci wazon na podłogę, a wtedy nieznajomy ją dostrzeże, niech się wystraszy, niech na chwile oboje zamilkną i zapanuje cisza, niech tak nie idzie mu naprzeciw. Możesz trochę dodać więcej opisu - jak wyglądał młody mężczyzna, może miał w urodzie coś, co jej od razu wpadło w oko np. pieprzyk obok kącika ust itd.

Dobry pomysł z rozszczepieniem akcji na dwa czasy - to jest dość modny zabieg i wielu pisarzy go używa. Zdecydowanie to ułatwia pisanie i wprowadza trochę napięcia i świeżości zarazem.
Ja piszę książkę w jednym czasie, że tak powiem tradycyjnie i jest to mordęga, ale jednak kochana mordęga, bo lubię się tak "mordować" ;)

Pozdrawiam

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość