Zachęcamy do komentowania tekstów! Na zwycięzcę tytułu Komentatora Kwietnia czeka nagroda książkowa - powieść ''Książę Mgły" - Carlos Ruiz Zafon!

Proza marca: Złodziej wspomnień - prolog | Poezja marca: cztery pory odpustów

Zapraszamy do udziału w zabawie komentatorskiej „Piórko”!
Rozruszajmy forum na wiosnę!

Obrazek

Vivat Superbia Septentrionis

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
RikaEllen
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 64

Vivat Superbia Septentrionis

Post#1 » 18 lis 2017, o 22:08

Śnieg smętnie skrzypiał pod jej stopami, a zdające się sięgać rozgwieżdżonego nieba potężne drzewa pochylały się nad nią złowrogo. Lodowate podmuchy północnego wiatru ślizgały się pomiędzy nimi, a ich niepokojący szum brzmiał zupełnie niczym skowyt potępieńców. Nocą nawet najczęściej odwiedzane miejsca wydają się zupełnie obce. Mimo to Accalia nie odczuwała strachu. Zmarznięta maszerowała poprzez mroczny las, który był przecież jej domem. Znała wszystkie tajemnice kniei i umiała perfekcyjnie czytać jej wszelkie znaki. Jednak była zła na siebie, że polowanie znów się przedłużyło, co zmusiło ją do powrotu do domu po nocy. Nie uśmiechało się jej to ani trochę, pomimo że znała tu każdy zakątek.
Trzeba było nie włóczyć się tak długo.
Zewsząd otaczały ją przerażające szepty dobiegające nie wiadomo skąd. Wrażenie, że mróz przeszywa każdy kawałek ciała, przybierało na sile. Nerwowo przenosiła wycieńczone spojrzenie z czubków własnych butów na obłoczki pary, w które zamieniał się oddech.
— Już niedaleko — powtarzała szeptem. — Jeszcze tylko trochę...
Niosła na skostniałych plecach worek wypełniony zdobyczą tej wyprawy, czyli kilkoma wychudzonymi królikami, które nie miały szans schronić się przed śmiercionośnymi strzałami perfekcyjnie wystrzelonymi przez nią z łuku.
Po chwili zaczęła iść coraz wolniej, dysząc ciężko i usiłując za wszelką cenę nie upaść ze zmęczenia, aż trafiła nad sporych rozmiarów urwisko. Ten widok wywołał uczucie ulgi. Urwisko oznaczało tylko jedno - wioska już niedaleko. Momentalnie jej uwagę przykuł niecodzienny widok. Zazwyczaj bezludna okolica w dole, tej nocy gościła pokaźną grupę ludzi. Accalia przyjrzała się uważniej i w blasku ognisk wśród dziesiątek namiotów, tworzących całe miasteczko spostrzegła, iż większość przybyszów nosiła ciężkie zbroje. Gdzieniegdzie rozstawiono wozy wyładowane po brzegi bronią i sprzętem, którego nie była w stanie zidentyfikować w półmroku. Nigdy nie widziała tylu ludzi naraz w jednym miejscu. Nawet podczas najważniejszych religijnych świąt, gdy całe jej plemię  zbierało się, by uczestniczyć we wspólnych obrzędach, nie powstawał tłum mogący się równać z tym, co widniało w dole. Wzruszyła ramionami, odwróciła się i ruszyła przed siebie.
Ani trochę ją to nie obchodziło.

Ringean nienawidził przegrywać. Zwłaszcza jeśli chodziło o jego ukochane łowiectwo, myśl, iż był ktoś lepszy od niego, napawała go irracjonalną złością. Emocjonowała go każda minuta pogoni. Zupełnie inne podejście miał jego brat, Drangirr, dla którego nie miało znaczenia, komu uda się ustrzelić zwierzynę. Ten poranek należał do wyjątkowo mroźnych, nawet jak na tę porę roku. Był środek zimy, ale temperatura od dawna nie spadła tak bardzo. Mimo tego Ringeanowi i młodszemu o dwa lata Drangirrowi wcale to nie przeszkadzało. Pierwszy raz od jakiegoś czasu udało im się wyrwać z nawału obowiązków na krótką wyprawę, dlatego nic nie mogło zepsuć im humoru. Nawet popielate niebo czy mróz złośliwie szczypiący policzki. Ich myśli skupione były tylko wokół celu – sarny skrytej między nagimi drzewami. Ringeana tym bardziej przepełniała determinacja, gdyż silny głód dawał się we znaki całemu plemieniu. Gdyby w tak trudnym okresie wrócił z polowania z łupem – nie byle jakim zającem czy marnym ptakiem, ale okazałą sarną – dowiódłby, iż będzie dobrym przywódcą, potrafiącym sobie radzić nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach. Że będzie tak doskonałym wodzem jak ojciec. Dzięki temu zyska powszechny szacunek. Tak przynajmniej uważał.
Bracia poruszali się bezszelestnie, podążając za ofiarą niczym drapieżne zwierzęta. W jednej chwili zatrzymali się, skrywając za potężnymi pniami, gdy tylko dostrzegli szarobrązowy smukły łeb ich ofiary rozglądającej się wokół.
Od zawsze ze sobą rywalizowali. Dawniej, gdy byli dziećmi, polegało to raczej na zabawie, ale z czasem ich relacje się zaostrzyły. Ringean nigdy nie przepuścił okazji, by dogryźć bratu, oczywiście w granicach rozsądku. Szybko nauczył się rozpoznawać, kiedy żarty szły za daleko - wtedy musiał odpuszczać. Ale nie zawsze kończyło się to dobrze, bardzo często zachowanie Ringeana doprowadzało do bójek. Teraz, po długiej przerwie, chcieli przekonać się, czy ich umiejętności wciąż prezentują ten sam poziom, co ostatnim razem.
Dogodny moment. Zwierzę nie wyczuwało zagrożenia, więc spokojnie spuściło głowę. Ringean ostrożnie naciągnął łuk i nieznacznie wychylił się zza potężnego drzewa. Drangirr postąpił tak samo. Gdy już miał puścić cięciwę, stało się coś zupełnie niespodziewanego. Żaden z nich nie wypuścił strzały, a mimo tego jedna trafiła sarnę idealnie między oczy, zabijając ją na miejscu. Zwierzę runęło na ziemię, a po chwili śnieg wkoło jego martwego ciała zaczął przyjmować karminową barwę. Osłupieni młodzieńcy spojrzeli w kierunku, z którego strzała została wystrzelona.
Stała tam młoda, na oko dwudziestoletnia dziewczyna o ciemnobrązowych włosach, sięgających prawie do pasa. Ubrana była po męsku w lekką skórzaną zbroję. Jej śliczną, delikatną twarz szpecił kawałek materiału przewiązany na lewym oku, a raczej na oczodole, który po nim został. Lekko i zgrabnie, acz całkowicie pewnie ruszyła w kierunku swej ofiary.
Ringean przyglądał się jej ze zdziwieniem, podziwem i obrzydzeniem zarazem. Ukradkiem zerknął na Drangirra, który wydawał się równie zaskoczony. Jak to możliwe, że wcześniej jej nie zauważyli?
,,To ta wiedźma.” — warknął w duchu. — ,,Tylko nie ona.”
Ale nic nie powiedział.
Dziewczyna chwyciła ciało sarny i z wysiłkiem je uniosła, a jej rozbiegany wzrok trafił prosto w oczy Ringeana. To spojrzenie było zupełnie puste i zarazem niepokojąco nieobecne, co przyprawiło Ringeana o dreszcze. Nie wyrażało absolutnie nic, tkwił w nim jedynie błysk lodowej pustki.
— Hej, ty! — zawołał niepewnie.
Wyglądała, jakby w ogóle nie zdawała sobie sprawy z jego obecności.
Ta ignorancja wytrąciła go całkowicie z równowagi. Ruszył w jej stronę, gdy nagle poczuł szarpnięcie za ramię.
— Co ty robisz?! — Drangirr usiłował powstrzymać swój szept, by nie przeszedł w krzyk. — Nie zbliżaj się do niej!
— Nie pozwolę, by sprzątnęła nam sprzed nosa naszą zdobycz! To tylko głupia czarownica.
Dziewczyna ani drgnęła, stała nieruchomo ze wzrokiem wlepionym w braci.
— Daj spokój, zbierajmy się stąd. — Drangirr pod presją jej spojrzenia szybko zaczął się wycofywać.
Ringean zmierzył kobietę wzrokiem, po czym z rezygnacją dołączył do brata.

Zimowe słońce spokojnie chyliło się ku zachodowi, przyozdabiając niebo czerwono-pomarańczowym blaskiem. Drzewa wyciągały ku niebu swe poskręcane, pozbawione liści gałęzie, zupełnie jakby za wszelką cenę chciały chwycić jak najwięcej niknących promieni słońca.
Accalia właśnie rozpaliła ognisko przed swoim domem, a właściwie szałasem, kryjącym się na leśnym wzgórzu nieopodal plemienia Slieyae.
Dziewczyna zawiesiła niewielkie naczynie nad ogniem, a gdy woda znajdująca się wewnątrz zaczęła bulgotać, dorzuciła pokrojone kawałki upolowanej dziś sarny oraz trochę suszonych ziół.
Nie myślała o dzisiejszej wyprawie. Wszelkie spotkania z ludźmi starała się wyrzucać z pamięci. To bardzo wygodne, jednak nie zawsze się udawało. Reakcja synów wodza Slieyae nie wywarła na niej najmniejszego wrażenia. Przyzwyczaiła się do tego.
Oszalała.
Zdziczała.
Wiedźma.
Tak na nią mówiono. Nie dziwiło jej to, gdyż sama się za takową uważała.
Już bardzo dawno temu zauważyła, że coś było z nią nie tak. Wszyscy tak mówili. Wuj tak mówił. Głos tak mówił. Głos, który od zawsze był obecny w jej głowie. Z którym musiała nauczyć się żyć, bo nikt nie umiał jej pomóc. Gdy podrosła, pewnego dnia wuj powiedział jej prosto w twarz: „Cierpisz na chorobę umysłu, ale nie martw się, zrobimy wszystko by się jej pozbyć”. I próbowali. Wiele razy odwiedzali zielarzy, szamanów, medyków, a oni zalecali najróżniejsze rzeczy: od maści z leśnych chwastów, przez wywary z oczu wiewiórek, po surową wątrobę króliczą czy krew młodych lisów. Bez skutku.
Nie tylko Głos był jej zmorą, dręczącą ją nieustannie i odbierającą spokojny sen. Czasem zachowywała się dziwacznie pod wpływem niepokojącego impulsu i nie potrafiła odczuwać emocji tak intensywnie jak inni. Wszelkie odczucia, jakich doświadczała, zdawały się raczej kłębić gdzieś obok, a ona nie była w stanie posmakować ich w pełni. Jakby nie należały do niej. Nie były rzeczywiste.
Ale zimny Głos już tak.
Nigdy nie została oficjalnie wyklęta ze społeczności, jednak ludzie omijali ją szerokim łukiem. Straszono nią niegrzeczne dzieci, powtarzano krążące plotki.
Mówiono, że jej choroba to kara zesłana przez bogów. Nikt z nią nie rozmawiał, a gdy zbliżała się do wioski, wszyscy udawali, że jej nie widzieli , albo chowali się w domostwach.
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Tagi:

Awatar użytkownika
Briala
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 175

Vivat Superbia Septentrionis

Post#2 » 18 lis 2017, o 22:30

Czerwone do usunięcia, zielone do wstawienia, żółte powtórzenia, fioletowe szyk, pomarańczowe czas, różowe inne błędy. Jeśli raz już coś wytłumaczę poniżej kolorowanki, to później na analogicznych przykładach nie będę tego opisywać.

Mimo tego Accalia

^Uciekł Ci akapit. :D
^^Mimo to, bo nie wprowadzasz tutaj zdania podrzędnego.
Zmarznięta dziewczyna maszerowała poprzez mroczny las

^Do wyrzucenia. Wiemy, o kogo chodzi, nie ma potrzeby dookreślać. Im mniej, tym lepiej. Bo jak potem trzeba będzie użyć, to unikniesz powtórzeń lub szukania odpowiednich zamienników.
Nie uśmiechało jej się to ani trochę

^Nie uśmiechało się jej to ani trochę.
Wrażenie, że mróz przeszywa każdy kawałek jej ciała, przybierało na sile.

^Niepotrzebne na tej samej zasadzie, co wcześniej (w ogóle im mniej zaimków, tym lepiej!). Nie ma tam nikogo poza bohaterką, więc nie trzeba dookreślać. :)
— Już niedaleko. — powtarzała szeptem. — Jeszcze tylko trochę...

Zazwyczaj bezludna okolica w dole, tej nocy gościła pokaźną grupę ludzi.

^Dałabym przecinek, bo bez niego zdanie można odczytać na dwa sposoby: Zazwyczaj bezludna okolica znajdująca poniżej urwiska tej nocy gościła pokaźną grupę ludzi lub zazwyczaj bezludna okolica miała w samym tym dole dużo ludzi. Chyba chodzi o to pierwsze, więc przecinek ułatwiłby zrozumienie (mam nadzieję, że wyraziłam się w miarę zrozumiale, ciężko to zobrazować innymi słowami ;p ).
Accalia przyjrzała się uważniej i w blasku ognisk wśród dziesiątek namiotów, tworzących całe miasteczko spostrzegła, iż większość przybyszów nosiła ciężkie zbroje, a gdzieniegdzie rozstawiono wozy wyładowane po brzegi bronią i sprzętem, którego dziewczyna w nie była w stanie zidentyfikować w półmroku.

^Zobacz, jakie to zdanie jest długie. Początek nie łączy się z końcem. W zaznaczonym miejscu wrzuciłabym kropkę i ulżyła tej konstrukcji. Z wielokrotnie złożonymi zdaniami jest ten problem, że ciężko w nich zachować związek przyczynowo-skutkowy tak, żeby wszystko się ze sobą łączyło i miało sens nadal. ;p
^Zupełnie niepotrzebne, wiemy, że chodzi o Accalię. :)
Nawet podczas najważniejszych religijnych świąt, gdy całe jej plemię zbierało się,

Dziewczyna wzruszyła ramionami, odwróciła się i ruszyła przed siebie.


Zwłaszcza, jeśli chodziło o jego ukochane łowiectwo

myśl, iż jest ktoś lepszy

^Był. Jeśli piszesz w czasie przeszłym, to powinnaś się go trzymać.
Ten poranek był wyjątkowo mroźny, nawet jak na tę porę roku.

^Zjadło akapit
gdy tylko dostrzegli szaro-brązowy smukły łeb

^Szarobrązowy.
Szybko nauczył się rozpoznawać, kiedy żarty idą za daleko

Zwierzę z runęło na ziemię,

wkoło jego martwego ciała zaczął przyjmować karminową barwę.

^Wystarczy samego ciała. W tym kontekście pisanie „martwego ciała” to trochę takie pleonazmowe masło maślane.
,,To ta wiedźma.” — warknął w duchu. — ,,Tylko nie ona.”

^Złe cudzysłowy. Zapis na poprawny otwierający, jeśli nie robi Ci tego edytor tekstu: alt + 0132 na klawiaturze numerycznej.
^^Wcześniej myśli bohaterki zapisywałaś kursywą. Więc po co te cudzysłowy? Wypadałoby zachować konsekwencję.
To spojrzenie było zupełnie puste i zarazem niepokojąco nieobecne, co przyprawiło Ringeana o dreszcze. Nie wyrażało absolutnie nic, tkwił w nim jedynie błysk lodowej pustki.
— Hej, ty! — zawołał niepewnie.

^Warto dookreślić, że zawołał Ringean, bo Twój poprzedni podmiot to „błysk lodowej pustki” i obecnie wygląda na to, że to on wołał. ;)

To bardzo wygodne, jednak niestety nie zawsze się udawało.

^Osobiście wyrzuciłabym to „niestety”. Wiemy bowiem, że bohaterka wolałaby, żeby tych spotkań było jak najmniej. Dookreślanie w tym przypadku nie jest potrzebne. Nic na siłę.
Już bardzo dawno temu zauważyła, że coś jest z nią nie tak.

„Cierpisz na chorobę umysłu, ale nie martw się, zrobimy wszystko by się jej pozbyć.

^Kropka za cudzysłów.
Nie były one rzeczywiste.

Nikt z nią nie rozmawiał, a gdy zbliżała się do wioski, wszyscy udawali, że jej nie widzą, albo chowali się w domostwach.


Inne uwagi:
Stała tam młoda, na oko dwudziestoletnia dziewczyna o ciemnobrązowych włosach, sięgających prawie do pasa. Ubrana była po męsku w lekką skórzaną zbroję. Jej śliczną, delikatną twarz szpecił kawałek materiału przewiązany na lewym oku, a raczej na oczodole, który po nim został. Lekko i zgrabnie, acz całkowicie pewnie ruszyła w kierunku swej ofiary.

Nie, nie i jeszcze raz nie. Opisywanie w ten sposób bohaterów jest po stokroć złe. W myśl zasady, że jeśli odklepuje się encyklopedycznie ubiór oraz wygląd bohatera, to nie ma się o czym innym pisać. Pozwól bohaterom samym w sobie opisać dziewczynę. Nie zarzucaj czytelnika od razu wiekiem, to nie jest najważniejsza informacja. Może wyjść później, w praniu. Poza tym Twoi bohaterowie nie mogą wiedzieć, że dziewczyna ma pusty oczodół. Nie widzą tego z daleka. Może po prostu jest ślepa i zasłania oko? Jak wyżej, pozwól tym informacjom pojawić się później, gdzieś po drodze. Nie bij nimi czytelnika po twarzy. W tej chwili to bardzo brzydka ekspozycja, która jest całkowicie do wyrzucenia. Informacje o długich włosach możesz przenieść w opisie jej zachowania, np.: „odgarnęła długie włosy za ucho”, podobnie jeśli chodzi o ubranie, możesz napisać, że Ringeanowi wydawała się drobna, więc to niesamowite, jak sprawnie poruszała się w tak ciężkim ubraniu.
Poza tym przez lekkość i zgrabność ruchów wiemy, że bohaterka poruszała się pewnie, dlatego nie ma sensu dodawać, że był to ruch pewny. Nie musisz robić z tego dodatkowej ekspozycji.
W tej chwili to pójście na łatwiznę. Czasem mówi się, że jeśli autor odklepuje wygląd bohatera i okolicy, to nie ma nic ciekawszego do przekazania.

— Co ty robisz?! — Drangirr usiłował powstrzymać swój szept, by nie przeszedł w krzyk. — Nie zbliżaj się do niej!

^Twój sposób prowadzenia narracji wskazuje na to, że używasz narracji trzecioosobowej z ukierunkowaniem na punkt widzenia konkretnej postaci. W tym przypadku towarzyszymy myślom Ringeana — poznajemy jego myśli odnośnie rywalizacji z Drangirrem itp., więc to dziwne, żeby Ringean zauważył ,że Drangirr próbuje powstrzymać się od krzyku. Poza tym, no właśnie, próbuje powstrzymać siebie, nie swój szept. Szept może przejść w krzyk tylko za sprawą samego Drangirra. ;p W każdym razie! Ringean może zauważyć, że szept jego brata jest podsycony wściekłością.

Całość:
Nie bardzo rozumiem, po co szczegółowo zajmujesz się tym zbiegowiskiem, skoro bohaterki to nie obchodziło. Trudno powiedzieć cokolwiek więcej o tym fragmencie. Przemycasz trochę informacji, to dobrze. Ale w zasadzie jest to scena na tyle mała, że nie sposób o bardziej szczegółową opinię. Nie poznajemy za dużo świata i samej bohaterki, więc na tym w zasadzie mój komentarz odnośnie pierwszego fragmentu muszę zakończyć. ;p
Ten fragment jest zdecydowanie ciekawszy, bo pokazujesz nam nieco więcej świata, trochę bohaterki, o która była mowa w pierwszym fragmencie. Mamy coś takiego, co nazywa się „Strzelbą Czechowa” — jeśli coś jest pokazane, musi być wykorzystane później (czyli jeśli w pewnym momencie bohater zwraca uwagę na strzelbę, niech ta lepiej w kolejnej scenie wystrzeli). U Ciebie pierwszy fragment wydaje się być wciśnięty, tak, o. I nie ma związku z niczym innym. Można naciągnąć, że chciałaś pokazać, jak Accalia stara się trzymać z dala od ludzi, ale po co, skoro mamy tę samą informację we fragmencie trzecim?
Poza tym trzeci fragment to też, niestety, ekspozycja. Napisana trochę zgrabniej niż fragmencik z łopatologicznym opisem wyglądu Accalii, ale nadal. To ekspozycja tego rodzaju, że od razu podajesz czytelnikowi wszystko na tacy, zamiast dawkować mu informacje. Nie lepiej zarysować napięcie między bohaterką a społecznością wioski w postaci na przykład tego, że Accalia musiałaby zdecydować, czy chce przejść przez wioskę czy nie? Mogłaby wtedy stwierdzić, że przez wioskę nie pójdzie, bo [tu powody]... I te informacje byłyby przemycone przy okazji, a nie w krótkim streszczeniu, jakie tam napisałaś.
Edit: bo zapomniałam o ogólnych wrażeniach... xD Umieściłaś tutaj trzy fragmenty, które dają jakiś obraz ogółu. Niestety pierwszy jest praktycznie zupełnie niepotrzebny. Zdaje się nie wnosić niczego do tekstu. Dwa następne to już co innego. Opowiadają trochę o Twoich bohaterach i świecie. Trzeci jest co prawda do przerobienia, ale zdaje mi się, że sporo jest w nim do odratowania. Nie bardzo wiem, dlaczego tak lubisz używać „iż” (dla mnie brzmi mocno nienaturalnie — może dlatego). „Że” bardziej wydaje się pasować do mowy i bohaterów, którzy przecież nie będą myśleć i wysławiać się niemalże po Szekspirowsku, z kolei „iż” czuję jako coś takiego mocno podręcznikowego. ;p
Troszeczkę zgrzyta mi styl, miejscami zdania brzmią (ale to tylko moje odczucia, jako jednej z czytelniczek!) nieco kanciato. Wydaje mi się, że można trochę go doszlifować. Poza tym trochę nie wiem, co powiedzieć o całości. Trochę informacji przemyciłaś, ale nadal to za mało tekstu, żeby powiedzieć coś więcej o całości. Nie mamy tu nawet zarysu tych informacji, które mogłyby powiedzieć nam cokolwiek o tym, jak będzie wyglądała fabuła i co będzie się działo. Dlatego z jakimś kategorycznym osądem wstrzymałabym się na dłużej. ;)

RikaEllen
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 64

Vivat Superbia Septentrionis

Post#3 » 19 lis 2017, o 18:54

Bardzo dziękuję! :)
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Awatar użytkownika
Eneriston
Zdobywca Artefaktu 2017
Posty: 228

Vivat Superbia Septentrionis

Post#4 » 19 lis 2017, o 20:46

Twój pomysł wydaje mi się ciekawy. Wykonanie rzeczywiście trochę zgrzyta i momentami mam wrażenie, jakbym czytała sprawozdanie zamiast opowiadania. Zwłaszcza gdy piszesz „co zmusiło”, „w tym momencie”. Briala ma rację z tymi luźnymi fragmentami, dla mnie też są za słabo ze sobą powiązane. A teraz, skoro już wiesz, co można poprawić, chętnie poczytam część dalszą. :D

RikaEllen pisze:Śnieg smętnie skrzypiał pod jej stopami, a zdające się sięgać rozgwieżdżonego nieba potężne drzewa pochylały się nad nią złowrogo.

To zdanie jest dosyć skomplikowane i jeśli wspominasz, że drzewa sięgają rozgwieżdżonego nieba, to określenie „potężne” wydaje mi się niepotrzebne.

RikaEllen pisze:Lodowate podmuchy północnego wiatru ślizgały się pomiędzy nimi, a ich niepokojący szum brzmiał zupełnie niczym skowyt potępieńców.

Może lepiej by brzmiało: Lodowate podmuchy północnego wiatru ślizgały się pomiędzy potężnymi pniami, a wywołany przez nie szum brzmiał niczym skowyt potępieńców.

RikaEllen pisze:Zmarznięta maszerowała poprzez mroczny las, który był przecież jej domem.

Wyrzuciłabym „przecież”.

RikaEllen pisze:Jednak była zła na siebie, że polowanie znów się przedłużyło, co zmusiło ją do powrotu do domu po nocy.

Zmieniłabym na: Jednak była zła na siebie, że polowanie znów się przedłużyło, zmuszając ją do powrotu do domu po nocy.

RikaEllen pisze:Nie uśmiechało jej się to ani trochę, pomimo że znała tu każdy zakątek.

Zdaje się, że kilka zdań wcześniej wspominałaś o tym, jak dobrze dziewczyna zna las, więc ta część wydaje mi się niepotrzebna.

RikaEllen pisze:Ten widok wywołał uczucie ulgi.

Może: Odetchnęła z ulgą.

RikaEllen pisze:Ten poranek był wyjątkowo mroźny, nawet jak na tę porę roku. Był środek zimy, ale temperatura od dawna nie spadła tak bardzo.

Nie brzmi mi ten fragment. Zmieniłabym na: Ten poranek należał do wyjątkowo mroźnych, nawet jak na tę porę roku. Był środek zimy, ale temperatura od dawna nie spadła tak bardzo.

RikaEllen pisze:W tym momencie Ringean ostrożnie naciągnął łuk i nieznacznie wychylił się zza potężnego drzewa.

„W tym momencie” niepotrzebne.

RikaEllen pisze:Zwierzę z runęło na ziemię[...]

A tutaj to „z” chyba z innej bajki. ;)
Granice mojego języka są granicami mojego świata.

RikaEllen
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 64

Vivat Superbia Septentrionis

Post#5 » 19 lis 2017, o 21:32

Bardzo dziękuję! :)
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4761

Vivat Superbia Septentrionis

Post#6 » 19 lis 2017, o 21:36

Proszę o odpowiednie otagowanie tekstu. Z góry dziękuję.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4761

Vivat Superbia Septentrionis

Post#7 » 22 lis 2017, o 08:38

Komentarze Briali zachęciły mnie, by nie lenić się i też coś wreszcie wypisywać. Nie chciałam powtarzać po poprzednikach, więc poniżej tylko dwa problemy, które chyba jeszcze nie były wspomniane.

a zdające się sięgać rozgwieżdżonego nieba potężne drzewa pochylały się nad nią złowrogo. Lodowate podmuchy północnego wiatru ślizgały się pomiędzy nimi, a ich niepokojący szum brzmiał zupełnie niczym skowyt potępieńców.

Nie mogę teraz znaleźć części poradnika Feliksa W. Kresa (bo to on chyba o tym pisał), w której wyjaśnia, dlaczego nie powinno się przesadzać z dookreślaniem. Tutaj masz rozgwieżdżone niebo, potężne drzewa pochylające się złowrogo, lodowate podmuchy północnego wiatru, niepokojący szum i jeszcze porównanie do skowytu potępieńców. W dwóch zdaniach masz bardzo dużo przymiotników i zastanów się - czy realnie każdy z tych przymiotników niesie istotną informację, czy przypadkiem nie przytłoczyłaś czytelnika nadmiarem zbędnych bodźców. Szum wiatru siłą rzeczy jest niepokojący, zwłaszcza zimną, gwieździstą nocą w lesie, na przykład.

Śnieg smętnie skrzypiał pod jej stopami, a zdające się sięgać rozgwieżdżonego nieba potężne drzewa pochylały się nad nią złowrogo. Lodowate podmuchy północnego wiatru ślizgały się pomiędzy nimi, a ich niepokojący szum brzmiał zupełnie niczym skowyt potępieńców. Nocą nawet najczęściej odwiedzane miejsca wydają się zupełnie obce. Mimo to Accalia nie odczuwała strachu. Zmarznięta maszerowała poprzez mroczny las, który był przecież jej domem. Znała wszystkie tajemnice kniei i umiała perfekcyjnie czytać jej wszelkie znaki. Jednak była zła na siebie, że polowanie znów się przedłużyło, co zmusiło ją do powrotu do domu po nocy. Nie uśmiechało się jej to ani trochę, pomimo że znała tu każdy zakątek.
Policz wszystkie "jej" i "ją". Na szczęście tym razem udało mi się znaleźć kresowy poradnik o tym: http://web.archive.org/web/201206090153 ... j.php?id=5

Pomysł wydaje się ciekawy, ale zgadzam się w stu procentach z Bri, że każdy fragment musi mieć swój cel, bo wrażenie, że przeczytałam sporo zdań bez znaczenia dla tekstu, najbardziej odczułam. To, jakie wydarzenie lub scenerię wybierasz do opisania i przedstawienia czytelnikowi, powinno to mieć sens pod względem fabularnym czy kreowania świata, postaci. Nie jest trudno rozpędzić się i pisać, pisać, pisać - również to, co jest nieistotne. I pisz jak najbardziej, bo to szlifuje pióro, ale to nie oznacza, że wszystko, co stało napisane, powinnaś pozostawić w finalnej wersji tekstu, który publikujesz. Pewnie każdy autor ma opory przed wyrzucaniem nawet zbędnych scen, bo to mimo wszystko literackie dzieci (znam problem), ale bez ich eliminowania twój pomysł na powieść prawdopodobnie zatonie w zapychaczach i wodolejstwie. Czytelnik może mieć wrażenie bezcelowości tekstu albo będzie się zastanawiał, po co właściwie to autor opisuje. Tym bardziej, że pióro masz raczej ciężkie i nie jest to lekka, szybka lektura.

:piorko:
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

RikaEllen
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 64

Vivat Superbia Septentrionis

Post#8 » 22 lis 2017, o 16:53

Rozumiem. Po prostu chciałam, by czytelnik dobrze poznał i zżył się z przedstawionym światem
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4761

Vivat Superbia Septentrionis

Post#9 » 22 lis 2017, o 17:43

Po prostu chciałam, by czytelnik dobrze poznał i zżył się z przedstawionym światem

Bardzo dobry plan :) Nie rezygnuj z niego, tylko następnym razem zastanów się dodatkowo, czy dany fragment jest istotny z punktu widzenia czytelnika. Nie poddawaj się i powodzenia życzę.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

RikaEllen
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 64

Vivat Superbia Septentrionis

Post#10 » 22 lis 2017, o 17:48

Dziękuję! :3
"Nigdy nie odbieraj nikomu nadziei - może to jedyne, co mu pozostało."

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość