Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 107

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#1 » 20 sie 2018, o 20:55

Sierżant Tym opowiadał swoim kolegom o ostatniej nocy, którą spedził w starej szopie, położonej na skraju Puszczy. Wiał chłodny wiatr, w konarach drzew świszczało leśne licho, nie pozwalając zmrużyć oczu Sierżantowi. O dach budynku bębniły krople deszczu, coś stukało o wrota, wydając przy tym dziwne jęki. Ta noc była straszna. Okropna. Nie dziwne było to, iż Tym zmoczył swoją bieliznę dwukrotnie, bardziej go było czuć niż widać. Nad ranem wyszło cudowne słońce, zaganiając wszelkie strachy spowrotem do Puszczy. Dzień zapowiadał się cudnie, śpiewały skowronki, motylki latały po łące a Sierżant leżał na sianie i ciężko dyszał. Nigdy więcej nie wybierze się samotnie do Puszczy. Tak powtarzał wtedy sobie, tak też mówił kolegom, otaczającym go szczelnie przy stoliku. Znajdowali się w kawiarni „Smak” na Limanowskiego, gdzie podawano najlepszą kawę w mieście i cudowne pączki z budyniem.

- dlaczego właściwie spędzałeś tam noc? – spytał Kapral Waśko. Nie miał oka i dwóch przednich zębów. Oko stracił na wojnie, zęby w łazience.
- Właśnie. Dlaczego? – dopytywał Sierżant Kopytko, zagryzając słowa pączkiem. Był łasuchem o dobrej przemianie materii. Nie tył, nie przybierał na wadze, nie narzekał na swoją figurę.
- Pytacie… – Sierżant Tym wydął wargi, okazując małą szramę na dziąśle – Skąd mam wiedzieć? To był impuls. Nagle coś mnie ujęło, kiedy jechałem autem obok Noteci. Głos w głowie, coś takiego.
- Masz jeszcze tą metalową płytkę na czole? – zapytał Kominiarz Marcin, zezując w stronę kelnerki, która szła w ich stronę z tacą zapełnioną filiżankami i cukierniczką. Była ładną blondynką, żuła gumę i nosiła kolczyk w nosie.
- Mam – Tym popukał palcem w płat czołowy. – Czemu pytasz?
- Może to ta płytka kazała ci spędzić samotną noc w głuszy?
- Nie.
Kelnerka postawiła na stole filiżanki, uśmiechnęła się do panów i z gracją oddaliła w stronę zaplecza kuchennego. Każdy, prócz Tyma, spoglądał na jej krągłe pośladki. Nosiła krótką sukienkę do połowy uda, nie miała rajstop.

Zapadła krótka cisza, w czasie której dało się słyszeć rozmowę, dochodzącą od stolika obok, gdzie siedziała starsza pani z młodym męzczyzną. Okazało się, iż była to babcia z wnuczkiem.

- krzyczy ta twoja matka na ciebie?
- trochę.
- powiedz jej, że ja zabraniam. słyszysz? babcia zabrania.
- tak.
- gdy ona była młoda, ja ani dziadek nie podnosiliśmy na nią głosu. skąd więc u niej teraz takie nerwy?
- mama się stresuje.
- czym ona może się stresować? ma wszystko co chce. ojciec zostawił jej cały majątek. dwie kamienice i udziały w firmie.
- nie stresuje się pieniędzmi, tylko zdrowiem.
- co ty powiesz. mi nic na ten temat nie mówiła.
- bo się wstydzi.
- własnej matki się wstydzi? bój się boga. jakie to ona może mieć tajemnice przede mną? jakie?
- mi też o tym nie mówi. raz podsłuchałem niechcący, gdy rozmawiała z lekarzem przez telefon.
- i co mówiła? co?
- o tym, no, o miesiączce i plamieniach. nie wszystko rozumiałem.
- o mój boże! muszę natychmiast z nią porozmawiać. teraz jest w pracy?
- chyba tak.
- pojedziemy do niej. dopijaj tą wodę, ja pójdę zapłacić.
- dobrze.
Sierżant popijał spokojnie kawę, słuchając tego dialogu. Lubił wchodzić uszami w cudze życie. Potem wyobrażał sobie niestworzone historie o tych nieznajomych, których miał przyjemność spotkać podczas swoich eskapad do lokali. Zadzwonił telefon Kaprala Waśki. Odebrał, coś cicho powiedział do słuchawki, a potem wyszedł z kawiarni. Nie powiedział nawet słowa na pożegnanie swoim kolegom. Widzieli go jeszcze, jak przechodzi przez ulicę, kierując się w stronę księgarni technicznej, za którą znikł im z oczu.

Panowie patrzyli na siebie, popijając kawę. Kopytko zajadał kolejnego pączka, miał budyń w kącikach ust.

- Jeszcze ślady stóp widziałem, gdy rano wyszedłem przed tą szopę – powiedział Sierżant Tym, drapiąc się po czubku głowy – Teraz sobie przypomniałem. Głębokie odciski, na trzy cale. I tylko w tym miejscu jednym, pod drzwiami. Zląkłem się, pobiegłem do auta i odjechałem prędko do wsi. Mówili tam, że to diabeł z Puszczy. On lubi straszyć obcych, co kręcą się po jego terenie. Swoich już nie rusza, przyzwyczaił się.
Dziwnie tak było słuchać o diable, siedząc w nowoczesnej kawiarni, w środku miasta. Inaczej zaś było słyszeć go w nocy, siedząc samemu w starej szopie, położonej gdzieś na odludziu. Kominiarz zatrząsł się ze zgrozy. On by nie wytrzymał takiego koszmaru. Miał słabe nerwy. Dlatego też, ku zdziwieniu kolegów, zemdlał cicho, osuwając się z krzesła.

Był poniedziałek, 20 sierpnia. Czyli jutro.
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Tagi:

Awatar użytkownika
rogas
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 3

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#2 » 22 sie 2018, o 15:33

Cześć! :)

Najpierw poczepiam się trochę błędów.
1. Sporo zdań zaczętych z małej litery, zwłaszcza dialog babci z wnuczkiem.
2. Kilka powtórzeń...
np. tu:
Sierżant Tym opowiadał swoim kolegom o ostatniej nocy, którą spedził w starej szopie, położonej na skraju Puszczy. Wiał chłodny wiatr, w konarach drzew świszczało leśne licho, nie pozwalając zmrużyć oczu Sierżantowi.

i tu:
- dlaczego właściwie spędzałeś tam noc? – spytał Kapral Waśko. Nie miał oka i dwóch przednich zębów. Oko stracił na wojnie, zęby w łazience.

można ująć to np. tak:
- Dlaczego właściwie spędzałeś tam noc? – spytał Kapral Waśko. Brakowało mu jednego oka, które stracił na wojnie i dwóch przednich zębów, które zgubił w łazience.

Kolejna sprawa, w pewnym momencie piszesz:
Nie powiedział nawet słowa na pożegnanie swoim kolegom. Widzieli go jeszcze, jak przechodzi przez ulicę, kierując się w stronę księgarni technicznej, za którą znikł im z oczu.

a chwilę potem:
- Jeszcze ślady stóp widziałem, gdy rano wyszedłem przed tą szopę – powiedział Sierżant Tym

no to jak jest w końcu, poszedł sobie, czy został i z nimi rozmawia?

Ogólnie tekst odebrałem jako taki... trochę nie wiadomo o czym?
UWAGA SPOILER
Sierżant Tym spędził pełną strachów noc w puszczy, rozmawia o tym ze swoimi kolegami. Potem jest rozmowa babci z wnuczkiem - nie mająca z tą przygodą w puszczy nic wspólnego. Następnie Tym dostaje telefon i odchodzi, a za chwile... znowu rozmawia z kolegami o grasującym w lesie diable. I koniec. Tylko ta pierwsza część i ostatnia wydają się ze sobą powiązane, ale też jak dla mnie nic z nich nie wynika...

Takie krótkie opowiadanie warto zakończyć jakimś twistem - nieoczekiwanym zwrotem akcji. Tego mi zabrakło, albo czegoś nie zrozumiałem. Nie wiem też o co chodzi z ostatnim zdaniem...
http://mrogowski.pl
Blog o pisaniu.

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 107

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#3 » 23 sie 2018, o 00:04

hey.
od stolika odszedł kapral Waśko, nie Tym. Z małej litery dialogi - zamierzone.
powtórzenia oko i ząb - zamierzone.
fajnie, że przeczytałeś i skomentowałeś. To powietrze dla mnie. Piszę inaczej niż większość, poszukuję swojej formy, która nie będzie konserwatywnym sposobem pisania opowiadań. To zakończyło się omdleniem. Jak Mazowiecki, gdy zostyał premierem i wszedł na mównicę Sejmu. Tez zemdlał. To wydaje mi się ciekawe.
pozdrawiam
km - Polak i katolik
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

witka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 830

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#4 » 23 sie 2018, o 11:40

Założę się, że kelnerka miała rajstopy.
Tylko ich w tym dniu nie nosiła - z oszczędności zapewne.

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1493

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#5 » 23 sie 2018, o 19:42

Jeśli to są poprawione dialogi, to wolę nie myśleć, jak wyglądały w poprzedniej wersji.
Z małej litery dialogi - zamierzone.
powtórzenia oko i ząb - zamierzone.
fajnie, że przeczytałeś i skomentowałeś. To powietrze dla mnie. Piszę inaczej niż większość, poszukuję swojej formy, która nie będzie konserwatywnym sposobem pisania opowiadań. To zakończyło się omdleniem. Jak Mazowiecki, gdy zostyał premierem i wszedł na mównicę Sejmu. Tez zemdlał. To wydaje mi się ciekawe.
pozdrawiam
km - Polak i katolik

Takie zamierzone te dialogi z małej litery, że nawet nie jesteś w zapisie dialogów konsekwentny. Raz mała litera na początku, potem duże, potem znowu hurtem małe. Żadnej w tym logiki. I żadna to oryginalność, tylko zwykła ignorancja dla zasad pisania. Taka jest prawda, jakkolwiek byś tego nie nazywał. Pisarz ma zadziwiać, interesować, intrygować przez treść tego, co pisze. Forma zapisu to tylko oprawa, ale również bardzo ważna - to jak z pierwszym wrażeniem. A twoja oprawa jest niechlujna. A niechlujnie napisany tekst pokazuje brak szacunku do czytelnika, odpycha go. Bo czemu czytelnik ma poświęcać swój czas na coś, co wygląda jak machnięte na kolanie?
Co do treści. Tutaj też nie nadrabiasz. W sumie króciutki tekścik, fabuła jak dla mnie o niczym, zarówno wydarzenia jak i dialogi nie wywołują żadnych emocji ani zaciekawienia.

Gubisz polskie znaki w słowach. Poza tym bez sensu zapisujesz tytuły np. sierżant dużą literą - to też ta ''oryginalność''?

Miał słabe nerwy. Dlatego też, ku zdziwieniu kolegów, zemdlał cicho, osuwając się z krzesła.
Mało autentyczne. Toż skoro on aż taki hardcorowy panikarz, że mdleje na samą myśl o czymś, to niby jakim cudem poszedłby do tej puszczy i wytrzymał tam noc? Jedno kłóci się z drugim.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 107

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#6 » 23 sie 2018, o 22:56

Miał słabe nerwy. Dlatego też, ku zdziwieniu kolegów, zemdlał cicho, osuwając się z krzesła.
Mało autentyczne. Toż skoro on aż taki hardcorowy panikarz, że mdleje na samą myśl o czymś, to niby jakim cudem poszedłby do tej puszczy i wytrzymał tam noc? Jedno kłóci się z drugim.[/quote]

zemdlał Kominiarz Marek, nie Sierżant Tym.
km - Polakatolik
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1742

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#7 » 24 sie 2018, o 12:25

Najbardziej bezsensowny tekst roku. Kompletna pustka emocjonalna treści, "mongolskie dialogi" jak z badziewnej komedii, błędy nie mające prawa przejść jakiejkolwiek korekty. Nasza edukacja naprawdę schodzi na psy, tajniki języka ojczystego są Ci obce.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 107

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#8 » 26 sie 2018, o 21:10

DuralT pisze:Najbardziej bezsensowny tekst roku. Kompletna pustka emocjonalna treści, "mongolskie dialogi" jak z badziewnej komedii, błędy nie mające prawa przejść jakiejkolwiek korekty. Nasza edukacja naprawdę schodzi na psy, tajniki języka ojczystego są Ci obce.


smutne twoje słowa. nic nie znaczą, nic nie wnoszą, cieszą tylko, bo tekst o Sierżancie pisałem z wielkimi nadziejami, iż będzie absurdalną formą nie wnoszącą nic mądrego, prócz bezsensu, który łatwo się czyta. Chcesz wysokiej próby teksty? Czytaj Wyborczą i Wysokie Obcasy.
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1742

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#9 » 26 sie 2018, o 22:14

Konrad Mazur pisze:
DuralT pisze:Najbardziej bezsensowny tekst roku. Kompletna pustka emocjonalna treści, "mongolskie dialogi" jak z badziewnej komedii, błędy nie mające prawa przejść jakiejkolwiek korekty. Nasza edukacja naprawdę schodzi na psy, tajniki języka ojczystego są Ci obce.


smutne twoje słowa. nic nie znaczą, nic nie wnoszą, cieszą tylko, bo tekst o Sierżancie pisałem z wielkimi nadziejami, iż będzie absurdalną formą nie wnoszącą nic mądrego, prócz bezsensu, który łatwo się czyta. Chcesz wysokiej próby teksty? Czytaj Wyborczą i Wysokie Obcasy.


Gdyby absurd Tobie wyszedł nie miałbym nic przeciwko temu. To faktycznie jest bezsens, ale właściwego absurdu w tym brak. Prócz tego tego się nie czyta łatwo, wiedz, że z trudem przeczytałem ten tekst. Pomimo mikrej długości wymęczył mnie na tyle, że komentarz do niego zapisałem następnego dnia. Być może musiałem się przespać z myślą, czy mam prawo tak nisko oceniać czyjkolwiek tekst.

PS: Nie czytam gazet konkurencji. Polecam poczytać Tygodnik Powszechny. Miła i przyjemna lektura, wnosząca wiele do świata kultury i nauki.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1963

Sierżant Tym (poprawione dialogi)

Post#10 » 26 sie 2018, o 22:37

Tekst mi się bardzo podoba. Rzeczywiście, absurdalna forma nie wnosząca nic mądrego, prócz bezsensu (głupi bezsens zapewniają specjaliści od reklamy), który... się czyta. Nie napiszę, że łatwo, bo te dialogi wyglądają dupawo (chociaż treściowo - miodzio). Nic w tym oryginalnego, wręcz przeciwnie - oryginalność gubi się w niefortunnej próbie.

Polecam lekturę Kaczki-dziwaczki i ulotki załączanej do lekarstwa zwanego aspiryną.

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości