Oblicza szaleństwa, rozdział I

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Woogi
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 16

Oblicza szaleństwa, rozdział I

Post#11 » 6 lis 2018, o 20:55

Technika nie jest moją mocną stroną, więc przemilczę. Przyciągnął mnie tytuł - przyjemny, tajemniczy i taki w sam raz na długą podróż z bohaterami.
Podobają mi się tego typu teksty, więc i do Twojego się nie przyczepię. Czytało się miło, szybko. Faktycznie niewiele się dzieje, ale cały czas czuć jakiś podskórny strach, przeczucie, że już, już coś się stanie. I to jest fajne!

Tagi:

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1493

Oblicza szaleństwa, rozdział I

Post#12 » 6 lis 2018, o 21:23

Dziękuję, Woogi za opinię. Miło mi, że lektura się podobała. ;)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5023

Oblicza szaleństwa, rozdział I

Post#13 » 7 lis 2018, o 10:47

Znudzony deszcz bębnił palcami o parapet, wystukując monotonną jesienną melodię.
Nie wiem dlaczego, to bardziej widzimisię, ale wydaje mi się, że zdanie brzmiałoby lepiej bez "monotonną".

Niewyraźny szaro-bury świat za oknem dawał świetną wymówkę dla bycia przygnębionym.
Coś w tym definitywnie jest :D

Przyłapała się na tym, że mimowolnie znowu to robiła. A trzeba dodać, że robiła tak codziennie od dnia przyjęcia na oddział. Nie przegapiła ani jednego poranka. Chyba miała pewnego rodzaju obsesję, ale uparcie odganiała tę myśl.
Tu nieco za dużo krótkich zdań.

Ala z rozbawieniem obserwowała, jak ludzie zamykają i otwierają parasole. (...)
Uważnie obserwowała przechodniów — tylko dlatego, żeby potwierdzić to, co i tak już wiedziała.

Tu quasi powtórzenie - nie jest dosłowne, ale jednak zwróciło moją uwagę, że o tym samym piszesz w dwóch akapitach. Znam ten problem, bo też często rozdrabniam jedną myśl na kilka akapitów, zamiast to skumulować, a wydaje mi się, że czytelnika może to wytrącać z czytania. Tu bym nieco zmieniła układ zdań:

Ala z rozbawieniem obserwowała, jak ludzie zamykają i otwierają parasole, niezdecydowani, czy będą im jeszcze potrzebne. Przecinając ulicę, ludzie rozglądali się na boki, ale nikt, dosłownie nikt, nie spojrzał w kierunku szpitala. Cień uśmiechu przemknął po ustach dziewczyny i równie szybko zniknął, kiedy zacisnęła wargi, koncentrując całą swoją uwagę na nieznajomych twarzach. Każdy starannie omijał szary budynek wzrokiem, jakby ten w ogóle nie istniał. Dawniej sama tak robiła, przechodząc tędy w drodze do szkoły. Wtedy jej największymi zmartwieniami były kiepskie oceny ze znienawidzonej matematyki, nadchodząca matura, kłótnie z ojcem i plotkujące za plecami koleżanki. Oddałaby wszystko, żeby móc wrócić do tamtych błahych problemów i do życia zwyczajnej licealistki. Nigdy nie pomyślałaby, że można tak mocno tęsknić za nudną normalnością. Teraz niczego bardziej nie pragnęła. Jednak ona i normalność nie miały już ze sobą wiele wspólnego — ich drogi rozeszły się lata temu.
(Tu pewnie pasowałoby zdanie łączące oba akapity, coś choćby o tym, że wyrwała się z tego przemyślenia, patrząc dalej przez okno.)
Przyłapała się na tym, że mimowolnie znowu to robiła. Uważnie obserwowała przechodniów — tylko dlatego, żeby potwierdzić to, co i tak już wiedziała. A trzeba dodać, że robiła tak codziennie od dnia przyjęcia na oddział. Nie przegapiła ani jednego poranka. Chyba miała pewnego rodzaju obsesję, ale uparcie odganiała tę myśl.


Tolerowała manię Beaty jako jeden z elementow szpitalnej codzienności, bo nie bardzo miała inne wyjście.
"innego wyjścia" i brakuje "ó" w "elementów".

Ona — szara myszka z wyboru, zawsze w niedbale związanym kitku, szarym swetrze lub zwykłym t-shircie i czarnych jeansach.
Chyba raczej "związanej kitce", bo to jest "kitka", nie "kitek".

Czytanie było odskocznią od monotonni szpitalnego życia.
"monotonii"

Na szczęście nie przypominał metroseksualnego kena Alejadro z wenezuelskich telenowel, które nałogowo oglądała Gosia
"Alejandro".

Ogólnie, myślę, że wspomnienia mogłabyś spokojnie dać bez kursywy, są czytelnie zapisane i nikt się nie pogubi.

Mieli wypadek. — wydusiła z siebie z trudem nauczycielka.
Tu zbędna kropeczka.

— Alicja przez dłuższą chwilę trwała w osłupieniu, próbując zrozumieć znaczenie tych słów, jakby były wypowiedziane w obcym języku.
A tu zbędny myślnik.

Ach, Ala! Bardzo lubiłam ten tekst i szkoda mi, że nie miałam wcześniej zbyt wiele czasu, by przysiąść i nadrobić nową wersję, ale już jestem!
To wcielenie początku podoba mi się bardziej niż pierwotne. Nie wiem, czy tu jest coś fabularnie innego, ale czyta się przyjemniej, płynniej, a im dalej, tym lepiej, bo zakończenie rozdziału jest naprawdę dobre, zaciekawiające i przede wszystkim klimatyczne.
Mam tylko jedno "ale" - początek jest faktycznie nieco powolny, może momentami przegadany jak na wstęp historii. Coś na pewno jest w spostrzeżeniu Witki, ale myślę, że remedium na to jest proste. Wiadomo, że dobrze jest pokazać otoczenie głównej bohaterki, byśmy mogli poznać ją i jej sytuację, ale pewne elementy moim zdaniem mogłabyś pokazać później, by tu już nie spowalniać akcji i by było dynamiczniej - na przykład część przemyśleń Ali co do swojej szpitalnej przyjaciółki, część dialogów z obchodu i szczegóły dotyczące reszty pacjentek można by przesunąć choćby do następnej części.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1493

Oblicza szaleństwa, rozdział I

Post#14 » 8 lis 2018, o 17:25

Camenne pisze:Ach, Ala! Bardzo lubiłam ten tekst i szkoda mi, że nie miałam wcześniej zbyt wiele czasu, by przysiąść i nadrobić nową wersję, ale już jestem!
To wcielenie początku podoba mi się bardziej niż pierwotne. Nie wiem, czy tu jest coś fabularnie innego, ale czyta się przyjemniej, płynniej, a im dalej, tym lepiej, bo zakończenie rozdziału jest naprawdę dobre, zaciekawiające i przede wszystkim klimatyczne.
Mam tylko jedno "ale" - początek jest faktycznie nieco powolny, może momentami przegadany jak na wstęp historii. Coś na pewno jest w spostrzeżeniu Witki, ale myślę, że remedium na to jest proste. Wiadomo, że dobrze jest pokazać otoczenie głównej bohaterki, byśmy mogli poznać ją i jej sytuację, ale pewne elementy moim zdaniem mogłabyś pokazać później, by tu już nie spowalniać akcji i by było dynamiczniej - na przykład część przemyśleń Ali co do swojej szpitalnej przyjaciółki, część dialogów z obchodu i szczegóły dotyczące reszty pacjentek można by przesunąć choćby do następnej części.

Masz rację, na pewno przeniosę trochę szczegółów, chociażby właśnie opis Gosi oczami Ali do drugiego rozdziału, ale raczej zajmę się tym w przerwie świątecznej, bo teraz, jak mam mało czasu wolnego, to szkoda go marnować na cofanie się do tyłu, tym bardziej, że to w sumie kosmetyka, bo fabuły w żaden sposób nie zmieni.

A co do kursywy, to racja - w rozdziale w wordzie już dawno ją usunęłam, ale zapomniałam tutaj :kuku:
Co do uwag technicznych, to rozważę i wprowadzę w weekend. :kocham:
Dzięki za lekturę :kocham2:
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości