"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
krajew34
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 23

"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Post#1 » 25 wrz 2018, o 16:30

Przyjemny wiatr lekko muskał Setha po twarzy, a majestatyczne wody Nilu przesuwały się pod statkiem. Już dwa lata minęły, od kiedy stał się żołnierzem faraona, cała rodzina cieszyła się z tego wzrostu szacunku i pozbycia się jednej z gęb do wyżywienia. Ojciec był urzędnikiem, dzięki niemu przeszedł tę ostrą selekcję w koszarach. Za worek soczewicy i dwadzieścia debenów skierowano go na szkolenie walki mieczem i tarczą. Gdy uzyskał te umiejętności, dołączył do oddziału Aisha, w którym przebywał aż do dziś.
Wszyscy, to jest pięćdziesięciu żołnierzy, zostało skierowanych do Aswanu, w celu pozbycia się miejscowej grupy zbójeckiej, plądrujących karawany handlowe. Faraon przymknąłby oko na łupienie cudzoziemców czy drobnych kupców, ale napad na żołnierzy wcielenia boga Ra, wiozących transport złota nie mógł przeboleć. Mijał już drugi miesiąc podróży, odkąd wsiedli na pokład w porcie Sakarra, wielu z jego kolegów znacząco odczuwało podróż rzeką, lecz transport lądem trwałby zbyt długo.
Miesiąc później dotarli do celu, wielu wychwalało Ra za skończenie tej udręki. Kapitan Aish szybko zaprowadził porządek, w szeregu po pięciu ruszyli w kierunku miasta. Była to raczej wieś, parę glinianych domów, studnia na środku, bydło pasące się nieopodal. To, co czyniło miejsce ważnym, była pobliska oaza, w której zatrzymywały się karawany i gdzie ludzie prowadzili miedzy sobą interesy. By znaleźć właściwe położenie, zawsze kierowano się w kierunku Asuanu, tak właśnie zapamiętywali drogę.
Kapitan podzielił, oddział na trzy części, pierwsza grupa, złożona z dziesięciu najbardziej wytrzymałych mężczyzn poszła na zwiady, druga grupa dwudziestoosobowa rozmieściła się w roli straży, a ostatniej, w której był Seth, zajmowała się w postawieniu obozu. Oni też musieli znieść i przynieść ze statku żywność i namioty. Było to najgorsze zajęcie w oddziale, na patrolu każdy mógł się wykazać do awansu, straż polegała tylko na obserwacji i staniu w miejscu. Mimo narzekań Seth czuł niezwykłe podniecenie, pierwszy raz od czasu kiedy przybył do oddziału, był na misji. Szybko miało się okazać, że pierwsza misja będzie pierwszym sprawdzianem dla młodego ducha.
Po nastaniu zmroku wróciły patrole wysłane po okolicy, a trzecia kompania zmieniła się z drugą. Z racji tego, że jakiś półgłówek nie zabezpieczył dobrze ładunku włóczni, wszystkie były do niczego z powodu wilgoci. Dwieście debenów wydanych przez kapitana na broń drzewcową, przepadły. Jak on przeklinał ludzi w porcie Sakarry, strasząc ich boginią Ammit, która w dniu osądu pożrę ich nędzne dusze. Nasz bohater razem z czworgiem towarzyszy przeprowadzali patrol wokoło obozu. Nagle brzękły cięciwy i strzały zaczęły na nich spadać. Dwóch natychmiast padło ugodzeni w szyję, trzeciemu przebito nogę. Seth razem z ostatnim ocalałym schowali się za swoimi tarczami, powoli odciągając jęczącego rannego w kierunku obozu. Jednak i tam trwała już walka, wszędzie były trupy, a namioty spowiły szalejące płomienie.
Spomiędzy dwóch wyskoczył jakiś człowiek z drewnianymi widłami, zakończonymi żelaznymi końcówkami, którymi przebił osłonę towarzysza Setha, ciężko raniąc go. Następnie rzucił się na naszego bohatera, w ostatniej chwili przypominając sobie szkolenia z walki przeciwko nieprzyjacielowi, używającego broni drzewcowej. Odtrącił tarczą narzędzie rolniczy, machnął mieczem, odcinając ostrą część, a kończąc, zamachnął się w samego przeciwnika, przecinając mu klatkę piersiową. Krew buchnęła na jego tunikę, a do niego samego dotarło, że właśnie zabił człowieka. Padł na kolana i zwymiotował koło ciała. Przypomniał sobie słowa z treningu, by nigdy nie tracić czujności, więc podniósł się. Sprawdził, czy tarcza jeszcze może mu posłużyć, wytarł miecz o jakiegoś martwego nieszczęśnika i ruszył lekko drżącym z nerwów w kierunku odgłosów walki.
Kapitan Aish odpierał ataki wrogów wraz z piętnastoma ludźmi. Seth udał się w jego kierunku, jednak jego wzrok przykuła sylwetka wroga celującego spomiędzy namiotów w jego dowódcę. Pobiegł w jego stronę i wbił mu miecz w plecy, puszczona przez umierającego strzała nieszkodliwie przeleciała obok Aisha. Ten obrócił się w kierunku skąd, została wypuszczona i zobaczył, jak młodzieniec wyjmuje miecz z martwego łucznika. Krzyknął:
– Żołnierzu do mnie!!! Potrzebuje tu ciebie, nie mogę pozwolić by Ozyrys, przywitał kolejnego z naszych, no dalej – usłyszawszy to, Seth podbiegł do kapitana. Tamten zobaczył w jego oczach lęk i to, ledwo powstrzymuję strach.
– Pierwszy raz zabijacie co? Uspokójcie się żołnierzu, walczymy dla wcielenia boga Ra, a jeśli to ci nie wystarcza, to pamiętaj, albo my, albo oni, a teraz ruszaj dupę do szeregu, tarcza wysoko, miecz w pogotowiu – w momencie dołączania do szeregu, nieprzyjacielowi skończyły się chyba oszczepy oraz strzały, bo przepuścił natarcie. Mały tłum obdartusów uzbrojonych we wszelaką dostępną broń ruszyło w kierunku nich. Z tyłu przybiegło dwóch Egipcjan z obozu, niosąc jedyny ładunek włóczni, które nie zamokły. Rozdali każdemu z ocalałych. Kapitan wydał rozkaz przygotowania do rzutu. Gdy wróg był w odpowiedniej odległości, zamachnęli się i cisnęli w ich kierunku. Wszystkie trafiły, wyłączając z walki szesnastu.

Było to możliwe tylko dzięki braku przeszkolenia u wroga, który nacierał w zbitej masie. Z pozostała grupą, starli się wręcz.
Pierwszego, Seth zabił pchnięciem w gardło, gdy tamten się odsłonił, drugi zniszczył mu osłonę, raniąc go w rękę, Tego też spotkała śmierć, najpierw odciął mu rękę z bronią, a zakończył uderzając go mieczem w brzuch. Z pozostałymi rozprawili się inni. Po zabiciu wszystkich atakujących kapitan zarządził zbiórkę, z obozu dołączyli jeszcze ośmiu rannych towarzyszy. W przeliczeniu wyszło, że przeżyło 19 ludzi plus kapitan, Zginęło 31 żołnierzy. Po wyjaśnieniach żołnierzy okazało się, że namioty podpalili mieszkańcy, którzy wcześniej przyszli porozmawiać i że również oni pozabijali niektórych egipskich żołnierzy. Aish wysłał zarekwirowanym wielbłądem posłańca do okolicznego garnizonu po posiłki, w celu spacyfikowania wsi działającej razem z bandytami.

Jeden dzień minął im na posprzątaniu obozu, po jego upływie w oddali ujrzeli maszerującą małą armię, po odzieniu widać było, że są to ludzie Faraona. Gdy się zbliżyli ich, dowódca zawołał:
– Kto tu dowodzi?
– Ja, o najszlachetniejszy sługo faraona – powiedział kłaniając się kapitan Aish
– Wasz posłaniec spotkał nas na swojej drodze, z rozkazu najwyższego, mieliśmy sprawdzić, czemu nie dostał żadnego raportu od was......
– Mieliśmy pod drodze dużo problemów, od dziurawego statku, po chorobę żołnierzy, wszystko to mocno opóźniało nasze przybycie, dwa dni temu rozbiliśmy obóz i następnego dnia miałem wysłać posłańca z raportem. Niestety w nocy nas zaatakowano i straciliśmy ponad połowę naszych.
– Kapitanie Aish, według moich źródeł, jesteś już od dłuższego czasu na tym stanowisku, więc w jaki sposób was zaskoczono? I to banda rabusiów?
– Pragnę prosić o wybaczenie, ale szpiedzy najwyższego zostali wprowadzeni w błąd. Okazało się, że miejscowi nie są ofiarami, lecz współpracują ze sprawcami, co doprowadziło do tej rzeźni...
– Więc to te szakale wyciągają ręce po złoto? Z racji pewnych okoliczności, których nie mogłeś przewidzieć dostaniesz tylko grzywnę w wysokości 600 szatów, a my weźmiemy się za to wioskę. Podnieśli miecz na sługi, osobiście wysłanych przez faraona, dzisiaj Anubis z Ozyrysem będą mieli dużo dusz do osądzenia – po tej krótkiej rozmowie między kapitanem a generałem żołnierze ruszyli w kierunku wioski. Seth podszedł do Aisha
– Kapitanie, nie wszyscy w tej wiosce to przestępcy, dlaczego więc i oni muszą cierpieć?
– Widzisz, tak to bywa, że za błędy niektórych płacą wszyscy. Tak już jest i nic z tym nie da się zrobić. Taka wola Ra, niewinni mogą liczyć jedynie na litość Ozyrysa, który wyśle ich na pole trzcin. Dam ci ostatnią radę, zanim wyruszymy. Jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć i przeżyć, musisz kogoś skrzywdzić, by wejść wyżej, trzeba kogoś zepchnąć, by było miejsce dla ciebie... – Seth miał to radę wziąć sobie do serca, co znacząco wpłynęło na jego dalszą przyszłość, wprowadzając drogę w kierunku przepaści.

Żegnały ich krzyki ludzi oraz okrzyki tryumfu oprawców mszczących poległych towarzyszy. W głowie Seta była tylko już piękna czarnowłosa dziewczyna oraz odpoczynek w cieniu palmy..

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 999

"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Post#2 » 26 wrz 2018, o 13:04

Proponuję najpierw zajrzeć tutaj:
viewforum.php?f=81

krajew34
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 23

"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Post#3 » 26 wrz 2018, o 14:36

Dzięki za zwrócenie uwagi, już się poprawiłem

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 999

"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Post#4 » 26 wrz 2018, o 22:02

Napisałeś, że stworzyłeś już cztery tomu tego dzieła i nie lubisz opowiadań (krótkich form - o ile dobrze zrozumiałem). Oczywiście - Twój wybór, ale... nie jest i nigdy nie był to dobry wybór. Nie można rozpoczynać przygody (użyjmy takiego określenia) literackiej od wielkiego dzieła (zresztą w każdej dziedzinie). To się nie ma prawa udać. Trzeba rozpocząć ćwiczeń od mniejszych form, na przykład – opowiadań. Dlaczego? Popatrzmy, co się dzieje poniżej.

Przyjemny wiatr lekko muskał Setha po twarzy, a majestatyczne wody Nilu przesuwały się pod statkiem, na którym płynął.

Pierwsze zdanie jest w pewnym sensie najważniejsze. To swoista wizytówka utworu. A tutaj konstrukcja szwankuje (końcówka) i co więcej mamy jeszcze tautologię. Skoro wody przesuwały się pod statkiem, to znaczy, że płynął. Przykro mi to mówić, ale większość potencjalnych czytelników odłoży książkę już w tym momencie.

Już dwa lata minęły od kiedy stał się żołnierzem faraona, cała jego rodzina cieszyła się z tego wzrostu szacunku i pozbycia się jednej z gęb do wyżywienia.

Już dwa lata minęły, od kiedy stał się żołnierzem faraona, cała jego rodzina cieszyła się z tego wzrostu szacunku i pozbycia się jednej z gęb do wyżywienia.

cała jego rodzina cieszyła się z tego wzrostu szacunku i pozbycia się jednej z gęb do wyżywienia. Jego ojciec był urzędnikiem,

Powtórzone „jego”. Zresztą, pierwsze i tak zbędne. Domyślnie wiadomo, o czyją rodzinę chodzi.

Jego ojciec był urzędnikiem, dzięki niemu przeszedł tą ostrą selekcje w koszarach.

Jego ojciec był urzędnikiem, dzięki niemu przeszedł tę ostrą selekcję w koszarach.

Za worek soczewicy i 20 debenów skierowano go na szkolenie walki mieczem i tarczą.

W tekstach literackich unikamy zapisu cyfrowego.

Gdy uzyskał te umiejętności dołączył do oddziału Aisha, w którym przebywał aż do dziś.

Gdy uzyskał te umiejętności, dołączył do oddziału Aisha, w którym przebywał aż do dziś.

Wszyscy to jest pięćdziesiąt żołnierzy zostało skierowanych do Aswanu,

Wszyscy, to jest pięćdziesiąt żołnierzy zostało skierowanych do Aswanu,
„pięćdziesięciu.”

Faraon przymknął by oko na łupienie cudzoziemców czy drobnych kupców ale napad na jego własnych ludzi, wiozących transport złota nie mógł przeboleć.

Faraon przymknąłby oko na łupienie cudzoziemców czy drobnych kupców, ale napad na jego własnych ludzi, wiozących transport złota nie mógł przeboleć.
„jego” - niepotrzebne. Unikaj nadmiaru zaimków.

Mijał już drugi miesiąc podróży odkąd wsiedli na pokład w porcie Sakarra,

Mijał już drugi miesiąc, podróży odkąd wsiedli na pokład w porcie Sakarra,

lecz transport lądem trwała by zbyt długo.

lecz transport lądem trwałby zbyt długo.

Po kolejnym miesiącu dotarli do celu,

Miesiąc później...

Choć bardziej można było by nazwać to wsią, parę glinianych domów, studnia na środku, bydło pasące się nieopodal.

Choć bardziej można byłoby nazwać to wsią, parę glinianych domów, studnia na środku, bydło pasące się nieopodal.

To co czyniło to miejsce ważnym była pobliska oaza,

To co czyniło to miejsce ważnym. była pobliska oaza,
Powtórzone „to”.

By znaleźć to miejsce zawsze kierowano się w kierunku Asuanu, tak właśnie zapamiętywali drogę.

By znaleźć to miejsce, zawsze kierowano się w kierunku Asuanu, tak właśnie zapamiętywali drogę.
Jeszcze jedno „to”.

Kapitan podzielił odział na trzy części, pierwsza grupa dziesięciu chłopa poszli na zwiady, druga grupa dwudziestoosobowa rozmieściła się w roli straży, a ostatniej, w której był Seth zajmowała się w postawieniu obozu.

Kapitan podzielił odział na trzy części, pierwsza grupa dziesięciu chłopa poszli na zwiady, druga grupa dwudziestoosobowa rozmieściła się w roli straży, a ostatniej, w której był Seth zajmowała się w postawieniu obozu.
Powtórzone „grupa”.
„pierwsza grupa dziesięciu chłopa poszli na zwiady,” - po pierwsze „poszła”, a po drugie i tak źle brzmi; można na przykład: pierwsza grupa złożona z dziesięciu mężczyzn poszła na zwiady.
Przecinek po „Seth”.

Mimo narzekań Seth czuł niezwykłe podniecenie, pierwszy raz od czasu kiedy przybył do oddziału , był na misji. Szybko miało się okazać, że pierwsza misja będzie pierwszym chrztem bojowym.

Rzecz się dzieje w starożytności; takie słowa jak „misja” czy „chrzest bojowy” nie bardzo pasują, brzmią „nie z tej epoki” i trochę rażą.

Po nastaniu zmroku, wróciły patrole wysłane po okolicy, a trzecia kompania zmieniła się z drugą.

Po nastaniu zmroku wróciły patrole wysłane po okolicy, a trzecia kompania zmieniła się z drugą.

Jak on przeklinał ładujących w porcie Sakarry, przeklinając ich Ammit, która w dniu osądu pożrę ich.

„przeklinał – przeklinając”: powtórzenie.
„pożre”
Ogólnie – zdanie nieporadnie zredagowane,

W pięciu przeprowadzali patrol w około obozu.

„wokoło”

Jednak i tam trwała już walka, wszędzie były trupy, a namioty paliły się.

„się” na końcu zdania, to najczęściej nie jest dobry pomysł. Może: ...a namioty stały w ogniu.

Z pomiędzy dwóch wyskoczył jakiś człowiek z drewnianymi widłami,

Spomiędzy...

którymi przebył tarczę towarzysza Setha, ciężko raniąc go.

„przebił”
To z czego była ta tarcza, że można ją przebić drewnianymi widłami?
„ …ciężko go raniąc”.

Następnie rzucił się na naszego bohatera, w ostatniej chwili przypomniał sobie szkolenia w walki w obronie przeciw broni drzewcowej.

Nie bardzo rozumiem to zdanie. Dwa „w” i chyba „przypominając”.

Odtrącił tarczą widły, machnął mieczem odcinając ostrą cześć, a kończąc zamachnął się w samego przeciwnika przecinając mu klatkę piersiową.

Odtrącił tarczą widły, machnął mieczem, odcinając ostrą cześć, a kończąc, zamachnął się w samego przeciwnika, przecinając mu klatkę piersiową.
„część”

Krew buchnęła na jego bojową wersje tuniki,

„wersję”

sprawdził czy tarcza jeszcze może mu posłużyć,

sprawdził, czy tarcza jeszcze może mu posłużyć,

No cóż wystarczy. Sam widzisz, jak jest.

Brak klimatu, brak tła historycznego, nie ma to nic wspólnego ze scenerią Starożytnego Egiptu, traktujesz miejsca akcji jak kartonowe, dwuwymiarowe dekoracje, zdawkowe, reportersko – sprawozdawcze opisy, sporo nieporadnych zdań, akcja gna jak szalona, nie budząc zainteresowania.
Nie chcę Cię zniechęcać, ale nie jest dobrze. Sugeruję spróbować sił w miniaturach – maksimum kilka tysięcy znaków

I zmniejsz tempo wstawiania kolejnych fragmentów. Nie sądzę, aby wiele osób nadążało z lekturą.

krajew34
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 23

"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Post#5 » 27 wrz 2018, o 07:28

Powieść nie ma być historyczna, ma zawierać tylko takowe elementy, tło, można rzecz..Sednem tego ma być tułaczka trzech dusz.. Nie każdemu może się to podobać, brak klimatu i brak tła historycznego, z tym się nie zgodzę. Nie bazowałem w stu procentach na realiach, historia jest tu tylko dodatkiem, a klimat rozwija się dosyć wolno.. Przyznaję się, że pod względem technicznym nie jest dobrze, to zawsze będzie moją bolączką.. Ale, by zrozumieć "Wędrówkę dusz" trzeba więcej przeczytać.. Podsumując zgodzę się z wieloma błędami technicznymi, ale z pozostałą częścią już nie.. Ocenianie całości po jednym rozdziale, to tak ocenić potrawę, zaledwie po jednym kęsie. Oczywiście, nie jest to dzieło geniuszu, nigdy tak nie twierdziłem i twierdzić nie będę.. Dziękuje za twój komentarz, zaraz zajmę się poprawianiem zdań, I wbrew twojej opinie nie sądzę,by było super tragicznie, treść jest dobra,a historia ma być tylko dodatkiem do opowieści. Nie każdemu się to spodoba, dzięki jednak za poprawę techniczną, to zaraz poprawie..

krajew34
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 23

"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Post#6 » 27 wrz 2018, o 07:50

I jestem bardzo wdzięczny, za poprawę moich zdań, kwestię techniczne zawsze będę poprawiał i nie będę negował ich wartości.. Każdy mój tekst, będę poprawiał w tym zakresie nie ważne ile będzie trzeba..

krajew34
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 23

"Wędrówka dusz"-Tom I-Rozdział I

Post#7 » 27 wrz 2018, o 14:11

I chwilowo przystopuje z rozdziałami, skoncentruje się na przeczytaniu jeszcze raz i zrobieniu poprawek.. Nadal czeka mnie dużo pracy, więc przepraszam za niedoskonałości..

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości